
Pałacyk bez ogrodu. Wylali dziecko z kąpielą
Joanna Gergont
2009-03-26, ostatnia aktualizacja 2009-03-25 20:16
Jeden z ładniejszych letnich ogrodów w Pałacyku Zielińskiego w Kielcach może w tym roku być nieczynny. Ajent chce zrezygnować z jego prowadzenia. To skutek zmiany uchwały rady miejskiej o zasadach wydawania koncesji na alkohol.
- Będę zmuszona zrezygnować z prowadzenia ogrodu. Po prostu, w obecnej sytuacji nie zarobiłabym na jego utrzymanie - mówi Teresa Wiśniewska, właścicielka restauracji w Domu Środowisk Twórczych. Od kilku lat w sezonie prowadzi także letni ogród, bardzo lubiany przez kielczan. W tym roku, żeby otrzymać koncesję na sprzedaż tam piwa, musi o jedną trzecią zmniejszyć jego powierzchnię. Wygląda to tak, że w promieniu 30 metrów od murów sąsiadującego z ogrodem kompleksu więziennego na Zamkowej (to miejsce martyrologii, wokół którego - według uchwały - obowiązuje 30-metrowa strefa zakazu sprzedaży alkoholu) nie może ustawić stolików, a granicę ma wytyczyć płotkiem. Tak nakazali miejscy urzędnicy, powołując się na zmienioną uchwałę kieleckiej rady miejskiej. O tym absurdzie wynikającym z zapisów pisaliśmy niedawno w artykule "Z piwem na prawo proszę".
- Policzyłam koszty. Za koncesję na alkohol w restauracji muszę zapłacić około 4 tys. zł. Za koncesję na piwo w ogrodzie letnim kolejne 2 tys. Muszę przenieść barek, w którym wydawane były napoje, przekąski i piwo, co w praktyce oznacza wybudowanie nowego. To kolejne ponad 3 tys. zł. Musiałam - w wyniku zaleceń sanepidu - doprowadzić wodę do ogrodu, to około 5 tys. A przecież jeszcze płacę niemały czynsz DŚT. Jeżeli nie będę mogła sprzedawać piwa, to nie zarobię nawet na zwrot kosztów - wylicza Wiśniewska.
Dodaje, że jej ogród, to nie jest typowa pijalnia piwa. - W tym sezonie, raz w tygodniu, chcieliśmy organizować bezpłatne, letnie kino. Zawarliśmy nawet wstępną umowę, ale za to też musimy płacić. Mieliśmy zainstalować bezprzewodowy internet, żeby każdy z laptopem mógł na przykład popracować w ogrodzie. Mamy program wpisania się we wszystkie przedsięwzięcia kulturalne miasta, jak Białe Noce czy Święto Kielc - podkreśla.
Skoro nie będzie mogła korzystać z ogrodu, poprosiła Ryszarda Pomorskiego, dyrektora DŚT, o obniżenie czynszu. Ten odmówił. - Bardzo mi zależy, żeby tu zostali, ale pieniądze z czynszu mogę przeznaczyć na organizację koncertów i innych imprez. Z miasta dostaję tylko na utrzymanie obiektu i płace, na działalność kulturalną muszę zarobić sam - tłumaczy. Dodaje, że zamknięcie ogrodu letniego byłoby stratą dla całego miasta. - Każdy artysta, który tu przyjeżdża, zachwyca się, że mamy taką perełkę. Piękny, urządzony ogród w parku, cisza, a wszystko w samym centrum. Obawiam się też, że jeśli nie będzie letniego ogrodu, zmniejszy się liczba osób przychodzących na koncerty. Ludzie przyzwyczaili się, że mogą posłuchać muzyki, pijąc piwo - argumentuje.
Zdaniem Pomorskiego ta sytuacja dowodzi ułomności miejskiej uchwały. - Wrzucając do jednego worka sezonowe ogródki piwne urządzane na ulicy i letni ogród współuczestniczący w życiu kulturalnym miasta, wylewamy dziecko z kąpielą - podkreśla.
O zmiany w uchwale walczy radny Mariusz Goraj. I okazuje się, że jest to możliwe. Na ostatniej sesji radni usunęli z niej zapis mówiący o strefie, która obejmowałaby także świetlice Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Niektóre spółdzielnie mieszkaniowe chciały wypowiadać umowy MOPR, ponieważ w ich sąsiedztwie nikt nie mógł dostać koncesji na sprzedaż alkoholu. A takie sklepy płacą znaczny czynsz, który stanowi dochód dla spółdzielni. - Będę zabiegał o kolejne zmiany. Ona naprawdę nie jest logiczna - zapowiada Goraj.
Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... piela.html





