Runęła ściana budynku w centrum Kielc. Winni pracownicy budowlani?
Katastrofa budowlana w centrum Kielc. We wtorek po godz. 15 runęła ściana remontowanego budynku mieszkalnego przy ul. Kaczorowskiego, który grozi teraz zawaleniem. - Całe szczęście, że nikt nie ucierpiał - mówili świadkowie.
- W budynku przeprowadzane były prace remontowe. Wokół niego wykonywany był wykop, prawdopodobnie dalsze czynności miały polegać na ustabilizowaniu ław fundamentowych - opowiada Robert Sabat, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach. Jak dodaje, nikt nie ucierpiał, w chwili zawalenia się ściany szczytowej nikogo nie było w środku. Całkowicie zniszczony został za to zaparkowany w pobliżu samochód - Honda CRV, należący do jednego z geodetów wykonujących prace na budowie. Dokładne przyczyny zawalenia mają ustalić inspektorzy nadzoru budowlanego.
Już teraz są one mniej więcej znane. - Doszło do błędu w sztuce budowlanej, do naruszenia podstawowych jej zasad - nie kryje emocji Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dla miasta Kielce. Jak dodaje, wykop był prowadzony z trzech stron na całej długości - zamiast odcinkowo. Poza tym, w niektórych miejscach sięgał on na głębokość ok. 50-70 cm poniżej spodu fundamentu. - W efekcie doszło do osunięcia gruntu. Nie mogło być inaczej - mówi inspektor. - Budynek nadaje się teraz do rozbiórki, cała jego konstrukcja jest naruszona - dopowiada Robert Sabat.
Rozbiórka części budynku ma rozpocząć się jeszcze w środę. - Wtedy też będzie można powiedzieć, jak na to zareaguje ta część, która w zasadzie nie ucierpiała. Trzeba będzie pewnie zrobić ekspertyzę, aby uzyskać odpowiedź na pytanie, co dalej - zauważa Krzyk. Jak dodaje, budynek pochodzi prawdopodobnie z okresu międzywojennego. Znajduje się nieopodal Zespołu Szkół Elektrycznych.
W środę ulica Kaczorowskiego (dawna Niska) ma być zamknięta. Już we wtorek po południu została ona wyłączona z ruchu samochodowego, przejść chodnikiem w pobliżu zawalonego domu nie mogli też piesi.
Ci, którzy przyglądali się zawalonej ścianie, zwracali uwagę na to, że prace prowadzone przez wynajętą do tego firmę były wykonywane niestarannie i groziły taką właśnie katastrofą budowlaną.
- Kierownik budowy jest nieuchwytny, choć trwają próby skontaktowania się z nim. Prace na miejscu były prowadzone bez jego udziału - zwraca uwagę Wiesław Krzyk.
Cały tekst:
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... z2j8UhLYoO