Kielecki Rynek już bez fontanny
Ziemowit Nowak
2008-10-23, ostatnia aktualizacja 2008-10-24 09:07
Służyła jako basen przeciwpożarowy, studentom do kąpieli podczas Juwenaliów, a taksówkarzom do hodowli ryb. Po ponad 60 latach z kieleckiego Rynku zniknął jeden z najbardziej charakterystycznych punktów miasta - fontanna

Fot. Paweł Małecki / AG
więcej zdjęć
Wczoraj kilka minut przed godz. 9 potężny młot pneumatyczny rozpoczął jej burzenie. Po ośmiu godzinach nie było już po niej śladu - została jedynie masa gruzu.
Ten przeciwpożarowy zbiornik hitlerowcy zbudowali podczas okupacji. Miał pomóc ratować budynki śródmieścia Kielc przed ogniem. Nigdy się do tego celu nie przydał. - Jest takie zdjęcie lotnicze z września 1939 roku, zamieszczone w jakimś niemieckim piśmie. Miało ilustrować przygotowania kielczan do wojny. Widać na nim klomb na środku rynku, rozchodzące się w kształcie krzyża ścieżki i rowy przeciwlotnicze, wykopane najwyraźniej na tym klombie. Wtedy zbiornika jeszcze nie było, pojawił się podczas okupacji - mówi prof. Adam Massalski, historyk, obecnie senator PiS-u. Zdjęcie to można znaleźć w książce "Kielce w latach okupacji" autorstwa prof. Massalskiego i Stanisława Meduckiego.
Fontanna, która zdobiła zbiornik jeszcze do wczoraj, została zamontowana w 1983 roku. - Tak wynika z naszego spisu środków trwałych - mówi Grażyna Ziętal, kierowniczka referatu z wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta w Kielcach. Ale wcześniej musiał tu być inny wodotrysk. - Zamontowano go w końcu lat 60. ubiegłego wieku. Do tego czasu był to zbiornik przeciwpożarowy - wspomina Andrzej Ścipniak, dyrektor zakładu konserwacji zieleni Rejonowego Przedsiębiorstwa Zieleni. Ale ani hitlerowcom, ani po wojnie zbiornik się nie przydał. Jedyny poważny pożar w tym miejscu zdarzył się znacznie wcześniej, w 1872 roku. Ogień strawił wtedy wiele budynków, m.in. ratusz.
Pracownicy miejskich spółek nie żałują fontanny. - Tęsknić za nią na pewno nie będziemy. Mieliśmy ciągle problemy z tą wodą - mówi Grażyna Ziętal.
- Płakać po niej nikt nie będzie. Dała nam w kość w ostatnim roku. Cztery razy naprawialiśmy pompę. Po tylu latach użytkowania była bardzo zużyta. To był ostatni dzwonek na tę inwestycję - informuje dyrektor Ścipniak. Wylicza, że oprócz napraw trzeba było co roku malować nieckę zbiornika, bo farba odpadała. Codziennie też musieliśmy z wody wyciągać śmieci. - Pod oknami prezydenta nie mogło być takiego brudu - zauważa Ścipniak.
Od kilku lat RPZ dosypywał też do wody siarczan miedzi. Dzięki temu miał ładny niebieski kolor i na ścianach nie osadzało się tyle brudu. Ale środek chemiczny nie pozwolił już hodować w fontannie ryb. A chętni byli.
- Jakieś siedem, osiem lat temu wpuściliśmy tam wiosną normalne ryby hodowlane - wspomina jeżdżący srebrnym audi taksówkarz z Rynku. Całe lato i jesień doglądali i dokarmiali rybki. - Kiedy spuścili wodę na zimę, daliśmy ryby do Wietnamczyka [pobliskiej restauracji - przyp. red.]. Jak nam je przyrządził, były pychota - opowiada jego kolega ze srebrnego mercedesa.
Ale taksówkarze są zgodni, nie ma czego żałować. - Fontanna była ohydna, jak Hitler postawił zbiornik, tak zostało - mówią.
Chcieliby, żeby na tym miejscu był jednak jakiś wodotrysk. - Wyobraża pan sobie, jak będzie 40-stopniowy upał? Patelnia! Powinna być jakaś rzeźba, jak ten dzik chociażby, z fontanną, żeby ludzie po ślubie albo turyści robili sobie z nią zdjęcia, a emeryci wypoczywali w chłodzie - proponuje jeden z taksówkarzy.
Za starą fontanną nie tęskni też prof. Massalski. - Kolor rażący oczy, kształt też niezbyt piękny - opisuje. I dodaje uwagę historyczną. - Obserwując rynki w miastach kultury zachodnioeuropejskiej, można zobaczyć, że nie mają takich zieleńców. To styl rosyjski. Rynek zawsze był miejscem, gdzie się odbywają targi, musiał być brukowany - zauważa Massalski.
Fontanna była też tradycyjnym miejscem dorocznej kąpieli studentów podczas inauguracji Juwenaliów. Ale i oni nie żałują. - To był głupi zwyczaj - stwierdził student politologii na UJK.
Wczorajsza rozbiórka przyciągała uwagę przechodniów. - Na pewno będzie ładniej. Byłem w wielu miastach zachodniej Europy. Stare place mają piękne fontanny w kształcie rzeźb. A jeśli jest jakiś nowoczesny zbiornik, to płytki, z ciekawą aranżacją, a nie taki basen - mówił mężczyzna po czterdziestce.
To początek prac przy modernizacji centrum Kielc. Zburzenie fontanny nie oznacza jednak, że szybko zobaczymy odnowiony Rynek. Najpierw przeszukają go archeolodzy.
ziemowit.nowak@kielce.agora.pl
Źródło:
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tanny.html
=============================================
Przyślij zdjęcie fontanny
cg
2008-10-23, ostatnia aktualizacja 2008-10-23 19:19
Masz w domowym archiwum zdjęcie fontanny na kieleckim Rynku sprzed lat? Pokaż je nam. Wszystkie umieścimy w fotogalerii w portalu Gazeta.pl, a najciekawsze opublikujemy w "Gazecie". Czekamy na e-maile:
fontanna@kielce.agora.pl, zdjęcia można także przynosić lub przysyłać do naszej redakcji: Gazeta Wyborcza, Rynek 16, 25-303 Kielce.
Źródło:
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tanny.html
=============================================
Rynek z fontanną
cg
2008-10-23, ostatnia aktualizacja 2008-10-23 19:19
Pierwsze zapiski o kieleckim rynku pochodzą z 1668 roku. Od 1929 roku nosił nazwę placu Marszałka Piłsudskiego. Przetrwała ona, z przerwą na czas wojny, do 1948 roku. Wówczas została zmieniona na plac Partyzantów Armii Ludowej. Następnie uchwałą Rady Miejskiej z 11 marca 1993 roku przywrócono placowi historyczną nazwę - Rynek. Jak przystało na centralne miejsce Kielc, swą siedzibę mają tu urząd miasta i Muzeum Narodowe. Na środku placu jeszcze do wczoraj stała fontanna.
Źródło:
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tanna.html
=============================================
I jeszcze wersja dla leniwych, do pooglądania i posłuchania
http://www.itv.kielce.eu/pl/artykuly/pokaz/672