Paradują tylko w kopiach policyjnych mundurów, spalają paliwo za nasze pieniądze, niby mają chronić, ale wolą łapać kierowców na fotoradar, zakładać blokady na koła albo przeganiać staruszki handlujące marchewką na chodniku. A jak trzeba poważnej interwencji, to wołają policję... Po co nam w ogóle strażnicy miejscy czy gminni? - zapytali mieszkańcy Łagowa pod Kielcami (woj. świętokrzyskie). I radni spełnili ich wolę - zlikwidowali właśnie Straż Gminną. Brawo! Które gminy i miasta będą następne?
Uczciwy znalazca proszony o zwrot... ręcznego radaru do...
Straż Miejska powstała w Łagowie ponad dwa lata temu, jeszcze za kadencji poprzednich władz. I chyba tylko była spełnieniem ambicji samych urzędników. Strażników było dwóch. Z czego jeden to komendant. Od razu dostali służbowy fotoradar i jak to bywa w innych polskich miejscowościach, głównie zajmowali się łapaniem kierowców i wlepianiem im mandatów.
Oczywiście robili to nie w tych miejscach, gdzie niebezpiecznych wypadków było dużo, tylko w tych, gdzie najłatwiej było złapać kierowcę na przekroczeniu prędkości – czyli na prostych odcinkach. Strażnicy nie cieszyli się dobrą sławą, mieszkańcy gminy marzyli o tym żeby ich nie było. Mieszkańcy narzekali, że dostają od swojej gminy mandaty za parkowanie koło targowiska, a przecież tam nie ma gdzie parkować, że strażnicy się wtrącają w ich konflikty sąsiedzkie, ale nie potrafią ich rozwiązać.
– Na każdym spotkaniu z ludźmi słyszałem jedno i to samo: „zlikwidujcie tych strażników, bo do niczego nie są potrzebni. Szkoda pieniędzy na ich pracę” – mówi przewodniczący Rady Gminy Zbigniew Meducki (34 l.). – Musieliśmy posłuchać mieszkańców i niedawno na posiedzeniu Rady Gminy podjęliśmy decyzję o likwidacji Straży Gminnej.
I bardzo dobrze! Z tej decyzji rady są zadowoleni mieszkańcy Łagowa. – To bardzo dobra decyzja – mówi Andrzej Bera, elektronik samochodowy. – Za te pieniądze lepiej zrobić bazę dla karetek pogotowia, bo te maja daleko do Łagowa i w razie wypadku trzeba długo czekać na ich przyjazd.
Z decyzji radnych zadowolona jest też pani wójt Małgorzata Orłowska-Masternak (41 l.). – Nie ma znaczenia, czy ich działalność przynosiła pieniądze dla gminy, nie o to chodziło, jeśli mieszkańcy nie czuli się bezpieczniej i byli niezadowoleni to dobrze się stało, za kilka tygodni straży gminnej u nas już nie będzie. Nie spełnili oczekiwań mieszkańców więc ich likwidujemy. Straż powinna bardziej pilnować porządków w gminie, zapobiegać konfliktowym sytuacjom a nie je tworzyć. I pomagać społeczeństwu, a nie czaić się z radarem!
Po ostatnich komentarzach na forum widać, że w Kielcach podobny pomysł mógłby się sprawdzić.
