Która sięgałaby mniej więcej do połowy Bocianka, albo Mikołaja Reja z drugiej strony. Gratuluję pomysłu. W wersji łamanej też zajęłaby sporo miejsca. Ja jednak dopinguję drogowców i policję. Jest winda, niech ją naprawiają. A bydło, celowo takiej nazwy używam, może z czasem się nauczy, że winda rzecz pożyteczna...grzebo pisze: Cała ta zabawa kosztuje (monitoring, policja, sąd, obrońca z urzędu, biegły ds. wyceny wind, serwisant windy...), a zysk z tego żaden. A można było zrobić rampę...
GDDKiA Kielce - [S74] Kielce ul. Świętokrzyska - Cedzyna
Nie kłóć się z głupim, bo postronni nie zauważą różnicy - chińskie przysłowie
-
grzebo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1434
- Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
- Lokalizacja: Kielce
No to co, że zajęłaby miejsce? Jakoś drogę ekspresową się GDDKiA udało na Bocianku zmieścić, ale rampa już nie wejdzie? Jak zwykle oszczędza się tylko na pieszych.
Poza tym pamiętaj, że bydło to tylko jedna z hipotez, windy psują się też czasami same z siebie. Jak na kamerach nic nie będzie widać, to się okaże, że to znowu snajper atakuje.
Poza tym pamiętaj, że bydło to tylko jedna z hipotez, windy psują się też czasami same z siebie. Jak na kamerach nic nie będzie widać, to się okaże, że to znowu snajper atakuje.
No właśnie nie oszczędza się. Wyobraż sobie długą rampę do której końca musisz dojść, a stoisz już koło kładki, bo wysiadłeś z autobusu.grzebo pisze:No to co, że zajęłaby miejsce? Jakoś drogę ekspresową się GDDKiA udało na Bocianku zmieścić, ale rampa już nie wejdzie? Jak zwykle oszczędza się tylko na pieszych.
A z bydłem to nie przesada jednak, bo jak nazwać ludzi którzy mówiąc wprost, nasrali do windy?
Nie kłóć się z głupim, bo postronni nie zauważą różnicy - chińskie przysłowie
-
grzebo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1434
- Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
- Lokalizacja: Kielce
Rampa może być złamana, tak żeby zaczynała się przy przystanku. Jej długość jest pewnym problemem (dlatego kładki i przejścia podziemne to zło - czasami mniejsze zło, ale zawsze), lecz na windę trzeba z kolei czekać aż przyjedzie i aż się nią podjedzie (często w nerwach, czy się nie zatnie). Więc czasochłonność to nie problem, jedynym problemem jest konieczny wysiłek.
Co do załatwiania potrzeb w windzie - to też nie zawsze jest takie jasne. Gdzie jest najbliższa toaleta publiczna i dlaczego aż na rynku? Jak ktoś musi się załatwić, to wybiera miejsca osłonięte - może jakby była toaleta, to by nie wybierał windy. Trzeba planować infrastrukturę, dla prawdziwych, a nie wyidealizowanych mieszkańców Kielc.
Co do załatwiania potrzeb w windzie - to też nie zawsze jest takie jasne. Gdzie jest najbliższa toaleta publiczna i dlaczego aż na rynku? Jak ktoś musi się załatwić, to wybiera miejsca osłonięte - może jakby była toaleta, to by nie wybierał windy. Trzeba planować infrastrukturę, dla prawdziwych, a nie wyidealizowanych mieszkańców Kielc.
- Jezpir
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1130
- Rejestracja: 7 sierpnia 2007, o 14:24
- Lokalizacja: Kielce, KSM Nord
Żadna rampa, żadna winda. Tam po prostu powinien byc dłuższy tunel, tak by piesi przechodzili w poziomie dawnego przejścia dla pieszych. Ewentualnie kładka nad wydłużonym wyjazdem z tunelu - wtedy wystarczyłoby ją zrobić na wys. 1-1,5m, a nie na 4m i rampa byłaby krótsza i wszyscy byliby zadowoleni.
Oczywiście abstrahując juz od faktu, że tej ekspresówki w tym miejscu nie powinno być. Choć pozostawienie dwujezdniowej drogi klasy G z czasem zmusiłoby do jakiegoś rozwiązaniatego problemu.
A najbliższa toaleta publiczna jest w GE. Oczywiście nie jest całodobowa. Co do tego, że srający do windy wybrałby toaletę to nie jestem do końca przekonany. A jakby toaleta była płatna? A jakby była o 3 kroki za daleko? Srający do windy to zwykły chuligan. Bydło to jest bardzo dobre słowo. Większość z nas nie zrobiłoby kupy do windy, nawet jeżeli toaleta publiczna byłaby daleko a potrzeba była ogromnie piląca. Nie rozumiem dlaczego tłumaczysz takiego człowieka. Dojdziemy do paradoksu, że kosze powinny byc co 1m (albo gęściej), żeby ludzie nie rzucali śmieci gdzie popadnie, "bo przecież gdyby kosz był bliżej to bym doniósł".
Oczywiście abstrahując juz od faktu, że tej ekspresówki w tym miejscu nie powinno być. Choć pozostawienie dwujezdniowej drogi klasy G z czasem zmusiłoby do jakiegoś rozwiązaniatego problemu.
A najbliższa toaleta publiczna jest w GE. Oczywiście nie jest całodobowa. Co do tego, że srający do windy wybrałby toaletę to nie jestem do końca przekonany. A jakby toaleta była płatna? A jakby była o 3 kroki za daleko? Srający do windy to zwykły chuligan. Bydło to jest bardzo dobre słowo. Większość z nas nie zrobiłoby kupy do windy, nawet jeżeli toaleta publiczna byłaby daleko a potrzeba była ogromnie piląca. Nie rozumiem dlaczego tłumaczysz takiego człowieka. Dojdziemy do paradoksu, że kosze powinny byc co 1m (albo gęściej), żeby ludzie nie rzucali śmieci gdzie popadnie, "bo przecież gdyby kosz był bliżej to bym doniósł".
Jeżpir
- cm
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1665
- Rejestracja: 19 stycznia 2007, o 14:22
- Lokalizacja: Sienkiewicza - centrum świata ;-)
No teraz to przesadziłeśgrzebo pisze:Co do załatwiania potrzeb w windzie - to też nie zawsze jest takie jasne. Gdzie jest najbliższa toaleta publiczna i dlaczego aż na rynku? Jak ktoś musi się załatwić, to wybiera miejsca osłonięte - może jakby była toaleta, to by nie wybierał windy. Trzeba planować infrastrukturę, dla prawdziwych, a nie wyidealizowanych mieszkańców Kielc.
Chyba, że to żart, a ja go nie zrozumiałem. Monty Python się kłania.
- bender
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 829
- Rejestracja: 25 lipca 2011, o 21:11
- Lokalizacja: Bo to Kielce, Kielce są bracie...
Czyli jeśli ktoś nasra Ci pod drzwiami domu to podasz mu papier toaletowy wyrażając zrozumienie z powodu braku toalety publicznej w pobliżu?grzebo pisze:twiania potrzeb w windzie - to też nie zawsze jest takie jasne. Gdzie jest najbliższa toaleta publiczna i dlaczego aż na rynku? Jak ktoś musi się załatwić, to wybiera miejsca osłonięte - może jakby była toaleta, to by nie wybierał windy. Trzeba planować infrastrukturę, dla prawdziwych, a nie wyidealizowanych mieszkańców Kielc.
Stowarzyszenie Blokujemy Kieleckie Inwestycje by T. Sayor
-
grzebo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1434
- Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
- Lokalizacja: Kielce
Ja nie tłumaczę osoby załatwiającej potrzebę w windzie. Ja twierdzę, że jak wejdę w mieście do windy i wdepnę w kupę, to nie chcę słuchać tłumaczeń o tym, że tu mieszka bydło, że brak kultury i że to nie jest kupa kulturalnego człowieka. Ja po prostu chcę, żeby tej kupy nie było.
Miastu łatwiej jest zbudować dodatkowy kibel publiczny (których i tak jest drastycznie mało), niż zmienić mieszkańców na kulturalniejszych.
A to zarządca drogi odpowiada za to, żebym mógł się wygodnie przedostać na jej drugą stronę, a nie okoliczni chuligani.
Miastu łatwiej jest zbudować dodatkowy kibel publiczny (których i tak jest drastycznie mało), niż zmienić mieszkańców na kulturalniejszych.
A to zarządca drogi odpowiada za to, żebym mógł się wygodnie przedostać na jej drugą stronę, a nie okoliczni chuligani.
- Jezpir
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1130
- Rejestracja: 7 sierpnia 2007, o 14:24
- Lokalizacja: Kielce, KSM Nord
Ale w ten sposób dojdziesz do absurdu, że kibel publiczny będzie musałbyć co kilka kroków, bo jak będzie kupa, to ktoś zawsze może powiedzieć, że nie zdążyłby dojść do tego przybytku. Masz rację, że kibli publicznych darmowych, całodobowych, odpowiednio dużych jest za mało, ale to w żaden sposób nie tłumaczy ludzi, którzy załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne do windy. A nam pozwala takich ludzi (?) nazywać "bydłem", bo niekulturalny to sobie czasem beknie lub pierdnie i nie powie przepraszam.grzebo pisze:...Miastu łatwiej jest zbudować dodatkowy kibel publiczny (których i tak jest drastycznie mało), niż zmienić mieszkańców na kulturalniejszych....
Jeżpir
-
grzebo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1434
- Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
- Lokalizacja: Kielce
Problemem nie jest to, jak ten ktoś się będzie tłumaczył, tylko czy będzie kupa w windzie, czy nie. Sądzę, że zwiększenie dostępności publicznych, darmowych, całodobowych WC zmniejsza liczbę kup w windzie w skali roku (nawet jeśli jej nie redukuje do zera). A przy tym służy też kulturalnym ludziom. Jeśli wydatki z budżetu miasta na publiczne WC będą rażąco duże, a takich WC będzie więcej niż jedno, to będziemy mogli dyskutować, jaka jest właściwa minimalna odległość między nimi.
WC w GE to żaden argument, bo tam jest ochrona, która nie wpuści właśnie tych osób (pijanych, mało kulturalnych), które potencjalnie mogą dewastować windy.
Podkreślam, nie bronię tych osób, które niszczą lub zanieczyszczają windy. Tylko pokazuję, że to nie jest zjawisko, które opłaca się likwidować w sposób konfrontacyjny. Najlepszym sposobem zapobiegania wandalizmowi jest budowanie struktur społeczeństwa obywatelskiego, aktywizowanie młodych (i nie tylko) ludzi, budzenie w nich dumy z miejsca zamieszkania oraz - przede wszystkim - wspieranie ich przez władze publiczne. Wtedy taka winda nie jest obiektem należącym do GDDKiA, który stoi pomiędzy mną, a moją budką z piwem, tylko elementem infrastruktury mojego osiedla Bocianek, który sprawia, że moje osiedle jest jeszcze fajniejsze.
Ale to się osiąga przez lata sensownej polityki społecznej, fajne szkoły, umiejętną pracę Policji i przez instytucje publiczne, które szanują głos mieszkańców. Skoro GDDKiA razem z UM Kielce symbolicznie nasr... na Bocianek budując ekrany i S74, to niech się teraz nie dziwią, że ludzie nie szanują ich infrastruktury. Kto sieje wiatr, ten zbiera kupę w windzie.
WC w GE to żaden argument, bo tam jest ochrona, która nie wpuści właśnie tych osób (pijanych, mało kulturalnych), które potencjalnie mogą dewastować windy.
Podkreślam, nie bronię tych osób, które niszczą lub zanieczyszczają windy. Tylko pokazuję, że to nie jest zjawisko, które opłaca się likwidować w sposób konfrontacyjny. Najlepszym sposobem zapobiegania wandalizmowi jest budowanie struktur społeczeństwa obywatelskiego, aktywizowanie młodych (i nie tylko) ludzi, budzenie w nich dumy z miejsca zamieszkania oraz - przede wszystkim - wspieranie ich przez władze publiczne. Wtedy taka winda nie jest obiektem należącym do GDDKiA, który stoi pomiędzy mną, a moją budką z piwem, tylko elementem infrastruktury mojego osiedla Bocianek, który sprawia, że moje osiedle jest jeszcze fajniejsze.
Ale to się osiąga przez lata sensownej polityki społecznej, fajne szkoły, umiejętną pracę Policji i przez instytucje publiczne, które szanują głos mieszkańców. Skoro GDDKiA razem z UM Kielce symbolicznie nasr... na Bocianek budując ekrany i S74, to niech się teraz nie dziwią, że ludzie nie szanują ich infrastruktury. Kto sieje wiatr, ten zbiera kupę w windzie.
- Petras
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 915
- Rejestracja: 7 grudnia 2007, o 16:41
- Lokalizacja: Kielce Czarnów
Było zrobić pochylnie tak jak było wstępnie projektowane, to nie byłoby problemu. Każdy trzeźwo myślący człowiek wiedział, że windy z góry skazane są na dewastację, zwłaszcza jak wandale mają zarąbistą ochronę pod ekranami. Mało to było zabawy na Źródłowej!?Drogowcy przegrywają z wandalami. Windy zagrożone
Służą za toalety, są niszczone, mazane i zaśmiecane. I choć działają zaledwie od grudnia, już 40 razy trzeba było je naprawiać. To przykre, ale drogowcy przegrywają z wandalami walkę o utrzymanie wind przy ul. Świętokrzyskiej w Kielcach.
Z tego zresztą co widzę to plan o tyle się różni, że rampy po prostu ucięto, tak jak się tnie po kosztach.Petras pisze:
I druga sprawa - czy zniknęła już ta postapokaliptyczna sceneria?

"Rzecznik MZD zapowiada, że mimo protestów inwestycja zostanie zrealizowana."
