[Rankingi] Pozycja Kielc wśród największych miast w Polsce

Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

baux
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1203
Rejestracja: 1 kwietnia 2008, o 19:21
Lokalizacja: gdzieś pomiędzy Centrum a Kadzielnią...

Post autor: baux » 9 marca 2010, o 12:20

ObrazekObrazek

Gminni mistrzowie dotacji

Sopot, Hel i Nadarzyn liderami – ranking „Rz” ujawnia, które gminy najlepiej korzystają z pieniędzy z Unii Europejskiej. 1100 zł na mieszkańca – taka jest średnia dotacji, którą samorządy wydają na inwestycje

Obrazek
W najlepszych gminach wykorzystanie środków unijnych na mieszkańca przekracza 10 tys. zł. W najsłabszych wynosi kilkadziesiąt złotych na mieszkańca. Różnice są więc ogromne.

Ubiegły rok pod względem wykorzystania unijnych funduszy na lata 2007 – 2013 był okresem przełomowym. Ruszyły konkursy na wszystkie rodzaje grantów, wyłaniano najlepsze projekty, podpisywano tysiące umów.

W ciągu roku liczba zawartych umów wzrosła o ponad 20 tys. (łącznie do 27,2 tys.), a ich wartość – o 65 mld zł (do 72,8 mld zł). W sumie do końca 2009 r. udało się zakontraktować już prawie 30 proc. z 67,3 mld euro funduszy UE na lata 2007 – 2013. Na koniec 2008 r. było to raptem 3,3 proc.

W naszym rankingu gmin najlepiej sięgających po unijne fundusze badaliśmy właśnie wartość podpisanych umów według miejsca realizacji projektu (czasami jeden jest realizowany w kilku miejscowościach). Braliśmy pod uwagę fundusze strukturalne (zarządzane przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego), nie uwzględnialiśmy zaś funduszy rolnych (Program Operacyjny Ryby oraz Program Rozwoju Obszarów Wiejskich zarządzane przez Ministerstwo Rolnictwa). Beneficjentami funduszy strukturalnych mogą być bowiem wszyscy uczestnicy życia gospodarczego i społecznego.

Odrębny podranking wyłonił gminy najlepiej wykorzystujące środki z programów regionalnych.

Bez względu na to, kto bezpośrednio prowadzi inwestycję wspieraną z unijnych pieniędzy, największymi ostatecznymi beneficjantami są społeczności lokalne. To mieszkańcy gminy mogą korzystać z nowych dróg czy wodociągów, wyremontowanych szpitali, lepszej oferty edukacyjnej czy kulturalnej. Wysyp inwestycji to także szansa na więcej miejsc pracy.

Właśnie z tych względów władze samorządowe zwycięzców naszego zestawienia zgodnie podkreślają, że wykorzystanie szansy, jaką dają unijne fundusze, jest dla nich sprawą priorytetową. I tak, organizują swoje plany, by pieniędzy na wkład własny na dotowane inwestycje wystarczyło nawet podczas spowolnienia. Część z nich ma jednak utrudnione zadanie, bo ich małe budżety nie pozwalają na zaangażowanie się w wielkie inwestycje. W takich przypadkach starają się jak najlepiej współpracować przy tych projektach, których głównym inwestorem jest samorząd wojewódzki, duże instytucje publiczne czy prywatne, a które mają wielkie znaczenie lokalne.

Wartość podpisanych do końca 2009 r. umów o dotacje w przeliczeniu na jednego mieszkańca wyniosła w naszym zestawieniu ok. 1100 zł.

Liderzy znaleźli się wysoko ponad tą średnią. Przykładowo w niewielkiej gminie Hel (woj. pomorskie) wskaźnik ten wyniósł aż ok. 10,2 tys. zł, w Lędzinach (woj. śląskie) – 9,8 tys., a w Mikołowie (woj. śląskie) – 9,2 tys. Wymienione samorządy to trzy czołowe pozycje w kategorii gminy miejskie i miejsko-wiejskie.

Nieźle radzą sobie gminy wiejskie – w przeliczeniu na głowę wartość dotacji z UE w Nadarzynie, Starej Dąbrowej czy Jemielnie wyniosła od 7 do 8,5 tys. zł.

Za to miasta wchłaniają dotacje o największej wartości – w sumie ok. 21 mld zł (z 42 mld zł, które braliśmy pod uwagę). Wskaźniki per capita są tu jednak nieco niższe – we Wrocławiu – 3,8 tys. zł, w Kielcach – 4 tys. zł, a w Sopocie – 5,1 tys. zł.

Zestawienie pokazuje też, że unijna pomoc rozkłada się w polskich gminach nierównomiernie. Problem dotyczy zwłaszcza gmin wiejskich – w prawie 25 proc. z nich wartość dotacji z Unii per capita nie przekracza 100 zł. Trzeba mieć nadzieję, że na koniec 2015 r., gdy będziemy podsumowywać wykorzystanie funduszy na lata 2007 –13, te nierówności zostaną zniwelowane.


Jak powstał ranking

Przygotowując ranking, braliśmy pod uwagę wartość dotacji z UE w podpisanych umowach w programach operacyjnych: „Infrastruktura i środowisko”, „Innowacyjna gospodarka”, „Kapitał ludzki”, „Rozwój Polski wschodniej” oraz 16 programach regionalnych.

Wartość projektów została przypisana poszczególnym gminom według miejsca ich realizacji. W przypadku gdy projekt jest realizowany w więcej niż jednej gminie – jego wartość, zgodnie z metodologią Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, została przypisana gminom proporcjonalnie.

Nie liczyliśmy dużych inwestycji liniowych realizowanych przez GDDKiA, PKP PLK, związki gmin, samorządy wojewódzkie na terenie innych województw.

W trakcie prac nad zestawieniem, uwzględniając uwagi władz gminnych, przesunęliśmy też przypisanie inwestycji firmy Jysk z gminy wiejskiej Radomsko do miasta Radomsko oraz projektu wodociągowego z gminy wiejskiej Rawa Mazowiecka do miasta Rawa Mazowiecka.

Rzeczpospolita

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 11 marca 2010, o 19:17

Fitch zmienia perspektywę ratingów Kielc
09.03.2010 11:29 wtorek

Fitch Ratings potwierdził długoterminowe ratingi Miasta dla zadłużenia w walucie krajowej i zagranicznej na poziomie „BBB-” oraz Ratings krajowy „A-(pol)”. Jednocześnie Fitch zmienił dzisiaj perspektywę ratingów dla Miasta Kielce ze Stabilnej na Negatywną.

Zmiana perspektywy ratingów odzwierciedla pogorszenie się wyników operacyjnych Miasta w 2009r., silną presję na wydatki majątkowe, częściowo finansowane z kredytów, trudny budżet na 2010r., rosnące zadłużenie oraz pogarszające się wskaźniki jego pokrycia i silną presję na wzrost wydatków operacyjnych. Ratingi biorą również pod uwagę pewną elastyczność w zakresie podnoszenia dochodów z podatków lokalnych oraz ograniczania wydatków operacyjnych, co przyczyniłoby się do poprawy wyników operacyjnych oraz wskaźników pokrycia zadłużenia.

Ratingi mogą zostać obniżone, jeśli Miasto nie poprawi wyników operacyjnych oraz wskaźników pokrycia zadłużenia w roku 2010 i latach następnych, pomimo prognozowanego wzrostu zadłużenia.

W 2009r. nadwyżka operacyjna obniżyła się z 13% (w 2008r.) do 5% dochodów operacyjnych w wyniku szybszego wzrostu wydatków operacyjnych niż dochodów operacyjnych. W 2009r. dochody operacyjne wzrosły tylko o 6%, głównie w wyniku wzrostu transferów z budżetu państwa oraz włączenia do budżetu Miasta Miejskiego Zarządu Budynków (ZBM) z przychodami - ok. 37mln zł. Natomiast wydatki operacyjne wzrosły aż o 16% (o 96 mln zł), m.in. w wyniku utworzenia Miejskiego Urzędu Pracy z docelowym zatrudnieniem 161 osób. Ze względu na wybory samorządowe Fitch nie spodziewa się, aby w 2010r. wydatki operacyjne były ściślej kontrolowane. Ponadto w dalszym ciągu będzie występowała silna presja na wzrost wydatków na płace w związku z planowaną podwyżką płac nauczycieli o ok. 7% w 2010r.

W 2009r. zadłużenie Miasta wzrosło ponad dwukrotnie (do 191.6 mln zł) i w relacji do dochodów bieżących wynosiło 26%. Natomiast obsługa zadłużenia wyniosła 84% nadwyżki operacyjnej. Fitch spodziewa się dalszego wzrostu zadłużenia w latach 2010-2014 (do ok. 500 mln zł) w związku z realizacją inwestycji, na które łączne nakłady w tym okresie mogą wynieść ok. 900 mln zł. Ponadto projekty inwestycyjne realizowane przez spółki miejskie spowodują wzrost ryzyka pośredniego. Wiele z tych spółek wymaga finansowego wsparcia Miasta.

Zdaniem Fitch, polityka Miasta mająca na celu wydłużenie okresu zapadalności długu jest dobra, gdyż pozwala zmniejszyć presję na budżet Miasta wynikającą z obsługi zadłużenia. W 2009 roku średnia zapadalność długu wzrosła do siedmiu lat (z czterech lat w 2008r.).

Gospodarka lokalna jest dobrze zdywersyfikowana, lecz stosunkowo słaba. PKB na mieszkańca stanowi zaledwie 83% średniej krajowej. W 2009r. bezrobocie w Kielcach było wyższe (10,3%) niż średnie dla grupy porównawczej (8%). Kielce zamierzają w pełni wykorzystać dostępne środki z UE, co pozwoliłoby na poprawę infrastruktury i sprzyjałoby rozwojowi lokalnej gospodarki i bazy podatkowej.

Kielce, stolica województwa Świętokrzyskiego licząca 196.000 mieszkańców, jest najbogatszym i największym miastem w województwie.

źródło: http://www.inwestycje.pl/polska/fitch_z ... 384;0.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 11 marca 2010, o 23:26

Ciekawi mnie czy o kazdym miescie napisza, a tendencja bedzie identyczna, ba, my nawet zadluzamy sie stosunkowo skromnie do innych.

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 12 marca 2010, o 01:12

w TVN24 mówili to poszukałem i znalazłem to co wkleiłem. Przed chwilą nawet powtórka leciała.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 12 marca 2010, o 01:54

Własnie o to mi chodzi, ze niebawem ratingi w podobny sposob zmienia sie dla innych miast, a nasz oceniono na takim poziomie, jaki juz dzis maja inni. Nie rozumiem skad taki wydzwiek, tym bardziej, ze kazdy moze zapoznac sie z polityka finansowania miasta i zobaczyc, jak rozlozono splate zadluzenia i ile procent wyniesie ono w najblizszych latach.

Awatar użytkownika
MAŁY
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1664
Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie

Post autor: MAŁY » 12 marca 2010, o 09:11

Światowa agencja ratingowa źle wróży Kielcom
Agencja ratingowa Fitch zostawiła rating zadłużenia Kielc na dotychczasowym poziomie, ale obniżyła perspektywę

Nie kto inny, a doskonale znany na świecie finansów Fitch, którego ratingi powodują czasem zawirowania na największych światowych giełdach, grozi palcem… Kielcom. Dostaliśmy ostrzeżenie, o którym od wczoraj dyskutują wszystkie finansowe serwisy, a nawet telewizje.

Agencja Fitch Ratings, jedna z najbardziej szanowanych świecie, której analizy i ratingi są wnikliwie czytane przez inwestorów, potwierdziła długoterminowy rating Kielc według swoich międzynarodowych standardów dla zadłużenia w walucie krajowej i zagranicznej na poziomie BBB-. Rating według kryteriów krajowych Fitch określił dla Kielc jak A-. I w całej tej informacji nie byłoby nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że agencja właśnie zmieniła perspektywę ratingów dla Miasta Kielce ze „Stabilnej” na… „Negatywną”. To oznacza, że złej oceny jeszcze nie dostaliśmy, ale w jakiejś perspektywie czasowej może ona nastąpić. Wygląda to tak, jakby jeszcze nic złego się nie stało, ale ktoś pogroził miastu palcem.

„Czy Kielce zbankrutują”? – takim tytułem opatrzyła wczoraj informację o perspektywie zmiany ratingów dla stolicy województwa świętokrzyskiego stacja TVN CNBC Biznes. Czy to straszenie, czy realny problem dla miasta?

Spójrzmy na statystyki, a najlepszym miernikiem jest w tym przypadku poziom zadłużenia miasta w stosunku do jego rocznych przychodów. A ten wynosi w Kielcach przy obecnym poziomie zadłużenia 26 procent. Fitch już podnosi delikatne larum, bo po prostu ma swoje zasady i nie może nie reagować na tego typu dane.

Ale z drugiej strony poziom zadłużenia Warszawy wynosi 39 procent, Krakowa – 55 procent. Wiele innych miast wielkości Kielc lub większych oscyluje wokół niebezpiecznego poziomu 55 - 60 procent, które dla włodarzy gmin oznaczają czasem przymusową utratę władzy. W naszym regionie takie gminy, które niebezpiecznie zbliżają się do poziomu 60 procent zadłużenia oczywiście istnieją, choćby Piekoszów.

Tak więc 26 procent zadłużenia Kielc to dla wielu innych gmin poziom wręcz komfortowy, choć oczywiście chciałoby się, żeby był mniejszy. Naszym zdaniem pytanie „Czy Kielce zbankrutują” jest więc akurat mocno przesadzone.
:arrow: http://www.strefabiznesu.echodnia.eu/ar ... 32047.html
:?
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!
Obrazek

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 13 marca 2010, o 10:45


Awatar użytkownika
MadMike
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1127
Rejestracja: 2 kwietnia 2007, o 13:09
Lokalizacja: Kielce/Warszawa

Post autor: MadMike » 13 marca 2010, o 13:37

Typowy atak polityczno-spekulacyjny przed wyborami... Robienie afery z niczego.

Jeżeli w stosunku do tak dobrze zarządzanego od lat miasta jak Wrocław perspektywę obniżono już dawno, a procentowe zadłużenie Warszawy będzie w tym roku dwa razy większe od naszego, to ja chcę więcej takich "negatywnych" informacji... Może zadłużamy się za mało :?:

A co do tych panów twierdzących, że w Kielcach jest za dużo inwestycji, to wiadomo że przed wyborami zawsze mamy do czynienia z wysypem indolentów pchających się do koryta. Jest to typowa polityka kontrastu... Jeżeli władza dużo inwestuje, to opozycja musi zaproponować brak inwestycji, żeby się uwidocznić i odróżnić... Tylko czy to jest strategia zwycięzców :?:

Kwasek
Posty: 218
Rejestracja: 15 lutego 2009, o 13:29
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Kwasek » 22 marca 2010, o 10:33

Raport o ubóstwie. Choć mamy jedne z najniższych dochodów w kraju, częściej niż w innych regionach stać nas na jedzenie mięsa oraz ogrzanie mieszkania. - To tylko pozory, wcale nie jest tak optymistycznie - przestrzegają specjaliści od pomocy społecznej z województwa świętokrzyskiego.


Raport o ubóstwie z podziałem na województwa przygotował prof. Tomasz Panek ze Szkoły Głównej Handlowej na zlecenie Głównego Urzędu Statystycznego oraz Komisji Europejskiej. Zjawisko podzielił na dwie części: monetarną i niemonetarną.

Tak jak można się było spodziewać, pod względem dochodów jesteśmy na szarym końcu kraju. Za ubogich uznaje się 20,9 proc. mieszkańców całego regionu. Gorzej jest tylko na Lubelszczyźnie (24,2), Podkarpaciu (23,5) oraz Warmii i Mazurach (21,5).

Zdecydowanie lepiej jest, jeśli chodzi o sposób wykorzystania pieniędzy i to, na co możemy sobie pozwolić. Ankieterzy zapytali mieszkańców wszystkich regionów, czy stać ich na jedzenie mięsa lub ryb co drugi dzień. Były również pytania dotyczące ogrzewania mieszkań na odpowiednim poziomie, niespodziewanych wydatków, opłacania czynszu oraz wczasów. Przy tej klasyfikacji jesteśmy w środku kraju, problemy z zaspokojeniem potrzeb ma 17,88 proc. mieszkańców. Na końcu stawki jest łódzkie (20,81) oraz dolnośląskie (20). Pod tym względem najlepiej żyje się mieszkańcom Podlasia (11,74).

- Wcale u nas nie jest tak dobrze, jak może wynikać z tej drugiej części badań - uważa Zdzisław Skuza, socjolog z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Kielcach, który zajmuje się badaniem ubóstwa. Jego zdaniem za korzystniejsze statystyki w porównaniu z innymi regionami kraju odpowiedzialni są mieszkańcy świętokrzyskich wsi. Większość z nich prowadzi niewielkie gospodarstwa rolne. - Dzięki temu mają zabezpieczone potrzeby żywnościowe. Ale w dużej części mieszkańcy wsi to klienci pomocy społecznej, co widać w statystykach dotyczących dochodów. W województwie świętokrzyskim aż 70 proc. to gospodarstwa między 1-5 hektarów, czyli takie, które nie zapewniają wielkich zysków - podkreśla Skuza.

Podobnie sprawa wygląda z ogrzewaniem mieszkań. - Na wsi nie ma drogiego ogrzewania gazowego, a drewno do opału na pewno jest łatwiej zorganizować - wyjaśnia socjolog. I podkreśla, że potrzeby dotyczące żywności i ciepła w mieszkaniach o wiele trudniej jest zapewnić w miastach.

Są jednak przesłanki do tego, by uważać, że mieszkańcy województwa świętokrzyskiego rzeczywiście lepiej sobie radzą. - Ubiegły rok był szczególnie trudny: kryzys i wzrost bezrobocia. A mimo to spadła nam liczba klientów pomocy społecznej - podkreśla Renata Murawska, dyrektorka Wydziału Polityki Społecznej Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego. Spory wpływ na polepszenie poziomu życia ma działalność organizacji charytatywnych, które coraz lepiej wpisują się w świętokrzyski krajobraz. - Są to m.in. dwa banki żywności: w Ostrowcu i ten prowadzony przez Caritas w Kielcach. Myślę, że spełniają swoją rolę - uważa Murawska.

- A może przyzwyczailiśmy się do naszej biedy? - zastanawia się Skuza. Opowiada jak niedawno rozmawiał na taki temat z radnym jednej z gmin, gdzie procent klientów opieki społecznej jest bardzo wysoki. - On mi odpowiedział, że na wsi wcale nie jest tak źle. Bo skoro ludzie mają co jeść, to nie trzeba wprowadzać dodatkowych inicjatyw, żeby polepszyć ich los - mówi.

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... iedy_.html

Awatar użytkownika
AR
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 5704
Rejestracja: 15 listopada 2005, o 19:01
Lokalizacja: QKI
Kontakt:

Post autor: AR » 17 maja 2010, o 07:23

Polska jak była NRD, miastom grozi wyludnienie

"Dziennik Gazeta Prawna": Maleje liczba miast uznawanych za duże lub średnie. To efekt migracji ich mieszkańców - tłumaczy gazeta.
Gazeta dotarła do raportu Głównego Urzędu Statystycznego, z którego wynika, że w ciągu ostatnich 7 lat prawie 700 tys. osób opuściło nasze miasta.


Do najbardziej "opuszczanych" należą: Kielce, Lublin, Łódź, Olsztyn i Szczecin. Są to miasta, które nie wykorzystały swojej szansy na rozwój i przestały być atrakcyjne, zwłaszcza dla młodych ludzi. Dziennik porównuje tę sytuację ze wschodnią częścią Niemiec, skąd także wyjechało, po zjednoczeniu, mnóstwo ludzi.

Zniechęceni ofertą i wyglądem swojego, dotychczasowego miejsca pobytu, obywatele wybierają wieś lub metropolie. Po tej, pozytywnej stronie są: Warszawa, Wrocław, Poznań i Trójmiasto. Właśnie tam wielu widzi swoją szansę na lepsze życie.

Włodarze miast zagrożonych wyludnieniem, a co za tym idzie powolnym upadkiem, zaczęli już podejmować kroki mające na celu zatrzymanie swoich mieszkańców - zauważa "Dziennik Gazeta Prawna".

onet.pl
Wszystkim się podoba, a tobie się nie podoba

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 17 maja 2010, o 10:17

Obrazek

Z tych miast uciekają Polacy

Gigantyczne korki, drożyzna, fatalna polityka władz - nic dziwnego, że setki tysięcy Polaków uciekło z dużych miast. Wygodniej jest mieszkać w mniejszych miejscowościach, gdzie życie jest tańsze, a dojazdy do pracy trwają znacznie krócej. Które metropolie są najbardziej znienawidzone?

Miasta walczą o dobry PR. 21 maja w Gdańsku odbędzie się światowy zjazd gdańszczan. Ruda Śląska reklamuje się hasłem: „Szczęśliwi ludzie mieszkają w Rudzie”.Wrocław od lat przekonuje, że jest najlepszym miejscem do życia w Polsce. To chlubne wyjątki, większość miast nie robi wystarczająco wiele, by powstrzymać mieszkańców przed wyprowadzką. Efekt: w ciągu 7 lat uciekło ich blisko 700 tys.

Polska znowu dzieli się na A i B. Ale już nie położenie po jednej lub drugiej stronie Wisły ma decydujące znaczenie. Podział rozkłada się na regiony z silnymi i słabymi miastami. "Z jednej strony mamy takie metropolie jak Warszawa czy Kraków oraz nowe, coraz prężniejsze ośrodki: Białystok, Wrocław, Poznań i Trójmiasto. Z drugiej coraz większą grupę miast, które po prostu umierają na naszych oczach" - mówi socjolog miast profesor Wojciech Łukowski i tłumaczy, że silne, rozwijające się miasto jest akumulatorem rozwoju dla okolicy. Słabe, jak np. Łódź (tylko między rokiem 2008 a 2009 straciło 7 tys. mieszkańców) czy Tarnów (2 tys. mniej), pociągają całą okolicę w dół.

Cały proces jednak zaczyna się w samym mieście, a pierwszą jego oznaką jest ucieczka mieszkańców. "I dlatego właśnie najlepsze, co mogą zrobić miasta, to przekonywać obywateli, by nie wybierali się na emigrację. A tych, którzy już wyjechali, namówić, aby wrócili" - tłumaczy politolog i socjolog Piotr Dzik.

O Wrocławiu stało się głośno, gdy jego władze zaapelowały do młodych polskich emigrantów: przyjedźcie do nas, będzie dla was praca, możecie tu się uczyć i wygodnie mieszkać. Dziś wszyscy wierzą, że we Wrocławiu żyje się lepiej niż w reszcie kraju, a miasto jest jednym z nielicznych, które zamiast tracić, zdobywa nowych mieszkańców. Także Białystok, Toruń czy Rzeszów zdobyły po kilka tysięcy nowych mieszkańców. Zły PR może być powodem odpływu mieszkańców. Najlepszym przykładem jest tu Warszawa.

"Rozwój miejskiej metropolii sprawia, że rosną też tzw. obwarzanki, miasteczka leżące na ich okręgu " -dodaje Dzik. Legionowo, Piaseczno czy Konstancin-Jeziorna wokół Warszawy w ostatnich latach powiększyły się o kilkadziesiąt tysięcy osób. A nawet więcej, gdyż metropolia warszawska jest mocno niedoszacowana – nawet o pół miliona mieszkańców, którzy tu mieszkają i pracują, ale nie są zameldowani. Władze miast przekonują ich, aby tu właśnie płacili podatki, a nie tam, gdzie mają tylko meldunek.

Sylwia Czubkowska

http://www.dziennik.pl/gospodarka/artic ... olacy.html

A naasz prezydent wręcz zachęcał młodzież do wyjazdu i zostawania "ambasadorami Kielc"
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Boss
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1166
Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 21:21
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Boss » 17 maja 2010, o 10:54

Szczecin, Łódź, Lublin, Kielce tracą mieszkańców. Grożą im stagnacja i upadek. Miasta walczą więc o dobry PR. 21 maja w Gdańsku odbędzie się światowy zjazd gdańszczan. Ruda Śląska reklamuje się hasłem: „Szczęśliwi ludzie mieszkają w Rudzie”.

W ciągu ostatnich 7 lat z polskich miast wyprowadziło się prawie 700 tys. Polaków – wynika z najnowszego raportu GUS. Zmalała liczba miast uznawanych za duże i średnie. Podczas gdy jeszcze w 1998 roku było ich w całym kraju odpowiednio 42 i 189, to dekadę później już tylko 39 i 181. A prognozy mówią, że w 2035 roku w miastach będzie żyło kolejne 2,5 mln ludzi mniej. Ludzie wolą mieszkać albo na wsi, albo w dużej metropolii.

– Problem w tym, że z miast wyjeżdżają młodzi i prężni, więc spada w nich popyt wewnętrzny. Miasto przestaje się rozwijać, więc uciekają kolejni mieszkańcy, i robi się z niego prowincjonalne miasteczko – ocenia prof. Wojciech Łukowski, socjolog miasta.

Kielce jeszcze na początku 2008 roku miały ponad 200 tys. mieszkańców, a pod koniec grudnia 2009 roku dwa tysiące mniej. Kryzys przeżywają Szczecin, Łódź, Olsztyn czy Lublin. Tracą mieszkańców, a co za tym idzie znaczenie gospodarcze. – Władze miast mają teraz ostatni moment, by ten proces przynajmniej spowolnić – mówi dr Jan Korniłowicz z Instytutu Rozwoju Miast.

Wyludniają się zwłaszcza te miasta, które nie wykorzystały szansy rozwojowej

Inaczej grozi nam, że w Polsce zagnieździ się tzw. kapitalizm punktowy – będzie kilka prężnie rozwijających się ośrodków, a między nimi pustka i nędza.

Wyludniają się zwłaszcza te miasta, które nie wykorzystały szansy rozwojowej i nie stworzyły swoim mieszkańcom szansy na dobre życie. – Grozi im nawet nie stagnacja, tylko upadek – prognozuje Korniowicz.

Podobne problemy miały inne kraje. W Niemczech po upadku muru berlińskiego ze wschodnich landów wyjechało ponad 1,5 mln ludzi. Miasta takie jak Lipsk, który w ciągu 10 lat stracił 100 tys. mieszkańców, z prężnych ośrodków stały się niewiele znaczącymi miasteczkami, a otaczające je regiony nie mogą się wydobyć z gospodarczej zapaści.

Polska znowu dzieli się na A i B. Ale już nie położenie po jednej lub drugiej stronie Wisły ma decydujące znaczenie. Podział rozkłada się na regiony z silnymi i słabymi miastami. – Z jednej strony mamy takie metropolie jak Warszawa czy Kraków oraz nowe, coraz prężniejsze ośrodki: Białystok, Wrocław, Poznań i Trójmiasto. Z drugiej coraz większą grupę miast, które po prostu umierają na naszych oczach – mówi socjolog miast profesor Wojciech Łukowski i tłumaczy, że silne, rozwijające się miasto jest akumulatorem rozwoju dla okolicy. Słabe, jak np. Łódź (tylko między rokiem 2008 a 2009 straciło 7 tys. mieszkańców) czy Tarnów (2 tys. mniej), pociągają całą okolicę w dół.

Cały proces jednak zaczyna się w samym mieście, a pierwszą jego oznaką jest ucieczka mieszkańców. – I dlatego właśnie najlepsze, co mogą zrobić miasta, to przekonywać obywateli, by nie wybierali się na emigrację. A tych, którzy już wyjechali, namówić, aby wrócili – tłumaczy politolog i socjolog Piotr Dzik.

Zły PR może być powodem odpływu mieszkańców

O Wrocławiu stało się głośno, gdy jego władze zaapelowały do młodych polskich emigrantów: przyjedźcie do nas, będzie dla was praca, możecie tu się uczyć i wygodnie mieszkać. Dziś wszyscy wierzą, że we Wrocławiu żyje się lepiej niż w reszcie kraju, a miasto jest jednym z nielicznych, które zamiast tracić, zdobywa nowych mieszkańców. Także Białystok, Toruń czy Rzeszów zdobyły po kilka tysięcy nowych mieszkańców.

Zły PR może być powodem odpływu mieszkańców. Najlepszym przykładem jest tu Warszawa.

– Rozwój miejskiej metropolii sprawia, że rosną też tzw. obwarzanki, miasteczka leżące na ich okręgu – dodaje Dzik. Legionowo, Piaseczno czy Konstancin-Jeziorna wokół Warszawy w ostatnich latach powiększyły się o kilkadziesiąt tysięcy osób. A nawet więcej, gdyż metropolia warszawska jest mocno niedoszacowana – nawet o pół miliona mieszkańców, którzy tu mieszkają i pracują, ale nie są zameldowani. Władze miast przekonują ich, aby tu właśnie płacili podatki, a nie tam, gdzie mają tylko meldunek.
http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pli ... 206705.jpg

http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/a ... ienie.html
----
nie ma pracy, nie ma mieszkań to co się dziwić. "dziękujemy ci" Wojciechu L
CK|PL|EU

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1036
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 17 maja 2010, o 17:46

Ale są:
- stadion
- pomniki
- witacze
- amfiteatr
- muzea
- oratoria :wink:
Every dream has a price

halny
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1807
Rejestracja: 27 września 2005, o 20:15
Lokalizacja: Kielce

Spadek liczby mieszkańców

Post autor: halny » 17 maja 2010, o 19:48

Są to trochę nieprawdziwe analizy. Rzeszów zmienił granice administracyjne miasta. U nas bardzo wielu mieszkańców miasta buduje nowe domy i przenosi sie w okolice Kielc. Wczesniej to zjawisko prawie nie występowało. Oczywiście większe miasta mają typu Wrocław są poza konkurencją dla Nas ale to wynika z ich lepszej lokalizacji i związanych z tym inwestycjami. Nikt tego nie zmieni i kropka. Nawet prezydent miasta z innej planety.. . . .

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 17 maja 2010, o 20:26

Za to powinno zmienić się to żeby chociaż mój jeden znajomy ze studiów wiązał swoją przyszłość z Kielcami. Bez dobrych znajomości nie ma żadnych perspektyw chociażby na średnio płatną pracę. Jest to naprawdę przykre.
pletwa

ODPOWIEDZ