GDDKiA Kielce - [S74] Kielce ul. Świętokrzyska - Cedzyna
- Sebastian
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 535
- Rejestracja: 23 sierpnia 2007, o 13:19
- Lokalizacja: WIETRZNIA
Chcą wstrzymać odbiór drogi numer 74. Zapowiadają skargę do Brukseli
Mieszkańcy ulicy Domaszowskiej w Kielcach zostali pozbawieni wyjazdu ze swoich posesji.
- Nowa trasa 74 nie zostanie oddana do użytku a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie dostanie unijnej dotacji. Droga dojazdowa do niej jest źle wykonana, musi być obniżona albo przesunięta. Poinformujemy o tym Brukselę - mówi Tomasz Kowalski z ulicy Domaszowskiej w Kielcach.
W projekcie nowego przebiegu trasy 74 mieszkańcy widzieli zjazdy do ich posesji z drogi dojazdowej. W takcie budowy mieszkańcy dostrzegli, że ulica jest budowana dużo wyżej niż ich podwórka. Okazało się, że zaprojektowane zjazdy miałyby mieć 30 procent spadku a przepisy dopuszczają tylko 5. Mieszkańcy powiadomili o tym Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i wykonawcę, który odpowiada także za projekt. - Pierwszy raz interweniowaliśmy w czerwcu, gdy budowa dopiero się zaczynała. Wówczas można było coś zrobić. Ale inwestor nie wstrzymał prac. Teraz wylali asfalt i powiedzieli, że nic się nie da zrobić - wyjaśnia Tomasz Kowalski.
ZE SKARGĄ DO BRUKSELI
Problem dotyczy sześciu właścicieli, których posesje nie mają połączenia z inną drogą. Drogowcy zaproponowali wybudowanie wjazdów wchodzących na podwórka, co pozwoli zapewnić właściwy spadek. - Chcieli mi wejść w działkę 8 metrów. Nie zgodziłem się. Taka budowla obniży wartość gruntu - argumentuje pan Tomasz. Takiego samego zdania jest sąsiad Bogdan Pakuła.
- Jesteśmy straszeni, że droga ma być oddana na 30 listopada i musimy się zgodzić na to rozwiązanie, bo zostaniemy bez zjazdów. Nie dopuścimy do odbioru drogi. Złożyliśmy skargę w Ministerstwie Infrastruktury, do nadzoru budowlanego i piszemy wniosek do Brukseli. To się skończy cofnięciem unijnej dotacji - zapowiada pan Tomasz.
Mieszkańcy obarczają winą firmę Fart, która zaprojektowała i wykonuje inwestycje oraz Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.
- Projekt został wykonany na podstawie programu użytkowo-funkcjonalnego dostarczonego przez Generalną Dyrekcję i w nim nie było zjazdów do posesji. Projektant naniósł je w ostatniej chwili - wyjaśnia Mirosław Szczukiewicz, prezes firmy Fart. - Generalna Dyrekcja zaakceptowała nasz projekt.
BŁĘDY ZAWSZE SĄ
Inwestor uważa, że takie błędy zdarzają się w dużych inwestycjach. - W programie nie ma takich szczegółów, jak zjazdy do posesji. To projektant powinien je przewidzieć. A często buduje się je na terenie właścicieli podwórek, bo przecież służą tylko im. Na Domaszowskiej dogadaliśmy się z czterema osobami, tylko te dwie nie chcą wyrazić zgody na wejście na ich teren. A przepisy nie zobowiązują nas do zapewnienia zjazdu, możemy dociągnąć go tylko do granicy działek. Projekt został wykonany prawidłowo, w trakcie prac okazało się, że zjazdy wyjdą takie strome. Nie da się wszystkiego przewidzieć. Projektant musiałby zobaczyć grunt pod każdy zjazd a raczej nie ma takiego zwyczaju. A przy tych kilku posesjach teren akurat się lekko wznosi. Problem zostanie rozwiązany zgodnie z przepisami - wyjaśnia Małgorzata Pawelec, rzecznik prasowy GDDKiA w Kielcach.
TRZECIA DROGA
Drogowcy mają wybudować trzecią drogę, na poziomie posesji, którą mieszkańcy dotrą do ulicy dojazdowej i dalej do trasy 74. - To jest kpina. Wjazd na tę drogę także będzie trudny. Do tego zlikwidują w tym miejscu chodnik i przeniosą na drugą stronę, gdzie nie ma domów. Piesi będą chodzili ulicą - tłumaczy pan Tomasz.
Takie rozwiązanie nie jest i nie było możliwie. - Na przesunięcie drogi konieczne jest nowe pozwolenie na budowę, a to oznacza wstrzymanie prac na wiele miesięcy. Zresztą taka przebudowa nie jest potrzebna - dodaje rzecznik.
Autor: Agata KOWALCZYK
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /883029493
Obudziły się śpiące królewny
Zaorać ich i wysiedlić 
Mieszkańcy ulicy Domaszowskiej w Kielcach zostali pozbawieni wyjazdu ze swoich posesji.
- Nowa trasa 74 nie zostanie oddana do użytku a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie dostanie unijnej dotacji. Droga dojazdowa do niej jest źle wykonana, musi być obniżona albo przesunięta. Poinformujemy o tym Brukselę - mówi Tomasz Kowalski z ulicy Domaszowskiej w Kielcach.
W projekcie nowego przebiegu trasy 74 mieszkańcy widzieli zjazdy do ich posesji z drogi dojazdowej. W takcie budowy mieszkańcy dostrzegli, że ulica jest budowana dużo wyżej niż ich podwórka. Okazało się, że zaprojektowane zjazdy miałyby mieć 30 procent spadku a przepisy dopuszczają tylko 5. Mieszkańcy powiadomili o tym Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i wykonawcę, który odpowiada także za projekt. - Pierwszy raz interweniowaliśmy w czerwcu, gdy budowa dopiero się zaczynała. Wówczas można było coś zrobić. Ale inwestor nie wstrzymał prac. Teraz wylali asfalt i powiedzieli, że nic się nie da zrobić - wyjaśnia Tomasz Kowalski.
ZE SKARGĄ DO BRUKSELI
Problem dotyczy sześciu właścicieli, których posesje nie mają połączenia z inną drogą. Drogowcy zaproponowali wybudowanie wjazdów wchodzących na podwórka, co pozwoli zapewnić właściwy spadek. - Chcieli mi wejść w działkę 8 metrów. Nie zgodziłem się. Taka budowla obniży wartość gruntu - argumentuje pan Tomasz. Takiego samego zdania jest sąsiad Bogdan Pakuła.
- Jesteśmy straszeni, że droga ma być oddana na 30 listopada i musimy się zgodzić na to rozwiązanie, bo zostaniemy bez zjazdów. Nie dopuścimy do odbioru drogi. Złożyliśmy skargę w Ministerstwie Infrastruktury, do nadzoru budowlanego i piszemy wniosek do Brukseli. To się skończy cofnięciem unijnej dotacji - zapowiada pan Tomasz.
Mieszkańcy obarczają winą firmę Fart, która zaprojektowała i wykonuje inwestycje oraz Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.
- Projekt został wykonany na podstawie programu użytkowo-funkcjonalnego dostarczonego przez Generalną Dyrekcję i w nim nie było zjazdów do posesji. Projektant naniósł je w ostatniej chwili - wyjaśnia Mirosław Szczukiewicz, prezes firmy Fart. - Generalna Dyrekcja zaakceptowała nasz projekt.
BŁĘDY ZAWSZE SĄ
Inwestor uważa, że takie błędy zdarzają się w dużych inwestycjach. - W programie nie ma takich szczegółów, jak zjazdy do posesji. To projektant powinien je przewidzieć. A często buduje się je na terenie właścicieli podwórek, bo przecież służą tylko im. Na Domaszowskiej dogadaliśmy się z czterema osobami, tylko te dwie nie chcą wyrazić zgody na wejście na ich teren. A przepisy nie zobowiązują nas do zapewnienia zjazdu, możemy dociągnąć go tylko do granicy działek. Projekt został wykonany prawidłowo, w trakcie prac okazało się, że zjazdy wyjdą takie strome. Nie da się wszystkiego przewidzieć. Projektant musiałby zobaczyć grunt pod każdy zjazd a raczej nie ma takiego zwyczaju. A przy tych kilku posesjach teren akurat się lekko wznosi. Problem zostanie rozwiązany zgodnie z przepisami - wyjaśnia Małgorzata Pawelec, rzecznik prasowy GDDKiA w Kielcach.
TRZECIA DROGA
Drogowcy mają wybudować trzecią drogę, na poziomie posesji, którą mieszkańcy dotrą do ulicy dojazdowej i dalej do trasy 74. - To jest kpina. Wjazd na tę drogę także będzie trudny. Do tego zlikwidują w tym miejscu chodnik i przeniosą na drugą stronę, gdzie nie ma domów. Piesi będą chodzili ulicą - tłumaczy pan Tomasz.
Takie rozwiązanie nie jest i nie było możliwie. - Na przesunięcie drogi konieczne jest nowe pozwolenie na budowę, a to oznacza wstrzymanie prac na wiele miesięcy. Zresztą taka przebudowa nie jest potrzebna - dodaje rzecznik.
Autor: Agata KOWALCZYK
Obudziły się śpiące królewny
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Czytaj ze zrozumieniem:
Sebastian pisze:W projekcie nowego przebiegu trasy 74 mieszkańcy widzieli zjazdy do ich posesji z drogi dojazdowej. W takcie budowy mieszkańcy dostrzegli, że ulica jest budowana dużo wyżej niż ich podwórka. Okazało się, że zaprojektowane zjazdy miałyby mieć 30 procent spadku a przepisy dopuszczają tylko 5. Mieszkańcy powiadomili o tym Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i wykonawcę, który odpowiada także za projekt. - Pierwszy raz interweniowaliśmy w czerwcu, gdy budowa dopiero się zaczynała. Wówczas można było coś zrobić. Ale inwestor nie wstrzymał prac. Teraz wylali asfalt i powiedzieli, że nic się nie da zrobić - wyjaśnia Tomasz Kowalski.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Postaw się w ich sytuacji. I potem przeczytaj komentarz w internecie że to płacz nad rozlanym mlekiem.
A skąd oni mieli wiedzieć że nikt nie zareaguje? Niech teraz wykonawca i GDDKiA wypiją piwo którego nawarzyli. Niech ich wywłaszczą na koszt dyrekcji GDDKiA i Wykonawcy, byleby nie za pieniądze podatników.
A skąd oni mieli wiedzieć że nikt nie zareaguje? Niech teraz wykonawca i GDDKiA wypiją piwo którego nawarzyli. Niech ich wywłaszczą na koszt dyrekcji GDDKiA i Wykonawcy, byleby nie za pieniądze podatników.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- Robert-Kowal
- Posty: 152
- Rejestracja: 28 listopada 2009, o 18:16
- Lokalizacja: Jędrzejów/Kielce
- Kontakt:
Takich nazwijmy to delikatnie "niedopatrzeń" jest więcej - na idiotyzm roku zasługują trzy przęsła ekranów akustycznych postawione przy wyjeździe z Bocianka na Al. Solidarności k. Orlenu postawione w taki sposób, że idealnie zasłaniają zarówno wyjeżdżającym z osiedla, jak i przechodzącym, widok na to co dzieje się na Al. Solidarności. Postawiono to nie na przedłużeniu linii ekranów postawionych przed wyjazdem, ale pomiędzy chodnikiem a jezdnią. Pytanie po co skoro po drugiej stronie tego wyjazdu już są ekrany postawione tam przy okazji remontu kilka lat temu. Ciekawe kiedy dojdzie tam do jakiegoś poważnego wypadku i kto się poczuje do odpowiedzialności jeśli ktoś tam ucierpi.
Całości dopełnia zabranie przystanku sprzed Orlenu, usunięcie ze strony przeciwnej spod Galerii, oraz przesunięcie ostatnio przystanku na Al. Solidarności w stronę akademików. Ponadto zlikwidowano dwa wyjazdy, a tych obiecanych dodatkowych jakoś nie widać. Pytanie komu taka inwestycja ma służyć, bo na pewno nie mieszkańcom okolicznych rejonów miasta. Na drogę można wjechać, a zjechać dopiero w Cedzynie - toż to jakaś kpina. Miał być zjazd w Domaszowicach... ech szkoda gadać - gdyby mieszkańcy Bocianka, Domaszowic i okolic wiedzieli wcześniej jak to będzie wyglądać po zakończeniu, to chyba losy tej inwestycji potoczyłyby się trochę inaczej.
Całości dopełnia zabranie przystanku sprzed Orlenu, usunięcie ze strony przeciwnej spod Galerii, oraz przesunięcie ostatnio przystanku na Al. Solidarności w stronę akademików. Ponadto zlikwidowano dwa wyjazdy, a tych obiecanych dodatkowych jakoś nie widać. Pytanie komu taka inwestycja ma służyć, bo na pewno nie mieszkańcom okolicznych rejonów miasta. Na drogę można wjechać, a zjechać dopiero w Cedzynie - toż to jakaś kpina. Miał być zjazd w Domaszowicach... ech szkoda gadać - gdyby mieszkańcy Bocianka, Domaszowic i okolic wiedzieli wcześniej jak to będzie wyglądać po zakończeniu, to chyba losy tej inwestycji potoczyłyby się trochę inaczej.
Ostatnio zmieniony 17 listopada 2011, o 22:19 przez Mirek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jak kiedyś będą przebudowywać ulicę przy której mieszkam, to też mam się postawić i powiedzieć, że ma być na wysokości mojego wjazdu do garażu? Wjazd do garażu mam nachylony nie jakoś strasznie ("ręczny" muszę zaciągnąć dosyć mocno, żeby samochód się nie stoczył), ale pochyłość jest na całej długości, a nie między ulicą, a ogrodzeniem. Sąsiad z przeciwka ma jeszcze większy spadek (po jego stronie ulicy jest chodnik) i też nie płacze.Sebastian pisze:A często buduje się je na terenie właścicieli podwórek, bo przecież służą tylko im. Na Domaszowskiej dogadaliśmy się z czterema osobami, tylko te dwie nie chcą wyrazić zgody na wejście na ich teren. A przepisy nie zobowiązują nas do zapewnienia zjazdu, możemy dociągnąć go tylko do granicy działek.
Autor: Agata KOWALCZYK
Inwestycja nie jest idealna, wiele jej do ideału brakuje, ale blokowanie jej na ostatniej prostej to już czysta złośliwość...
- Petras
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 915
- Rejestracja: 7 grudnia 2007, o 16:41
- Lokalizacja: Kielce Czarnów
Za skrzyżowaniem czy nie, i tak Ci co jadą na wiadukt bardzoi się nie rozpędzą, a Ci co dołem - rura zaraz za światłami (oczywiście po otwraciu). Oj gorąco wokół tej inwestycji. Podjazdy, wjazdy, przystanki, ekrany... Czuję się jak w głębokim socjaliźmie chociaż się urodziłem w roku upadku - wszystko robione z odgórnego przykazu usprawiedliwianego wydumanymi przepisami, bez jakiegokolwiek uwzględniania zdania zainteresowanych.
"Rzecznik MZD zapowiada, że mimo protestów inwestycja zostanie zrealizowana."