Propagandowy kabaret w kieleckim szpitalu. W czerwcu z wielką pompą otwarto blok operacyjny, który ... nie działa do dziś
W Świętokrzyskim Centrum Matki i Noworodka przy ulicy Prostej w Kielcach blok operacyjny otwarto w czerwcu 2012 roku. Minęło cztery miesiące i do tej pory nie było tu ani jednej operacji! Odział nie działa. Komu potrzebny był taki kabaret przypominający czasy propagandy Polski Ludowej?
Uroczyste otwarcie bloku operacyjnego w Świętokrzyskim Centrum Matki i Noworodka przy ulicy Prostej w Kielcach przy ulicy Prostej miało miejsce w czerwcu. Operacje miały rozpocząć się lipcu. Do tej pory nie odbyła się ani jedna.
Jak informowała dyrekcja szpitala budowa nowoczesnego bloku rozpoczęła się w październiku 2010 roku, pochłonęła 7 milionów 450 tysięcy złotych. - 4 miliony to dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego, 2,5 miliona dał powiat kielecki, a 950 tysięcy złotych pochodziło z pieniędzy szpitala – mówiła Agata Niebudek Śmiech, rzecznik starostwa. - Blok powstał w miejscu starej kuchni – wyjaśniał dyrektor Rafał Szpak. - Składa się z dwóch sal operacyjnych, centralnej sterylizatorni i zaplecza. Mogą się w nim odbywać mniej inwazyjne zabiegi endoskopowe oraz klasyczne operacje ginekologiczne. Planujemy rozszerzyć świadczenia o dodatkowe zabiegi na gruczole piersiowym. Z tego powodu przyjęliśmy dodatkowych lekarzy. Do tej pory w szpitalu była tylko jedna sala operacja, gdzie wykonywano 1000 zabiegów rocznie. Blok hucznie otworzono i na tym koniec, bo nic się na nim nie dzieje.
Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego do tej pory nie ma operacji na nowym bloku?
Zdzisław Wrzałka, starosta kielecki jest zdziwiony tym, że jeszcze żadna pacjentka nie została zoperowana. – Nic o tym nie wiedziałem, nie mam na ten temat żadnej wiedzy, więc trudno jest mi się wypowiadać merytorycznie – wyjaśnia. - Widocznie są jakieś przyczyny tego stanu rzeczy.
Jacek Barański, członek zarządu powiatu kieleckiego odpowiedzialny za służbę zdrowia tłumaczy, że zaistniały okoliczności, których nie dało się wcześniej przewidzieć, ogromny galimatias. – Pojawiły się problemy z rozliczeniem z firmą, która wykonywała tam prace – mówi. – Znalazła się w upadłości. Ale szczegóły najlepiej zna dyrektor placówki. Z tego co wiem to blok wkrótce ruszy.
Z dyrektorem placówki Rafałem Szpakiem, dyrektorem Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka nie udało nam się wczoraj skontaktować, miał ważne spotkania.
Agata Niebudek Śmiech, rzecznik prasowy Starostwa uspokaja, że pierwsze operacje ruszą najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. – Na tym, że do tej pory nie odbywały się w nowym miejscu nikt nie ucierpiał, ponieważ czas funkcjonuje stary blok operacyjny – tłumaczy. – A, że działa dobrze i nie było żadnych opóźnień świadczy o tym to, że już został wykorzystany cały kontrakt z ginekologii od funduszu zdrowia. Na pytanie dlaczego po otwarciu blok nie został uruchomiony od razu rzecznik odpowiada, że końcowe prace tej inwestycji przypadły na trudny moment, firma która była głównym wykonawcą oddziału znalazła się w stanie upadłości. – Dopiero miesiąc temu do szpitala trafiła od syndyka techniczna dokumentacja powykonawcza budowy, można było przystąpić do końcowych odbiorów – informuje.
– Kilka dni temu były przeprowadzane ostateczne testy aparatury, żeby w trakcie zabiegów nie było żadnych niespodzianek. Poza tym przy otwarciu bloku o takim standardzie potrzebna jest kilkakrotna dezynfekcja budynku. Zostały kupione narzędzia chirurgiczne w drodze przetargu, co też wymagało czasu. Najistotniejsze jest to, że wszystkie kłopoty zostały już pokonane.
Pytanie, po co z wielką pompą otwierano blok operacyjny choć wiedziano, że nie może działać. Dlaczego otwarcia nie dokonano po załatwieniu wszelkich niezbędnych formalności? Przypominają się czasy głębokiej komuny – wtedy trzeba było robić propagandę. A dziś. Komu potrzebny taki kabaret?
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /121019580
===============================================
Nowy blok operacyjny od pół roku stoi pusty. Firma upadła
Nowy blok operacyjny szpitala przy ul. Prostej wciąż stoi pusty, choć w czerwcu zakończyła się jego budowa. Dyrekcja placówki tłumaczy, że upadła firma realizująca projekt i stąd te problemy.
- Chciałbym, żeby szybciej skończyła się realizacja tego projektu, ale pojawiły się problemy od nas niezależne - tłumaczy Rafał Szpak, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka przy ul. Prostej w Kielcach.
Budowa bloku operacyjnego rozpoczęła się pod koniec 2010 roku, wykonawcą była firma 3J z Warszawy. Inwestycja miała kosztować około 8 mln zł, z czego część pochodzi ze środków unijnych.
Warunki mają być komfortowe. Zamiast jednej sali operacyjnej szpital będzie dysponował dwiema. Wyposażone będą w klimatyzację i spełnią wszystkie wymagania zawarte w rozporządzeniach Ministerstwa Zdrowia. W dodatku dzięki nowemu blokowi operacyjnemu lecznica będzie mogła rozszerzyć działalność. Chce np. przeprowadzać operacje chorób piersi.
Na początku nie było żadnych problemów. 3J budowała m.in. nowy oddział neurochirurgii dla Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. Inwestycja oddana została do użytku zgodnie z planem w połowie 2010 roku.
Niestety, w 2011 roku, gdy inwestycja przy Prostej zrealizowana była w prawie 75 proc., sytuacja finansowa spółki się pogorszyła. Blok operacyjny został w końcu oddany z kilkumiesięcznym opóźnieniem w czerwcu tego roku. - To będzie skok jakościowy - jak przejście z malucha do mercedesa - zapowiadał dyrektor Szpak.
W międzyczasie 3J ogłosiła upadłość, a teraz jest w stanie likwidacji. Szpital został m.in. bez odbiorów technicznych.
Sprawy 3J przejął syndyk. - Musieliśmy czekać na całą dokumentację. Blok naszpikowany jest nowoczesnością, dlatego musimy najpierw przetestować, jak mamy postępować w konkretnych sytuacjach - wyjaśnia Szpak.
Dyrektor szpitala przy ul. Prostej przekonuje, że przez poślizg z zakończeniem budowy bloku nie ucierpieli pacjenci. - Zabiegi wykonywaliśmy na starym bloku zgodnie z planem, w dodatku wyrobiliśmy już cały roczny kontrakt z Narodowego Funduszu Zdrowia, chociaż oczywiście wolelibyśmy się wcześniej przenieść do nowego bloku - mówi.
Wicestarosta kielecki Zenon Janus zapewnia, że pacjentki będą operowane w lepszych warunkach jeszcze w listopadzie.
- Dopóki nie ma wszystkich odbiorów, nic się zrobić nie da, jest, jak jest. Z tego co wiem, wina leżała po stronie wykonawcy - podkreśla.
Zwraca uwagę, że firmy, które w ostatnim okresie oferują najtańsze ceny i później dzięki temu wygrywają przetargi, bardzo często popadają w kłopoty. - Może parlamentarzyści powinni pomyśleć nad zmianą przepisów? Tego wykonawcę szpital musiał bardzo długo prosić, żeby realizował umowę. Tak nie powinno być - twierdzi Janus.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... Firma.html