Tylko się cieszyć z tego rozkładowego dobrobytu.Thermalcake pisze: Problemem jest to, że na rozkładach pojawiają się linie, którędy tamtędy w ogóle nie jeżdżą. W oczy rzuciła mi się linia 53, której nie uświadczymy na 1 Maja, bo kursuje przez Okrzei i IX Wieków Kielc. Czy ludzie z ZTM byli na tyle leniwi, że skopiowali wszystkie rozkłady z IX W. Kielc UW i Czarnowskiej i przenieśli je na nowe przystanki przy 1 Maja, zmuszając jednocześnie niektórych pasażerów do czekania na autobus, który nigdy nie przyjedzie?
ZTM Kielce
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
-
rzeczownik
- Posty: 357
- Rejestracja: 12 sierpnia 2008, o 19:50
- Thermalcake
- Posty: 349
- Rejestracja: 24 czerwca 2011, o 00:45
- Lokalizacja: Kielce
Na stronie ZTM pojawiła się zaledwie taka informacja:
Informujemy, że z uwagi na liczne zmiany na liniach autobusowych, związane z prowadzonymi pracami drogowymi na terenie miasta Kielce, System Informacji Pasażerskiej a także Wyszukiwarka Polączeń mogą działać nieprawidłowo.
http://ztm.kielce.pl/
Informujemy, że z uwagi na liczne zmiany na liniach autobusowych, związane z prowadzonymi pracami drogowymi na terenie miasta Kielce, System Informacji Pasażerskiej a także Wyszukiwarka Polączeń mogą działać nieprawidłowo.
http://ztm.kielce.pl/
aż mi się przypomniała stara piosenka o PKP (a pamiętając niegdysiejsze problemy tej instytucji z rozkładami i sławetnym peronem 5-tym w Katowicach porównanie wydaje się być jak najbardziej na miejscu)
"Bo nic nas to nie kosztuje... przepraszamy"
i taka oto anegdota z dziś:
Czekałem sobie na autobus na al. IX w. Kielc w kierunku Ślichowic. Podjechało 105. Wsiadając jakaś starsza pani spytała się mnie czy autobus ten jedzie przez Paderewskiego czy skręca pod Dworzec. Usłyszawszy odpowiedź, że pod dworzec (no bo przecież aktualnie nic przez Paderewskiego nie jedzie), ucieszona starsza pani wsiadła ze mną do rzeczonego autobusu i zajęła wygodnie miejsce. Po przejechaniu kilku metrów z głośników dał się usłyszeć głos: "Następny przystanek: Paderewskiego".
Na miejscu tej pani to bym sobie pomyślał, że ją specjalnie w ch... zrobiłem.
Na szczęście autobus, wbrew rozkładom, informacjom i zapowiedziom, pojechał przez Żelazną
"Bo nic nas to nie kosztuje... przepraszamy"
i taka oto anegdota z dziś:
Czekałem sobie na autobus na al. IX w. Kielc w kierunku Ślichowic. Podjechało 105. Wsiadając jakaś starsza pani spytała się mnie czy autobus ten jedzie przez Paderewskiego czy skręca pod Dworzec. Usłyszawszy odpowiedź, że pod dworzec (no bo przecież aktualnie nic przez Paderewskiego nie jedzie), ucieszona starsza pani wsiadła ze mną do rzeczonego autobusu i zajęła wygodnie miejsce. Po przejechaniu kilku metrów z głośników dał się usłyszeć głos: "Następny przystanek: Paderewskiego".
Na miejscu tej pani to bym sobie pomyślał, że ją specjalnie w ch... zrobiłem.
Na szczęście autobus, wbrew rozkładom, informacjom i zapowiedziom, pojechał przez Żelazną
- Thermalcake
- Posty: 349
- Rejestracja: 24 czerwca 2011, o 00:45
- Lokalizacja: Kielce
-
rzeczownik
- Posty: 357
- Rejestracja: 12 sierpnia 2008, o 19:50
Podejście w stylu wiemy, że system zawyża opłaty, ale nic z tym nie robimy, to w mojej ocenie oszustwo.Gazeta Wyborcza pisze:
System biletowy oszukuje, ZTM nie interweniuje
Anna Salińska 20.09.2013 , aktualizacja: 20.09.2013 12:09
E-portmonetka, czyli jedna z aplikacji Kieleckiej Karty Miejskiej, błędnie nalicza opłaty za przejazd. Problem dotyczy pasażerów, którzy wsiadają do autobusu tuż za remontowanym węzłem Żelazna, a do przejechania mają 3 lub 8 przystanków. ZTM o tym wie, ale nie zamierza reagować. - Uznamy reklamacje - zapowiadają urzędnicy.
Pan Tomasz zasila swoją e-portmonetkę kwotą 50 zł, a to oznacza, że za osiem przystanków, które pokonuje w drodze do pracy., aplikacja powinna mu każdorazowo zabierać z konta 2,4 zł.
Okazało się jednak, że nasz czytelnik płaci o 10 groszy więcej, czyli zgodnie z cennikiem KKM to opłata za "więcej niż osiem przystanków". Twierdzi, że problem można zauważyć na al. IX Wieków Kielc.
- Wsiadam na przystanku na al. IX Wieków Kielc, a na wyświetlaczu kasownika jest wtedy informacja, że to czwarty przystanek linii. Tymczasem kolejny, pod kościołem św. Wojciecha, to już przystanek nr siedem. Taka sytuacja ma miejsce od sierpnia, kiedy autobusy. przestały jeździć ulicą
Paderewskiego - pisze w e-mailu do redakcji pan Tomasz. Tłumaczy, że najpierw interweniował w Zarządzie Transportu Miejskiego. - Co prawda reklamację uznali, jednak nie naprawili tego błędu i przystanki dalej są niewłaściwie liczone - twierdzi nasz czytelnik.
W ZTM o problemie wiedzą, przekonują jednak, że to nie wina systemu informatycznego. - Jest jak najbardziej sprawny - mówi Barbara Damian, wicedyrektorka instytucji. Okazuje się, że system błędnie nalicza opłaty, bo urzędnicy od końca sierpnia nie zmienili nieaktualnych rozkładów jazdy. Na łamach "Gazety" tłumaczyli, że nie opłaca się tego robić, ponieważ ze względu na remont trasy autobusów zmieniają się z tygodnia na tydzień. - Przy tylu zmianach cała operacja zajęłaby nam około miesiąca, a wtedy remont w centrum już się zakończy i trzeba ją będzie zaczynać od nowa - przekonywała na początku września Barbara Damian.
W efekcie, mimo że od miesiąca autobusy kursują m.in. przez ulice Gosiewskiego i 1 Maja, system ZTM informuje o starej trasie, np. przez Paderewskiego. I to za nią karta miejska nalicza opłaty. - W momencie, kiedy autobusy wjeżdżają ma węzeł Żelazna, system zaczyna naliczać opłaty jak za starą trasę, a dopiero od drugiego przystanku po objeździe działa poprawnie, w tym przypadku dzieje się tak przy kościele św. Wojciecha - tłumaczy urzędniczka. Dodaje, że gdyby pasażer wsiadł przed objazdem, czyli na przystanku Grunwaldzka/Mielczarskiego, to opłaty by się zgadzały. A to dlatego, że dwa przystanki na ulicach 1 Maja i Gosiewskiego zastępują jeden - na Paderewskiego lub Czarnowskiej.
ZTM, chociaż zna problem, nie zamierza jednak wprowadzić poprawek do rozkładów. Argumenty ma te same. - Nie jesteśmy w stanie zmienić wszystkich rozkładów, bo już na weekend szykowane są kolejne zmiany w organizacji ruchu, a inne będą od poniedziałku - mówi wicedyrektorka. Przekonuje, że wszystkie reklamacje związane z niewłaściwym naliczaniem opłat będą rozpatrywane na korzyść pasażerów. - Prosimy o cierpliwość i sprawdzanie przystanków na koncie internetowym - apeluje wicedyrektorka. Zaznacza, że na razie nie było w tej sprawie wielu reklamacji. - Oczywiście mogliśmy podjąć decyzję, że w czasie remontu nie będziemy wprowadzać karty miejskiej. Ale to system, który i tak działa na korzyść pasażerów, jest tańszy od biletu papierowego - twierdzi Barbara Damian.
- tomasz2719
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 867
- Rejestracja: 8 marca 2008, o 00:19
- Lokalizacja: Kielce
Zastanawia mnie pewne zdanie w artykule dotyczące walki z "(...)notorycznymi gapowiczami, w tym także tymi posługującymi się metodą „podawanego biletu"(...)". Z gapowiczami owszem, ale jak chcą określić to, że jadę z biletem który mi ktoś podał? Tyle razy sprawdzali mi bilety, zawsze sprawdzali tylko jego ważność. Nigdy się nie pytali na którym przystanku wsiadłem, czy też, którym autobusem jechałem wcześniej (w przypadku biletu godzinnego).
Zarząd Transportu Miejskiego w Kielcach ostro walczy z gapowiczami
Łamanie przepisów zarzuca Zarządowi Transportu Miejskiego w Kielcach pan Łukasz. - Chodzi o ustawę o cenach oraz prawo przewozowe - mówi kielczanin.
- To bezpodstawne zarzuty. Działamy zgodnie z prawem - podkreśla Barbara Damian, wicedyrektor ZTM-u. I dodaje, że mężczyzna chce wszelkimi sposobami uniknąć kary za notoryczne jeżdżenie na gapę.
Cała sprawa ma swój początek 4 lipca ubiegłego roku. Tego dnia pan Łukasz podróżował autobusem linii numer 34. - Kupiłem bilet w automacie, ale mimo to kontrolerzy spisali mnie, że jadę bez niego. Nie chciałem się zgodzić na mandat, więc siłą zostałem wywieziony na pętlę. Tam ostatecznie zostałem zmuszony do jego podpisania - opowiada pan Łukasz.
Mężczyzna zaczął dochodzić swoich praw. Napisał pisma do Zarządu Transportu Miejskiego z prośbą o anulowanie kary. Tutaj pojawia się ważna kwestia tak zwanego "podawanego biletu", bowiem w odpowiedzi od przewoźnika przeczytał, że dokument uprawniający do jazdy autobusem nabył od innej osoby.
- Doskonale znamy tego pana. Wiemy, że jest osobą, która notorycznie jeździ na gapę. W sumie została na tym przyłapana 20 razy - wyjaśnia Barbara Damian. - Nie inaczej było wtedy. Mężczyzna dostał bilet od kogoś innego, a nie kupił go w biletomacie. Bilet został skasowany o godzinie 12.52, gdy autobus był na ulicy Okrzei, a nie, jak mówi ukarany, na ulicy biskupa Jaworskiego tuż po godzinie 13. Mamy swoje sposoby, sprawdziliśmy to i wiemy, jak było - podkreśla wicedyrektorka Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.
Pan Łukasz nie dał jednak za wygraną. Postanowił w dalszym ciągu dochodzić swoich racji i zaczął kierować pisma do wojewody, Regionalnej Izby Obrachunkowej w Kielcach oraz Naczelnej Izby Kontroli. Dlaczego aż tam? Bo jego zdaniem są uchybienia, jeśli chodzi o działanie Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach. - Po pierwsze, ustalenia cen i opłat dodatkowych, a więc mandatów, za przejazdy autobusowe nie może dokonywać rada miejska. Po drugie, łamane jest prawo przewozowe. Według artykułu 75, egzekucji, a więc ściągania pieniędzy należnych za niezapłacenie mandatu, przewoźnik może żądać dopiero po 3 miesiącach od daty wystawienia mandatu. Tymczasem ZTM żąda od razu. Dodatkowo termin opłaty mandatu wynosi jedynie 7 dni - zarzuca mężczyzna.
Barbara Damian odpiera zarzuty. - Są bezpodstawne - ucina. I mówi, że ofensywa pana Łukasza ruszyła wtedy, gdy przyszedł zawrzeć ugodę z przewoźnikiem. - Nie przystaliśmy na to, bo ugody z takimi osobami nie zawieramy. W związku z tym pan próbuje wszędzie, gdzie się da, skierować sprawę przeciwko nam oraz różnych sposobów, by stwierdzić, że działamy bezprawnie. A jest to nieprawda. W przypadku ustawy o cenach opieramy się o artykuł 8, ustęp 1. Jasno mówi, że rada gminy może ustalać ceny urzędowe za usługi przewozowe w publicznym transporcie zbiorowym w zakresie zadania o charakterze publicznym. Natomiast odnosząc się do drugiej kwestii, pan Łukasz powołuje się na przepisy o opłacie administracyjnej. A zgodnie z prawem przewozowym termin zapłaty mandatu wynosi 7 dni, bo punkt 5 artykułu 15 mówi, że w odniesieniu do gminnego regularnego przewozu osób przepisy porządkowe określa rada gminy. Czyli to właśnie rada gminy ustala, ile czasu na zapłatę kary ma osoba złapana na jeździe na gapę. Tym samym nasza uchwała jest absolutnie zgodna z prawem - tłumaczy wicedyrektorka Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.
Barbara Damian jasno też podkreśla, że walka z notorycznymi gapowiczami, w tym także tymi posługującymi się metodą "podawanego biletu" będzie prowadzona bezpardonowo. - W grudniu 2012 roku weszła w życie uchwała Rady Miejskiej, która oznajmia, że bilet podany jest nieważny i obliguje do wystawienia mandatu. Chcemy to zjawisko ukrócić i karać gapowiczów, zwłaszcza tych, co nagminnie jeżdżą bez biletu. Jest takich wiele i będą musieli zapłacić wszelkie zaległości - podkreśla.
Dodaje także, że powoli ZTM zaczyna odnosić sukces. Już zgłaszają się osoby, które zalegają duże kwoty. - Był pan, którego przyłapano na jeździe bez biletu aż 58 razy. Zgodził się, że zapłaci wszystko, co zalega. Wyniesie go to dwie raty po 2,7 tysiąca złotych - mówi Barbara Damian.
Notoryczni gapowicze, a więc tacy, którzy co najmniej trzykrotnie zostali załapani na jeździe bez biletu, powoli zaczynają się zgłaszać, bo zdali sobie sprawę, że mogą trafić nawet do aresztu. - Nawet na 30 dni. Poza tym artykuł 121 kodeksu wykroczeń przewiduje też dla takich osób grzywnę do 5 tysięcy złotych - mówi Kamil Tokarski z biura prasowego świętokrzyskiej policji.
- Thermalcake
- Posty: 349
- Rejestracja: 24 czerwca 2011, o 00:45
- Lokalizacja: Kielce
Jest już ponad miesiąc od zmian tras autobusów z powodu zamknięcia Czarnowej i Paderewskiego, a na przystankach jak były stare rozkłady, tak są dalej. Nawet jeśli niewykonalne dla nich jest rozklejenie nowych to czy tak trudno wprowadzić nowe przystanki i poprawki w SIP-ie? Mamy XXI wiek, system zinformatyzowany, a urzędnicy nie potrafią zmienić takich rzeczy? To na co był w ogóle ten system stworzony? Paranoja!
- Thermalcake
- Posty: 349
- Rejestracja: 24 czerwca 2011, o 00:45
- Lokalizacja: Kielce
ZTM ogłosi przetarg na przewoźnika

Zarząd Transportu Miejskiego ogłosi w przyszłym roku przetarg na świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego na terenie gminy Kielce.
Zamówienie obejmie wykonywanie przewozu osób na 13 liniach komunikacyjnych z wykorzystaniem 40 autobusów będących własnością gminy. Przewidywana data rozpoczęcia świadczenia usług to 1 stycznia 2015 roku, a okres trwania umowy - 4 lata. Ogłoszenie o zamiarze przeprowadzenia takiego przetargu ZTM zamieścił na swojej stronie internetowej.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262, ... znika.html

Zarząd Transportu Miejskiego ogłosi w przyszłym roku przetarg na świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego na terenie gminy Kielce.
Zamówienie obejmie wykonywanie przewozu osób na 13 liniach komunikacyjnych z wykorzystaniem 40 autobusów będących własnością gminy. Przewidywana data rozpoczęcia świadczenia usług to 1 stycznia 2015 roku, a okres trwania umowy - 4 lata. Ogłoszenie o zamiarze przeprowadzenia takiego przetargu ZTM zamieścił na swojej stronie internetowej.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262, ... znika.html
W stadzie raźniej:http://youtu.be/FT0y_RVPnq8
Czy kiedykolwiek będzie normalnie?
Przecież w niedzielę po 17 nie było korków, utrudnień w ruchu czy innych obiektywnych przyczyn powstania ponad 20 minutowego opóźnienia jednego autobusu, podczas gdy kolejny dotarł na przystanek z opóźnieniem nie przekraczającym 2 minut (czyli przyjechał prawie o czasie). Oba autobusy jechały jeden za drugim na pewno od Żytniej (w momencie gdy były na Żytniej sprawdziłem pozycję autobusw w progranie myBus na androida).
Czy kiedykolwiek będzie normalnie?
Przecież w niedzielę po 17 nie było korków, utrudnień w ruchu czy innych obiektywnych przyczyn powstania ponad 20 minutowego opóźnienia jednego autobusu, podczas gdy kolejny dotarł na przystanek z opóźnieniem nie przekraczającym 2 minut (czyli przyjechał prawie o czasie). Oba autobusy jechały jeden za drugim na pewno od Żytniej (w momencie gdy były na Żytniej sprawdziłem pozycję autobusw w progranie myBus na androida).

