LOL.
SKI: czuwamy. Miasto: znów przeszkadzają
Stowarzyszenie Kieleckie Inwestycje zaskarżyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzję wydaną przez miasto, a sąd przyznał mu rację. Chodzi o zgodę na udział w postępowaniu dotyczącym ważnej dla miasta inwestycji - przebudowy placu przed Wojewódzkim Domem Kultury
- Staliśmy się stroną postępowania, a to oznacza, że będziemy mieć wgląd do akt, a nasze wnioski i opinie nie będą mogły zostać zignorowane - tłumaczy Grzegorz Borek ze SKI. O taką możliwość stowarzyszenie walczyło od jesieni ubiegłego roku. - Często zarzuca nam się, że zbyt późno reagujemy na niektóre rozwiązania stosowane w projektach. Będąc stroną, moglibyśmy je monitorować od początku - mówi Jerzy Stradomski, prezes stowarzyszenia.
Projektowi przebudowy placu przed WDK SKI ma wiele do zarzucenia. - Do wycinki przeznaczono aż 284 drzewa, drastycznie pogorszy się także sytuacja pasażerów komunikacji miejskiej po likwidacji przystanku na ulicy Jana Pawła. W projekcie nie ma też mowy o jakiejkolwiek infrastrukturze rowerowej - wylicza Stradomski.
Po odmowie w Miejskim Zarządzie Dróg SKI, by stać się stroną, walczyło bezskutecznie w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Dopiero Wojewódzki Sąd Administracyjny dał na to zgodę.
Na tej podstawie stowarzyszenie może się odwołać od decyzji prezydenta, z której wynika, że dla inwestycji nie będzie potrzebna decyzja środowiskowa. - Dotyczy ona obszaru, który ma więcej niż kilometr, a zatem potrzebna jest decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach tego przedsięwzięcia - wyjaśnia Stradomski.
Jakie będą dalsze losy przebudowy? - Decyzję sądu na pewno będą analizować nasi prawnicy. Na razie, tak jak zakłada plan, czekamy na zgodę na realizację inwestycji, a potem ogłaszamy przetarg - mówi Jarosław Skrzydło, rzecznik MZD. Te posunięcia mogą się okazać przedwczesne. - Jeśli okaże się, że decyzja środowiskowa jest potrzebna, to zezwolenie będzie nieważne, a wykonawca będzie musiał wstrzymać prace - zapowiada Borek.
Miasto uważa działania stowarzyszenia za szkodliwe: - Nie załamujemy się wyrokiem. To już kolejny proces i kolejne opóźnienie z winy
stowarzyszenia Blokujemy Kieleckie Inwestycje. Planuję obliczyć, ile do tej pory kosztowała miasto ich działalność. Ci młodzi ludzie nie mają żadnej woli kompromisu - denerwuje się wiceprezydent Tadeusz Sayor.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262, ... dzaja.html