(przydałoby się w naszym Parku Miejskim)
"Dwa jastrzębie, para sokołów i myszołów przez dwa miesiące od świtu do wieczora będą "pracować" w ogrodzie miejskim przy ul. Dąbrowskiego w Rzeszowie. Miasto płaci za ich wynajęcie 30 tys. zł. Cel? Wypłoszyć z parku gawrony.
- Od lat temat parku przy ul. Dąbrowskiego jest wałkowany przez rzeszowian i przez media. Mieszkańcy nie mogą spać ani spacerować. Skarżą się, że ptaki są głośno i zanieczyszczają alejki. Próbowaliśmy je płoszyć na inne sposoby, np. emisją dźwięków, ale nie przyniosło to rezultatów - mówi Aleksandra Wąsowicz-Duch, dyrektorka Zarządu Zieleni Miejskiej.
Miasto zdecydowało się więc w tym roku na bardziej radykalne rozwiązania. W ostatnich dniach lutego trwało strącanie ptasich gniazd, a wczoraj w ogrodzie miejskim im. Solidarności pojawili się sokolnicy.
Jan, Vladim~r i Juraj przyjechali ze Słowacji ze specjalnie wyszkolonymi ptakami. Podobne akcje przeprowadzili już u siebie w kraju i w Kanadzie. - Ptaki będą pracować od godz. 8 do 18, ale z przerwami. Są szkolone, wypuszczone zawsze wracają. Ważne, żeby zacząć akcje na początku marca, zanim gawrony złożą jaja i wybudują sobie gniazda. Jeśli nie zdążą tego zrobić w tym miejscu, możemy liczyć na efekty - mówi Vladim~r Bareák, jeden z sokolników.
Ornitolog Rafał Salach, który nadzoruje akcję, tłumaczy, że najważniejsza zasada to zaznaczenie obecności drapieżnika na terytorium parku. - Ptaki wykonują kilkudziesięciominutowe okrążenia, są do tego przystosowane, podobnie jak sportowcy. Nie ma możliwości, żeby sokół czy jastrząb zrobił krzywdę gawronowi. Te mniejsze ptaki, widząc z daleka drapieżnika, po prostu uciekają. Kiedyś widziałem, jak jeden jastrząb kołujący nad parkiem przepłoszył kilkaset gawronów - mówi ornitolog.
W ubiegłym roku akcja odstraszania gawronów z Parku Miejskiego zakończyła się sukcesem w Jaśle. Z pomocy sokolników korzystają też m.in. Łódź, Zamość czy Lublin. Salach zapewnia, że zaplanowane, systematyczne działanie w ważnym, bo lęgowym dla ptaków okresie przyniesie oczekiwany efekt. - Gawrony raczej nie będą wracać w to samo miejsce. To inteligentne zwierzęta, co ciekawe w hierarchii inteligencji ptaków plasują się zaraz za papugami - mówi ornitolog.
Ale czy z ogrodu miejskiego nie przelecą po prostu kilkaset metrów dalej? - Nikt nie jest tego w stanie przewidzieć. To gatunek, który przemieszcza się w stadzie, więc gawrony zawsze będą szukać innych ptaków i wysokich drzew - twierdzi Salach.
Na usuwanie pustych gniazd i przegnanie gawronów miasto musiało uzyskać zgodę Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, bo ptaki są objęte częściową ochroną gatunkową. - Miasto uzasadniło swój wniosek tym, że gawrony przysparzają mieszkańcom problemów. Ale nad całą akcją czuwa ornitolog, który ma pilnować, żeby usuwać tylko puste gniazda. Jeśli np. zostałyby zniszczone takie, w których ptaki złożyły jaja, akcja może zostać przerwana - mówi Robert Nowakowski z RDOŚ w Rzeszowie."
Cały tekst:
http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,3496 ... z2MIG4QFln