Miał być elegancki budynek, ale nadzór wstrzymał budowę
Nadzór budowlany wstrzymał rozbudowę budynku na ul. Wapiennikowej w Kielcach. Nowy właściciel prowadzi tam roboty bez wymaganych pozwoleń i wcale tego nie ukrywa. - Teraz już poczekamy na dokumenty - zapowiada.
Chodzi o budynek po Telekomunikacji Polskiej. Od kilku tygodni trwa jego intensywna przebudowa. Wyburzono m.in. ściany wewnętrzne i ogrodzenie oraz wymieniano okna. W internecie pojawiła się też elegancka wizualizacja oraz ogłoszenie, że będzie można tam wynająć lokale użytkowe.
Okazuje się, że tydzień temu roboty wstrzymał nadzór budowlany. - To przebudowa, ale przy takim zakresie prac właściciel powinien mieć pozwolenie. Podczas kontroli okazało się, że go nie posiada - informuje Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dla Kielc.
Urzędnik nie ukrywa, że inspektorzy zainteresowali się budową przy okazji kontroli sąsiedniej nieruchomości. - Obok powstaje budynek wielorodzinny, gdzie wykorzystywane są dźwigi wieżowe. Ktoś się poskarżył, że mogą być one nieprawidłowo zabezpieczone. Nasz inspektor pojechał i sprawdził to zgłoszenie na miejscu. Tam wszystko było w porządku, ale nasz pracownik zainteresował się też sąsiednim placem budowy - opowiada Krzyk.
Gdy okazało się, że przebudowa jest prowadzona bez pozwolenia, nadzór nakazał wstrzymanie robót, zalecił ocenę jakości ich wykonania oraz zabezpieczenie obiektu przed wpływem warunków atmosferycznych i wizytami osób nieuprawnionych. Teraz urzędnicy mają 60 dni na podjęcie decyzji, co dalej.
- W grę wchodzi decyzja o zaniechaniu robót do czasu uzyskania niezbędnych pozwoleń lub - co mniej prawdopodobne - nakazanie przywrócenia stanu poprzedniego - informuje Krzyk.
Nie wyklucza kolejnej wizyty nadzoru budowlanego. - Jeżeli pojawią się sygnały, że budowa jest kontynuowana - tłumaczy.
Gdy wczoraj byliśmy na miejscu, robotnicy m.in. pracowali w budynku, przygotowywali zbrojenie na zewnątrz oraz wyładowywali nowe materiały. - To tylko roboty zabezpieczające - przekonywał Paweł Hochel, właściciel budynku.
Twierdzi, że potrwają one jeszcze dwa tygodnie. - Potem będziemy czekać na pozwolenie na budowę. Wniosek jest już złożony - zapewnia.
Dlaczego w ogóle roboty się rozpoczęły? - Nie będę ukrywał, że nie mieliśmy zezwolenia. Roboty wyprzedziły prace przy dokumentacji - tłumaczy Hochel.
Wyjaśnia, że pierwotnie w planach było utwardzenie nawierzchni wokół i wymiana elewacji. - Do tego wystarczy zgłoszenie. Ale po zdjęciu elewacji okazało się, że trzeba wymienić okna - mówi Hochel. Dodaje, że inwestycja miała się zakończyć do końca roku
Cały tekst:
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... z2idA2MUmW