W dzisiejszej Polsce, jeśli już dochodzi do likwidacji przejść podziemnych, jak we wspomnianej Łodzi, to przede wszystkim na skutek silnych nacisków społecznych, a ta "ideologia" to raczej consensus dzisiejszych środowisk urbanistycznych analizujących dotychczasowe doświadczenia i wyciągających z nich wnioski. Również nasz Dyrektor BPP to potwierdza (w rozmowie dnia Radia Kielce sprzed bodajże trzech dni) i dobitnie stwierdza, że jest zwolennikiem przejść na poziomie 0.
W Warszawie jest teraz bardzo duży ferment pod tym względem. Myślisz, że dlatego, że to jest modne? Pokazany przez Grzegorza przykład ulicy Świętokrzyskiej jest dość dobitny. No i po prostu - jakoś dziwnie nie spotykam ze zwolennikami tunelów i kładek wśród tych, którzy bardziej chodzą niż jeżdżą. Znani mi zwolennicy to raczej ci, którzy nie rozstają się ze swoim samochodem i z takich przejść, jeśli korzystają, to sporadycznie. Dla nich liczy się tylko przepustowość. Ja zgodziłbym się z Tobą tylko jeśliby tunel wyglądał tak jak w Krakowie pod ulicą Basztową, ale z wyjątkiem wyjścia na samą ulicę Basztową
Od dawna zresztą uważam, że kielecki plac Niepodległości powinien być połączony z ulicą Sienkiewicza czyli, że zamiast tamtejszego przejścia podziemnego powinien być tunel dla samochodów wzdłuż Żelaznej.
A jeśli chodzi o Spacerową to patrzysz historycznie a nie współcześnie. Zresztą tak naprawdę to nigdy nie było przedmieście! Tylko dzielnica willowa powstająca równolegle z nowym miastem miedzy Seminaryjską a Prostą. Przedmieściem wtedy był np. Pakosz (patrząc od tej strony).
Trochę późniejsza dzielnica willowa w śródmieściu to np. obszar ulic Kopernika, Zdrojowej itd
A patrząc historycznie to kiedyś przedmieściem był kościół Św. Wojciecha...
Dla mnie oba ronda (Herlinga-Grudzińskiego i Giedroycia) i obszar wokół nich zawsze były ścisłym centrum Kielc, tu się zresztą wychowywałem. Mieszkając do 16 roku życia w wieżowcu między Żytnią a Karczówkowską nigdy nie uważałem, że mieszkam "na osiedlu" - to był (i jest) kolos wciśnięty w śródmieście.