Dobry start naszego lotniska. Będzie jeszcze lepiej?
Cztery tysiące obsłużonych pasażerów w tydzień. Wynik Portu Lotniczego Lublin na starcie robi wrażenie. Ale czy uda się odprawić 300 tysięcy osób w ciągu roku?
Lubelskie lotnisko rozpoczęło całkiem dobrze. 17 grudnia, kiedy wylądował tu pierwszy samolot z Londynu, i w całym pierwszym tygodniu, gdy przez terminal przewinęło się prawie cztery tysiące pasażerów. Było 30 startów i lądowań. Samoloty do Dublina, Londynu i Oslo zabierały na pokład średnio 150 osób. Całkiem nieźle, skoro maszyny, jakimi latają WizzAir i Ryanair mogą pomieścić po 180 osób. A warto też pamiętać, że lotnisko zaczyna działalność w trudnym, bo zimowym okresie.
Zima to wprawdzie nie najlepszy czas na uruchamianie lotniska, ale z drugiej strony to okres świąteczny. Ludzie wracają do domów, a inni lecą odwiedzić rodzinę. Właśnie święta, długi weekendy i wakacje napędzają lotniczy biznes.
W lutym 2012 roku prezes PLL Grzegorz Muszyński w rozmowie z "Gazetą" stanowczo zapowiadał, że lotnisko obsłuży 300 tysięcy pasażerów w ciągu roku. Wielu w to wątpiło. Eksperci unijni obliczają, że będzie to 140 tysięcy pasażerów, a do 300 tysięcy lotnisko dojdzie za kilka lat. Wskazują przy tym, że rynek lotniczy nie rozwija się już tak dynamicznie, jak kilka lat temu, a wręcz liczba pasażerów maleje.
Póki co początek PLL jest bardzo obiecujący, ale takiego wyniku nie da się długo utrzymać.
O tym, że święta na krótko pomagają lotnisku, dobrze wiedzą linie lotnicze, które już teraz modyfikują rozkłady lotów. Przed świętami WizzAir do Londynu latał trzy razy w tygodniu. Teraz też są dwa loty, a od połowy stycznia zmieniają się też dni odlotów (teraz czwartek, sobota, a później wtorek i sobota). Do Oslo do połowy stycznia będą trzy samoloty w tygodniu (wtorek, czwartek, sobota), a później do końca marca dwa (wtorek, sobota).
Z kolei jednak Ryanair do świąt miał trzy maszyny w tygodniu. Po świętach na krótko dwie, a od stycznia do wiosny znów trzy. Do Dublina był jeden samolot, a od stycznia dwa - we wtorki i soboty.
Żeby osiągnąć zamierzony wynik, PLL negocjuje z kolejnymi przewoźnikami, liczy też na nowe połączenia. Jest już pewne, że od 1 kwietnia Ryanair będzie latał dwa razy w tygodniu do Liverpoolu. Dziś bilety można kupić za 155 złotych.
Touroperatorzy wiedzą, że w Lublinie samolotu turystami nie zapełnią. Dlatego czartery będą miały międzylądowanie w Łodzi lub Warszawie. Tam zabiorą kolejnych pasażerów.
Na tym nie koniec. Lotnisko chce ściągnąć Eurolot, żeby kursował na trasach krajowych. Duże nadzieje wiąże z Lufthansą. Jeśli Niemcy będą latać do Frankfurtu nad Menem, to stamtąd można już dolecieć do niemal każdego miejsca na świecie.
Lotnisko stawia też na mniejsze samoloty. Już mamy za sobą lądowanie pierwszej taksówki powietrznej z Wrocławia, ale częstotliwość ich kursowania jest uzależniona od klientów.
Port negocjuje także z Pocztą Polską. Ma ona do dyspozycji małe, około 30-miejscowe maszyny. Po 1 stycznia PLL ma dostać wyliczenia, ile do jakich miast może kosztować bilet z Poczty.
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640, ... piej_.html