Kielce stanęły
KIELCE. Sprawne poruszanie się samochodem po Kielcach graniczyło wczoraj z cudem. W niektórych korkach stało się nawet 20 minut. Nic się nie zmieni dopóki nie będzie inwestycji.
KIEROWCY MAJĄ DOŚĆ
- To jest dramat. Codziennie stoję tu w gigantycznym korku, jednak teraz jest wyjątkowo źle. Zeszło już z 15 minut - denerwował się Eugeniusz Rudziński, którego auto utknęło wczoraj w zatorze na ulicy Grunwaldzkiej. Podobny problem mieli kierowcy, którzy usiłowali przejechać przez Aleję IX Wieków, Jesionową, Łódzką, węzeł Skrzetle, Krakowską przy wiaduktach, Krakowską Rogatkę. Wszędzie tam tworzyły się wczoraj gigantyczne zatory.
FERALNY DZIEŃ
- Wczoraj sytuacja na kieleckich ulicach była poniekąd wyjątkowa. Zbiegły się dwa wydarzenia, które wzmogły ruch na drogach, czyli rozpoczęcie roku szkolnego oraz otwarcie na Targach Kielce Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, na który przyjechało wielu gości z całego świata - tłumaczy Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
Wczorajszy dzień nie zmienia jednak wiele, jeśli chodzi o wydolność, w właściwie jej brak układu komunikacyjnego. Kiedy zatem będzie się jeździć w miarę płynnie? Kiedy będzie poprawa? - Są miejsca w Kielcach, gdzie ustawicznie tworzą się korki, żeby to zmienić potrzebne są inwestycje - mówi Zbigniew Czekaj. To jednak słyszymy od lat, a zmienia się niewiele.
KIEDY SIĘ POPRAWI
– Nie jest tak do końca. Najważniejsze jest obecnie dokończenie budowy drugiej nitki ulicy Łódzkiej, co ma nastąpić w tym roku. To powinno poprawić sytuację na tej arterii oraz na węźle Skrzetle i ulicy Jesionowej. Do końca listopada ma być oddany nowy węzeł Krasickiego, którego otwarcie z pewnością upłynni ruch w tamtym rejonie. Do końca marca przyszłego roku ma zostać otwarty po remoncie wiadukt na ulicy Krakowskiej, co spowoduje, że znikną korki w miejscach, gdzie jest obecnie naturalny objazd, na przykład na ulicy Grunwaldzkiej, czy Krakowskiej Rogatce - wyjaśnia dyrektor Czekaj. Dodaje, że zmniejszy się także tranzyt ciężarówek przez Kielce jadących od strony Łodzi po wybudowaniu w ciągu obwodnicy węzła Północ w Wiśniówce. Tiry omijać będą węzeł Skrzetle wjeżdżając na obwodnicę w Niewachlowie, skąd przez Wiśniówkę kierować się będą na zmodernizowaną aleję Solidarności.
ŚPIEW PRZYSZŁOŚCI
Kolejne planowane inwestycje drogowe w Kielcach to jednak na razie śpiew przeszłości. Budowa drugiego pasma ulicy Ściegiennego, czyli wiecznie zakorkowanego wylotu na Tarnów jest w planach długoterminowych, podobnie jest z drugą nitką ulicy Łódzkiej do węzła w Niewachlowie. Identycznie jest z przebiciem ulicy Żelaznej do ulicy Zagnańskiej, co odciążyłoby rondo im. Herlinga-Grudzińskiego. - Realizacja tych inwestycji planowana jest na lata 2007-2013. Nie oznacza to jednak, że nic się nie dzieje, wykupujemy grunty na Ściegiennego oraz pod drogę, która połączy Żelazną z Zagnańską, a to niestety trwa - kwituje Zbigniew Czekaj.
174,5 miliona złotych
Tyle powinno wydać miasto Kielce, by jeździło się po nim w miarę sprawnie. To koszt planowanych inwestycji drogowych. Ulica Łódzka od węzła Skrzetle do obwodnicy - 57,5 mln. zł; węzeł Krasickiego - 11 mln; remont wiaduktów na ulicy Krakowskiej - 13 mln; przebicie ulicy Żelaznej do Zagnańskiej (z wykupami gruntów) - 43 mln; druga nitka ulicy Ściegiennego (z wykupami gruntów) - 50 mln.
Jarosław SKRZYDŁO skrzydlo@echodnia.eu
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/?cat=10&id=34935