NOT - Rozbudowa i modernizacja siedziby

Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1

Bartek
Posty: 12
Rejestracja: 23 lutego 2007, o 21:50
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Bartek » 3 lipca 2007, o 13:03

michal_ck pisze:Ten budynek nadaje się wyącznie do "u-historycznienia", podobnie jak to miało miejsce w przypadku Hotelu Łysogóry
A czy ktoś mi może powiedzieć do jakiego stylu "u-historyczniono" Hotel Łysogóry? Bo wg mnie do żadnego lub do zbyt wielu na raz. Niby to miała być secesja (vide wnętrze) a tu nagle się pojawia jakiś rzymski portyk :shock: A do tego od podwórza elewacje są zupełnie z innej bajki, zupełnie nijakie a widać je z daleka. I to ma być wzór do naśladowania???

Tylko żeby było jasne- nie czepiam się pieczołowitości wykonania, dobrych materiałów itp oraz tego że to miejsce odżyło - budynek i jego przedpole są odświeżone, uporządkowane, wywalili ruderę na skrzyżowaniu to i jest fajnie. Ale sposób podejścia do budynku nadgryzionego zębem czasu, który aż prosił się o remont, na zasadzie "Panie mam tu starą syrenkę, rozlatuje się powoli, może by mi ją Pan wyremontował, ale tak, żeby z zewnątrz wyglądała na porządną starą bryczkę, taką z XIX/XX wieku..." woła o pomstę do nieba.

Nie tędy droga. Jak już ktoś koniecznie chce mieć budynek historyzujący to niech sobie go zbuduje od początku w jakimś stylu a nie przerabia jeden styl na inny i robi karykaturę. Mieszanki stylów w starych , nierzadko zabytkowych budynkach spotyka się często ale zawsze odbywało się to na zasadzie "zmieniamy stare na nowe" (choć i to często staje się karykaturą ale wg mnie unowocześnianie jest uzasadnione) a nie na odwrót.

I jeszcze chciałem zauważyć że budynek NOTu to już też jest prawie zabytek (niemal 50 lat), przedstawia pewien już historyczny styl w architekturze i w całkiem niezły sposób.

Pozdrawiam,
Bartek

Awatar użytkownika
cm
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1665
Rejestracja: 19 stycznia 2007, o 14:22
Lokalizacja: Sienkiewicza - centrum świata ;-)

Post autor: cm » 3 lipca 2007, o 18:17

Bartek pisze:Niby to miała być secesja (vide wnętrze) a tu nagle się pojawia jakiś rzymski portyk :shock:
...do tego z przeszkleniem, żeby było śmieszniej :D :D :D
Popieram wypowiedź. Dobrze, że hotel "rewitalizowano", jak to się teraz modnie mówi, ale niekoniecznie trzeba to było robić przez sztuczne "uhistorycznienie". Co mają z XIX wiekiem wspólnego kwadratowe okna i płaski dach? Chyba, że chodziło o nawiązanie do samej idei eklektyzmu, ale tym razem to był raczej megaeklektyzm... :wink:

Podsumowując: jestem przeciw "uhistorycznianiu" NOT-u. A jeśli już to wyburzyć i zbudować od podstaw. Ale z głową :!:

Awatar użytkownika
michal_ck
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2682
Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa

Post autor: michal_ck » 5 lipca 2007, o 17:52

Bartek pisze:(...)Jak już ktoś koniecznie chce mieć budynek historyzujący to niech sobie go zbuduje od początku w jakimś stylu a nie przerabia jeden styl na inny i robi karykaturę. Mieszanki stylów w starych , nierzadko zabytkowych budynkach spotyka się często ale zawsze odbywało się to na zasadzie "zmieniamy stare na nowe" (choć i to często staje się karykaturą ale wg mnie unowocześnianie jest uzasadnione) a nie na odwrót.
Owszem, zgadza się, ale zależy, którego miejsca to dotyczy. Zgadzam się z Tobą, ale pod warunkiem, że dotyczy to terenów poza ścisłym centrum miasta (Śródmieściem). Natomiast w przypadku Śródmieścia Kielc, osobiście stoją na stanowisku, że powinien tam dominować jednolity styl architektoniczny (historyczny). Za PRL-u nieumiejętnie budowano plomby i inne obiekty, które nijak pasowały do ówczesnej architektury. Śródmieście stanowi naprawdę niewielki % miasta, więc niech chociaż się w jakiś pozytywny sposób wyróżnia. Np. w Lublinie jest tylko 1 obiekt w Śródmieściu (na Starym Mieście nie ma w ogóle) z tamtej epoki (Galeria Centrum) i miasto przez to ma swój stary klimat.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II

Awatar użytkownika
Charon
Posty: 205
Rejestracja: 6 listopada 2005, o 02:14
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Charon » 7 lipca 2007, o 12:51

michal_ck pisze: ... w przypadku Śródmieścia [...] powinien dominować jednolity styl architektoniczny (historyczny)...
... jednolity styl historyczny - cos takiego nie istnieje. Możemy mówić o klasycyzmie, baroku, secesji, eklektyzmie czy modernizmie. To wszystko style historyczne (przynajmniej w swojej oryginalnej formie, na ich bazie pojawiały się różne neo-..... gotyki i inne). Nawet postmodernizm i dekonstruktywizm to już historia. I tu nasuwa się konkluzja dotycząca przeróbek budynków (to nieszczęsne uhistorycznieine) ... większość nie widzi jaką krzywdę wyrządza taki powierzchowny sztafaż architektoniczny – uznajemy go za krok w dobrą stronę ... a tak na prawdę pochwalamy kicz i bezguście ... utrwalamy złe wzorce.
Wracając do stylów historycznych – który jest dobry dla Kielc? Może 'polecimy' wszystkie budynki secesją, a może lepszy byłby klasycyzm? A może 'wsjo rawno' – niech budynki w centrum udają cokolwiek – byle stare. Moim zdaniem każdy czas ma swój wizerunek i każdy niesie w sobie wartość. Nawet architektura socrealizmu (vide Pałac Kultury) może być zabytkiem ... choćby jako świadek swoich czasów. Zostawmy modernistyczny NOT w jego oryginalnej formie ... należy mu się remont, lekki retusz (witryny na parterze, usunięcie kiosku, ślepa ściana przybudówki nad wejściem, przebudowa wnętrz). Rozbudowa powinna być już współczesna ... w historii szukać należy inspiracji a nie tępo ją naśladować.

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 7 lipca 2007, o 17:41

Charon pisze: ...
No właśnie. Tak to też teraz widzę (co może niektórych zaskoczyć).
Moje poglądy w tej sprawie ewoluowały - byłem za "uhistorycznianiem" najstarszych fragmentów miasta, ale było to spowodowane przede wszystkim ich bardzo częstym dewastowaniem złą architekturą w okresie powojennym (najgorzej miały miasta poniemieckie...). Teraz nabieram wiary, że może powstawać dobra współczesna architektura - oczywiście w skali i dopasowana do otoczenia. Przykladem tego jest dla właśnie budynek bechera na Św. Leonarda - muszę przyznać, że podoba mi się najbardziej z nowych kieleckich inwestycji - gratuluję autorom.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
michal_ck
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2682
Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa

Post autor: michal_ck » 8 lipca 2007, o 14:32

Charon pisze:... jednolity styl historyczny - cos takiego nie istnieje. Możemy mówić o klasycyzmie, baroku, secesji, eklektyzmie czy modernizmie. To wszystko style historyczne (przynajmniej w swojej oryginalnej formie, na ich bazie pojawiały się różne neo-..... gotyki i inne).(...)
Istnieje, jeżeli dokonamy prostego podziału na sensu largo (znaczenie szerokie) i sensu stricto (znaczenie wąskie). To o czym ty piszesz to sensu stricto, wymieniasz konkretne style, ja natomiast pisze o stylach architektonicznych w szerokim znaczeniu, a więc obejmujących różne style s. stricto. Konkretyzując chodzi mi o to, żeby śródmieście Kielc zachowało (a w niektórych przypadkach nabyło) stary lub "quasi-stary" (specjalnie nie używam wyrazu "historyczny" bo budzi on kontrowersje) charakter.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II

Awatar użytkownika
Charon
Posty: 205
Rejestracja: 6 listopada 2005, o 02:14
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Charon » 9 lipca 2007, o 00:42

michal_ck pisze: ... chodzi mi o to, żeby śródmieście Kielc zachowało (a w niektórych przypadkach nabyło) stary lub "quasi-stary" charakter ...
Nie chciał bym tu wdawać się w dyskusje o teorii historii architektury, a tym bardziej o wąskim czy szerokim jej rozumieniu. Przyjmując odpowiednio szeroki horyzont pojęć możemy udowadniać dowolną teorię (bez względu czy nadamy im łacińskie czy polskie nazwy). Sprowadźmy więc problem do jego znaczenia właściwego (Sensu proprio :) ). Zwróć proszę uwagę na prosty fakt, że to co teraz uważamy za stare (historyczne) powstawało w swoich czasach jako współczesne (charakterystyczne dla danej epoki, czasu, miejsca). Czemu teraz mielibyśmy postępować inaczej, promując architektoniczną scenografię i celowe zacieranie tożsamości historycznej obiektów? To mniej więcej tak jakbyśmy dali przyzwolenie na przemalowywanie obrazów do stylów z innych epok. Nie da się ze Śródmieścia Kielc zrobić starówki Krakowskiej doklejając do istniejących budynków styropianowe gzymsy - to właśnie jest sztafaż i przeciwko takiemu podejściu protestuję, bo to jest propagowanie złych wzorców (prościej mówiąc jest to zwykłe oszustwo). Warto też pomyśleć o następnych pokoleniach – to co dla nas wydaje się bezwartościową PRL-owską tandetą dla nich będzie już posiadać wartości historyczne (już 50-cio letnie obiekty mogą być zabytkami i mamy już takie przykłady). Tu pojawia się aspekt czasu – jak daleko mamy się w 'quasi-historyzacji' posunąć? - 50, 100, 200 lat ... ? kto ma niby zadecydować co wolno a czego nie wolno budować ? ... trochę mi to trąci cenzurą. Nie mam w sobie aż tyle odwagi żeby zdecydować za innych co jest a co nie jest dla nich odpowiednie. Sprowadzając problem do czysto dydaktycznego (wychowawczego) charakteru – wiem, że jeśli dam dziecku przyzwolenie na 'oszukiwanie' (nawet w dobrej wierze) to po prostu uczę je kłamać. Jeśli pokaże, że tylko dorośli mają rację (tylko stare jest dobre) to tak naprawdę mówię – jesteś niewiele wart. W podejściu do poruszanej problematyki zasady są takie same, a dziećmi przyszłe pokolenia.

Awatar użytkownika
michal_ck
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2682
Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa

Post autor: michal_ck » 9 lipca 2007, o 17:47

A jak by Ci ktoś chciał przekazać nieodpłatnie wyremontowaną, starą kamienicę lub wyremontowany budynek z PRL-u, to który byś wziął?
PS: przy założeniu, że obiekty ze sobą sąsiadują i mają identyczny metraż.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II

Awatar użytkownika
Grzegorz
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3006
Rejestracja: 31 maja 2006, o 17:10

Post autor: Grzegorz » 9 lipca 2007, o 21:56

A kto powiedział, że "nowoczesność" to od razu PRL? 8)

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 9 lipca 2007, o 22:42

Wiadomo, że im więcej mija lat, tym więcej można nabrać do danego obiektu dystansu. I czasem coś odsądzane od czci i wiary okazuje sie wartościowe. Dotyczy to jednak przede wszystkim budynków niebanalnych, kontrowersyjnych.
Zwykle jest jednak tak, ze od razu można powiedzieć, ze coś "ma to coś" i pasuje do otoczenia lub przeciwnie - że jest to "kicha".
W każdym okresie powstawała dobra architektura, także w PRL-u i z czasem nauczyłem sie ją (chyba :) ) dostrzegać. Tyle tylko, że odsetek dobrej architektury w PRL-u jest dramatycznie niski :roll: Akurat NOT jest moim zdaniem tym dobrym przykładem. Generalnie przełom lat 50-tych i 60-tych był naprawdę niezły z mojego dzisiejszego punktu widzenia. Potem się strasznie posypało.

PRL się skończył, ale dalej w Kielcach w starym centrum budowano architektoniczne potworki - np. kamienicę na Małej sąsiadująca podwórkiem z Bristolem. Widząc takie "osiągnięcia" byłem za stylizacją historyczną - wydawało mi się to po kilkudziesięciu latach lekceważenia i niszczenia klimatu starówki najsensowniejszym rozwiązaniem.
Teraz już inaczej na to patrzę. Zaczynam wierzyć, że w tkankę starego centrum można wstawiać świetne współczesne budynki, które za 60 lat same stana się zabytkami. Tak jak napisał architekt Charon, każdy czas ma swoją specyfikę. Byle nie była to głupia, dziecinna rewolucja niszcząca tradycję, ale dojrzała ewolucja podejmująca z tradycją dialog.
Tak więc nie jestem już zwolennikiem "nowych-starych" kamienic, ale w dalszym ciągu gorąco popieram wszystkie próby odbudowy tego co było kiedys wartościowe, ale zostało zniszczone (tak jak piękne kwartały kamienic w Gdańsku). W Kielcach mogłaby to byc własnie odbudowa Bramy Krakowskiej.
Poza tym oczekuję, ze architekci w Kielcach będą coraz wyżej sobie stawiać poprzeczkę, a projektując nowoczesne obiekty w obrębie starego centrum będą brali pod uwagę cały kontekst otoczenia, tak by efekt upiększał i harmonizował krajobraz, a nie stawał się dysonansem.
(Uf... ale się wymądrzyłem :wink: )
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
michal_ck
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2682
Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa

Post autor: michal_ck » 9 lipca 2007, o 22:52

LG pisze:A kto powiedział, że "nowoczesność" to od razu PRL? 8)
Nowoczesne obiekty są ładne, ale PRL-owskie cacka też kiedyś były nowoczesne, a teraz są zakałą miast. Boję się, że kiedyś ta nowoczesna architektura będzie przez potomnych uważana za quasi-PRL-owską. Ale może i być tak, że zostaną uznane za perełki architektury. To jest jedna wielka niewiadoma. Tu bardziej chodzi o poczucie estetyki. Mnie osobiście obiekty PRL-u się nie podobają. W przypadku nowoczesnej architektury to zależy od konkretnego obiektu, natomiast w przyp. starej architektury- najbardziej mi się podobają.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II

Bartek
Posty: 12
Rejestracja: 23 lutego 2007, o 21:50
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Bartek » 10 lipca 2007, o 15:57

michal_ck pisze:Nowoczesne obiekty są ładne, ale PRL-owskie cacka też kiedyś były nowoczesne, a teraz są zakałą miast
Coś co było cackiem kiedyś nie będzie nigdy zakałą (chyba że w sensie "ruiną"), bo jeśli tak, to znaczy że nigdy cackiem jednak nie było. Piękno jest wartością uniwersalną - piękne były/są niektóre budowle starożytne, średniowieczne, barokowe i współczesne (czyli obiekty na przestrzeni tysięcy lat).
Boję się, że kiedyś ta nowoczesna architektura będzie przez potomnych uważana za quasi-PRL-owską. Ale może i być tak, że zostaną uznane za perełki architektury. To jest jedna wielka niewiadoma.
Myślę że, nie ma się czego bać. Co się potomnym nie będzie podobało to wyrzucą, ładne zostawią. Tak się zawsze tworzyła kultura i sztuka. W Troi odkopano chyba 7 poziomów miasta nabudowywanego jedno na drugim. Jerozolima, Rzym, Paryż, Kraków. Co było warte zachowanie - się zachowało. Inne zostały zburzone, przebudowane lub tym podobne. My żyjemy tu i teraz i róbmy rzeczy dobre wg dzisiejszych kanonów (to ile i co czerpią z przeszłości to inna sprawa), powinniśmy zostawić swoją spuściznę - nasi potomni ocenią nas surowo tak jak my oceniamy naszych "dziadków".
Tu bardziej chodzi o poczucie estetyki. Mnie osobiście obiekty PRL-u się nie podobają. W przypadku nowoczesnej architektury to zależy od konkretnego obiektu, natomiast w przyp. starej architektury- najbardziej mi się podobają.
W ogóle rzecz biorąc wydaje mi się, że zbytnio generalizujesz - jestem prawie na 100% pewien, że sam byś się zdziwił ile PRL-owskich budynków oceniłbyś jako dobre gdybyś zadał sobie trud zgłębienia tematu (poprzyglądał się uważnie różnym budynkom, poznał ich czas powstania, zobaczył zdjęcia jak wyglądały kiedy były nowiutkie a nie stare i zaniedbane). PRL zaczął się po II wojnie, skończył w 1989r. Jak np. mają się kamienice przy Sienkiewicza (kawiarnia 'Cztery pory roku", Abex i inne) do zabudowy dajmy na to osiedla Podkarczówka (szczególnie w "części wysokiej")? To PRL i to PRL. Tylko jedno z okresu kiedy jeszcze budowało się na wzorcach przedwojennych a drugie kiedy już władza kochana zdołała zniszczyć prawie wszystko w tym kraju (łącznie ze sztuką budowania).
Niestety takie podejście do sprawy jakie tu prezentujesz (czego Ci nie odmawiam, to jest istota wolności wypowiedzi) przejawia większość społeczeństwa na całym świecie - po prostu człowiek już tak ma. Zwykle najpierw wyraża opinie na podstawie ogólnego wrażenia. Kiedy zgłębi temat, najczęściej poznaje nowe aspekty sprawy i zaczyna na nią inaczej patrzeć.
Warto jeszcze zauważyć, że Twoje (bardzo niekonkretne) określenie "stara architektura" odnosi się w większości do tych pozostałości, które przeszły już dziejową weryfikację czyli, krótko mówiąc, w jakiś sposób się obroniły.

Pozdrawiam,
Bartek

Awatar użytkownika
Charon
Posty: 205
Rejestracja: 6 listopada 2005, o 02:14
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Charon » 11 lipca 2007, o 01:48

Ależ nam się problematyka rozszerzyła :). Przy okazji pomieszaliśmy dwie całkowicie odrębne sprawy.
Pierwsza (wg. mnie stosunkowo prostsza) to wątek osadzony na osi stare-ładne-dobre/nowe-brzydkie-złe.
Druga to dyskusja o architekturze centrów miast (ta jest raczej z tych trudniejszych bo toczy się już od pokoleń), a w uproszczeniu: problem 'uhistoryczniania' współczesnych obiektów.

Jeśli chodzi o pierwszą to mój pogląd jest niezmienny ... uważam, że (jak w życiu) obowiązuje zasada szczerości – jeśli współczesny (czy też istniejący) budynek ma udawać zabytek to jest to porażka (błąd w sztuce, brak zdolności projektanta, ślepa uliczka itp. itd.). Architektura nie dzieli się na starą i współczesna lecz na dobrą i złą, innymi słowy osadzoną w kontekście otoczenia lub nie. Dopuszczam współczesną architekturę w bezpośrednim kontekście zabudowy historycznej a nawet zabytkowej, zgadzam się na projektowanie w całkowitej kontrze do tradycji, ... ale pod jednym warunkiem – musi to być architektura doskonała. To jedyny wymóg. Równie wysoko sobie cenię architekturę projektowaną w ścisłym nawiązaniu do wzorców tradycyjnych (taką architektoniczną mimikrę, na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy kontrastu między zabudową starą a nową), gdzie współczesność jest nienachalna ... ale tu mam taki sam wymóg jak wcześniej .... musi to być architektura doskonała, bez kompromisów, przemyślana do najdrobniejszego detalu. Słaba architektura starzeje się bardzo szybko, poprawna wolniej, dobra wcale (popatrzmy na różnicę w odbiorze pomiędzy Związkowcem a Urzędem Wojewódzkim). Nie miałbym szczególnych obiekcji przed gruntowną przebudową NOT-u, nie protestował bym również w sprawie decyzji o jego wyburzeniu (wszak ten budynek nie jest jakąś szczególną perłą architektury), dopuszczam również przywrócenie go do stanu oryginalnego, ... ale przerobienie go w stylu a'la hotel Łysogóry .... z g r o z a !!!

Złożoność drugiego chciałbym pokazać na przykładzie wybudowanej 'od nowa' starówki w Głogowie. Założenia były szczere, potrzeby zrozumiałe – efekt po kilku latach jest moim skromnym zdaniem żenujący. Mam w Głogowie rodzinę, więc mogłem obserwować losy tej inwestycji. Starówka została w całkowicie zniszczona (zostały w zasadzie jedynie fundamenty), nie zachowała się dokumentacja, było kilkanaście zdjęć ... przez dziesięciolecia teren straszył ruinami wieży ratuszowej wyrastającej z morza chwastów. Odtworzenie zabudowy (tak jak Starówki Warszawskiej) okazało się z różnych względów niemożliwe. Ale potrzeba społeczna w kraju który właśnie wyzwolił się z mroków PRL-u była ogromna. Socjalistyczna wersja modernizmu wprowadziła do śródmieść blokowiska, zanegowała tożsamość historyczną i wielopokoleniowe tradycje, architektura wyrosła poza ludzką skalę (monumentalizm), zamiast miejskich uliczek otrzymaliśmy wielopasmowe arterie komunikacyjne, indywidualizm architektury zastąpiono unifikacją. Na społeczeństwie dokonano swoistej lobotomii. W takich warunkach wyrosło nasze pokolenie. Dorastaliśmy w urbanistycznym bałaganie, mimo woli chłonęliśmy złe wzorce. W takiej sytuacji wydawało się oczywiste, że centrum miasta (poprzez negację PRL-u) musi nawiązywać do stylów historycznych. W Głogowie postanowiono wybudować starówkę (celowo używam słowa wybudować a nie odbudować). Projekt pierwszego etapu zlecono zdaje się jednemu projektantowi (kamieniczki cechuje spora powtarzalność i schematyczność). Lata 90-te to początki prywatnych pracowni projektowych, okres wielu błędów (wszyscy niejako od nowa uczyli się projektować w zmienionych warunkach rynkowych), wachlarz środków wyrazu był ograniczony niezadowalającym finansowaniem. To po części jest usprawiedliwienie ... ale nie zmienia to faktu, że efekt wyglądał tak:

Obrazek

Po latach stonowano lekko kolorystyką (może po prostu zblakła) ... co poprawia nieco odbiór,

Obrazek

... ale idea doprowadziła też do powstania takiego kuriozum:

Obrazek

Tak dla porównania – pocztówka przedwojennej starówki:

Obrazek

Porównanie autentyku i współczesnej, 'uhistorycznionej' podróbki jest porażające ....

Ale ostateczna (szeroka) ocena tej realizacji nie jest już taka oczywista. To miejsce żyje. Ludzie tam spacerują, powstały sklepiki, kawiarenki, na rynku odbywają się imprezy, miasto odzyskało zagubioną tożsamość ... mieszkańcy są dumni. Zabudowa jest w skali człowieka, zrozumiała i przyjazna. Cel społeczny, który leżał u podstawy decyzji o 'odbudowie' został osiągnięty. Można zaryzykować twierdzenie, że mimo fatalnego wykonania osiągnięto sukces.
Mam wrażenie, że michal_ck mówiąc o historycznym charakterze centrum właściwie ma na myśli bardziej te społeczne (pozytywne) aspekty problemu. Chciałby aby centrum było schludne, pełne przyjaznych ludzi, bezpieczne, uwypuklające swoje historyczne korzenie ... po prostu piękne, wolne od urbanistycznego bałaganu i architektonicznej tandety (historycznej, PRL-owskij, współczesnej) ... i patrząc pod taki kątem ma oczywiście 100% racji. Każdy z wypowiadających się też tego chce. Niebezpodstawne są też obawy przed nadmiarem współczesnej architektury w śródmieściu (epatującej 'stalą i szkłem' lub tandetą projektu). U nas bardzo brakuje wspomnianej wyżej architektonicznej mimikry – obiektów o nienachalnej współczesności, doskonałej formą, skalą, detalem i materiałem. Szanujmy i chrońmy tradycję (historię), ale bądźmy otwarci na rzeczy nowe. Najgorsze są skrajności. Brońmy się nie przed współczesnością ale przed tandetą.

Przepraszam, że tak się rozpisałem i za lekki off-topic, ale to w wątku o NOT-cie rozgorzała dyskusja, a problematyka jest mi bliska i krócej nie potrafiłem.

PS.
michal_ck pisze:A jak by Ci ktoś chciał przekazać nieodpłatnie wyremontowaną, starą kamienicę lub wyremontowany budynek z PRL-u, to który byś wziął?
biorę oba :D

ODPOWIEDZ