Kielce - infrastruktura rowerowa

Ulice, mosty, inżynieria ruchu oraz uwagi i propozycje.

Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 26 marca 2012, o 14:39

Skupiłbym się raczej na W. Lubawskim :wink:
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
bikogt
Posty: 34
Rejestracja: 10 stycznia 2012, o 10:28
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: bikogt » 26 marca 2012, o 14:44

Mnie najbardziej brakuje porządnego transportu na głównych drogach miasta, szczególnie od osiedli Świętokrzyskiego i Na Stoku. Ślichowice i Pod Dalnią doczekały się w miarę sensownego przejazdu. A reszta osiedli i sypialni miejskich? Na głównych ulicach jest na tyle miejsca, że droga dla rowerów też się zmieści.
Rowerowe Kielce - "Nie ważne jak i gdzie, na rower wsiądź i jedź".

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 26 marca 2012, o 19:43

Ścieżki rowerowe w mieście mi się podobają, bo służą, oprócz ekologicznej komunikacji - stricte, komunikacji społecznej w wielu aspektach. Bardzo tego brakuje w mieście.
R.Z. Ja się zajmuję zawodowo socjologią biedy, problemami społecznymi. Tego głównie dotyczyć będzie opracowanie. Nie mogę zajmować się Lubawskim ;) bo polityka to nie moja działka. Opracowanie ma być merytoryczne i weryfikowalne. Natomiast jak wykorzystają je nasi lokalni politycy? Zobaczymy.

Widziałem przez chwilę dzisiaj w TVN 24, migawkę z Anglii chyba. Było o rowerowych kawiarniach, super! :D
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

Awatar użytkownika
bikogt
Posty: 34
Rejestracja: 10 stycznia 2012, o 10:28
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: bikogt » 26 marca 2012, o 21:43

Właśnie takie podejście, od społeczeństwa, wydaje mi się najwłaściwsze. w ten sposób władze miasta mają okazję zapoznać się z postawami, a co może ważniejsze, z oczekiwaniami mieszkańców miasta.
Dobrze też, że planowane są jakieś konsultacje, choć ostatnio nieciekawie się kojarzą, szczególnie te ogłaszane przez MZD. Ale na pewno warto ten temat ciągnąć. Myślę właśnie, że warto się spotkać i pogadać na te tematy.
Rowerowe Kielce - "Nie ważne jak i gdzie, na rower wsiądź i jedź".

grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1434
Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Post autor: grzebo » 26 marca 2012, o 21:43

@Zdzisław S.

Rower a rozwiązywanie problemów społecznych to świetny pomysł na tekst, to jest perspektywa, której bardzo w Kielcach brakuje. Ja mam ciągle takie wrażenie, że jak SKI coś pisze, to jest to traktowane jako fanaberie wąskiej rozpieszczonej grupki młodzieży, która nie zna realiów, a życie jest takie, że każdy jak dorośnie to musi mieć samochód. W sumie to jest streszczenie tego, co powiedział mi wiceprez. Gruszewski.

A tymczasem rower jest bardzo egalitarnym pojazdem. Na każdego kolarza odzianego w obcisłe ciuszki widzę codziennie kilka starszych osób na składakach, parę rodzin z dziećmi, trochę osób w moim wieku i młodszych. Rower wymaga pewnej inwestycji, ale wychodzi w sumie taniej niż komunikacja publiczna, a zapewnia przy tym o wiele większą mobilność. No i tworzy społeczności - widziałem opracowania o tym, jak DDR aktywizują śródmieścia, bo łatwiej jest zsiąść z roweru, żeby z kimś zagadać, wypić kawę, kupić gazetę, niż robić to samo z samochodu.

@bikogt

Zdarza mi się jeździć w garniturze i z teczką środkowym pasem Warszawskiej, więc mogę zaręczyć, że jedyne w czym garnitur przeszkadza to odwracanie się żeby pozdrowić jednym palcem osoby trąbiące. (Zawsze trzeba się najpierw odwrócić - znajomy kiedyś pokazał palec samochodowi trąbiącemu z tyłu bez oglądania się za siebie i dostał upomnienie za znieważenie funkcjonariuszy Policji).

Ale i tak zgadzam się w 100% - dobra infrastruktura rowerowa nadaje się zarówno dla potencjalnych samobójców jak i dla osób jeżdżących w stylu casual. Taka infrastruktura to przede wszystkim separowane DDR + uspokajanie ruchu na osiedlach.

Widzę na własnym przykładzie - DDR przy Bohaterów Warszawy bardzo mi się przydaje jak wracam z zakupami, bo mogę się skupić na tym, żeby mi się jabłka nie rozsypały, a nie muszę dodatkowo uważać na autobusy i ciężarówki wyprzedzające "na zapałkę".

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 26 marca 2012, o 22:29

Bez przesady, ścieżki rowerowe nie rozwiążą problemów biedy i bezrobocia, ale pośrednio dają szansę na uaktywnienie się lokalnej społeczności. I tu można już mówić o zainteresowaniu tymi właśnie problemami, widocznymi na co dzień właśnie nie z okien samochodu.
Fajnie byłoby jeździć wieczorami na rowerze po Kielcach bez obawy zaczepek pijanej, sfrustrowanej młodzieży. Nie oganiać się od "dzieci ulicy".

Acha, dostałem 2 godziny temu prywatny mail od użytkownika forum z konkretną propozycją w temacie j.w. Dziękuję bardzo.
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1434
Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Post autor: grzebo » 26 marca 2012, o 22:38

Jasne, że nie rozwiążą. Ale w odróżnieniu od np. węzła Żelazna są krokiem w dobrym kierunku.

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 26 marca 2012, o 22:38

Zdzisław S. pisze: Nie mogę zajmować się Lubawskim ;) bo polityka to nie moja działka.
Nie o to mi chodziło. Po prostu chciałem zasygnalizować, że moim zdaniem bezpośrednie przekonanie obecnego szefostwa MZD jest niezwykle mało prawdopodobne. Mieli np. zorganizowane przez GDDKiA warsztaty dotyczące m.in. nawierzchni dróg rowerowych, gdzie było mówione, że kostka jest do bani a oni i tak twardo upierali się przy kostce...
W obecnym układzie ich przekonanie możliwe jest właściwie tylko od strony ich szefa czyli prezydenta i na to chciałem zwrócić uwagę. Nie miałem bynajmniej na myśli pisania przez Ciebie protestów tudzież zgłaszania skarg ;) tym bardziej, że przecież pracujesz w instytucji miejskiej. Jeżeli czegoś bym oczekiwał w takiej sprawie jak ddr od osób znajdujących się w Twojej sytuacji to po prostu lobbowania gdzie się da przy różnych sprzyjających okazjach za dobrymi rozwiązaniami.
Możesz np. znać ludzi, którzy mają bezpośredni dostęp do W. Lubawskiego coby ich uświadamiać i przekonywać o co chodzi z drogami dla rowerów.

Przy okazji apeluję do innych czytelników forum o lobbing w takich sprawach - "Kielce są małym miastem" i "każdy kogoś zna" :)

Ps. A tak w ogóle dlaczego ddr na poziomie prezydenta to polityka? ;)
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 26 marca 2012, o 22:48

grzebo, jasne! Ja jestem całym sercem za tym!

R.Z. No pewnie, trzeba lobbować i jak znam trochę Lubawskiego, to nietrudno go przekonać do pozytywnych zmian. Zobaczymy, ja się w każdym razie staram. Jakby nie zabrzmiało to patetycznie, to jestem kielczaninem z urodzenia i mi zależy :)
Dlaczego polityka? Bo to politycy, nikt inny, dzielą kasę publiczną.
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 26 marca 2012, o 22:52

Zdzisław S. pisze:Acha, dostałem 2 godziny temu prywatny mail od użytkownika forum z konkretną propozycją w temacie j.w. Dziękuję bardzo.
Napisałem na priva bo nie chciałem zaśmiecać tematu ścieżek. Przejrzyj sobie jeszcze wątek: http://inwestycje.jupiter.superhost.pl/ ... php?t=1575
Na forum miejskim też coś jeszcze by się znalazło :)
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 26 marca 2012, o 22:57

Przejrzałem link na razie, super! Kopalnia tematów na tym forum :)
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 27 marca 2012, o 08:01

Zobaczcie, to można odnieść i do naszej Sienkiewki.
Tekst z G.W. http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... RAWDZ.html

Jest zakaz. A ojciec Mateusz jeździe po rynku?

Nawet 8,5 tys. zł zaległych mandatów musiałby zapłacić serialowy ojciec Mateusz, gdyby sandomierscy mundurowi ostro przestrzegali przepisów. - Nikt nam nie zwrócił uwagi, że nie wolno jeździć rowerem po rynku - przyznaje Andrzej Kostenko, współreżyser popularnego serialu

Tę scenę kojarzą wszyscy miłośnicy filmu o przygodach księdza detektywa, kręconego od 2008 roku w Sandomierzu. Praktycznie w każdym z 85 wyemitowanych już odcinków tytułowy ojciec Mateusz przemierza na rowerze ze sporą prędkością płytę rynku.

Tymczasem przy wjeździe do samego serca miasta stoją znaki C-16 oznaczające drogę dla pieszych. Pod nimi jest informacja, że nie dotyczą one między innymi pojazdów służb miejskich. Zgodnie z przepisami w takiej sytuacji kierowcy pojazdów nieuprawnionych, w tym rowerów, muszą się liczyć ze 100-złotowym mandatem. - To kreowanie fikcji. Według filmu można jeździć, w praktyce grozi za to mandat - komentuje mieszkaniec Sandomierza.

- Naprawdę tam jest zakaz jazdy na rowerze? Nigdy na to nie zwróciliśmy uwagi. Nic nam nie mówili urzędnicy i policjanci, tym bardziej że współpracuje się nam z nimi bardzo dobrze, pomagają na każdym kroku - dziwi się Kostenko. Wyklucza jednak rezygnację ze słynnej sceny w kolejnej serii odcinków, które mają być kręcone w kwietniu. - Jest bardzo malownicza, jej wycięcie odebrałoby ekspresję. Na sandomierskim rynku nie ma zbyt wiele dynamicznych elementów. Możemy wykorzystać albo ojca Mateusza na rowerze, albo gołębie - tłumaczy. Przypomina za to inną historię z oznakowaniem. - Nakręciliśmy scenę, jak ojciec Mateusz jedzie rowerem i zatrzymuje go Nocul z miernikiem prędkości. Policjant mówi, że ksiądz przekroczył dopuszczalną prędkość, bo jechał 40 km/godz. Zdziwiony ojciec Mateusz tłumaczy się, że przecież tam zawsze było ograniczenie do 40 km/godz. Nocul odpowiada, że teraz jest już do 30 km, bo wczoraj był wypadek - opowiada reżyser.

- Rzeczywiście, na rynku jest zakaz ruchu, nie tylko dla rowerów - potwierdza Jerzy Borowski, burmistrz Sandomierza. Dodaje, że długo musiał walczyć o te znaki. - A jak skończą się prace przy budowie kanalizacji, to zakaz będzie całkowity. To ma być deptak. Przyjeżdża sporo gości, turystów, często z dziećmi. Po prostu zależy nam, żeby to było jak najbezpieczniejsze miejsce - tłumaczy.

Dlaczego w takim razie ojciec Mateusz może jeździć po rynku na rowerze? - Ma specjalne zezwolenie od straży miejskiej - odpowiada Borowski. Twierdzi też, że turyści z rowerami nie powinni mieć kłopotów. - Stoi zakaz, bo chcieliśmy uniknąć sytuacji, że ktoś szaleje na rowerze, zachowuje się jak cyrkowiec. Ale musimy zachować zdrowy rozsądek. Jeżeli ktoś przejedzie przez rynek spokojnie i ostrożnie, nie powinien mieć kłopotów ze strony straży miejskiej - zapewnia burmistrz.

Jak to wygląda w praktyce? - Na rynku jest zakaz ruchu poza określonymi wyjątkami. Ale szczerze mówiąc, nie pamiętam, żeby ukarano jakiegoś rowerzystę - mówi Mirosław Jabłoński ze straży miejskiej. Podobnie wypowiada się Jacek Kulita, oficer prasowy sandomierskiej policji. - Gdy są kręcone zdjęcia do filmu, ekipa ma zgodę na zamknięcie okolicznych ulic dla ruchu i wiadomo, że wtedy oznakowanie jest zupełnie inaczej traktowane - podkreśla policjant.

A jak policjanci traktują turystów, którzy pod wpływem serialu chcieliby się przejechać rowerem po rynku? - Jeżeli ktoś łamie przepisy, to je egzekwujemy. Proszę jednak pamiętać, że również pouczenie jest formą kary. Wiele zależy od konkretnej sytuacji i rodzaju wykroczenia - tłumaczy Kulita.

Może więc warto pomyśleć nad zmianą oznakowania, żeby można było w pełni legalnie przejechać przez sandomierski rynkek? - To pomysł do rozważenia. Obawiam się tylko, czy nie będziemy mieć wtedy wysypu miłośników cyrkowej jazdy na rowerze. Ale zastanawiamy się nad otwarciem przy Punkcie Informacji Turystycznej na rynku wypożyczalni rowerów - zapowiada burmistrz.

- Cała ta sytuacja uświadomiła mi, że w naszym serialu jest bardzo mało rowerzystów, a to przecież ostatnio bardzo popularny sport i sposób na spędzanie czasu - komentuje Kostenko.

marcin.sztandera@kielce.agora.pl
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1434
Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Post autor: grzebo » 27 marca 2012, o 08:41

Przykłady z USA na to, że rowerzyści są lepszymi klientami dla sklepów w centrum niż kierowcy samochodów.

http://dc.streetsblog.org/2012/03/23/wh ... -business/

Zwróćcie też uwagę na linka pod koniec - chyba tu jeszcze nie wrzucałem tego opracowania: według badań z USA budowa DDR tworzy dwa razy więcej miejsc pracy niż budowa drogi samochodowej:
http://dc.streetsblog.org/2011/01/07/co ... bike-lane/

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 27 marca 2012, o 08:45

Super! Świetne argumenty!
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

Awatar użytkownika
bikogt
Posty: 34
Rejestracja: 10 stycznia 2012, o 10:28
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: bikogt » 27 marca 2012, o 09:37

grzebo pisze:(...)
Zdarza mi się jeździć w garniturze i z teczką środkowym pasem Warszawskiej (...).
Też miałem okazję jechać w lepszym stroju, niż zwykle zakładam. Co prawda nie miałem okazji z tym palcem, no ale będę uważał następnym razem.
Jeśli mamy przekonać i przyciągnąć innych, którzy do tej pory nie są tak doświadczonymi miejskimi rowerzystami, to konieczna jest porządna infrastruktura. A porządna, to znaczy właśnie odseparowane drogi od jezdni i od ciągów pieszych. Bez tego nie da się namówić większego grona, aby przesiedli się na rower i śmiało nim poruszali się po naszych drogach. Niestety, większość nie jeździ, bo nie czuje się bezpiecznie. Sam nie puszczam syna na rowerze do szkoły, bo musiałby jechać środkiem Warszawskiej.
A to racja, że tworzy się w ten sposób pewna społeczność. Sam widziałem, jak zeszłego lata grupa młodych ludzi podjechała razem na Sienkiewicza do jednej z kawiarenek.
Rowerowe Kielce - "Nie ważne jak i gdzie, na rower wsiądź i jedź".

ODPOWIEDZ