Miasto przyznaje się do błędu. Na zmodernizowanym za ponad 7 mln zł placu Najświętszej Marii Panny zapomniano o podjazdach choćby dla dziecięcych wózków. Ale jest też dobra wiadomość - powstanie podjazd dla niepełnosprawnych.
Brak podjazdów na wyremontowanych schodach wzdłuż ul. Jana Pawła II wytknął wczoraj na sesji miasta Jerzy Pyrek, radny PSL. - Można przecież było zrezygnować ze schodów albo chociaż dołożyć jakieś podjazdy. Bo teraz nie mogą tamtędy przejechać nie tylko osoby niepełnosprawne, ale nawet matki z wózkami - mówił
Wojciech Lubawski, prezydent Kielc, tłumaczył, że różnica poziomów wzdłuż ul. Jana Pawła jest zbyt duża. - Bez schodów problemy z podejściem mieliby piesi, a ciężkie wózki dla osób niepełnosprawnych i tak by nie podjechały - stwierdził. Do przejazdu po schodach wózkiem dziecinnym prezydent się nie odniósł.
- To niedopatrzenie, które zdarza się przy inwestycjach. Wszyscy się skupili na dyskusji o dojeździe dla osób niepełnosprawnych, a na tę sprawę jakoś nikt nie zwrócił uwagi - przyznaje Artur Hajdorowicz, dyrektor biura planowania przestrzennego w kieleckim ratuszu. Dodaje, że sam zainteresował się tym kilka dni temu. - Napisał o tym ktoś na forum internetowym "Gazety". Już rozmawiałem o tym z dyrektorem Miejskiego Zarządu Dróg. Wspólnie ustaliliśmy, że stosowne zjazdy z odpowiednio obrobionego kamienia będą dołożone na schody - mówi dyrektor Hajdorowicz.
Podczas wczorajszej sesji prezydent Lubawski poinformował też, że w ciągu kilku dni nareszcie rozpocznie się budowa podjazdu dla osób niepełnosprawnych na teren katedry. - Parafia podjęła inwestycję od strony placu Jana Pawła II. Rozmawiałem z ks. Stanisławem Kowalskim [proboszcz parafii katedralnej - przyp. red.], który tłumaczył, że problemem były uzgodnienia z konserwatorem zabytków - mówi Lubawski.
To dosyć niezwykłe tłumaczenie. "Gazeta" wiele razy relacjonowała spotkania w sprawie tego wjazdu, które organizował Jerzy Pyrek, jeszcze jako pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. osób niepełnosprawnych. Przeszkodą było jednak stanowisko proboszcza katedry, księdza Stanisława Kowalskiego, który nawet unikał spotkań. - Konserwator zabytków od początku jasno mówił, jak można rozwiązać całą sytuację, i wykazywał wolę współpracy - podkreślał wczoraj Pyrek.
