Negatywne akcenty - wandalizm!

Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 26 marca 2009, o 17:05

Obrazek
Pałacyk bez ogrodu. Wylali dziecko z kąpielą
Joanna Gergont
2009-03-26, ostatnia aktualizacja 2009-03-25 20:16

Jeden z ładniejszych letnich ogrodów w Pałacyku Zielińskiego w Kielcach może w tym roku być nieczynny. Ajent chce zrezygnować z jego prowadzenia. To skutek zmiany uchwały rady miejskiej o zasadach wydawania koncesji na alkohol.

- Będę zmuszona zrezygnować z prowadzenia ogrodu. Po prostu, w obecnej sytuacji nie zarobiłabym na jego utrzymanie - mówi Teresa Wiśniewska, właścicielka restauracji w Domu Środowisk Twórczych. Od kilku lat w sezonie prowadzi także letni ogród, bardzo lubiany przez kielczan. W tym roku, żeby otrzymać koncesję na sprzedaż tam piwa, musi o jedną trzecią zmniejszyć jego powierzchnię. Wygląda to tak, że w promieniu 30 metrów od murów sąsiadującego z ogrodem kompleksu więziennego na Zamkowej (to miejsce martyrologii, wokół którego - według uchwały - obowiązuje 30-metrowa strefa zakazu sprzedaży alkoholu) nie może ustawić stolików, a granicę ma wytyczyć płotkiem. Tak nakazali miejscy urzędnicy, powołując się na zmienioną uchwałę kieleckiej rady miejskiej. O tym absurdzie wynikającym z zapisów pisaliśmy niedawno w artykule "Z piwem na prawo proszę".

- Policzyłam koszty. Za koncesję na alkohol w restauracji muszę zapłacić około 4 tys. zł. Za koncesję na piwo w ogrodzie letnim kolejne 2 tys. Muszę przenieść barek, w którym wydawane były napoje, przekąski i piwo, co w praktyce oznacza wybudowanie nowego. To kolejne ponad 3 tys. zł. Musiałam - w wyniku zaleceń sanepidu - doprowadzić wodę do ogrodu, to około 5 tys. A przecież jeszcze płacę niemały czynsz DŚT. Jeżeli nie będę mogła sprzedawać piwa, to nie zarobię nawet na zwrot kosztów - wylicza Wiśniewska.

Dodaje, że jej ogród, to nie jest typowa pijalnia piwa. - W tym sezonie, raz w tygodniu, chcieliśmy organizować bezpłatne, letnie kino. Zawarliśmy nawet wstępną umowę, ale za to też musimy płacić. Mieliśmy zainstalować bezprzewodowy internet, żeby każdy z laptopem mógł na przykład popracować w ogrodzie. Mamy program wpisania się we wszystkie przedsięwzięcia kulturalne miasta, jak Białe Noce czy Święto Kielc - podkreśla.

Skoro nie będzie mogła korzystać z ogrodu, poprosiła Ryszarda Pomorskiego, dyrektora DŚT, o obniżenie czynszu. Ten odmówił. - Bardzo mi zależy, żeby tu zostali, ale pieniądze z czynszu mogę przeznaczyć na organizację koncertów i innych imprez. Z miasta dostaję tylko na utrzymanie obiektu i płace, na działalność kulturalną muszę zarobić sam - tłumaczy. Dodaje, że zamknięcie ogrodu letniego byłoby stratą dla całego miasta. - Każdy artysta, który tu przyjeżdża, zachwyca się, że mamy taką perełkę. Piękny, urządzony ogród w parku, cisza, a wszystko w samym centrum. Obawiam się też, że jeśli nie będzie letniego ogrodu, zmniejszy się liczba osób przychodzących na koncerty. Ludzie przyzwyczaili się, że mogą posłuchać muzyki, pijąc piwo - argumentuje.

Zdaniem Pomorskiego ta sytuacja dowodzi ułomności miejskiej uchwały. - Wrzucając do jednego worka sezonowe ogródki piwne urządzane na ulicy i letni ogród współuczestniczący w życiu kulturalnym miasta, wylewamy dziecko z kąpielą - podkreśla.

O zmiany w uchwale walczy radny Mariusz Goraj. I okazuje się, że jest to możliwe. Na ostatniej sesji radni usunęli z niej zapis mówiący o strefie, która obejmowałaby także świetlice Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Niektóre spółdzielnie mieszkaniowe chciały wypowiadać umowy MOPR, ponieważ w ich sąsiedztwie nikt nie mógł dostać koncesji na sprzedaż alkoholu. A takie sklepy płacą znaczny czynsz, który stanowi dochód dla spółdzielni. - Będę zabiegał o kolejne zmiany. Ona naprawdę nie jest logiczna - zapowiada Goraj.

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... piela.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 26 marca 2009, o 17:10

Obrazek
Kolejny urząd bez porządnego parkingu
Ziemowit Nowak
2009-03-26, ostatnia aktualizacja 2009-03-26 10:39

Nie było, nie ma i nie będzie wystarczającej liczby miejsc do parkowania przed II Urzędem Skarbowym. - Co z tego, że budują nowy urząd, skoro samochody będziemy chyba parkować jeden na drugim - komentują ludzie.

Każdy, kto choć raz był w II Urzędzie Skarbowym w Kielcach wie, że z zaparkowaniem samochodu zawsze był kłopot. W środę sytuacja jeszcze się pogorszyła, bo rozpoczęła się budowa nowego gmachu i na czas budowy całkowicie zamknięto parking. Budowa potrwa trzy lata.

A najgorsze jest to, że raczej nie ma szans na to, żeby po zakończeniu inwestycji sytuacja znacząco się poprawiła.

Co prawda jak podaje inwestor, czyli z ramienia Ministerstwa Finansów kierownictwo II US, liczba miejsc parkingowych pod urzędem zwiększy się z 50 do 100. Ale przybędzie też pracowników, bo do nowego biurowca przeniesie się z ul. Sandomierskiej Świętokrzyski Urząd Skarbowy.

Ewa Kominek-Sztuk, p.o. naczelniczki ŚUS, informuje, że urząd obecnie zatrudnia 53 osoby, z których około połowa dojeżdża do pracy samochodem. - Nie przewidujemy teraz zmiany liczby zatrudnionych - mówi.

A przecież przybędzie też petentów, bo ŚUS obsługuje największe firmy w regionie.

Kierowcy, którym w środę przedstawiliśmy parkingowe plany urzędu ocenili je jednoznacznie. - Masakra. Zawsze jak zbudują nowy urząd, to tak jest - powiedział mężczyzna w samochodzie, który akurat udało się zaparkować tuż przed bramą do urzędu. - Będziemy jeden na drugim stawiać - skomentował jego znajomy.

Tymczasem urzędnicy nie widzą problemu. - Miejsc parkingowych powinno wystarczyć. Idziemy w tym kierunku, żeby był jak najmniejszy kontakt osobisty ludzi z urzędem. Rozpowszechniamy e-deklaracje [wysyłane drogą internetową - red.], rejestrację podatników przejmują urzędy miast i gmin - przekonuje Jolanta Piwowarczyk-Cedro, naczelniczka II US.

Jej zdaniem na większy parking nie ma szans. - Dokupiliśmy już działkę pod tę budowę, więcej środków nie mamy - tłumaczy Piwowarczyk-Cedro.

Podobnie komentuje sprawę Andrzej Kędra, dyrektor wydziału architektury i urbanistyki urzędu miasta. - Miejsc na parkingu wystarczy. Tam jest tylko gorzej w miesiącach składania PIT-ów jak luty-kwiecień - uważa.

Zaznacza, że tak czy inaczej miasto nie ma żadnego wpływu na liczbę miejsc parkingowych przy nowych inwestycjach. - Nie ma przepisów zmuszających inwestora do budowy parkingu. To jego dobra wola. Ale w centrum wielu inwestorów w ogóle nie przewiduje parkowania klientów. Zakładają, że będą oni korzystali z parkingów ogólnie dostępnych albo przychodzili piechotą - mówi Kędra.

Jest jednak przynajmniej jeden wyjątek - budowa apartamentowca pomiędzy ulicami Solną a Sienkiewicza przez firmę Volumetric. Tam inwestor przed uzyskaniem zezwolenia budowlanego zobowiązał się do budowy ogólnodostępnego parkingu. - To była kwestia dobrej woli, zawarcia umowy między inwestorem a miastem - mówi Kędra. Przyznaje, że w przypadku budowy urzędu przy Częstochowskiej takich rozmów między miastem a skarbówką nie było.

ziemowit.nowak@kielce.agora.pl

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... kingu.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Awatar użytkownika
MAŁY
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1664
Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie

Post autor: MAŁY » 30 marca 2009, o 19:37

Nie mamy posprzątane na posesjach

Kontrola czystości posesji w Kielcach pokazała, że mieszkańcy stolicy województwa nie przykładają wagi do porządku. Z danych przygotowanych przez strażników miejskich wynika, że do nagminnych "grzechów" właścicieli domów jednorodzinnych należy nieprawidłowe odprowadzanie ścieków oraz brak umów na wywóz śmieci.
Zastępca komendanta Straży Miejskiej Wojciech Bafia informuje, że na 100 skontrolowanych posesji w 51 wręczono mandaty.

Do tej pory kontrolowani byli mieszkańcy Zalesia, Psich Górek i Bukówki. Strażnikom w kontrolach pomagają pracownicy wydziału ochrony środowiska kieleckiego ratusza. Sprawdzają oni, czy właściciele psów zarejestrowali swoje zwierzęta w urzędzie. Zastępca komendanta Straży Miejskiej tłumaczy, że to duży problem, bo właściciele psów często nie widzą powodów, żeby rejestrować zwierzęta i płacić podatek.
Kontrole mają być prowadzone do skutku. Strażnicy wrócą na posesje na których były uchybienia, żeby sprawdzić, czy ukarani dostosowali się do zaleceń. Za nieprawidłowe odprowadzanie ścieków grozi kara do 500 zł. Za niezarejestrowanie psa strażnicy najczęściej wręczają mandaty w wysokości 50 zł.
:arrow: http://www.radio.kielce.pl/page,,Nie-ma ... 3d3c2.html
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!
Obrazek

Awatar użytkownika
Sirek1
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3940
Rejestracja: 4 maja 2006, o 20:37

Post autor: Sirek1 » 20 kwietnia 2009, o 21:36

Burzą boisko na Bocianku

Spółdzielnia Bocianek likwiduje boisko na ul. Konopnickiej. - Mój 12-letni syn aż się popłakał, gdy zobaczył, że wjechały tam koparki i spychacze. Przecież to boisko było niemal non stop oblegane przez chłopców z osiedla. Jaką ofertę ma teraz dla nich spółdzielnia? - pyta rozżalona Czytelniczka

"Mieszkam tuż obok i zawsze widziałam, że od wczesnej wiosny do późnej jesieni było ono wciąż używane. Od rana do wieczora chłopcy grali na nim w piłkę, nawet w brzydką pogodę. Dziś mój syn popłakał się, kiedy pokazywał mi, jak spychacze i koparki usuwają krawężniki i siatki zabezpieczające" - napisała do nas w e-mailu mieszkanka Bocianka. Kobieta dowiedziała się, że w miejscu boiska ma zostać zrobiony parking i plac zabaw.

"Przecież placów zabaw jest na naszym osiedlu wiele, jeden tuż obok, a na to boisko, sądząc po tym, co widziałam z okna, naprawdę było spore zapotrzebowanie. Czy ktokolwiek zadał sobie trud, żeby zbadać tę sytuację? Jaką ofertę administracja osiedla ma dla 12-14-letnich chłopców? Czy ma nią być drewniana zjeżdżalnia? W sytuacji, kiedy większość rodziców ma problem, żeby zachęcić swoje dzieci, szczególnie te starsze, do przebywania na świeżym powietrzu, gratuluję pomysłu" - podkreśla rozżalona. Eryk Wilkoński, prezes zarządu spółdzielni Bocianek, tłumaczy, że boisko trzeba było zburzyć, bo było w fatalnym stanie. - Nawierzchnia była tak zniszczona, że mieliśmy już zastrzeżenia ze strony nadzoru budowlanego. Budowanie nowego od postaw byłoby bardzo drogie - przekonuje. Potwierdza, że w tym miejscu jeszcze wiosną powstanie nowy plac zabaw dla małych dzieci.

- Część środków na ten cel udało się nam pozyskać z urzędu miasta. Zabiegali o to rodzice. Zdajemy sobie sprawę, że część lokatorów nie jest z tego zadowolona, każde rozwiązanie ma zwolenników i przeciwników - mówi. I przyznaje, że sytuacja starszych dzieci z osiedla jest teraz gorsza, bo zostają im tylko boiska szkolne.

- Jednak nie zapominamy o nich i myślimy o zrobieniu boiska przy parku Dygasińskiego, obok kortu tenisowego - podkreśla.

:arrow: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... ianku.html

Awatar użytkownika
Nowak
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1647
Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
Lokalizacja: Kraków / Kielce

Post autor: Nowak » 23 maja 2009, o 16:15

Obrazek

Awatar użytkownika
michal_ck
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2682
Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa

Post autor: michal_ck » 24 maja 2009, o 12:10

Co za "gnojstwo". A z piaskowca ciężko będzie to usunąć, bo on chłonie ciecze.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II

rzeczownik
Posty: 357
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, o 19:50

Post autor: rzeczownik » 24 maja 2009, o 15:38

Dzisiaj jeszcze tego nie usunięto. Takich wandali powinno się pozbawiać praw publicznych.

Awatar użytkownika
cm
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1665
Rejestracja: 19 stycznia 2007, o 14:22
Lokalizacja: Sienkiewicza - centrum świata ;-)

Post autor: cm » 24 maja 2009, o 19:08

Naos pisze:Obrazek
Nie rozumiem, co ktoś chciał przez to osiągnąć. :? Nie zgadza się z treścią napisu? Żal mu gestapowca, do ktorego strzelano? Przecież to nawet nie jest bezmyślne wyładowanie energii przez pijanego gówniarza, bo taki rozbija szybę w przystanku lub niszczy znak drogowy - coś, co ma w zasięgu ręki albo kamienia, ale to wymagało przecież celowego podejścia i zamazania tych a nie innych napisów/emblematów. Nie rozumiem. Czy ktoś może mi to wyjaśnić?

Kot
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 527
Rejestracja: 7 maja 2007, o 16:26
Lokalizacja: Zagórska-Północ

Post autor: Kot » 24 maja 2009, o 19:56

Obawiam się, że tego wyjaśnić się nie da, a zrozumieć tym bardziej. Czasami po prostu ręce opadają i brak słów...

Awatar użytkownika
Nowak
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1647
Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
Lokalizacja: Kraków / Kielce

Post autor: Nowak » 25 maja 2009, o 21:13

Mam info od Pana Ziemowita Nowaka, że zajmą się sprawą. W ogóle to nie jedyne miejsce sprofanowane przez ... nie nazwę kogo.

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 24 czerwca 2009, o 08:54

Obrazek
  • Kielce straciły 3,5 miliona. Zatrważający raport NIK!
    Nasze miasto ma gest! Kontrola Naczelnej Izby Kontroli prowadzona do 30 kwietnia tego roku nie napawa optyzmizmem.

    Naczelna Izba Kontroli prowadziła swoją badania w okresie od 19 maja do 15 grudnia 2008 roku w 15 urzędach miast wybranych spośród 47 miast, których prezydenci mają uprawnienia organu egzekucyjnego oraz w 15 urzędach skarbowych. Kontrolerzy mieli sprawdzić efektywność i skuteczność egzekucji administracyjnej tzch podatków i opłat, które nakłada i pobiera gmina.

    W szczególności ocenie podlegała efektywność prowadzonych postępowań egzekucyjnych, prawidłowość i terminowość wystawiania upomnień i tytułów wykonawczych, prawidłowość funkcjonowania systemu kontroli finansowej i audytu wewnętrznego w urzędach miast, współpraca pomiędzy urzędami miast a urzędami skarbowymi, realizacja wniosków pokontrolnych Regionalnych Izb Obrachunkowych, w zakresie zagadnień będących przedmiotem niniejszej kontroli.

    3,5 miliona „w plecy”

    Mieszkańców Kielc powinien szczególnie zainteresować rozdział raportu zatytułowany „Inne ustalenia kontroli”. Dlaczego. Raport NIK wylicza w nim straty, jakie wszystkie 15 kontrolowanych miast poniosło z tytułu nie uzyskanych, a należych dochodów. Łącznie te straty wyniosły 4,1 miliona złotych, z czego 3,5 miliona złotych przypadło niestety na… Kielce, a 0,5 miliona na Kalisz. Kontrolerzy NIK zarzucili włodarzom naszego miasta, że nie podejmowano żadnych działań w celu dochodzenia tych zaległych podatków i opłat. Kielce są najbardziej pobłażliwe, jeśli idzie o dłużników.

    Lepsi niż Wrocław

    Inne, wykazane w raporcie nieprawidłowości w wymiarze finansowym na łączną kwotę 23,2 mln zł dotyczyły między innymi nie przestrzegania obowiązku działania bez zbędnej zwłoki przy wystawianiu upomnień i tytułów wykonawczych. Tu największa kwota dotyczyła Wrocławia, bo chodzi aż o 3,4 miliona złotych, podczas gdy w przypadku Kielc tylko o 1,3 miliona
    Badaniami kontrolnymi objęto lata 2006 – 2008 (do 30 kwietnia). Kontrole w urzędach miast przeprowadzono z punktu widzenia legalności, gospodarności i rzetelności, a w urzędach skarbowych – legalności, gospodarności, celowości i rzetelności.
http://www.strefabiznesu.echodnia.eu/ar ... 15899.html

Pobłażliwość wobec dłużników zawsze niestety kojarzy się z podejrzeniem korupcji. W najlepszym wypadku jest to nieudolność i niegospodarność.
A jednocześnie będziemy czytać, że na coś waznego zabrakło 0,5 miliona.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 24 czerwca 2009, o 09:13

Obrazek
  • Kielcom grozi międzynarodowa kompromitacja

    Ziemowit Nowak

    Setki niepełnosprawnych sportowców z kraju i zagranicy zamiast bieżni na stadionie będzie miało do biegów tylko 100-metrowy ogryzek. Są coraz mniejsze szanse, że do 2 lipca uda się wymienić tartan

    Wczoraj na stadionie lekkoatletycznym mieli się zjawić pracownicy szczecińskiej firmy Masters, która w ramach gwarancji od pięciu lat łata tartanową bieżnię. Po raz kolejny zawiedli. Pozwijana niczym kawałki starej papy nawierzchnia leży w kupkach, na dużej części bieżni zerwana jest już druga warstwa, do asfaltu. - Tu nawet biegi przełajowe byłyby niebezpieczne - ironizuje Tomasz Wieczorek, biegacz i członek zarządu Kieleckiego Klubu Lekkoatletycznego.

    Organizatorom pozostają już tylko modlitwy. - Modlę się za to, żeby udało się dokończyć ten stadion. Lekkoatletyka to główna część olimpiady. Jeśli się nie odbędzie, to będzie wielki wstyd nie tylko dla organizatorów, ale i dla miasta. Byłem dzisiaj [w piątek - red.] na stadionie, nic tam się nie działo - mówi Grzegorz Kurkowski, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Ogólnopolskich Letnich Igrzysk Olimpiad Specjalnych, Kielce 2009.



    Od 2 lipca zaczynają się w naszym mieście międzynarodowe zawody sportowców niepełnosprawnych, w których weźmie udział 1000 zawodników. Będzie z nimi 1370 działaczy, trenerów i opiekunów, przyjadą dziennikarze. Najliczniej obsadzona jest lekkoatletyka - 270 zawodników, w tym z Rosji, Turcji, Węgier i Szwecji.

    Jeśli modlitwy nic nie dadzą, nie będą mieli gdzie biegać. - Z biegów zostanie tylko ten na 100 metrów, gdzie jest dobry tartan. Przeprowadzimy zawody w bardzo okrojonym zakresie. Lekkoatletyka to jedyna dyscyplina naszej olimpiady, która nie ma planu B. Nie mamy na terenie województwa ani jednego stadionu lekkoatletycznego z tartanem. Nie ma gdzie rozegrać zawodów - narzeka Kurkowski.

    Wojciech Dębski, dyrektor MOSiR zarządzającego stadionem, przyznaje, że taki scenariusz jest prawdopodobny. I też mówi o modlitwie. - Bieżnia jest w złym stanie, to nie jest dla mnie komfortowe uczucie. Spędza mi sen z powiek. Czy się odbędą Olimpiady Specjalne? Też nad tym bardzo intensywnie myślę. Nie ukrywam, że nie wiem, czy się biegi odbędą. Jedynym warunkiem jest pogoda. Modlę się, żeby wreszcie przestał padać deszcz i można było kontynuować naprawę - mówi. Ale powątpiewa też, czy lekkoatletyka w Kielcach ma sens. - Głównym problemem tej dyscypliny nie jest stadion, tylko brak trenerów i zawodników. Nie garną się tu młodzi zawodnicy, żeby trenować - twierdzi Dębski.

    Kolejny już remont stadionu rozpoczął się w kwietniu. - Podkład musi być idealnie suchy, nie może być grama wilgoci, inaczej położenie tartanu skutkuje opuchlinami. Codziennie słyszę tylko, że to musi jeszcze wyschnąć - odpowiada Dębski.

    Ale uważa, że do treningu stadion się nadaje. - Nie przesadzajmy, ja w latach 60. w hali 18 na 9 metrów wychowałem reprezentantów Polski w piłce ręcznej - zauważa.

    Nieustanna wymiana i łatanie sztucznej nawierzchni położonej na bieżni, skoczniach i rzutni oszczepem trwa od 2004 roku. Czy nie czas, aby po prostu zerwać wszystko na koszt miasta, położyć od nowa, wynajmując inną firmę, a następnie obciążyć kosztami firmę Masters? Ku takiemu rozwiązaniu skłania się prezydent Wojciech Lubawski. - Zlecę badania politechnice, czy wywalić to wszystko i ułożyć na nowo, nawet jakby nas to miało kosztować. To już trwa za długo - mówi. A na Olimpiady Specjalne proponuje kolejną prowizorkę. - Trzeba załatać dziury, nie będzie dramatu. Jestem przekonany na 90 proc., że na 2 lipca to będzie zrobione - przekonuje.

    Brak tartanu to nie tylko prestiż, ale konkretne straty sportowe. Kieleccy lekkoatleci nie mogą ćwiczyć w kolcach i tracą szanse na sukcesy. - Mamy kilku zawodników w kadrze narodowej, dwoje ma szansę wyjechać na mistrzostwa świata juniorów we Włoszech, ale jedna zawodniczka nie może osiągnąć minimum, bo brakuje jej kilku sekund. Biega w butach zamiast w kolcach. To tak, jakby piłkarzom kazać ćwiczyć na klepisku, to jest niepoważne - twierdzi Wieczorek.

    Komentarz Janusza Kędrackiego

    Przez cztery lata byłem prezesem Kieleckiego Klubu Lekkoatletycznego i jako dziennikarz nie wypowiadałem się na temat stadionu i kieleckiej lekkoatletyki. Dłużej już jednak nie mogę milczeć, słuchając i czytając coraz "mądrzejsze" wypowiedzi dyrektora Wojciecha Dębskiego. Wynika z nich nie tylko, że pan dyrektor od lat nie potrafi doprowadzić stadionu do użytku, ale nie bardzo wie, co się na nim dzieje. Panie dyrektorze, KKL od 2006 roku jest ciągle najlepszy w makroregionie łódzko-świętokrzyskim w kategorii młodzików, a od 2007 także juniorów, a we współzawodnictwie obejmującym wszystkie kategorie wieku zajął w ubiegłym roku dziesiąte miejsce w Polsce. Ten klub dwa lata z rzędu okazał się najlepszy we współzawodnictwie młodzieżowym wszystkich dyscyplin sportu w Kielcach. Trenuje w nim, czego pan dyrektor nie widzi i nie chce widzieć, ponad 100 zawodników posiadających klasy sportowe. Ci "niegarnący się do trenowania młodzi ludzie", w wieku od 14 do 22 lat, zdobyli od 2005 roku dla Kielc 28 medali mistrzostw Polski. W tym roku już cztery, w tym trzy złote. I pewnie zdobyliby drugie tyle, gdyby ludzie odpowiedzialni za stworzenie im warunków do rozwoju talentów robili to, za co biorą niemałe pieniądze. Ci młodzi ludzie jeszcze liczniej przyszliby trenować lekką atletykę, znaleźliby się także chętni do ich szkolenia trenerzy. Czy widok zrywanej co roku i łatanej w szczycie sezonu nawierzchni ma ich do tego zachęcać? A może wypowiedzi dyrektora Dębskiego i perspektywa trenowania w salce 9 na 18 metrów?
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tacja.html
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 22 lipca 2009, o 18:47

Gospodarowanie budżetem z upoważnienia Prezydenta Miasta Kielc:
  • Obrazek

    Skandaliczny wynik kontroli zlikwidowanego Wydziału Promocji Urzędu Miasta. W dokumentach panował kompletny chaos

    Agata KOWALCZYK

    Granitowe lwy zamówione na Święto Lampionów przez kielecki ratusz nie odnalazły się i nie wiadomo, czy zostały kupione, czy tylko wypożyczone. W dokumentach Wydziału Promocji, który odpowiadał za przygotowanie imprezy panował kompletny chaos i bałagan.

    Komisja Rewizyjna Rady Miasta w kwietniu i maju przeprowadziła kontrolę zlikwidowanego wydziału, ale protokół z wynikami przedstawiono dopiero wczoraj. Jego zapisy potwierdzają wstępne ustalenia, o chaosie i bałaganie w dokumentach. Pracownicy i dyrektor nie przejmowali się procedurami, dokumenty nie miały dat, wystawiono ich po kilka na jedno zamówienie.

    Radni skontrolowali wydatki na przygotowania do Święta Lampionów, które zostało odwołane przez prezydenta Kielc kilka dni przed rozpoczęciem.

    NIE WIADOMO ILE KUPIONO

    Z firmą z Cieszyna, która miała dostarczyć plakaty i afisze reklamowe wybrano nie prowadząc rozeznania rynku. - Wydaje się, że te usługi można było zamówić za mniejsze pieniądze i w Kielcach. Zawarcie umowy nie było poprzedzone zamówieniem, wystawiono je dopiero po przedstawieniu faktury przez firmę. Umowy były zawarte dwie na różne kwoty, choć dotyczyły tego samego towaru. W innych dokumentach było odwrotnie.

    Zamówiono 30 tysięcy okularów trójwymiarowych tak wynikało z jednego papieru, a na innymi wpisano ich o 10 tysięcy więcej, ale kwota, za jaką je kupiono była taka sama. W dokumentach nie podawano daty, kiedy zamówienie ma być zrealizowane. Protokół odbioru także jest bez daty i nie wiadomo, kto przedmioty odebrał i gdzie trafiły - informował przewodniczący Komisji Rewizyjnej, Stanisław Rupniewski.

    SKĄD TE BALONY?

    Kolejnym potwierdzeniem bałaganu są balony, odebrano ich 1000 z cieszyńskiej firmy, choć nie zamawiano takiego towaru. Tak wynika z dokumentów. - Podejrzewamy, że kupiono je u innego dostawcy, a przypisano temu, widać nie miało to znaczenia dla wydziału. Firmie z Cieszyna zapłacono 55 tysięcy złotych, ale na podstawie dokumentów nie zdołaliśmy ustalić, co dokładnie kupiono - dodał przewodniczący.

    Z polsko-chińską fundacją zawarto umowę na 60 tysięcy złotych, ale po negocjacjach wypłacono jej 40 tysięcy złotych. I tutaj zakres zamówienia był niezgodny z umową. Nie zrobiono protokołu odbioru. Faktura nie pasowała do innych dokumentów, a na jej odwrocie poświadczono nieprawdę. Ktoś przekreślił te notatki i napisał "anulowano”, nie wiadomo kto, bo nie ma podpisu. - Jest to naruszenie przepisów, ponieważ faktury nie wolno anulować, można tylko wystawić jej korektę - zauważył przewodniczący Rupniewski. - Znaleźliśmy też trzy faktury o tym samym numerze, dotyczące tych samych zakupów. Jedna była in blanco, druga z wadami, a trzecia dobra, ale w ruch puszczono tą złą. Wygląda na to, że dokumenty tworzono według potrzeb, nie odzwierciedlały one stanu faktycznego. Kolejnym dowodem na to jest wystawienie faktury 14 marca, choć zlecenie zostało wydane dopiero trzy dni później. To dowód, że dokumenty przystosowywano do potrzeb i robiono to bardzo nieudolnie.

    DROGIE WYPOŻYCZENIE

    Radny Mariusz Goraj wskazał inne nieprawidłowości. - Zakupiono 2 tysiące lampionów po 4 złote za sztukę i tyle samo wypożyczono po 6 złotych. Nabycie ich na własność było tańsze niż wypożyczenie. Czy to możliwie - zastanawiał się.

    Kontrolującym nie udało się ustalić, czy granitowe lwy, które miały uświetnić wystrój imprezy kupiono, czy wypożyczono. - One jak i wiele innych przedmiotów miały trafić do Pałacyku Zielińskich. Ale tam ich nie ma i nie było. Z jednych dokumentów wynika, że rzeźby kupiono, a z innych, że tylko wypożyczono - dodał radny Robert Siejka.

    W tym tygodniu protokół zostanie wydrukowany i podpisany, a w przyszłym trafi do byłego dyrektora Wydziału Promocji, Krzysztofa Tworogowskiego (ma 14 dni na wyjaśnienie zarzutów) i prezydenta Kielc.
    Krzysztof Tworogowski nie chce komentować wyników kontroli zanim nie otrzyma protokołu na piśmie. Także prezydent Kielc z ewentualnymi sankcjami wobec byłego dyrektora, obecnie zastępcy innego wydziału czeka aż ustosunkuje się do wyników kontroli.
    Do sprawy wrócimy.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /407546694

Przecież to są sprawy ewidentnie prokuratorskie.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
Michel2
Posty: 383
Rejestracja: 20 marca 2006, o 10:21
Lokalizacja: Ziemia Swietokrzyska :*
Kontakt:

Post autor: Michel2 » 31 lipca 2009, o 16:31

Obrazek
#$@^#^%#^$#&$............ :evil:
www.nowiny.com.pl - serwis internetowy gminy Sitkówka-Nowiny
Kocham Świętokrzyskie :* :)

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 18 sierpnia 2009, o 09:04

Obrazek
Zalew w Cedzynie. Końca bałaganu nie widać
Aleksandra Berka
2009-08-17, ostatnia aktualizacja 2009-08-17 20:04

Ogromna spalona karuzela, brudny brodzik, w którym pływają śmieci, szkła na ścieżkach, brak koszy - tak wygląda plaża nad zalewem w Cedzynie i jej okolice. To nic nowego, od lat jest tak samo. Już nawet najwięksi optymiści stracili nadzieję, że kiedyś będzie to prawdziwe miejsce odpoczynku.
Obrazek
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz

Sekretarz gminy Górno Jacek Piróg rozkłada ręce, kiedy pytamy go o porządki wokół zalewu. - Spalona karuzela stoi na terenie prywatnym. Zgodnie z umową właściciel powinien sprzątać na tym obszarze, ale tego nie robi. Interweniowaliśmy już w tej sprawie, czekamy na odzew. Spalone części konstrukcji rzeczywiście odstraszają turystów - przyznaje.

Wschodnia część plaży wygląda fatalnie. Plaża jest niestrzeżona, toteż mało kto odważy się wypływać dalej niż 20 m od brzegu. - Zawodowo ćwiczę pływanie, jednak po prostu wolę nie ryzykować. Z wodą nigdy nic nie wiadomo, może mnie złapać skurcz i co wtedy? - mówi Mateusz Dyl, spędzający weekend nad wodą w Cedzynie. Czy nie można strzec obu plaż? - Zachodnia plaża jest strzeżona, kosztuje to 20 tys. zł. Na więcej gminę nie stać - tłumaczy Piróg.

Niebezpiecznie jest także na lądzie. Turyści, chodząc plażą i ścieżkami wokół niej, muszą być niezwykle ostrożni, by nie nadepnąć na kawałki szkła, w najlepszym razie na śmieci. Na całej plaży wschodniej ustawiony jest jeden kosz, a właściwie worek wypełniony po brzegi. W dodatku stoi daleko od plaży. - W zeszłym roku rozstawiliśmy 60 koszy wokół zalewu. Zostały rozkradzione, dlatego teraz przygotowaliśmy worki na śmieci. Plaże są sprzątane dwa razy w tygodniu, przed weekendem i po - mówi Piróg. W trakcie wolnych dni śmieci gromadzi się jednak cała masa. To może lepiej wsiąść na rower? Niestety, przejażdżka rowerem wokół zalewu to także zły pomysł. Niewielkie dróżki są tak zarośnięte, że aby przejść, trzeba schylać się w pas, a rowerzyście grozi bolesna chłosta po twarzy.

Można wybrać autobus, ale dojazd do zalewu w upalne dni, zwłaszcza weekendowe, również jest utrudniony. - W niedzielę jechałem nad zalew linią 10, i to był koszmar. Drzwi się nie domykały, a już w Cedzynie pasażerowie nie pozwalali nikomu wsiąść. Po prostu nikt więcej by się już nie zmieścił. To był mały autobus. Myślę, że w takie dni powinny jeździć autobusy przegubowe, a przede wszystkim powinno być ich więcej - żali się Rafał Zyguła. Zarząd Transportu Miejskiego twierdzi, że nie widzi potrzeby zwiększenia liczby kursów. - Cały czas monitorujemy sytuację przy zalewach i nie zauważyliśmy niczego niepokojącego - mówi Kazimierz Krzemiński, zastępca kierownika działu przewozów.

Wiele osób wybiera się więc nad zalew własnymi samochodami. Wjeżdżają oni do lasu bądź pod samą plażę. Nikogo nie dziwi już auto na plaży. - Obecnie parking koło zalewu jest bezpłatny. Jest on oznakowany, jednak zdaję sobie sprawę, że ludzie wjeżdżają od strony łąk - przyznaje sekretarz gminy Górno.

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... widac.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

ODPOWIEDZ