Koniec rowerowego bałaganu. Kaganiec dla MZD
Ziemowit Nowak
2011-05-04
- Dość bałaganu na drogach i nieliczenia się ze zdaniem innych - mówi Jerzy Stradomski ze Stowarzyszenia Kieleckie Inwestycje. Chce, aby wzorem innych miast kieleccy radni uchwalili standardy dróg rowerowych.
Ścieżka rowerowa przy zalewie w Kielcach. Uszkodzona nawierzchnia
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Ścieżka rowerowa przy zalewie w Kielcach. Uszkodzona nawierzchnia
Kieleccy rowerzyści od lat narzekają, że remontując lub budując ulice drogowcy nie liczą się z ich zdaniem. - Już nie wierzę, że w sprawach rowerowych jesteśmy w stanie się porozumieć z Miejskim Zarządem Dróg - mówi Jerzy Stradomski ze Stowarzyszenia Kieleckie Inwestycje.
Czarę goryczy przepełniło kończone właśnie przebicie ul. Nowy Świat do Piotrkowskiej. Nie licząc się nie tylko z postulatami, ale i z ustawą prawo o ruchu drogowym, zbudowano tam drogę rowerową wzdłuż al. IX Wieków Kielc. Stradomski wylicza, że brakuje tam skrajni, czyli co najmniej 20-centymetrowego odstępu między granicą ścieżki rowerowej a murkiem i ogrodzeniem urzędu wojewódzkiego. - Gdy rowerzysta chce jechać zgodnie z przepisami, a więc przy prawej krawędzi ścieżki, może zaczepić pedałem o murek - twierdzi Stradomski. Dodaje, że drogowcy "zapomnieli" też oznaczyć na czerwono ścieżkę przez przejazdy. I za każdym razem ona się tam urywa. - To też niezgodne z przepisami. Mówią one o nadrzędności ścieżki rowerowej nad wyjazdami i wjazdami. Chodzi na przykład o wjazd w ul. Planty. Takie wykonanie grozi wypadkiem, bo rowerzysta ma pierwszeństwo przejeżdżając przez taki wjazd, ale kierowca widząc, że ścieżka się kończy, może pomyśleć, że to on ma pierwszeństwo - tłumaczy.
Postanowił powiedzieć "dość". - Wiele miast w Polsce, na przykład Kraków, już od 2004 roku ma uchwały z załącznikami szczegółowo opisujące standardy, jakie muszą spełniać drogi rowerowe w mieście. Czas na Kielce - mówi. Taka uchwała rady miasta opisać ma m.in. szerokość drogi rowerowej, jak ją prowadzić, gdy są po drodze przystanki autobusowe, kiedy budować od ulicy, a kiedy od wewnętrznej strony chodnika, jak ma wyglądać stojak rowerowy, jak powinny być oznakowane ścieżki, jaki ma być maksymalny promień skrętu, odległości od budynków czy wygląd śluzy dla rowerów. Takich zapisów musiałby przestrzegać nie tylko MZD, ale Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad czy wydział gospodarki komunalnej urzędu miasta.
Stradomski chce oprzeć się na zasadach zapisanych w koncepcji ruchu rowerowego w Kielcach opracowanej przez Marcina Hyłę na zlecenie Biura Planowania Przestrzennego. Pomysł przedstawił już radnej SLD Joannie Grzeli, zamierza też się spotkać z radnymi wszystkich klubów.
- Rewelacyjny pomysł. Już ściągnęliśmy te uchwały z innych miast, aby im się przyjrzeć. Mając opracowanie pana Hyły taki projekt można przygotować szybko i tanio. Jestem absolutnie za, bo inwestycji mamy teraz w Kielcach wiele, ale za dużo im brakuje do ideału. Wykonawcy mają słowo wytrych "bo tak jest w projekcie". Trzeba w końcu wprowadzić standardy rowerowe - mówi Grzela.
- Takie standardy mogłyby obowiązywać przy nowo budowanych ulicach. Gorzej z tymi, które są przebudowywane. Obawiam się, czy taki kaganiec nie doprowadzi do tego, że nie będziemy mogli nic remontować i dodatkowo urządzić nie tylko dla rowerzystów, ale kierowców i pieszych - komentuje Zbigniew Czekaj, wicedyrektor MZD.
Grzela nie ma takich obaw. - Zamiast słowa kaganiec wolę drogowskaz. Jeśli nawet w Radomiu, mieście powiatowym, ujednolicili drogi rowerowe, to dlaczego nam się ma nie udać? - mówi.
Uchwały regulujące standardy rowerowe mają już m.in. Kraków, Słupsk, Wrocław, Łódź i Gdańsk.
ziemowit.nowak@kielce.agora.pl
Źródło:
Gazeta Wyborcza Kielce