MPK Kielce
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- Nowak
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1647
- Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
- Lokalizacja: Kraków / Kielce
Nie jest istotne czego dotyczy umowa. Chodzi o nadzwyczajną zmianę stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy - 357(1)KC tzw. klauzula rebus sic stantibus. Obstawiam, że przegrają 
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Nie miałbym nic przeciwko, jeśli byłoby na podobnej zasadzie jak w Białymstoku, że każdy autobus w barwach BKM (brak reklamy, ściśle wyznaczone malowanie, numery taborowe tylko w wyznaczonych miejscach, logo BKM), dostaje dopłatę do wozokm. Można byłoby również podciągnąć do tego np. klimatyzację i lepszy SIP. Bo za obecną jakość usług to mi się nie uśmiecha płacić droższego biletu.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
Jak firma prowadząca działalność gospodarczą opartą praktycznie tylko na transporcie może nie brać pod uwagę ewentualnych zmian cen paliw? Przecież jest to główny czynnik ich ryzyka, tym bardziej, że jest to umowa długoterminowa - 10lat. Nie można zatem powiedzieć, że "strony nie przewidywały". Przewidywały, strony ustaliły można powiedzieć "ryczałt" w postaci okresowej waloryzacji stawki za wozokilometr, niezależnie od tego, czy paliwa będą tanieć czy drożeć.Nowak pisze:czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy
Wg mnie wyłożyli się na kontrakcie unijnym, gdzie dali "zabójczą" dla siebie stawkę za 1km i muszą dość duże kwoty przeznaczać na finansowanie tego kontraktu. Stawkę taką dali obawiając się konkurencji na kieleckim rynku, ale różnice między zaproponowanymi stawkami pomiędzy MPK a Mobilisem świadczą jedynie o tym, że Śreniawska od finansów chyba jednak powinna się trzymać z daleka, mimo że jest ekonomistką.
Jak słusznie stwierdził B@rteK, można by było zastanowić się nad ewentualną dopłatą, jeśli poziom usług świadczonych przez MPK byłby taki jak powinien. ZTM płaci, ale nie wymaga (najlepszy przykład to anulowanie kary dla MPK za brudne autobusy - wymiana myjni, tworzenie kursów dojazdowych i zjazdowych tylko po to, aby ograniczyć koszty MPK - ale kosztem mieszkańców Kielc, itp. itd.).
Podsumowując, jestem za podniesieniem stawki za wozokilometr, ale tylko w przypadku, gdy przełoży się to na jakość świadczonych usług przez MPK i należytą kontrolę realizacji zapisów umowy przez ZTM.
- AR
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 5704
- Rejestracja: 15 listopada 2005, o 19:01
- Lokalizacja: QKI
- Kontakt:
MPK wojenka z ZTM-em. Albo wóz, albo przewóz?
To gra o nasze być albo nie być. Jeśli wypłacana nam stawka nie zostanie podwyższona, może to oznaczać nasz rychły koniec - mówiła w sądzie Elżbieta Śreniawska prezes MPK Kielce.
Wczoraj odbyła się druga rozprawa w procesie, jaki przewoźnik wytoczył Zarządowi Transportu Miejskiego. - Oszczędzamy na wszystkim. Najbardziej cierpią pracownicy, bo przez restrukturyzację likwidowane są stanowiska, spadło wyraźnie wynagrodzenie, zmniejszony został fundusz socjalny. Jako ekonomistka z wykształcenia wiem, że dobrnęliśmy już do takiego punktu, że bardziej oszczędzać się nie da. Jak tak dalej będzie, miasto będzie musiało szukać sobie nowego przewoźnika, bo my nie pociągniemy tak dalej - stwierdziła prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Jak już pisaliśmy, w sądzie domaga się ona podwyższenia stawki za każdy przejechany przez kierowców MPK wozokilometr. Chce, aby zwiększono ją o 60 gr ze względu na "nieprzewidziany wzrost cen paliw".
Wysokość stawki ustalono w 2007 r., gdy MPK wygrało kontrakt na świadczenie do 2018 r. usług przewozowych na liniach komunikacji miejskiej. Wtedy wynosiła ona 4,71 zł, ale zgodnie z umową jest waloryzowana co kwartał i obecnie wynosi 5,26 zł.
ZTM uważa, że nie podstaw do renegocjacji umowy. Zwraca uwagę, że restrukturyzacja wyszła przewoźnikowi na dobre. W 2011 r. MPK miało 522 tys. zł zysku netto. - Ale to tylko dzięki podejmowanym przez nas działaniom. Można psioczyć na reklamy na autobusach, ale gdyby nie one, dzisiaj nas by nie było - ripostowała prezes MPK.
Z jej wyliczeń wynika, że w latach 2007-2012 cena paliwa wzrosła średnio o 63 proc., a w okresie 2002-2007 zaledwie o 12 proc. - Nie zatrudniamy wróżki, nie mogliśmy tego przewidzieć - podkreślała prezes MPK
- Ale analizy mogły zminimalizować ryzyko. Nie możemy odpowiadać za błędy innych, choć - przyznaję - cena paliwa poszła mocno w górę - odpowiadał Marian Sosnowski, dyrektor ZTM.
Wyrok ma być ogłoszony 24 lipca.
Co jeśli MPK przegra? - To oznacza ograniczenie zakupów inwestycyjnych, dalszą restrukturyzację. Czarny scenariusz zakłada nasz rychły koniec, a co za tym idzie - 650 pracowników bez pracy - twierdzi Śreniawska.
gazeta.pl/kielce
To gra o nasze być albo nie być. Jeśli wypłacana nam stawka nie zostanie podwyższona, może to oznaczać nasz rychły koniec - mówiła w sądzie Elżbieta Śreniawska prezes MPK Kielce.
Wczoraj odbyła się druga rozprawa w procesie, jaki przewoźnik wytoczył Zarządowi Transportu Miejskiego. - Oszczędzamy na wszystkim. Najbardziej cierpią pracownicy, bo przez restrukturyzację likwidowane są stanowiska, spadło wyraźnie wynagrodzenie, zmniejszony został fundusz socjalny. Jako ekonomistka z wykształcenia wiem, że dobrnęliśmy już do takiego punktu, że bardziej oszczędzać się nie da. Jak tak dalej będzie, miasto będzie musiało szukać sobie nowego przewoźnika, bo my nie pociągniemy tak dalej - stwierdziła prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Jak już pisaliśmy, w sądzie domaga się ona podwyższenia stawki za każdy przejechany przez kierowców MPK wozokilometr. Chce, aby zwiększono ją o 60 gr ze względu na "nieprzewidziany wzrost cen paliw".
Wysokość stawki ustalono w 2007 r., gdy MPK wygrało kontrakt na świadczenie do 2018 r. usług przewozowych na liniach komunikacji miejskiej. Wtedy wynosiła ona 4,71 zł, ale zgodnie z umową jest waloryzowana co kwartał i obecnie wynosi 5,26 zł.
ZTM uważa, że nie podstaw do renegocjacji umowy. Zwraca uwagę, że restrukturyzacja wyszła przewoźnikowi na dobre. W 2011 r. MPK miało 522 tys. zł zysku netto. - Ale to tylko dzięki podejmowanym przez nas działaniom. Można psioczyć na reklamy na autobusach, ale gdyby nie one, dzisiaj nas by nie było - ripostowała prezes MPK.
Z jej wyliczeń wynika, że w latach 2007-2012 cena paliwa wzrosła średnio o 63 proc., a w okresie 2002-2007 zaledwie o 12 proc. - Nie zatrudniamy wróżki, nie mogliśmy tego przewidzieć - podkreślała prezes MPK
- Ale analizy mogły zminimalizować ryzyko. Nie możemy odpowiadać za błędy innych, choć - przyznaję - cena paliwa poszła mocno w górę - odpowiadał Marian Sosnowski, dyrektor ZTM.
Wyrok ma być ogłoszony 24 lipca.
Co jeśli MPK przegra? - To oznacza ograniczenie zakupów inwestycyjnych, dalszą restrukturyzację. Czarny scenariusz zakłada nasz rychły koniec, a co za tym idzie - 650 pracowników bez pracy - twierdzi Śreniawska.
gazeta.pl/kielce
Wszystkim się podoba, a tobie się nie podoba
Pewnie, że idą w górę. Ale nie tak jak przez ostatnie kilka lat. Pamiętasz jak kiedyś PiS straszył, że za rządów tuska litr będzie po 5 zlotychA A teraz wszyscy by chcieli, żeby taka cena wróciła. Zwykli kierowcy też protestują, a ci poszli do sądu. Wolno imandrzeej pisze:"Nieprzewidziany wzrost cen paliw"? Toż to jakaś kpina. Od kiedy pamiętam (ponad 20 lat) ceny paliw cały czas idą w górę. Tak trudno to "przewidzieć"?
Nie kłóć się z głupim, bo postronni nie zauważą różnicy - chińskie przysłowie
MPK wygrało z ZTM. Będą musieli zapłacić więcej
O 60 groszy więcej będzie musiał zapłacić Zarząd Transportu Miejskiego MPK na trzech liniach. ZTM przegrał proces, który wytoczył mu przewoźnik
Jak już pisaliśmy, w sądzie domaga się ono podwyższenia stawki za każdy przejechany przez kierowców MPK wozokilometr. Chce, aby zwiększono ją o 60 gr ze względu na "nieprzewidziany wzrost cen paliw".
We wtorek zapadł wyrok w sprawie. Sąd uznał, że rację ma MPK, ponieważ "nikt nie mógł przewidzieć tak drastycznych podwyżek cen paliw". Oznacza to, że ZTM będzie musiało zapłacić o 60 groszy więcej za wozokilometr na trzech liniach: 5, 23 oraz 9.
Wyrok sądu nie jest prawomocny.
Źródło: Gazeta.pl
Ten wyrok MPK niewiele daje.
O 60 groszy więcej będzie musiał zapłacić Zarząd Transportu Miejskiego MPK na trzech liniach. ZTM przegrał proces, który wytoczył mu przewoźnik
Jak już pisaliśmy, w sądzie domaga się ono podwyższenia stawki za każdy przejechany przez kierowców MPK wozokilometr. Chce, aby zwiększono ją o 60 gr ze względu na "nieprzewidziany wzrost cen paliw".
We wtorek zapadł wyrok w sprawie. Sąd uznał, że rację ma MPK, ponieważ "nikt nie mógł przewidzieć tak drastycznych podwyżek cen paliw". Oznacza to, że ZTM będzie musiało zapłacić o 60 groszy więcej za wozokilometr na trzech liniach: 5, 23 oraz 9.
Wyrok sądu nie jest prawomocny.
Źródło: Gazeta.pl
Ten wyrok MPK niewiele daje.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
czemu tylko za te akurat 3 linie?
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Jarosław Karyś nie wróci do MPK
Przypomnijmy, Karyś do końca czerwca zeszłego roku pracował jako dyrektor do spraw administracyjno-technicznych w Kieleckich Autobusach Spółka Pracownicza. W wyniku przekształceń w spółce przeszedł wraz z grupą około 100 pracowników do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Zarząd MPK zaproponował Karysiowi stanowisko kierownika działu techniczno-administracyjnego na tych samych warunkach finansowych, bo na obniżenie wynagrodzenia wynoszącego około 7 tysięcy złotych brutto nie zgodziła się Rada Miasta Kielce. Karyś odrzucił jednak te warunki i udał się na zwolnienie lekarskie, które trwało aż 182 dni. W tej sytuacji zarząd MPK podjął decyzje o jego dyscyplinarnym zwolnieniu. Wówczas radny skierował sprawę do sądu kwestionując sposób oraz podstawę zwolnienia.
Karyś – chciałem wrócić do pracy
Sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku uznał, że samo zwolnienie Karysia jest formalnie wadliwe dlatego, że według przepisów rozwiązanie stosunku pracy z radnym wymaga uprzedniej zgody rady gminy a MPK takiej zgody nie uzyskało. Jednocześnie jednak sąd uznał, że powrót Karysia do MPK nie jest możliwy ponieważ ten domagał się przywrócenia do pracy na stanowisko, którego MPK nie mogło mu zaoferować. W tej sytuacji na rzecz radnego zasądzono odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia czyli prawie 20 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.
- Chciałem wrócić do pracy. Uważałem, że mój powrót dobrze służyłby MPK, ale sąd uznał inaczej – mówił zaraz po ogłoszeniu wyroku Karyś. - Nie podjąłem jeszcze decyzji czy będę się odwoływał. Muszę się skonsultować z prawnikiem. Radny nie chciał też powiedzieć czy jest zadowolony z zasądzonej kwoty odszkodowania. - Nie chodziło kwotę, ale oto, czy zostało naruszone prawo czy nie. W tym przypadku sąd uznał, że MPK zwalniając mnie z pracy złamało prawo i to jest bezsporne – kwituje.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy Karyś proponował wcześniej MPK ugodę w ramach której miałby otrzymać odszkodowanie wynoszące 21 pensji czyli prawie 150 tysięcy złotych. Kielecki przewoźnik odrzucił te warunki.
Śreniawska – cieszę się z wyroku
- Bardzo się cieszę z tego wyroku – mówi z kolei prezes MPK Elżbieta Śreniawska.
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie mamy zgody rady miasta na zwolnienie Pana Karysia, ale nie mieliśmy wyboru. Radny przez pół roku nie chciał podjąć pracy, mimo, że składaliśmy mu konkretne propozycje. W tym czasie mimo, że był na zwolnieniu lekarskim, brał udział na przykład w sesjach Rady Miasta. Poza tym w MPK nie ma stanowiska dyrektora administracyjno-technicznego, które chciał zajmować Jarosław Karyś. Gdyby sąd wydał wyrok, że mamy go przywrócić do pracy to musielibyśmy je specjalnie dla niego utworzyć. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Jak mówi kwota odszkodowania zasądzona na rzecz Karysia jest dla MPK niemała, ale kielecki przewoźnik ją zapłaci i nie będzie się odwoływał od wyroku:
- Naszym zdaniem te pieniądze Panu Karysiowi się nie należą, ale z wyrokiem sądu nie zamierzam dyskutować - kończy Śreniawska.
Źródło: Echo Dnia
Tak swoją drogą - to jest już kolejna sprawa sądowa, którą MPK przegrało z pracownikiem. MPK przez takie decyzje p.Śreniawskiej traci mnóstwo pieniędzy, co przy obecnej sytuacji finansowej nie jest wskazane.
Przypomnijmy, Karyś do końca czerwca zeszłego roku pracował jako dyrektor do spraw administracyjno-technicznych w Kieleckich Autobusach Spółka Pracownicza. W wyniku przekształceń w spółce przeszedł wraz z grupą około 100 pracowników do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Zarząd MPK zaproponował Karysiowi stanowisko kierownika działu techniczno-administracyjnego na tych samych warunkach finansowych, bo na obniżenie wynagrodzenia wynoszącego około 7 tysięcy złotych brutto nie zgodziła się Rada Miasta Kielce. Karyś odrzucił jednak te warunki i udał się na zwolnienie lekarskie, które trwało aż 182 dni. W tej sytuacji zarząd MPK podjął decyzje o jego dyscyplinarnym zwolnieniu. Wówczas radny skierował sprawę do sądu kwestionując sposób oraz podstawę zwolnienia.
Karyś – chciałem wrócić do pracy
Sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku uznał, że samo zwolnienie Karysia jest formalnie wadliwe dlatego, że według przepisów rozwiązanie stosunku pracy z radnym wymaga uprzedniej zgody rady gminy a MPK takiej zgody nie uzyskało. Jednocześnie jednak sąd uznał, że powrót Karysia do MPK nie jest możliwy ponieważ ten domagał się przywrócenia do pracy na stanowisko, którego MPK nie mogło mu zaoferować. W tej sytuacji na rzecz radnego zasądzono odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia czyli prawie 20 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.
- Chciałem wrócić do pracy. Uważałem, że mój powrót dobrze służyłby MPK, ale sąd uznał inaczej – mówił zaraz po ogłoszeniu wyroku Karyś. - Nie podjąłem jeszcze decyzji czy będę się odwoływał. Muszę się skonsultować z prawnikiem. Radny nie chciał też powiedzieć czy jest zadowolony z zasądzonej kwoty odszkodowania. - Nie chodziło kwotę, ale oto, czy zostało naruszone prawo czy nie. W tym przypadku sąd uznał, że MPK zwalniając mnie z pracy złamało prawo i to jest bezsporne – kwituje.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy Karyś proponował wcześniej MPK ugodę w ramach której miałby otrzymać odszkodowanie wynoszące 21 pensji czyli prawie 150 tysięcy złotych. Kielecki przewoźnik odrzucił te warunki.
Śreniawska – cieszę się z wyroku
- Bardzo się cieszę z tego wyroku – mówi z kolei prezes MPK Elżbieta Śreniawska.
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie mamy zgody rady miasta na zwolnienie Pana Karysia, ale nie mieliśmy wyboru. Radny przez pół roku nie chciał podjąć pracy, mimo, że składaliśmy mu konkretne propozycje. W tym czasie mimo, że był na zwolnieniu lekarskim, brał udział na przykład w sesjach Rady Miasta. Poza tym w MPK nie ma stanowiska dyrektora administracyjno-technicznego, które chciał zajmować Jarosław Karyś. Gdyby sąd wydał wyrok, że mamy go przywrócić do pracy to musielibyśmy je specjalnie dla niego utworzyć. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Jak mówi kwota odszkodowania zasądzona na rzecz Karysia jest dla MPK niemała, ale kielecki przewoźnik ją zapłaci i nie będzie się odwoływał od wyroku:
- Naszym zdaniem te pieniądze Panu Karysiowi się nie należą, ale z wyrokiem sądu nie zamierzam dyskutować - kończy Śreniawska.
Źródło: Echo Dnia
Tak swoją drogą - to jest już kolejna sprawa sądowa, którą MPK przegrało z pracownikiem. MPK przez takie decyzje p.Śreniawskiej traci mnóstwo pieniędzy, co przy obecnej sytuacji finansowej nie jest wskazane.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
a co miała zrobić?
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany