
Jedna ze ścian bloku komunalnego stoi w półtorametrowej wodzie
Ekspertyza biegłych z Politechniki Świętokrzyskiej nie pozostawia wątpliwości. Projekt bloku komunalnego przy ulicy Grunwaldzkiej to fuszerka. Autor nie uwzględnił zrobienia drenażu wokół wieżowca. Teraz, mimo suszy, jedna ze ścian ciągle stoi w wodzie
- Drenaż na etapie budowy kosztuje grosze, teraz poprawa tego będzie bardzo kosztowna, wynieść może nawet ok. 100 tys. zł - mówi Sławomir Nowiński, dyrektor wydziału realizacji inwestycji Urzędu Miasta w Kielcach.
Blok komunalny oddano do użytku w grudniu ubiegłego roku. Cztery miesiące później zalała go woda. W piwnicach stała na wysokości pół metra. Początkowo podejrzewano, że winę za to ponosi wykonawca, firma Dorbud, bo zrobiła nieszczelną izolację. Jednak jej wiceprezes Janusz Wielgus kategorycznie zaprzeczał. Wyjaśniał, że projekt nie przewidywał odwodnienia wieżowca.
Ekspertyza, którą na zlecenie miasta zrobiła Politechnika Świętokrzyska, to potwierdza. - Nie ma wątpliwości, że plan powinien uwzględniać drenaż budynku. Choć projektant opierał się na badaniach geotechnicznych, a te w 2003 roku wykazywały śladowe ilości wody, to do takiego rozwiązania powinny go przekonać dwie rzeczy. Po pierwsze, zgodnie ze sztuką budowlaną w budynkach podpiwniczonych zawsze robi się odwodnienie. Po drugie, charakterystyka tamtejszego gruntu, gliniastego i nieprzemakalnego, niosła ryzyko, że jeśli woda dostanie się pod budynek, to nie będzie miała stamtąd jak odpłynąć - tłumaczy dyrektor Nowiński.
I tak właśnie jest. Kolejne badania geotechniczne wykazały, że od strony zachodniej wieżowiec stoi w wodzie głębokiej na półtora metra. - Nie ma cudów, penetruje ona i osłabia konstrukcję. Najgorsze jest to, że mimo suszy wciąż utrzymuje się jej wysoki poziom - podkreśla dyrektor wydziału.
Ale ekspertyza wskazuje też na usterki, za które odpowiada wykonawca. Po odkopaniu fundamentów w kilku miejscach okazało się, że izolacja jest nieszczelna. Opinia biegłych wskazuje też, że blok obsypany został ziemią wydobytą z wykopu pod budynkiem, w której były kamienie i gruzu, który mógł spowodować uszkodzenie izolacji bloku. - To raczej zasadniczo nie zmienia sytuacji, choć oczywiście będziemy wymagać od wykonawcy zrobienia poprawek. Przede wszystkim jednak musimy zrobić drenaż - zapowiada Nowiński.
Kto za to zapłaci, na razie nie wiadomo. Miasto chce, by odpowiedzialność wziął na siebie projektant oraz inwestor zastępczy. W obu przypadkach był to Inwestprojekt Świętokrzyski. - Autor projektu utrzymuje, że badania geotechniczne nie pozostawiały wątpliwości, że tam wody nie ma, ale oczywiście siądziemy do rozmów z miastem, by zdecydować, co z tym zrobić - mówi wiceprezes Krzysztof Chłopek.
Gotów do usunięcia usterek jest też Dorbud. - Grunt do osypania budynku miał pochodzić z wykopów. To nierealne, by nie znalazły się tam jakieś kamienie, bo przecież przed laty był to teren budowy osiedla. Musielibyśmy chyba przesiewać przez sito - komentuje zarzut wiceprezes Janusz Wielgus. - Ale jeśli są jakiekolwiek nieszczelności w budynku, to bez dyskusji je usuniemy - dodaje.
O bloku komunalnym
Blok komunalny przy ulicy Grunwaldzkiej był pierwszą taką inwestycją miasta po czterech latach przerwy. Mieszkania otrzymało w nim 55 rodzin. Całość kosztowała ok. 4,8 mln zł. Cena jednego metra kwadratowego mieszkania była znaczna - wyniosła ok. 2,3 tys. zł.

Ziemowit Nowak, 2006-10-17


