Co rzuca się w oczy od wejścia:
- niestarannie ułożone płytki na podłodze; można się było bardziej przyłożyć; innych niedoróbek typu niedopasowanie elementów ruchomych schodów czy fatalnie malowanie też mnóstwo;
- sztuczna roślinność jest okropna, ale biorąc pod uwagę, że siedziska ławek są dość wąskie i drzewka stanowią oparcie dla pleców, to żywe padłyby szybko; można to było inaczej zaprojektować;
- ławek jest mało, bardzo mało; tak samo jak koszy na śmieci;
- jest brudno, chociaż w sobotnie popołudnie tłumów nie zaobserwowałam;
- w części jadalnej syf nieprawdopodobny; ja wiem, że a to komuś coś się uleje, a to skapnie, ale ekipy porządkowe powinny się bardziej sprężać;
- sama część jadalna jest straszna, stolik na stoliku; chociażbym była mega głodna, to miejsce nie sprzyja spożyciu posiłku; wiem też, że to nie restauracja z katalogu Michelin'a, ale mimo wszystko pozostawia wiele do życzenia...
- podłoga w Dekoradzie faktycznie "przechodzona" mimo niewielkiej ilości spacerowiczów; sama Dekorada rozczarowała mnie mocno, spodziewałam się czegoś innego... sama nie wiem czego, nie dogodzisz kobiecie
- brudne toalety, brak ręczników papierowych, jedna suszarka do rąk na 10 czy 12 umywalek to trochę za mało; mąż mówił, że w męskiej z kranu strumień wody taki, że wykąpać się można, ręce trzeba myć stojąc od umywalki dość daleko, żeby nie wyjść z plamami wody na ubraniu
- w części sklepów klima hula aż miło, w innych okropny zaduch;
- w dużej części galerii brak zasięgu;
- niech uschnie temu kto te pachołki przed schodami zaprojektował; niewiele trzeba żeby wleźć wprost na niego, a jak pańcia z wózkiem będzie chciała to i tak się wgramoli... może służą temu, żeby zbyt dużego naporu ludzi na schody nie było...
- część prac budowlanych przeprowadzono bardzo niechlujnie, widać to szczególnie w korytarzach pomiędzy galerią a parkingiem.


