O ciekawe czy po tych rozmowach zainwestuja w coś w Kielcach? Byłoby fajnieMAŁY pisze:W Kielcach goszczą dziś przedstawiciele chińskiej firmy- CIIC Group. Kielce są dla nas atrakcyjne inwestycyjne- uważa LIU QUN (czyt Kun) wiceprezes zarządu firmy
Pozytywne akcenty
Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1
telebim rzeczywiście fajny, ale cały "kompleks polmozbytu", na którym został umieszczony do jak najszybszego wyburzeniaAR pisze:Pojawił się fajny telebim z reklamami na budynku salonu Cersanitu przy ul. Czarnowskiej. Fajne wrażenie zwłaszcza wieczorem
-
seba_ck
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1231
- Rejestracja: 31 sierpnia 2006, o 14:01
- Lokalizacja: KIELCE
Z Urząd Miasta Kielce:
Kielce postawiły na sport 2007-04-03
O rozwoju miasta poprzez sport oraz podejmowanych w tym kierunku inicjatywach pisze najnowszy, kwietniowy numer magazynu "Super Volley". Wywiad z Wojciechem Lubawskim, pt. "Wzór dla innych miast", przeprowadzony został w związku z organizacją w Kielcach finału Pucharu Polski siatkarzy. - Sport jest świetną formą promocji naszego miasta - mówi prezydent Kielc i podkreśla - Naszym marzeniem jest, aby w Kielcach około 10 tysięcy młodych ludzi uprawiało czynnie sport. (...) Ta młodzież będzie zdrowo żyła.
W planach na najbliższą przyszłość jest budowa w Kielcach na terenie o powierzchni kilku hektarów wielkiego parku rekreacyjno-sportowego - Tam ludzie będą mogli uprawiać swoją ulubioną dyscyplinę sportu, ale także odpocząć i dobrze zjeść - mówi Wojciech Lubawski.
Między 13 a 15 kwietnia Kielce staną się stolicą polskiej siatkówki. W hali przy ul. Bocznej o puchar walczyć będzie osiem drużyn z Polskiej Ligi Siatkówki - mistrz kraju i obrońca trofeum BOT Skra Bełchatów, wicemistrz Jastrzębski Węgiel, brązowi medaliści PZU AZS Olsztyn oraz Wkręt Met Domex AZS Częstochowa, Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle, Resovia Rzeszów, Politechnika Warszawska i Gwardia Wrocław. Turniej o Puchar Polski wraca do Kielc po 22 latach. Poprzedni odbył się w 1985 roku.
Link do artykułu: http://www.um.kielce.pl/gfx/kielce/file ... n/1617.pdf
Kielce postawiły na sport 2007-04-03
O rozwoju miasta poprzez sport oraz podejmowanych w tym kierunku inicjatywach pisze najnowszy, kwietniowy numer magazynu "Super Volley". Wywiad z Wojciechem Lubawskim, pt. "Wzór dla innych miast", przeprowadzony został w związku z organizacją w Kielcach finału Pucharu Polski siatkarzy. - Sport jest świetną formą promocji naszego miasta - mówi prezydent Kielc i podkreśla - Naszym marzeniem jest, aby w Kielcach około 10 tysięcy młodych ludzi uprawiało czynnie sport. (...) Ta młodzież będzie zdrowo żyła.
W planach na najbliższą przyszłość jest budowa w Kielcach na terenie o powierzchni kilku hektarów wielkiego parku rekreacyjno-sportowego - Tam ludzie będą mogli uprawiać swoją ulubioną dyscyplinę sportu, ale także odpocząć i dobrze zjeść - mówi Wojciech Lubawski.
Między 13 a 15 kwietnia Kielce staną się stolicą polskiej siatkówki. W hali przy ul. Bocznej o puchar walczyć będzie osiem drużyn z Polskiej Ligi Siatkówki - mistrz kraju i obrońca trofeum BOT Skra Bełchatów, wicemistrz Jastrzębski Węgiel, brązowi medaliści PZU AZS Olsztyn oraz Wkręt Met Domex AZS Częstochowa, Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle, Resovia Rzeszów, Politechnika Warszawska i Gwardia Wrocław. Turniej o Puchar Polski wraca do Kielc po 22 latach. Poprzedni odbył się w 1985 roku.
Link do artykułu: http://www.um.kielce.pl/gfx/kielce/file ... n/1617.pdf
-
maju
- Posty: 205
- Rejestracja: 10 stycznia 2006, o 18:08
- Lokalizacja: Kielce-KSM,Warszawa-StaraPraga
- Kontakt:
jesteśmy w półfinale!!!!!
ale sie nerwów przez tych grajków naszarpałem....generalnie laur dla zwyciezców dwumeczu ale chwała dla poznaniaków za ambitną gre do końca...piękny mecz
- Jarek
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1118
- Rejestracja: 2 lipca 2006, o 22:35
- Lokalizacja: Kielce - Bocianek

Gigantyczny łabędź w kieleckim parku
Ponad dwa metry wysokości ma łabędź, który stanął nad stawem w kieleckim parku miejskim.
- Chcemy wrócić do sprawdzonego kilka lat temu sposobu ozdabiania miasta, z którego zrezygnowano, bo takie figury były kłopotliwe w utrzymaniu. Ale teraz technologia poszła do przodu, są nowe gatunki roślin i takie figury po obsadzeniu bylinami i kwiatami wyglądają bardzo atrakcyjnie. Można je oglądać np. w uzdrowiskach - mówi Andrzej Ścipniak z Rejonowego Przedsiębiorstwa Zieleni. W Kielcach będą trzy takie figury - poza łabędziem w okolicach woliery z ptakami stanie paw, a na wzgórzu zamkowym dziewczynka. - Ona też będzie słusznej postury i będzie miała również koszyk z kwiatami - zapowiada Ścipniak.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4036517.html
Kielce - tu jest moje miejsce, tu jest mój dom.
Mieszkaniec Okayamy chce zmieniać Kielce
- Popatrzyłem na Kielce i pomyślałem: dlaczego to miasto nie miałoby zostać centrum sztuki. Nie tylko polskiej, ale europejskiej - mówi Radosław Predygier, pochodzący z Kielc mieszkaniec japońskiej Okayamy. Na razie ma wystawę, ale chce zaprosić tu największych polskich i europejskich malarzy, chce, żeby udostępniono im ściany szkół, banków i urzędów
Na pomysł, by z Kielc zrobić centrum sztuki, wpadł w poniedziałek wieczorem, gdy po otwarciu swojej wystawy "Po stronie światła" wracał na Barwinek. - Księżyc był w pięknej pełni, poszedłem na Telegraf - mówi.
Kiedy o opowiada o tym, co chciałby zrobić, nie może usiedzieć w miejscu, rozpiera go energia. - Chcę w Kielcach renesansu i odrodzenia się piękna. Poprzez sztukę musimy dać ludziom sygnał, pokazać przyszłość jasną, piękną i bogatą - tłumaczy.
Radosław Predygier ma 34 lata. Wychował się na kieleckim Barwinku, chodził do "plastyka", potem studiował na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jego pasją są freski. Sześć lat temu w Paryżu zrobił fresk m.in. w Niezależnym Centrum Sztuki "59 Rivoli". Na wakacje przyjeżdżał do Kielc - któregoś roku zdążył zrobić awangardowy fresk w szkole na Barwinku. Nauczyciele i uczniowie do dziś się nim zachwycają.
Wrócił nad Sekwanę, tam poznał Mari, młodą Japonkę, która przyjechała do Paryża uczyć się języka francuskiego i układania kompozycji kwiatowych. To ona zabrała go do swojej Okayamy - miasta leżącego pomiędzy Osaką a Hiroszimą.
- Pamiętam swoje zdziwienie, gdy wszedłem do jej domu i matka upadła przede mną na kolana - opowiada.
Z każdym dniem bardziej przyzwyczajał się do Japończyków. Teraz w tamtejszym gimnazjum uczy historii sztuki i malarstwa. - Angielski tam nie przejdzie, dlatego mówię do nich po japońsku. Mają przy tym niezłą zabawę, bo znam japoński "tak sobie" - przyznaje.
Przez te trzy lata nauczył się już jeździć z prędkością 70 km/h autostradą i jeść sushi. Cały czas szuka jednak w Japonii śladów Kielc i Polski.
- Nie jest z tym tak źle. Wchodzę do sklepu, a tam żubrówka, polski spirytus rektyfikowany i kiszone ogórki - opowiada. Dla Polaka trudne są też japońskie święta Bożego Narodzenia. - Na szczęście mama przysłała mi grzyby - mówi. Japończykom bardzo smakowała nalewka przygotowana przez Radka. Przepis jest prosty: japoński owoc juzu zalewa polskim spirytusem. Dzień przed finałem mistrzostw świata w siatkówce dowiedział się, że Polacy grają z Brazylią. Wieczorem wsiadł w autobus i 12 godzin jechał do Tokio, żeby wysłuchać tam "Mazurka Dąbrowskiego" i kibicować naszym.
Teraz Radkowi marzy się zaproszenie do Kielc największych polskich i europejskich malarzy. Chce, żeby udostępniono im ściany szkół, banków i urzędów. - To są idealiści. Ja zrobiłem fresk za darmo, czemu inni nie mogliby tego zrobić. Te freski zostałyby na zawsze w Kielcach - mówi. Opowiada o hiszpańskim Bilbao, kiedyś zaniedbanym porcie, który oddano artystom. - Teraz przyjeżdżają tam miliony turystów z całego świata, by uczestniczyć w czymś pięknym. Dlaczego nie możemy ofiarować piękna mieszkańcom podkieleckich wiosek - mówi.
Pytamy, co odpowie, gdy ktoś będzie chciał wiedzieć "po co to komu", "kto za to zapłaci", "czy nie ma ważniejszych rzeczy", i uzna, że jego pomysły są wizjami w świetle księżyca. - Nie boję się tego. Jestem młody. Trzeba się za to zabrać, póki jest energia - mówi Radosław Predygier.
Jutro wybiera się do prezydenta Wojciecha Lubawskiego, żeby porozmawiać o swoim pomyśle. Liczy, że go przekona. Jeśli nie, żalu nie będzie miał, nauczył się tego od Japończyków. - To są ludzie, którzy, gdy przeżywają jakieś negatywne emocje, nie zwalają wszystkiego na innych, na rząd. Oni to wszystko odnoszą do siebie - mówi.
Wystawę Radosława Predygiera w galerii "W Ramach" oglądać można do 23 kwietnia.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4036533.html
- Popatrzyłem na Kielce i pomyślałem: dlaczego to miasto nie miałoby zostać centrum sztuki. Nie tylko polskiej, ale europejskiej - mówi Radosław Predygier, pochodzący z Kielc mieszkaniec japońskiej Okayamy. Na razie ma wystawę, ale chce zaprosić tu największych polskich i europejskich malarzy, chce, żeby udostępniono im ściany szkół, banków i urzędów
Na pomysł, by z Kielc zrobić centrum sztuki, wpadł w poniedziałek wieczorem, gdy po otwarciu swojej wystawy "Po stronie światła" wracał na Barwinek. - Księżyc był w pięknej pełni, poszedłem na Telegraf - mówi.
Kiedy o opowiada o tym, co chciałby zrobić, nie może usiedzieć w miejscu, rozpiera go energia. - Chcę w Kielcach renesansu i odrodzenia się piękna. Poprzez sztukę musimy dać ludziom sygnał, pokazać przyszłość jasną, piękną i bogatą - tłumaczy.
Radosław Predygier ma 34 lata. Wychował się na kieleckim Barwinku, chodził do "plastyka", potem studiował na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jego pasją są freski. Sześć lat temu w Paryżu zrobił fresk m.in. w Niezależnym Centrum Sztuki "59 Rivoli". Na wakacje przyjeżdżał do Kielc - któregoś roku zdążył zrobić awangardowy fresk w szkole na Barwinku. Nauczyciele i uczniowie do dziś się nim zachwycają.
Wrócił nad Sekwanę, tam poznał Mari, młodą Japonkę, która przyjechała do Paryża uczyć się języka francuskiego i układania kompozycji kwiatowych. To ona zabrała go do swojej Okayamy - miasta leżącego pomiędzy Osaką a Hiroszimą.
- Pamiętam swoje zdziwienie, gdy wszedłem do jej domu i matka upadła przede mną na kolana - opowiada.
Z każdym dniem bardziej przyzwyczajał się do Japończyków. Teraz w tamtejszym gimnazjum uczy historii sztuki i malarstwa. - Angielski tam nie przejdzie, dlatego mówię do nich po japońsku. Mają przy tym niezłą zabawę, bo znam japoński "tak sobie" - przyznaje.
Przez te trzy lata nauczył się już jeździć z prędkością 70 km/h autostradą i jeść sushi. Cały czas szuka jednak w Japonii śladów Kielc i Polski.
- Nie jest z tym tak źle. Wchodzę do sklepu, a tam żubrówka, polski spirytus rektyfikowany i kiszone ogórki - opowiada. Dla Polaka trudne są też japońskie święta Bożego Narodzenia. - Na szczęście mama przysłała mi grzyby - mówi. Japończykom bardzo smakowała nalewka przygotowana przez Radka. Przepis jest prosty: japoński owoc juzu zalewa polskim spirytusem. Dzień przed finałem mistrzostw świata w siatkówce dowiedział się, że Polacy grają z Brazylią. Wieczorem wsiadł w autobus i 12 godzin jechał do Tokio, żeby wysłuchać tam "Mazurka Dąbrowskiego" i kibicować naszym.
Teraz Radkowi marzy się zaproszenie do Kielc największych polskich i europejskich malarzy. Chce, żeby udostępniono im ściany szkół, banków i urzędów. - To są idealiści. Ja zrobiłem fresk za darmo, czemu inni nie mogliby tego zrobić. Te freski zostałyby na zawsze w Kielcach - mówi. Opowiada o hiszpańskim Bilbao, kiedyś zaniedbanym porcie, który oddano artystom. - Teraz przyjeżdżają tam miliony turystów z całego świata, by uczestniczyć w czymś pięknym. Dlaczego nie możemy ofiarować piękna mieszkańcom podkieleckich wiosek - mówi.
Pytamy, co odpowie, gdy ktoś będzie chciał wiedzieć "po co to komu", "kto za to zapłaci", "czy nie ma ważniejszych rzeczy", i uzna, że jego pomysły są wizjami w świetle księżyca. - Nie boję się tego. Jestem młody. Trzeba się za to zabrać, póki jest energia - mówi Radosław Predygier.
Jutro wybiera się do prezydenta Wojciecha Lubawskiego, żeby porozmawiać o swoim pomyśle. Liczy, że go przekona. Jeśli nie, żalu nie będzie miał, nauczył się tego od Japończyków. - To są ludzie, którzy, gdy przeżywają jakieś negatywne emocje, nie zwalają wszystkiego na innych, na rząd. Oni to wszystko odnoszą do siebie - mówi.
Wystawę Radosława Predygiera w galerii "W Ramach" oglądać można do 23 kwietnia.
- Daniel
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2750
- Rejestracja: 21 września 2005, o 14:35
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Jak patrzę na to jak go potraktowano to poddaje w wątpliwość czy uczniowie faktycznie się nim zachwycają.tricky pisze:Mieszkaniec Okayamy chce zmieniać Kielce
(...)
Na wakacje przyjeżdżał do Kielc - któregoś roku zdążył zrobić awangardowy fresk w szkole na Barwinku. Nauczyciele i uczniowie do dziś się nim zachwycają.
(...)
Mnie z całą pewnością bardzo się on spodobał.


