Kielce - infrastruktura rowerowa
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Nie ma czegoś takiego jak asfalt kolorowy
Jest nawierzchnia z żywic syntetycznych. A w Kielcach asfalt kolorowy polega na pomalowaniu czerwoną farbą 

W sumie to czego się spodziewać po mgr inż. budownictwa krakowskiej politechniki który chciał zostawić starą, rozsypującą się trybunę stadionu Błękitnych, pod nowy stadion, tylko po to żeby było taniej i zapomniał uwzględnić kibli w kosztach.Autor pisze:Łohohohoho, panu i wladcy przeciez nikt nie bedzie mowil, co i jak ma robic, bo wie najlepiej! A inwestycja za inwestycja spieprzona. Pewnie zgodnie z tym, jak chcial zrobic
Sorry, takiego mamy prezydenta...
-
Boss
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1166
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 21:21
- Lokalizacja: Kielce
ja nie jestem zapalony rowerzysta to też nie udzielam się w temacie ścieżek rowerowych ale jeśli wariant z asfaltem jest faktycznie tańszy a dodatkowo jest to materiał z którego chcieli by widzieć nawierzchnie sami jej użytkownicy(rowerzyści) to zaiste trudno sensownie wytłumaczyć układanie ścieżki z kostki która jest droższa.
pojawił się tu też argument że układa się kostkę dlatego bo jak będzie taka potrzeba to łatwiej ja zerwać
to w myśl tej zasady proponuje użyć piachu, żwiru albo starych gazet
pojawił się tu też argument że układa się kostkę dlatego bo jak będzie taka potrzeba to łatwiej ja zerwać
CK|PL|EU
to sobie wpisz w googleB@rteK pisze:Nie ma czegoś takiego jak asfalt kolorowyJest nawierzchnia z żywic syntetycznych. A w Kielcach asfalt kolorowy polega na pomalowaniu czerwoną farbą
Apropo politechniki krakowskiej i budownictwo, to stoi na równi z politechniką warszawską, a ma raczej najlepszy instytut mechaniki budowli, inna sprawa co reprezentuja sobą osoba, która to kończy. Jak chcesz możemy na ten temat podyskutować na pw
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Wcale nie uważam, że PŚk jest najlepsza w kraju, a wręcz chciałem uwypuklić fakt, że ten człowiek skończył renomowaną uczelnię jaką jest PK. I dziwi mnie fakt, jak on to zrobił, skoro na każdym kroku widać jego brak kompetencji. Ja nie mając żadnej wiedzy o budownictwie, 2 lata przed maturą byłem pewny, że stara trybuna nie może zostać nadbudowana. Nie mówiąc już o tym jak się kompromituje w sprawach innych inwestycji miejskich (np. IX Wieków, likwidacja buspasa, byle jaka ścieżka, byle jakie wykończenie inwestycji).
Co do kolorowych asfaltów, to wiedziałem o tym, że można go wykonać, dokonując odpowiednich domieszek, ale nie miałem świadomości tego, że to nadal się nazywa asfalt oraz nie do końca znałem możliwości jego zastosowania. Zawsze na ścieżkach rowerowych słyszałem raczej o kolorowej nawierzchni żywicznej.
Co do kolorowych asfaltów, to wiedziałem o tym, że można go wykonać, dokonując odpowiednich domieszek, ale nie miałem świadomości tego, że to nadal się nazywa asfalt oraz nie do końca znałem możliwości jego zastosowania. Zawsze na ścieżkach rowerowych słyszałem raczej o kolorowej nawierzchni żywicznej.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
Przeraża mnie ignorancja kieleckiego urzędnika na najwyższym stanowisku.
Jeśli Pan Prezydent przyznaje, że nie wie co robią, aby sprostać tym wymaganiom i nie zadał sobie odrobiny trudu by się tego dowiedzieć, to jaki jest sens snuć wizje z tymi aneksami do poprawy? Pan Prezydent dużo sobie już wyobrażał, wystarczy przypomnieć choćby: tunel pod Katedrą, czy lotnisko w Obicach (którego i tak jestem entuzjastą), z którego pierwszy samolot odleci w 2012 roku, lepiej dla Pana Prezydenta, by nie żył wyobrażeniami, bo rzeczywistość niejednokrotnie pokazała, że totalnie rozmijała się z jego wyobrażeniami. Owszem błądzić jest rzeczą ludzką i tylko ten, kto nic nie robi ich nie popełnia, lecz tylko głupi uważa swą drogę za słuszną, a rozważny posłucha rady. Czemu być tak upartym, przecież jeden człowiek nie zna się na wszystkim i nie zna odpowiedzi na każde pytanie. Czemu nie zaczerpnąć wiedzy od innych, którzy w danej dziedzinie się specjalizują i poświęcają jej czas. Gdyby ten człowiek, który został wybrany głosami swoich wyborców uczciwie poświęcił czas na sprawdzenie czy Kielczanom są potrzebne bezpieczne drogi rowerowe, czy miasto w dłuższym okresie czasu skorzysta na tym, czy mieszkańcy też na tym skorzystają, nawet jeśli on z tych dróg rowerowych nie korzysta. Przecież to nie Kielczanie są dla Prezydenta, tylko Prezydent dla Kielczan. Jak to jest, że podczas wyborów polityk obiecuje wszystko, nawet to czego spełnić nie może, a gdy już zostanie wybrany i obejmuje jakieś stanowisko to zapomina o najważniejszym, by SŁUŻYĆ tym, którzy go wybrali. By wsłuchiwać się w ich potrzeby, urzędnik państwowy jest od służenia społeczeństwu a nie odwrotnie, szczególnie taki urzędnik jak Prezydent, którego nie pisanym obowiązkiem jest łączenie różnych środowisk i współpraca z każdym, któremu blisko na sercu leży rozwój Naszego ukochanego miasta, a nie zamykanie się na ich poglądy i ich jeszcze wyśmiewanie. Jeśli Pan Prezydent zastanowił by się nawet nie z punktu widzenia dobra miasta, tylko z własnego, czyli by pozyskiwać nowych wyborców, to nie może wykazywać takiej zacietrzewionej i ucinającego wszelką dyskusję postawy, niech sobie poczyta chociażby komentarze pod tym artykułem: [Gazeta Wyborcza] Lubawski o uchwale rowerowej: - Nie będą nam dyktować, jak drogi budować to już dałoby mu do myślenia co sądzą w tej sprawie zwykli Kielczanie, bo po pierwsze nie jest dyktatorem tylko prezydentem a po drugie w mojej opinii nawet większość społeczeństwa (nie koniecznie sami rowerzyści, przecież pieszy i kierowca też zyska na bezpieczeństwie) zapytana o kwestie standardów dróg rowerowych w Kielcach z chęcią a przynajmniej ze zrozumieniem by dała wyraz poparcia takiemu postulatowi.
Więc o co tu naprawdę chodzi?
Przedstawiam argumenty, te na które natrafiłem osób decydujących o kształcie formalno prawnym dróg rowerowych w Kielcach:
Pytanie nasuwa się samo, jacy to fachowcy? Czy może fachowcem w tej dziedzinie na jakiego powołuje się Pan Prezydent Lubawski jest wypowiedź dyr MZD Kielce Pana Piotra Wójcika, którą pozwoliłem sobie spuentować tak: Argument o łatwości zdemontowania i zmontowania kostki, gdy coś się popsuje pod ziemią jest tak bezsensowny jak moja rada dla MZD Kielce: co z drogami w Kielcach, czemu by nie robić ich z kostki brukowej, łatwiej będzie zdemontować, gdy coś się zepsuje pod ziemią.
Niestety budowa dróg rowerowych w Kielcach nadal będzie wyglądać byle jakoś (ć), problemem tym razem nie do przeskoczenia nawet nie jest ta opinia fachowców, na których powołuje się Prezydent Kielc, tylko zwykła i ludzka odrobina dobrej woli połączona z chęcią współpracy ze zwykłymi mieszkańcami Kielc, którzy byle jakoś będą jeździć rowerami po drogach nazywanych dumnie rowerowymi.
Mimo wszystko należy być optymistą, może władze Kielc zmienią swoje nastawienie w tej materii? Zdadzą sobie sprawę, z tego jak ważne dla wielu mieszkańców są bezpieczne drogi rowerowe i jak łatwo dzięki nim można zyskać pozytywną opinię dzięki nim w mediach, a tym samym mieszkańców innych miast w Polsce. Może kiedyś mieszkańcy innych miast będą patrzyć z pozytywną zazdrością na Kielce, jak teraz patrzą na Kraków... dzisiejsza wiadomość z Onetu: Onet [5-05-2011, 08:40] - Rewolucyjne zmiany dla rowerzystów w Krakowie[/b]
Z takim podejściem nie mam żadnych już złudzeń. Ten Prezydent ma jedyną słuszną koncepcję i kto się z nią nie zgadza ten jest wrogiem. Ścieżki rowerowe będą budowane byle jak, tylko, żeby odhaczyć i pochwalić się ilością oddanych kilometrów "dróg" rowerowych. Byle jakość to najgorsze co mogło spotkać moje ukochane miasto.Lubawski o uchwale rowerowej: - Nie będą nam dyktować, jak drogi budować
Źródło: Gazeta Wyborcza - odpowiedź udzielona dziennikarzowi dnia 2011-05-04To błąd zrobiły te miasta, które takie uchwały mają?
Wojciech Lubawski, prezydent Kielc:
- Nie wiem, co robią, aby sprostać własnym wymaganiom, czy budują mniej ścieżek, czy łamią ten akt przez siebie przyjęty. Już sobie wyobrażam załącznik do takiej uchwały, który zaraz będziemy musieli aneksami poprawiać..
Jeśli Pan Prezydent przyznaje, że nie wie co robią, aby sprostać tym wymaganiom i nie zadał sobie odrobiny trudu by się tego dowiedzieć, to jaki jest sens snuć wizje z tymi aneksami do poprawy? Pan Prezydent dużo sobie już wyobrażał, wystarczy przypomnieć choćby: tunel pod Katedrą, czy lotnisko w Obicach (którego i tak jestem entuzjastą), z którego pierwszy samolot odleci w 2012 roku, lepiej dla Pana Prezydenta, by nie żył wyobrażeniami, bo rzeczywistość niejednokrotnie pokazała, że totalnie rozmijała się z jego wyobrażeniami. Owszem błądzić jest rzeczą ludzką i tylko ten, kto nic nie robi ich nie popełnia, lecz tylko głupi uważa swą drogę za słuszną, a rozważny posłucha rady. Czemu być tak upartym, przecież jeden człowiek nie zna się na wszystkim i nie zna odpowiedzi na każde pytanie. Czemu nie zaczerpnąć wiedzy od innych, którzy w danej dziedzinie się specjalizują i poświęcają jej czas. Gdyby ten człowiek, który został wybrany głosami swoich wyborców uczciwie poświęcił czas na sprawdzenie czy Kielczanom są potrzebne bezpieczne drogi rowerowe, czy miasto w dłuższym okresie czasu skorzysta na tym, czy mieszkańcy też na tym skorzystają, nawet jeśli on z tych dróg rowerowych nie korzysta. Przecież to nie Kielczanie są dla Prezydenta, tylko Prezydent dla Kielczan. Jak to jest, że podczas wyborów polityk obiecuje wszystko, nawet to czego spełnić nie może, a gdy już zostanie wybrany i obejmuje jakieś stanowisko to zapomina o najważniejszym, by SŁUŻYĆ tym, którzy go wybrali. By wsłuchiwać się w ich potrzeby, urzędnik państwowy jest od służenia społeczeństwu a nie odwrotnie, szczególnie taki urzędnik jak Prezydent, którego nie pisanym obowiązkiem jest łączenie różnych środowisk i współpraca z każdym, któremu blisko na sercu leży rozwój Naszego ukochanego miasta, a nie zamykanie się na ich poglądy i ich jeszcze wyśmiewanie. Jeśli Pan Prezydent zastanowił by się nawet nie z punktu widzenia dobra miasta, tylko z własnego, czyli by pozyskiwać nowych wyborców, to nie może wykazywać takiej zacietrzewionej i ucinającego wszelką dyskusję postawy, niech sobie poczyta chociażby komentarze pod tym artykułem: [Gazeta Wyborcza] Lubawski o uchwale rowerowej: - Nie będą nam dyktować, jak drogi budować to już dałoby mu do myślenia co sądzą w tej sprawie zwykli Kielczanie, bo po pierwsze nie jest dyktatorem tylko prezydentem a po drugie w mojej opinii nawet większość społeczeństwa (nie koniecznie sami rowerzyści, przecież pieszy i kierowca też zyska na bezpieczeństwie) zapytana o kwestie standardów dróg rowerowych w Kielcach z chęcią a przynajmniej ze zrozumieniem by dała wyraz poparcia takiemu postulatowi.
Więc o co tu naprawdę chodzi?
Przedstawiam argumenty, te na które natrafiłem osób decydujących o kształcie formalno prawnym dróg rowerowych w Kielcach:
Źródło: Echo Dnia - zapis czatu z dnia 15 czerwca 2010GoscED [dyr MZD Kielce Piotr Wójcik]:
Jest to szeroki temat. Na terenach zurbanizowanych preferowana jest kostka, ponieważ jest ją łatwiej zdemontować i zmontować w przypadku, kiedy coś popsuje się pod ziemią. Stosujemy kostkę prostokątną, po której jeździ bardziej komfortowo niż na zwyczajnej.
Źródło: Gazeta Wyborcza - odpowiedź udzielona dziennikarzowi dnia 2011-05-04Prezydent miasta Kielc - Wojciech Lubawski:
- Taka uchwała jest niepotrzebna. Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi - oponuje prezydent Kielc Wojciech Lubawski.
Pytanie nasuwa się samo, jacy to fachowcy? Czy może fachowcem w tej dziedzinie na jakiego powołuje się Pan Prezydent Lubawski jest wypowiedź dyr MZD Kielce Pana Piotra Wójcika, którą pozwoliłem sobie spuentować tak: Argument o łatwości zdemontowania i zmontowania kostki, gdy coś się popsuje pod ziemią jest tak bezsensowny jak moja rada dla MZD Kielce: co z drogami w Kielcach, czemu by nie robić ich z kostki brukowej, łatwiej będzie zdemontować, gdy coś się zepsuje pod ziemią.
Niestety budowa dróg rowerowych w Kielcach nadal będzie wyglądać byle jakoś (ć), problemem tym razem nie do przeskoczenia nawet nie jest ta opinia fachowców, na których powołuje się Prezydent Kielc, tylko zwykła i ludzka odrobina dobrej woli połączona z chęcią współpracy ze zwykłymi mieszkańcami Kielc, którzy byle jakoś będą jeździć rowerami po drogach nazywanych dumnie rowerowymi.
Mimo wszystko należy być optymistą, może władze Kielc zmienią swoje nastawienie w tej materii? Zdadzą sobie sprawę, z tego jak ważne dla wielu mieszkańców są bezpieczne drogi rowerowe i jak łatwo dzięki nim można zyskać pozytywną opinię dzięki nim w mediach, a tym samym mieszkańców innych miast w Polsce. Może kiedyś mieszkańcy innych miast będą patrzyć z pozytywną zazdrością na Kielce, jak teraz patrzą na Kraków... dzisiejsza wiadomość z Onetu: Onet [5-05-2011, 08:40] - Rewolucyjne zmiany dla rowerzystów w Krakowie[/b]
- MeehoweCK
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 3317
- Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
- Lokalizacja: Warszawa / Kielce
- Kontakt:
Zbigniew Czekaj pisze:Obawiam się, czy taki kaganiec nie doprowadzi do tego, że nie będziemy mogli nic remontować i dodatkowo urządzić nie tylko dla rowerzystów, ale kierowców i pieszych
Wojciech Lubawski pisze:Narzucanie zasad budowy dróg i chodników w formie uchwały spowoduje, że ich po prostu nie wybudujemy.
Powyższe wypowiedzi nasunęły mi pewną refleksję. Od zawsze mam wrażenie, że w Polsce wielu ludzi jest zdania, że lepiej jest robić coś kiepsko, niż w ogóle. I dlatego właśnie powstają u nas niedopracowane reformy, ustawy-buble i nieudane inwestycje budowlane. Bo przecież "lepiej robić cokolwiek niż nic". Niewiele rzeczy tak mnie denerwuje jak właśnie to równanie w dół i satysfakcja byle czym. Czasem widzę, że nie jest to wyłącznie domena rządzących i ludzi decyzyjnych. Również na tym forum zdarzało mi się widzieć opinie "nie narzekajcie, jest przecież lepiej niż było". A ja będę narzekał na coś, co mogło być zrobione lepiej. Dlaczego? Ano dlatego, że w takim kraju jak Polska, który do wyjątkowo zamożnych niestety nie należy, często późniejsze zmiany na lepsze są niemożliwe i trzeba czekać na nie wiele lat. Potem mamy takie drogi i ścieżki rowerowe, co to są źle zrobione, ale nie zostaną przebudowane "bo są NOWE". I dlatego wręcz BOJĘ SIĘ co wyjdzie z takich inwestycji jak lotnisko za 300 mln czy nowy dworzec za kilkadziesiąt. Bo gdy te obiekty już powstaną, to nie sądzę, aby za naszego pokolenia doczekały się gruntownego ulepszenia. Może to zbyt radykalne podejście, ale moim zdaniem często lepiej jest nie robić nic i czekać na lepsze warunki (finansowe) do budowania niż budować byle jak.Wojciech Lubawski pisze:Ja zadałbym inne pytanie: Co jest lepsze? Kostka czy żeby jej w ogóle nie było, tylko jakieś doły lub nierówny chodnik?
Prezydent Lubawski najwyraźniej ma inne zdanie. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że lepiej jest postawić cokolwiek i udawać, że jest ok, a następnym kadencjom i pokoleniom zostawiać w spadku coś co nadaje się wyłącznie do zmiany. Przykre to.
- andrzeej
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1786
- Rejestracja: 12 maja 2009, o 12:34
- Lokalizacja: KOM
Bardzo mi to przypomina mentalność z czasów PRL. Wtedy też się budowało na ilość, nie na jakość. Za efekty wszyscy teraz płacimy.MeehoweCK pisze: Prezydent Lubawski najwyraźniej ma inne zdanie. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że lepiej jest postawić cokolwiek i udawać, że jest ok, a następnym kadencjom i pokoleniom zostawiać w spadku coś co nadaje się wyłącznie do zmiany. Przykre to.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... zaraz.html
Tydzień z głowy. Standardy rowerowe potrzebne od zaraz
Prezydent Wojciech Lubawski uważa, że Kielce nie potrzebują standardów budowy dróg i infrastruktury rowerowej, chociaż mają je inne miasta. Nie zgadzam się, choć rowerowym radykałem nie jestem, a mnożenia przepisów też nie lubię.
W tym tygodniu opisaliśmy inicjatywę przygotowania projektu uchwały dotyczącej standardów budowy dróg i infrastruktury rowerowej w Kielcach. Prezydent miasta jest jednak takiemu dokumentowi przeciwny. Może dałbym się przekonać niektórym jego argumentom, ale z innymi zgodzić się nie mogę.
"Nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował jak ma się budować drogi " - mówi Wojciech Lubawski. Cóż, wszystko zależy od tego, jak dokładny to ma być dyktat. Rzeczywiście, nie oczekuję od radnych, żeby zapisali, jaką grubość ma mieć podkład pod nawierzchnię, jaki rodzaj kamienia stosować do jego ułożenia i jaki typ farby używać do malowania oznakowania poziomego. Ale wiele innych zapisów, do których musieliby się stosować drogowcy, by się przydało. Nie miejsce je tu wyliczać, bo piszemy o tym regularnie.
Prezydent Kielc uważa, że wygórowane standardy takiemu pojazdowi jak rower nie są potrzebne, bo na przykład w niemieckich miastach "wystarcza linia wymalowana farbą na chodniku czy jezdni". Tak, to prawda, tyle że kieleccy rowerzyści od lat domagają się właśnie takiego malowania dróg dla rowerów, wskazują konkretne ulice i chodniki, np. ul. Witosa, i wciąż słyszą od Miejskiego Zarządu Dróg, że się nie da. No to jak to jest? Wszędzie można, tylko nie u nas?
Odpowiednie standardy powinny skłonić do odwrócenia myślenia, jakie - mam wrażenie - jest obecnie obowiązujące w MZD. Całe jego dyrektorskie kierownictwo traktuje rower jako zabawkę do rekreacji, a nie równoprawny środek miejskiej komunikacji. Najwyższy czas, aby przekonać drogowców - jeśli trzeba, to uchwałą - że rowerzysta jest normalnym użytkownikiem miejskiej infrastruktury, a nie uprawia jakichś fanaberii, bez których można się obejść.
Gdy rozmawiam z przedstawicielami MZD słyszę, że w Kielcach ruch rowerowy jest mały więc nie opłaca się wydawać na rowerzystów dużych środków, których przecież wciąż brakuje na ulice i chodniki. A ja się pytam, dlaczego jest taki mały? Może właśnie dlatego, że po stolicy województwa wciąż trudno przemieszcza się rowerem i na wielu trasach niebezpieczeństwo kolizji z samochodem odstręcza od tego środka transportu? Słyszałem też argument, że nasz klimat nie sprzyja rowerom. Co za wymysł? Kielce są na innym kontynencie niż inne polskie miasta? Jeżdżę rowerem do pracy od marca do października i dziwię się, kiedy pod urzędem miasta i wojewódzkim stale widzę po jednym zaparkowanym rowerze. Na ponad pół tysiąca urzędników!
Wcale nie jestem rowerowym radykałem i nie oczekuję, że w ciągu roku Kielce zbudują kompletną sieć nowoczesnych ścieżek i dróg rowerowych, ciągów pieszo-rowerowych, parkingi czy stojaków. I to kosztem wydatków na ulice, szkoły czy kulturę. Wręcz przeciwnie, uważam, że w wielu rejonach miasta, jak ścisłe centrum, wiele nie potrzeba robić i rowerem porusza się (albo będzie się poruszać po zakończeniu remontów) zupełnie przyzwoicie. Oczekuję tylko zmiany podejścia jako do środka transportu i przestaję już wierzyć, że wystarczą same apele. Standardy by się przydały.
A na koniec zacytuję przyjęty w 2005 roku przez kieleckich radnych w formie uchwały dokument w ramach realizowanego w Kielcach unijnego programu "UrBike - rozszerzenie polityki rowerowej miast":
"Generalną barierą dotyczącą Polski a nie tylko Kielc jest brak standardów technicznych umożliwiających budowę atrakcyjnych tras rowerowych. Szansa na szybkie pojawienie się standardów ogólnopolskich jest nikła. Standardy powinny zostać opracowane i zalecone do stosowania decyzją prezydenta Kielc. Taki sposób postępowania przyjęły już inne miasta, między innymi: Gdańsk, Kraków, Toruń".
Panie prezydencie, do dzieła! Jeśli uważa Pan, że radni nie muszą się taką uchwałą zajmować, może zrobi to Pan.
W tym problem, że decyzyjni urzędnicy pewnie rowerów nie mają, ciekawe czy pan Lubawski umie w ogóle jeździć na rowerze...
