Strona 1 z 3

Schweppes Lemon - poszukiwany

: 8 kwietnia 2006, o 13:19
autor: kaggy
Ratunku! ;D czy w naszej wspanialej metropolii mozna jeszcze gdzies kupic Schweppes Lemon? Bo najblizszych mi sklepach juz wszystko wypilemi wiecej nie ma a organizm sie domaga. Bitter Lemon i Ginger Ale tez jest przeze mnie poszukiwane.

Wiec jesli namierzyles ktorys z ww. produktow to nie czekaj i nie zwlekaj tylko daj mi znac zanim sie odwodnie i spadnie mi poziom cukru :roll:

: 8 kwietnia 2006, o 14:45
autor: Krz
Ahahahaha . Wreszcie ktoś kto wie co dobre , hihihii.
Ale musze cię zmartwić. Upolować Schweppsa (poza tonikiem) to tak jak upolować szynkę w 80 roku. :lol:

Lemona mieli w sklepie na Boh. W-wy. Ale już wypiłem.
Ostatnio był Citrus Mix (w puszkach! - pierwszy raz widziałem) ale też już wypiłem. Nic nie zostało....
Od czasu do czasu "rzucają" to Ci napiszę :lol:

Ze 2 lata temu mieli w małych butelkach tylko i wyłącznie w jadłodajni Bartosz - MANDARYNKOWEGO. Heh, poezja... :roll:

A w ogóle to pamięta ktoś BURSZTYNEK ? Napiłbym się... To było dopiero dobre...

: 8 kwietnia 2006, o 14:46
autor: Autor
Aj :) pamietam smak :]:]:] teraz to juz w zasadzie o nim zapomnialem...ale pychota!

: 8 kwietnia 2006, o 14:49
autor: Krz
Autor ?? Liczę i liczę , ale Ty nie powinieneś pamiętać Bursztynku :lol: Może źle liczę , ale zdaje mi się , że to już ponad 20 lat jak go nie ma, Krz taki dzieciak jeszcze był :)

Albo serwowit w butelkach od maslanki, hihihi

: 8 kwietnia 2006, o 15:13
autor: Autor
no tego co wymieniłes to oczywiscie,ze nie pamietam, ale Schweppesa to jak nic pamietam 8)

Re: Schweppes Lemon - poszukiwany

: 8 kwietnia 2006, o 15:15
autor: tom
kaggy pisze:Wiec jesli namierzyles ktorys z ww. produktow to nie czekaj i nie zwlekaj tylko daj mi znac zanim sie odwodnie i spadnie mi poziom cukru :roll:
Ostatnio widziałem Schweppes Lemon w monopolowym przy Chęcińskiej. Był w promocji - puszka za 1zł.
Jak dla mnie to smak Kaskady był niezapomniany :).

Re: Schweppes Lemon - poszukiwany

: 8 kwietnia 2006, o 15:30
autor: Autor
tom pisze:Jak dla mnie to smak Kaskady był niezapomniany :).
ha! Kaskad tez pamietam :)

: 8 kwietnia 2006, o 19:45
autor: Sz.J.
A napoje w woreczkach foliowych ze słomką? :D

: 8 kwietnia 2006, o 19:54
autor: Autor
Sz.J. pisze:A napoje w woreczkach foliowych ze słomką? :D
yyy chyba nie :roll:

: 8 kwietnia 2006, o 20:25
autor: Krz
Sz.J. pisze:A napoje w woreczkach foliowych ze słomką? :D
Hihi , to te same czasy co bursztynek i serwowit.
Ale bursztynek był the best :wink:

: 8 kwietnia 2006, o 20:29
autor: Autor
proszę o wtajemniczenie 8)

: 8 kwietnia 2006, o 20:51
autor: tom
Soczki w foliowych torebkach, które przekłuwało się długimi, cienkimi słomkami. Trzeba było duzej wprawy żeby się nie oblać :). Smak mocno rozcieńczonego soku pomarańczowego (dosyć mdły :) ).

: 8 kwietnia 2006, o 21:03
autor: Autor
Pamiętam bidony, bo mama nie chciała mi sama kupić i powiedziała, że sam sobie mam iść i kupić, bo już potrafie 8) 8) 8)

: 8 kwietnia 2006, o 21:36
autor: Krz
Trzeba wytłumaczyć młodzieży :).

Napoje w torebkach miały smak tego plastiku w który zostały wpakowane. Normalna przezroczysta zgrzana folia a w środku coś lemoniadopodobnego. W sklepach niewiele było wiec kupowało się co było, a te napoje w torebkach to jedna z niewielu rzeczy produkowanych chałupniczo przez prywaciarzy i tak też sprzedawanych, na stoiskach przy okazji jakiegoś festynu, albo z malucha pod basenem na Piecka - obecnej Szczecińskiej.

Serwowit z kolei był produktem ubocznym SPOŁEM, sprzedawany w butelkach po maslance (troszkę mniejsza od tych z mleka a większa od tych ze śmietany - jesli młodzież pamięta w ogóle mleko w butelkach).
Była to całkiem niezła w smaku brązowa gazowana ciecz powstała prawdopodobnie na bazie drożdży albo jako jakiś uboczny produkt przy ich produkcji. Zakapslowana kapslem z folii aluminiowej - wbijało sie palucha i już. To naprawdę było bardzo dobre, pod warunkiem że było swieże (codzienne dostawy wraz z mlekiem) a nadawało sie do spożycia 1-2 dni, potem mętniało i już wiadomo było wiadomo, ze będzie be.
Piło się , bo oprócz sucharów był to jedyny dostępny produkt kiedy wyskoczyło się ze szkoły na przerwie do sklepu.
Znalazłem w necie w leksykonie napojów :lol: :
serwowit - napój w butelce po śmietanie o smaku zepsutego piwa. Produkowany chyba z wody, cukru i drożdży. drożdże pływały na dnie. aluminiowy kapsel (analogicznie jak w mleku). kosztował 2,50 + zastaw. kupowało się na miejscu lub z zastawem
BURSZTYNEK. Ten był doskonały. Produkt spółdzielni KIELCZANKA nie istniejącej już dzisiaj. Dostepny w takich samych, czasem jeszcze używanych do "prywatnej" oranżady kapslowanych butelkach 0.33 .
Smak miał niepowtarzalny i trudny do opisania, nie był oranżadą, nie był też pomarańczowy jak wszystko. Był inny. Dostepny tylko w Kielcach i okolicach, widocznie receptura była Kielczanki, bo nigdzie więcej tak jak serwowity, ptysie i te inne nie był dostepny. Wolałem Bursztynek od czekolady , zresztą nie miałem wyjscia , bo czekolady przysługiwało 200g na miesiąc :).
Niestety w google nie znalazłem ani jednego słowa , nie mówiąc o zdjęciu, Bursztynka. Nawet w muzeum PRL-u ..

Jedną pomyłke tu zrobiłem, tłumaczę młodziezy, a przecież sam też jestem młodzież :lol:

: 8 kwietnia 2006, o 21:39
autor: Autor
Jedyne co kojarze to smietane w butelkach ze sreberkami :lol: nie jest zle!