Ulica Sienkiewicza - modernizacje, zmiany, plany
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- gaki majster
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 558
- Rejestracja: 12 września 2007, o 20:36
- Lokalizacja: teraz:Zamość/Kielce
- Kontakt:
Środowisku bankowym??? jakim środowisku, kto to wymyślił. Przecież tu tylko pracownicy i kierownicy zwykłych oddziałów. A to Centrale i dyrektorzy decydują o lokalizacji i wątpie by oni myśleli czy są bankiem b bo nie maja placówki na sienkiewce i sie tym wielce przejmowali. Dla nich liczy sie dochodowośc placówki i łatwość dostępu do klientów, a przecież każdy prawie na tym forum narzeka na dojazd do centrum wiec chyba nie powinna byc to prestiżowa lokalizacja.baux pisze:Przyjęło się w środowisku bankowym, że jeżeli bank nie ma siedziby przy ulicy Sienkiewicza lub przynajmniej w najbliższej jej okolicy to jest bankiem kategorii B.
- Krzysiek Kielce
- Posty: 308
- Rejestracja: 2 grudnia 2008, o 16:11
- Lokalizacja: KIELCE
To trochę taka podróbka sieciowego "Meta,Seta,Galareta" tylko niestety w gorszym wydaniu.
http://www.metanafoksal.pl/
Siec otwarta jest do 6:00 rano. Nie wiem jak ta na Bodzentyńskiej.
http://www.metanafoksal.pl/
Siec otwarta jest do 6:00 rano. Nie wiem jak ta na Bodzentyńskiej.
- GooDek_238
- Posty: 329
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, o 18:55
- Lokalizacja: Kielce
Zamkną księgarnię im. Stefana Żeromskiego. A miało być inaczej
Po pół wieku z ulicy Sienkiewicza w Kielcach zniknie księgarnia im. Stefana Żeromskiego. To tym bardziej zaskakujące, że ledwie rok temu miasto sprzedało ten lokal bez przetargu, by to miejsce ratować. - Niestety, wycofał się główny partner, a innego nie udało się znaleźć - tłumaczy teraz swoją decyzję właścicielka księgarni
Więcej... http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262, ... z1k6gePdpS
Po pół wieku z ulicy Sienkiewicza w Kielcach zniknie księgarnia im. Stefana Żeromskiego. To tym bardziej zaskakujące, że ledwie rok temu miasto sprzedało ten lokal bez przetargu, by to miejsce ratować. - Niestety, wycofał się główny partner, a innego nie udało się znaleźć - tłumaczy teraz swoją decyzję właścicielka księgarni
Więcej... http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262, ... z1k6gePdpS
Byłem wczoraj na mieście wieczorem i mimo iż sienkiewka pustawa to w knajpach trudno o miejsce. Ale większośc tych knajp w bocznych ulicach, wiec tego ruchu niestety nie widać. Co do postu powyżej mam nadziejężę nie zafundują nam kolejnego banku, przecież to idealne miejsce na kawiarnię z ogródkiem między kasztanami, trzeba by tylko pozbyc sie jakoś towarzystwa gołębi. A w dorze przy BGZ kolejny bank, doradztwo finansowe open finance, porażka.
-
Oskar
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1330
- Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
- Lokalizacja: Śródmieście
- Kontakt:
W artykule jest zaznaczone, że NIE powstanie tam bank, ale niestety kawiarnia też nie.
Co do samej księgarni to dla mnie żadne zaskoczenie. Jeśli klienta traktuje się bardziej jak wroga niż partnera i w żadnym stopniu nie wychodzi się na przeciw jego oczekiwaniom (moje spostrzeżenia oraz ludzi z mojego otoczenia), to nie ma się co dziwić, że w dobie księgarń internetowych nie dają rady.
Tak czy siak, wielka szkoda.
Co do samej księgarni to dla mnie żadne zaskoczenie. Jeśli klienta traktuje się bardziej jak wroga niż partnera i w żadnym stopniu nie wychodzi się na przeciw jego oczekiwaniom (moje spostrzeżenia oraz ludzi z mojego otoczenia), to nie ma się co dziwić, że w dobie księgarń internetowych nie dają rady.
Tak czy siak, wielka szkoda.
Skandalu w sprawie księgarni cd. Zrobili rodzinny interes
Okazuje się, że kobieta, której miasto bez przetargu sprzedało lokal przy deptaku z księgarnią im. Żeromskiego, bardzo szybko się go pozbyła. Teraz należy on do firmy zajmującej się komercyjnym obrotem nieruchomościami. Prezydent Kielc i radni, którzy podejmowali decyzję w tej sprawie, twierdzą, że czują się oszukani. Tylko co z tego, skoro Kielce straciły i księgarnię, i atrakcyjne miejsce w centrum
O tej sprawie jako pierwsi pisaliśmy kilka dni temu. Księgarnia, która na rogu ul. Sienkiewicza i Paderewskiego była przez pół wieku, w marcu przestanie działać. - Jestem zmuszona do jej zamknięcia z przyczyn niezależnych ode mnie - podkreślała Krystyna Wróbel, właścicielka księgarni. Tłumaczyła, że firma księgarska Weldbild wypowiedziała jej umowę o współpracy. Wyjaśniała, że nowego partnera do współpracy nie znalazła, a samodzielne prowadzenie księgarni było niemożliwe, bo sytuacja na rynku jest bardzo zła.
Sprawa już wtedy budziła kontrowersje, bo ledwie rok temu radni po długiej dyskusji zgodzili się na sprzedaż Krystynie Wróbel bez przetargu lokalu zajmowanego przez księgarnię. Radni najpierw byli przeciwni i przypomnieli historię nieistniejącej już Restauracji Wiedeńskiej przy ul. Paderewskiego - gdy miasto sprzedało lokal, nowy właściciel odsprzedał go korzystnie bankowi.
- Nie mamy gwarancji, że tu będzie inaczej - podkreślała na początku zeszłego roku Agata Wojda, radna PO. Radnych do sprzedaży przekonywał m.in. prezydent Kielc Wojciech Lubawski, tłumacząc, że "chodzi o kreowanie pewnej polityki rozwoju tej części miasta". I radnych przekonał. - Jeśli wystawilibyśmy lokal w przetargu, to z pewnością znalazłby się jakiś rekin finansowy. Stracilibyśmy księgarnię - stwierdził po głosowaniu Jan Gierada, radny SLD. A Krystyna Wróbel zapewniała: - Chcę dalej prowadzić księgarnię, mam wiele planów z nią związanych. Wciąż zamierzam organizować spotkania autorskie czy inne imprezy dla dzieci i dorosłych. Miasto lokal o powierzchni 189 m kw. sprzedało na podstawie wyceny rzeczoznawcy za 951 tys. zł.
Tymczasem okazuje się, że lokal już w październiku ubiegłego roku zmienił właściciela. - To rzeczywiście nasza własność To była trochę taka rodzinna transakcja - mówi Marek Zadrożny z firmy Continental Nieruchomości Komercyjne. Informuje, kto wydzierżawi lokal po księgarni. - Od marca będzie tam drogeria Natura - zapowiada.
Co ciekawe, gdy Wróbel kilka dni temu mówiła o zamiarze zamknięcia księgarni, nawet słowem nie wspomniała, że od kilku miesięcy nie jest już właścicielką lokalu.
Stwierdziła tylko, że na zakup od miasta zrzuciła się cała rodzina. - Mówiłam, że to transakcja rodzinna, a firma, która teraz jest właścicielem, należy do jednego z członków naszej rodziny. Zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, bo przecież nie mogło być wielu współwłaścicieli. Zajęła się więc tym młoda osoba, która ma doświadczenie w prowadzeniu takiej działalności - przekonuje teraz Wróbel.
Nie widzi nic niestosownego w tym, że lokal kupiony od miasta nie jest jej własnością. - Nie złamałam prawa. Od sześciu lat starałam się o ten lokal i naprawdę liczyłam, że będzie tu funkcjonowała księgarnia. Gdy wreszcie radni zgodzili się na sprzedaż, okazało się, że żaden bank nie chce mi udzielić kredytu na wykup. Wtedy zrobiliśmy spotkanie rodzinne i wpadliśmy na takie rozwiązanie. Nie mówiłam o tym radnym, bo nie wiedziałam, że banki się nie zgodzą - tłumaczy się kobieta.
Twierdzi, że nadal ma wpływ na losy lokalu przy Sienkiewicza. - To już są nasze wewnętrzne ustalenia. Nadal bardzo liczę, że kiedyś faktycznie ruszy tu np. księgarnia czy kawiarnia z kącikiem do czytania - przekonuje wciąż Wróbel.
Nie chce zdradzić, ile zarobiła na sprzedaży lokalu. - Prawdę mówiąc, nie zarobiłam na tym. Kwota była wyższa, ale to dlatego, że doszły dodatkowe pieniądze na spłatę zadłużenia i podatku - tłumaczy.
Wojciech Lubawski o tym, że lokal zmienił właściciela, dowiedział się wczoraj. - To było jak uderzenie obuchem. Ta kobieta była u mnie przed świętami i nawet o tym nie wspomniała, choć do transakcji doszło już w październiku. Czuję się okropnie, to dla mnie nauczka na przyszłość, żeby jeszcze ostrożniej podchodzić do deklaracji w sprawie lokali i jeszcze uważniej ważyć takie sprawy. Dziś najchętniej zadeklarowałbym, żeby już nic nikomu nie sprzedawać. Ale to niemożliwe, bo musimy dalej działać - mówił prezydent.
Czy miasto nie mogło zastrzec w umowie, że np. lokal nie może być odsprzedany albo że musi być w nim prowadzony określony rodzaj działalności? - dopytujemy.
- To można zrobić przy dzierżawie, ale nie sprzedaży. Nie zezwalają na to przepisy - twierdzi Lubawski.
- Trudno tę sprawę w ogóle spokojnie skomentować. Gdy sobie przypomnę zapowiedzi właścicielki dotyczące rozwoju księgarni, kiedy dyskutowaliśmy o sprzedaży, to zwyczajnie czuję się oszukana - mówi Agata Wojda, radna PO.
źródło: gazeta wyborcza
No i będzie drogeria to i tak lepsze niż bank, szkoda tylko że po raz kolejny komuś jednak zależy na szybkiej i pewnej kasie. Rodzinny interes... chęć prowadzenia ksiegarni, skoro już w październiku właścicielem było rodzinne biuro nieruchomości. I w taki sposób właściciele przyczyniają się do wymierania sienkiewicza. Jakby spróbowała z kawiarnią byłoby całkiem inaczej. Ale ktoś woli łatwą kasę.
Okazuje się, że kobieta, której miasto bez przetargu sprzedało lokal przy deptaku z księgarnią im. Żeromskiego, bardzo szybko się go pozbyła. Teraz należy on do firmy zajmującej się komercyjnym obrotem nieruchomościami. Prezydent Kielc i radni, którzy podejmowali decyzję w tej sprawie, twierdzą, że czują się oszukani. Tylko co z tego, skoro Kielce straciły i księgarnię, i atrakcyjne miejsce w centrum
O tej sprawie jako pierwsi pisaliśmy kilka dni temu. Księgarnia, która na rogu ul. Sienkiewicza i Paderewskiego była przez pół wieku, w marcu przestanie działać. - Jestem zmuszona do jej zamknięcia z przyczyn niezależnych ode mnie - podkreślała Krystyna Wróbel, właścicielka księgarni. Tłumaczyła, że firma księgarska Weldbild wypowiedziała jej umowę o współpracy. Wyjaśniała, że nowego partnera do współpracy nie znalazła, a samodzielne prowadzenie księgarni było niemożliwe, bo sytuacja na rynku jest bardzo zła.
Sprawa już wtedy budziła kontrowersje, bo ledwie rok temu radni po długiej dyskusji zgodzili się na sprzedaż Krystynie Wróbel bez przetargu lokalu zajmowanego przez księgarnię. Radni najpierw byli przeciwni i przypomnieli historię nieistniejącej już Restauracji Wiedeńskiej przy ul. Paderewskiego - gdy miasto sprzedało lokal, nowy właściciel odsprzedał go korzystnie bankowi.
- Nie mamy gwarancji, że tu będzie inaczej - podkreślała na początku zeszłego roku Agata Wojda, radna PO. Radnych do sprzedaży przekonywał m.in. prezydent Kielc Wojciech Lubawski, tłumacząc, że "chodzi o kreowanie pewnej polityki rozwoju tej części miasta". I radnych przekonał. - Jeśli wystawilibyśmy lokal w przetargu, to z pewnością znalazłby się jakiś rekin finansowy. Stracilibyśmy księgarnię - stwierdził po głosowaniu Jan Gierada, radny SLD. A Krystyna Wróbel zapewniała: - Chcę dalej prowadzić księgarnię, mam wiele planów z nią związanych. Wciąż zamierzam organizować spotkania autorskie czy inne imprezy dla dzieci i dorosłych. Miasto lokal o powierzchni 189 m kw. sprzedało na podstawie wyceny rzeczoznawcy za 951 tys. zł.
Tymczasem okazuje się, że lokal już w październiku ubiegłego roku zmienił właściciela. - To rzeczywiście nasza własność To była trochę taka rodzinna transakcja - mówi Marek Zadrożny z firmy Continental Nieruchomości Komercyjne. Informuje, kto wydzierżawi lokal po księgarni. - Od marca będzie tam drogeria Natura - zapowiada.
Co ciekawe, gdy Wróbel kilka dni temu mówiła o zamiarze zamknięcia księgarni, nawet słowem nie wspomniała, że od kilku miesięcy nie jest już właścicielką lokalu.
Stwierdziła tylko, że na zakup od miasta zrzuciła się cała rodzina. - Mówiłam, że to transakcja rodzinna, a firma, która teraz jest właścicielem, należy do jednego z członków naszej rodziny. Zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, bo przecież nie mogło być wielu współwłaścicieli. Zajęła się więc tym młoda osoba, która ma doświadczenie w prowadzeniu takiej działalności - przekonuje teraz Wróbel.
Nie widzi nic niestosownego w tym, że lokal kupiony od miasta nie jest jej własnością. - Nie złamałam prawa. Od sześciu lat starałam się o ten lokal i naprawdę liczyłam, że będzie tu funkcjonowała księgarnia. Gdy wreszcie radni zgodzili się na sprzedaż, okazało się, że żaden bank nie chce mi udzielić kredytu na wykup. Wtedy zrobiliśmy spotkanie rodzinne i wpadliśmy na takie rozwiązanie. Nie mówiłam o tym radnym, bo nie wiedziałam, że banki się nie zgodzą - tłumaczy się kobieta.
Twierdzi, że nadal ma wpływ na losy lokalu przy Sienkiewicza. - To już są nasze wewnętrzne ustalenia. Nadal bardzo liczę, że kiedyś faktycznie ruszy tu np. księgarnia czy kawiarnia z kącikiem do czytania - przekonuje wciąż Wróbel.
Nie chce zdradzić, ile zarobiła na sprzedaży lokalu. - Prawdę mówiąc, nie zarobiłam na tym. Kwota była wyższa, ale to dlatego, że doszły dodatkowe pieniądze na spłatę zadłużenia i podatku - tłumaczy.
Wojciech Lubawski o tym, że lokal zmienił właściciela, dowiedział się wczoraj. - To było jak uderzenie obuchem. Ta kobieta była u mnie przed świętami i nawet o tym nie wspomniała, choć do transakcji doszło już w październiku. Czuję się okropnie, to dla mnie nauczka na przyszłość, żeby jeszcze ostrożniej podchodzić do deklaracji w sprawie lokali i jeszcze uważniej ważyć takie sprawy. Dziś najchętniej zadeklarowałbym, żeby już nic nikomu nie sprzedawać. Ale to niemożliwe, bo musimy dalej działać - mówił prezydent.
Czy miasto nie mogło zastrzec w umowie, że np. lokal nie może być odsprzedany albo że musi być w nim prowadzony określony rodzaj działalności? - dopytujemy.
- To można zrobić przy dzierżawie, ale nie sprzedaży. Nie zezwalają na to przepisy - twierdzi Lubawski.
- Trudno tę sprawę w ogóle spokojnie skomentować. Gdy sobie przypomnę zapowiedzi właścicielki dotyczące rozwoju księgarni, kiedy dyskutowaliśmy o sprzedaży, to zwyczajnie czuję się oszukana - mówi Agata Wojda, radna PO.
źródło: gazeta wyborcza
No i będzie drogeria to i tak lepsze niż bank, szkoda tylko że po raz kolejny komuś jednak zależy na szybkiej i pewnej kasie. Rodzinny interes... chęć prowadzenia ksiegarni, skoro już w październiku właścicielem było rodzinne biuro nieruchomości. I w taki sposób właściciele przyczyniają się do wymierania sienkiewicza. Jakby spróbowała z kawiarnią byłoby całkiem inaczej. Ale ktoś woli łatwą kasę.
- michal_ck
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2682
- Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
- Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa
Dokładnie, ale znając życie nikt za takie niedopełnienie nie odpowie.grzebo pisze:Poza tym przecież można było zastrzec w tej umowie prawo pierwokupu. Nie powstrzymałoby to właścicielki przed urządzeniem drogerii, ale przynajmniej by nie mogła tak bezczelnie tego sprzedać.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II
Jedna z najpiękniejszych kieleckich kamienic, dawny hotel Wersal, zmieni właścicieli. Na sprzedaż wystawiono połowę udziałów w okazałym budynku na rogu ul. Sienkiewicza i Staszica.
- To prawdziwa gratka, bo budynek chociaż stuletni, jest w świetnym stanie technicznym, kilka lat temu przeszedł gruntowny remont. Pięknie wygląda reprezentacyjna klatka schodowa i elegancka elewacja, chyba najładniejsza na ulicy Sienkiewicza - mówi Krzysztof Wojsa, doradca rynku nieruchomości z firmy Eurolocum.
Za pośrednictwem tej agencji współwłaściciele chcą sprzedać 50 procent udziałów w budynku o powierzchni 1,4 tys. m kw.
Hotel "Versal", bo i taką pisownie można spotkać w literaturze, został wybudowany przez rodzinę Wilczyńskich według projektu sporządzonego w 1912 roku. Jak pisze Jan Leszek Adamczyk w książce "Portrety zabytków Kielc", przeszedł potem w ręce Jana Króla, reprezentanta znanej kieleckiej rodziny cukierników, który ożenił się z córką Wilczyńskich. Sporą część parteru przez lata zajmowała elegancka cukiernia, potem bar Społem, a ostatnio Pizza Hut.
Teraz lokal stoi pusty. - Do szczęśliwego finału zmierzają negocjacje z siecią handlową, która chce tam wejść - zaznacza Wojsa.
Nie chce zdradzić za ile obecny właściciel chce sprzedać udziały w kamienicy.
- Będzie rynkowa. Liczymy, że to potencjalny nabywca ją zaproponuje. Jesteśmy w trakcie opracowywania regulaminu i wkrótce ogłosimy przetarg ofertowy - informuje.
źródło: gazeta wyborcza
Mam nadzieje że nie powstanie tam sklep spożywczy typu żabka czy groszek, którzy oklejają całe witryny oby jakaś ubraniówka lub sieciowy Fast ford nawet lepszy.
- To prawdziwa gratka, bo budynek chociaż stuletni, jest w świetnym stanie technicznym, kilka lat temu przeszedł gruntowny remont. Pięknie wygląda reprezentacyjna klatka schodowa i elegancka elewacja, chyba najładniejsza na ulicy Sienkiewicza - mówi Krzysztof Wojsa, doradca rynku nieruchomości z firmy Eurolocum.
Za pośrednictwem tej agencji współwłaściciele chcą sprzedać 50 procent udziałów w budynku o powierzchni 1,4 tys. m kw.
Hotel "Versal", bo i taką pisownie można spotkać w literaturze, został wybudowany przez rodzinę Wilczyńskich według projektu sporządzonego w 1912 roku. Jak pisze Jan Leszek Adamczyk w książce "Portrety zabytków Kielc", przeszedł potem w ręce Jana Króla, reprezentanta znanej kieleckiej rodziny cukierników, który ożenił się z córką Wilczyńskich. Sporą część parteru przez lata zajmowała elegancka cukiernia, potem bar Społem, a ostatnio Pizza Hut.
Teraz lokal stoi pusty. - Do szczęśliwego finału zmierzają negocjacje z siecią handlową, która chce tam wejść - zaznacza Wojsa.
Nie chce zdradzić za ile obecny właściciel chce sprzedać udziały w kamienicy.
- Będzie rynkowa. Liczymy, że to potencjalny nabywca ją zaproponuje. Jesteśmy w trakcie opracowywania regulaminu i wkrótce ogłosimy przetarg ofertowy - informuje.
źródło: gazeta wyborcza
Mam nadzieje że nie powstanie tam sklep spożywczy typu żabka czy groszek, którzy oklejają całe witryny oby jakaś ubraniówka lub sieciowy Fast ford nawet lepszy.
