Podejrzane w innych miastach :)

Wszystko, co nie związane jest z tematyką forum.

Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 19 września 2010, o 11:25

gaki majster pisze:what...
Rozbudowa Filharmonii Śląskiej rozpoczętą

We wtorek, 14 września, budynek Filharmonii Śląskiej został przekazany do głównemu wykonawcy, konsorcjum Mostostal Warszawa SA i Acciona Infraestructuras SA, a także rozpoczęto rozbudowę . Powierzchnia użytkowa budynku istniejącego (3 186 m kw.) zostanie zwiększony o 2 066 m kw. do osiągnięcia łącznej powierzchni 5 252 m kw. po modernizacji.

Inwestycja o wartości 31,48 mln zł zakończy się w maju 2012 roku. "Rozpoczęcie robót budowlanych zostało opóźnione z powodu protestów okolicznych mieszkańców. Na szczęście protest został oddalony i ważność pozwolenie na budowę została podtrzymana. Jednak postępowanie sądowe spowodowały, że termin dostawy został zmieniony z końcem listopada 2011 r. do maja 2012 "- mówi Marek Skocza, rzecznik prasowy Filharmonii Śląskiej.

Melomani będą mogli cieszyć się z organ zaprojektowanych przez prof Juliana Gembalskiego i klimatyzacji sali koncertowej . Rozbudowany budynek będzie o nową Sale Kameralną na 110 miejsc w odpowiedni sprzęt scenę i fortepian, sala konferencyjną na 40 osób, kawiarnia muzyczną z Green Garden z 82 miejsc, sklep z albumami i publikacjami wydanymi przez Filharmonie, bardziej komfortowe szatnia, windy, całkowitej likwidacji barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych. W kawiarni, to nowość w skali całego kraju będą stacji do słuchania nagrań archiwalnych muzyków Filharmonii Śląskiej i zbiorów fonoteki.

Awatar użytkownika
Masmix
Posty: 403
Rejestracja: 21 września 2008, o 10:51
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Masmix » 19 września 2010, o 12:54

Mimi, może wiesz... dlaczego okoliczni mieszkańcy protestowali?

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 22 września 2010, o 10:53

Masmix pisze:Mimi, może wiesz... dlaczego okoliczni mieszkańcy protestowali?
Od znajomego dowiedziałem się ze właścicielka jednej z sąsiadującej z filharmonia kamienic protestowała ze rzekoma przebudowa uszkodzi jej budynek, a prawdziwym powodem protestu było to ze 70% jej kamienicy podnajmowała u niej filharmonia na biura magazyny i inne pomieszczenia pomocnicze !! Oczywiście po przebudowie wszystko będzie znajdować się w jednym budynku a ona musi poszukać sobie nowych najemców, wiec próbowała zablokować przebudowę :lol: :lol:

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 24 września 2010, o 11:26

Kolejna odsłona akcji przywracania neonów w Katowicach

Obrazek


Obrazek

Projekt dla kina

Kino swiatowid

Obrazek

Ta ilustracja pokazuje jak sie bedzie poruszac

Obrazek

Przypomnienie Nowego neonu centrum informacji turystycznej

Obrazek

http://www.youtube.com/watch?v=S18PtrE_ ... r_embedded

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 1 października 2010, o 17:17

Śląskie: Nadchodzi chiński biznes

Na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach rusza właśnie lektorat z języka chińskiego. - Utworzyliśmy grupy dla studentów I roku, ale o możliwość nauki chińskiego pytają także studenci starszych roczników - mówi Grażyna Dyląg, szefowa Międzyuczelnianego Centrum Nauczania i Promocji Języków Obcych. Z kolei na Uniwersytecie Śląskim inwestują w kierunek, który funkcjonuje tu już od 5 lat: filologię angielską - program tłumaczeniowy z j. chińskim.

- Od tego roku to studia stacjonarne. Ten kierunek okazał się hitem tegorocznej rekrutacji. Limit 20 miejsc powiększyliśmy aż do 60! - mówi Magdalena Ochwat, rzecznik UŚ.

Skąd ten wzrost zainteresowania nauką chińskiego? Czy to kaprys? Nie. To biznes. Wkrótce będziemy robić z Chińczykami wielkie interesy. Władze prowincji górniczo-przemysłowych Liaoning i Shaanxi dały właśnie zielone światło dla współpracy z województwem śląskim.

- Współpraca z Chinami zaczęła się od Forum Gospodarczego Śląsko-Chińskiego w Pekinie. Potem było EXPO w Szanghaju i nasze bardzo udane prezentacje- mówi Tomasz Stęplewski, dyrektor Wydziału Promocji i Współpracy Zagranicznej Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Chińczycy kilkakrotnie wizytowali już nasze województwo. Przyjeżdżali przedstawiciele władz partii, prowincji, przywozili ze sobą przedsiębiorców. Ci ostatni za dwa tygodnie przyjadą ponownie na spotkania biznesowe w Wiśle. Jak dotąd są zadowoleni i chcą podpisać umowę.

- To się stanie w przyszłym roku. Obecnie ustalamy jej treść - podkreśla Stęplewski.

Dodaje, że będzie ona dotyczyć gospodarki, wymiany informacji, medycyny i kultury. Chińczycy zakochali się bowiem w naszej muzyce i zespole Śląsk, który w ramach projektu "Stolice świata" przygotuje specjalny program o Pekinie.

Przedstawiciele prowincji z Kraju Środka zainteresowali się też sposobami leczenia w siemianowickiej oparze-niówce. Chcą przysłać swoich anestezjologów i kardiochirurgów na staże do prof. Mariana Zembali ze Śląskiego Centrum Chorób Serca.

- Wraz z partnerami chińskimi będziemy też naciskać na Rosję, by uruchomiła szeroki tor do Sławkowa, który połączyłby nasze państwa. Powstałby nowy Jedwabny Szlak - mówi dyrektor Stęplewski.

Zwiększony ma zostać też ruch Cargo chińskich linii lotniczych do portu w Pyrzowicach.
Chińczycy widzą w Polsce bramę wiodącą na rynki Unii Europejskiej. A główna droga do tej bramy wiedzie przez Śląsk.

Roman Trzaskalik, szef Forum Parków Przemysłowych i Technologicznych:
Podpisaliśmy umowę o współpracy z naszymi odpowiednikami w Szanghaju. Ważnym elementem jest projekt utworzenia Polsko-Chińskiego Inkubatora Naukowo-Technologicznego. Nasi przedsiębiorcy będą mieli zapewnioną powierzchnię biurową i usługi prawne na terenie inkubatora w Szanghaju. Bez znajomości obyczajów, mentalności i języka nie uda się wejście na tamtejszy rynek. My możemy pomóc. Obecnie czekamy już tylko na odpowiedź z Ministerstwa Gospodarki, gdzie złożyliśmy wniosek o finansowanie tego projektu. Wstępnie spotkał się on z uznaniem.

Chiny dały nam zielone światło do współpracy

Aleksandra Marzyńska ,rzecznik marszałka województwa śląskiego:
Chińczycy nie nawiązują współpracy bez politycznego poparcia. Dlatego na szczeblu wojewódzkim, pomagamy przedsiębiorcom w nawiązaniu kontaktów gospodarczych. Dużą rolę odgrywają mniej oficjalne spotkania. Staramy się pokazywać gościom region nie tylko od strony biznesu, ale też tradycji, kultury i historii. Strona chińska przywiązuje dużą wagę do ceremoniału, zachowania wysokich standardów dyplomatycznych. Przestrzeganie reguł przynosi efekty. Dostrzeżono starania i podczas ostatniej wizyty usłyszeliśmy, że władze prowincji Liaoning popierają współpracę z nami.

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 6 października 2010, o 16:53

Instalacja francuskich artystów ożywi budynek przy ulicy Mariackiej

Lucie Lom, czyli Philippe Leduc i Marc-Antoine Mathieu, od niedzieli zaczną ustawiać swoją instalację wokół kamienicy przy ul. Mariackiej 10. Na razie zobaczymy tylko szczelnie zakryty płot, za którym dokonana się całkowita metamorfoza zaniedbanego, miejskiego budynku.


Do przygotowania instalacji zużytych zostanie m.in. 50 kubików ziemi, oraz figury ludzi, które już jadą do nas z Francji. Całość będzie się nazywała "Marzyciele" (Dreamers) i ujrzy światło dzienne 30 września.

Lucie Lom to francuska grupa artystyczna, istniejąca od 1985 roku. Tworzą plakaty, scenografie wystaw, poddają metamorfozom różne obiekty, w tym w przestrzeni miasta. Tworzyli m.in. w Sarajewie i w Manchesterze. W 2004 roku ich "Las odwrócony" zawisł nad centrum Lille, które było wtedy Europejską Stolicą Kultury. Liściasty las wisiał odwrócony koronami drzew w dół, z pełną iluzją leśnych odgłosów, oświetleniem. To ta instalacja stała się powodem, dla którego artyści zainteresowali również katowickie biuro Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

- Chcieliśmy, by las pojawił się na Placu Sejmu Śląskiego, bo to piękne i przewrotne zarazem. Sprowadzenie tego do nas okazało się jednak niemożliwe - mówi Aleksandra Matuszczyk, szef biura ESK 2016 Katowice. Zamiast tego artyści stworzyli coś specjalnie z myślą o Katowicach. Najpierw byli tu na wizycie studyjnej. - Zwrócili uwagę, że jest u nas sporo budynków pustych, niewykorzystanych, o nieznanym przeznaczeniu - mówi Matuszczyk.

To wokół jednego z takich obiektów postanowili zbudować swoją instalację. Wśród kandydatów były znane, katowickie ruiny m.in. dawne kino Capitol, przy ul. Plebiscytowej oraz stary dworzec kolejowy, ale wybór padł na kamienicę przy ul. Mariackiej. Ona jako jedyna należy do miasta, pozostałe stanowią prywatną własność. - To będzie zwrócenie uwagi na wyzwanie, jakie nam ta kamienica stawia. Instalacja nie ma jednak załatwiać problemu, ale pokazać jeden ze sposobów wykorzystania tego miejsca - dodaje Matuszczyk.

Artyści z Francji zaprezentują nurt w sztuce dotąd nieobecny w Katowicach, czyli rodzaj scenografii w mieście, parateatralnego ogrywania przestrzeni. - Zależy nam na stworzeniu wrażenia życia, będą więc pootwierane okna i firanki, które powiewają na wietrze - dodaje Matuszczyk.

Instalacja jest elementem konferencji Miasto Marzeń, która rozpoczyna cykl konferencji o tym, w jakim mieście chcemy żyć, zainicjowany przez biuro ESK w Katowicach.

Co do kamienicy na ulicy Mariackiej 10, to miasto ma już wobec niej plany. W przyszłości ma służyć właśnie celom kulturalnym. W tej chwili dopracowywany jest projekt jej modernizacji, który wygrał w konkursie. -W przyszłym roku na remont kamienicy zamierzamy przeznaczyć 10 mln. złotych - zapewnia Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu. W jej wnętrzu będą mogły działać galaria sztuki, klub muzyczny itp. Ma tętnić kulturą przez 24 h/dobę. Teraz jednak ożyje tylko do 7 października.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/ ... d,t,n.html

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 6 października 2010, o 17:11

W przyszłym roku ma się rozpocząć przebudowa tej kamienicy !

Obrazek

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 7 października 2010, o 17:59

Kolejna wystawa uliczna związana z ESK 2016 ! Kaktusy w Katowicach:lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 10 października 2010, o 10:05

NOSPR zdobył Commercial Property Award 2010

Projekt Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR) wykonany przez Konior Studio został uhonorowany w Europejskim Commercial Property Awards 2010. Projekt zdobył nagrodę w kategorii "Architektura usług publicznych i zdobył Five Star Winner.

Nowa siedziba NOSPR będzie zbudowana na terenie dawnej kopalni "Katowice" i będzie częścią nowej dzielnicy kulturalnej. Rozpoczęcie prac budowlanych planowane jest w przyszłym przyszłym roku.

Konior Studio otrzymała również drugą nagrodę w tej samej kategorii za projekt centrum Nauki i Edukacji Muzycznej "Symfonia" - rozbudowa Akademii Muzycznej w Katowicach.

European Property Awards 2010 w związku z Bloomberg Television jest częścią International Property Awards, najbardziej prestiżowego konkursu mającego na celu uhonorowanie najlepszych na rynku nieruchomości na całym świecie.

http://www.katowicethecity.com/nprso-wo ... ward-2010/


Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej "Symfonia"

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek


NOSPR

Obrazek

Obrazek


Obrazek


http://www.youtube.com/watch?v=QzhWI1jk ... r_embedded

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 14 października 2010, o 17:28

Siedziba NOSPR powstanie, to już pewne! Za 260 mln zł

Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego przyznał w czwartek pieniądze na budowę nowej siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

O tej budowie mówi się od kilku lat. Nowa siedziba NOSPR-u ma zostać wybudowana w pobliżu Spodka, na terenie byłej kopalni Katowice. Od kilku miesięcy trwają prace nad projektem, jednak dopiero od dzisiaj można powiedzieć, że budynek na pewno powstanie. Bogdan Zdrojewski przyznał na budowę 122,2 mln zł unijnej dotacji.

Jak mówi Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu, decyzja ministra oznacza, że już na początku przyszłego roku będzie można ogłosić przetarg na wykonawcę robót. - Prace budowlane powinny rozpocząć się wiosną, za zakończyć w 2013 r. - mówi rzecznik. Wybudowanie nowej siedziby NOSPR-u będzie kosztowało 260 mln zł. To więcej niż początkowo szacowano. - Ale chcemy żeby sala koncertowa była jedną z najlepszych w Europie - dodaje Bojarun.


Autorem projektu jest katowicki architekt Tomasz Konior. Gmach zostanie zbudowany z cegły i szkła. - Jądrem budynku będzie sala koncertowa z widownią na 1800 miejsc. Najważniejsza jest akustyka nad którą obecnie pracujemy - mówi projektant. Prace prowadzone są w Aleksandrowie Łódzkim, gdzie zbudowano makietę sali w skali 1:10. Eksperci m.in. z Nagata Acoustic - jednego z najlepszych zespołów akustyków na świecie prowadzą tam testy.

Jak dodaje Konior sprawdzane są również prototypy wyposażenia, detale, testowane są nawet fotele dla widzów. - Jesteśmy w połowie drogi, czyli zgodnie z wcześniej założonym planem - zapewnia.

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... z12Lp2RzvE

Jak Europejska Stolica Kultury obudziła Górny Śląsk

Obrazek


Cieszę się, że sprawdziło się powiedzenie "Last but not least" - Katowice wystartowały do walki o tytuł ESK 2016 na szarym końcu, ale znalazły się w piątce miast, których oferta została oceniona najwyżej, i przeszły do następnego etapu.

My, dziennikarze katowickiej "Gazety Wyborczej", cieszymy się z tego szczególnie, bo to m.in. od nas wyszedł ponad półtora roku temu pomysł, żeby powalczyć o ESK.

Okazało się, że strzałem w dziesiątkę było powołanie na stanowisko szefa biura Marka Zielińskiego i danie mu wolnej ręki. Przypuszczam, że prezydent Piotr Uszok tak naprawdę nie wierzył w sukces tego przedsięwzięcia i wolał stać z boku, żeby w razie klęski powiedzieć: - To nie ja.

Świadczyć o tym może jego nieobecność podczas wczorajszego ogłaszania werdyktu przez ministra kultury. Warszawę reprezentowała prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz, Katowice - jeden z członków rady programowej ESK.

Zieliński oderwał się od stereotypowego myślenia o Śląsku i dał poszaleć młodym artystom. Tym razem nie było więc krupnioków i śląskiego folkloru. Były za to neony, pocztówki z wytatuowanym osiłkiem, słoneczniki i koncerty Myslovitz.

Szef biura szybko też skrzyknął dużą grupę ludzi, którzy społecznie pracowali przy różnych projektach, podrzucali pomysły, organizowali akcje. Nigdy dotąd nikomu nie udało się porwać tak wielu mieszkańców do jakiejś idei. W mieście ciągle widać było ludzi w koszulkach, z wpinkami czy noszących płócienne torby z logo ESK. I tu tkwi źródło sukcesu i nadzieja na przyszłość. Starania o ESK obudziły Śląsk i sprawiły, że mieszkanie tutaj nie jest już obciachem.


http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... z12LpdFvxA

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 16 października 2010, o 10:35

Katowice: słynny botanik zamieni przestrzeń miejską w dzieło sztuki?

Zielone cuda Patricka Blanca na wszystkich kontynentach, jest szansa, że będą także w Katowicach. Słynny botanik gości w tym mieście.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,8453 ... ejska.html

Na dzień dzisiejszy podpisali kontrakt na wykonanie czterech instalacji dla Katowic

Przykłady jego prac

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Taka instalacja na placu Sejmu Śląskiego

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 18 października 2010, o 09:18

Remont Domu Prasy w Katowicach skończy się za 1,5 roku

Szkło, białe wykończenia i czarny wykusz z herbem Katowic. To główne elementy elewacji nowego Domu Prasy. Nowego, bo choć budynek od ponad roku stoi pusty, to za niedługo ma się zacząć kolejny rozdział w jego historii. Katowicki magistrat właśnie ogłosił przetarg na jego przebudowę.

Obrazek

Obrazek


Remont wart prawie 22 mln
- Oferty można składać do końca listopada. Potem potrzebujemy dwóch tygodni na uprawomocnienie się przetargu. Po tym terminie wykonawca będzie miał 18 miesięcy na zakończenie prac budowlanych - mówi Jarosław Łuczyński z wydziału inwestycji katowickiego magistratu.

Koszt remontu szacowany jest na 21,7 mln złotych, a w budynku wymienione zostanie właściwie wszystko. Prace obejmą m.in. wzmocnienie konstrukcji . Gmach zostanie ocieplony, wymienione zostaną w nim okna i okładziny zewnętrzne, a także wyremontowany dach i wymienione wszystkie instalacje.

W nowym Domu Prasy mają zostać zastosowane nowoczesne rozwiązania, w tym n.p. Zintegrowany System Zarządzania Budynkiem (BMS), który będzie kontrolował systemy automatyki wentylacji i klimatyzacji, monitorowania mediów, sygnalizacji pożaru oraz sygnalizacji włamania i napadu. Po zakończeniu prac rozbudowany wieżowiec przy Młyńskiej 1 ma mieć 5200 m2 powierzchni użytkowej na 9 kondygnacjach.

Dwa piętra pozostaną
- Nie będziemy wyburzać dwóch najwyższych kondygnacji, o czym mówiło się jakiś czas temu. One zostaną tyle, że z mniejszą powierzchnią. Dzięki temu nie będzie ich widać z rynku. Na dole budynku znajdą się pomieszczenia Biura Obsługi Mieszkańców, a na wyższe kondygnacje wprowadzą się urzędnicy wydziału geodezji, gospodarki mieniem i biura skarbu państwa - tłumaczy Łuczyński.

Dodajmy, że Dom Prasy stanął po zachodniej stronie rynku w 1963 roku, w miejscu wyburzonych kamienic. Rok wcześniej powstał Zenit, a w 1975 Dom Towarowy Skarbek.

http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/ ... ,id,t.html

Awatar użytkownika
Danon
Posty: 282
Rejestracja: 21 września 2005, o 23:21
Lokalizacja: Śródmieście
Kontakt:

Post autor: Danon » 18 października 2010, o 10:20

Ciągle tylko Katowice w tym temacie... Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony, miasto to zrywa z niezbyt korzystnymi stereotypami, ciekawe, kiedy w Kielcach się to uda?

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 18 października 2010, o 21:30

Powinno być podejrzane w innych Państwach, ale jest mowa o szwedzkich miastach :P

Obrazek
Anatomia szwedzkiego cudu. Jak zamienić śmieci w energię

Artur Włodarski 2010-08-24, ostatnia aktualizacja 2010-08-30 17:28:14.0

Ten dziewięciomilionowy naród to współczesny król Midas - czego się nie dotknie, zamienia w energię. Gdyby to samo robiły światowe mocarstwa, ropa byłaby niewiele droższa od wody. My zaś moglibyśmy zaoszczędzić krocie. Choćby na rosyjskim gazie
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Okazało się, że nie znam Szwedów. Czym może jeździć radca ambasady tego kraju? Nowym lśniącym volvo? Nie. Przybył na spotkanie saabem pamiętającym początki ABB-y. A kiedy z niego wysiadł, nastąpiła mała katastrofa: rozpięła się torba i wiatr porwał dziesiątki kartek ilustrujących szwedzki cud energetyczny. Ech, gdyby te ich rozwiązania rozprzestrzeniały się tak łatwo jak kartki, na których są zapisane ...

- Czy wie pan dokąd by doleciały, gdybyśmy ich nie złapali? - spytałem, idąc zadyszany z naręczem kartek.

- Na to wasze wielkie składowisko, Łubna? - Gunnar Haglund usiłował wepchnąć kartki do torby. - Bardzo ją lubię - mruknął. - Ma już ćwierć wieku.

Dopiero po chwili pojąłem, że mówi o torbie. Zaraz, czy mam choć jedną tak starą rzecz? Nie. Ale widząc, jak czule pan radca gładzi swą sfatygowaną torbę, czułem, że pierwszy element energetycznej układanki wskoczył na swoje miejsce. I choć w trakcie naszej rozmowy wskoczyły też pozostałe, całość mocno mnie zaskoczyła. I nieco przeraziła.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Artur Włodarski: Chcesz szybko zdiagnozować społeczeństwo? Spójrz, co robi ze śmieciami. Jeśli to prawda, stanowimy przeciwieństwa.

Gunnar Haglund: Szwedzi i Polacy? Powiedziałbym raczej, że jesteśmy na innym etapie rozwoju.

Czyżby? My wyrzucamy 95 proc. odpadów. Wy tyle odzyskujecie i przetwarzacie, a składujecie marne 3 proc. To nie inny etap, to inna epoka.

- Nie zawsze byliśmy tacy porządni. Pamiętam jeziora tak zatrute, że nie dało się w nich kąpać. A to w centrum Sztokholmu dosłownie przypominało ściek. Dziś można pić z niego wodę.

Co was tak odmieniło?

- Strach. Gdy 1973 r. wybuchł kryzys naftowy, poczuliśmy, że stąpamy po kruchym lodzie. Nasz transport, ciepłownictwo i w ogóle cały szwedzki dobrobyt bazowały na importowanym oleju opałowym. Nie mamy ani węgla, ani gazu, ani ropy. A ta zdrożała kilkakrotnie. W pół roku. Co dalej? W panice zaczęliśmy sprowadzać węgiel z Polski. Ale wasz kraj nie był wtedy pewnym źródłem. A my zrozumieliśmy, że najważniejsze to być samowystarczalnym. I już prawie jesteśmy.

Prawie, bo niedawno zabrakło wam śmieci.

- Padliśmy ofiarą własnej gospodarności i musieliśmy kupować torf na Białorusi. A i tak co roku sprowadzamy śmieci z Norwegii.

Właśnie, wróćmy do kryzysu paliwowego. ABBA nagrała wtedy utwór "SOS", a rząd?

- Wprowadził reglamentację benzyny, ropy i ciepłej wody. Strach zajrzał nam w oczy. Koniunktura prysnęła. Dekoniunktura okazała się głęboka i bolesna. Przypomnieliśmy sobie, że jako kraj rolniczy opalaliśmy drewnem. Zaczęliśmy korzystać z odpadów leśnych...

Przecież mieliście już elektrownie atomowe.

- Cztery, ale baliśmy się ich. Jak bardzo, pokazało referendum w 1980 r., po awarii reaktora pod Harrisburgiem w USA. Głosowano nad trzema opcjami - wszystkie na nie. Pierwsza - zamknąć elektrownie od razu, druga - do 2010 r. - i trzecia - przed 2030 r. Nikt nie śmiał poprzeć energetyki atomowej. Wygrała opcja druga.

Skoro tak się przejęliście Harrisburgiem, to po Czarnobylu...

- Szwecja dostała największy opad po ZSRR. Było groźnie. Renifery Lapończyków jadły porosty nasycone substancjami radioaktywnymi, przy okazji wprowadzając je do łańcucha pokarmowego. Od tamtej pory nie zbudowaliśmy żadnego reaktora. Dwa musieliśmy wyłączyć - Duńczycy się przestraszyli. Czas jednak leczy rany, bo rok temu rząd przystał na zastąpienie starych reaktorów nowymi. Dziś mamy ich 10. Dają nam blisko połowę prądu.

Naszą, w Żarnowcu, ekolodzy storpedowali, nim w ogóle ruszyła.

- Wasi ekolodzy dopiero co włamali się do elektrowni Forsmark pod Sztokholmem, by nie dopuścić do rozbudowy reaktorów.

No tak, udali się nam. A jak wam się udało wybrnąć z paliwowej zapaści?

- Przede wszystkim zmieniliśmy prawo. System podatkowy i dotacje. Rozszerzyliśmy definicję paliwa. Zobowiązaliśmy gminy, by sięgały do alternatywnych źródeł energii. A na koniec zaostrzyliśmy normy środowiskowe.

Minęło 30 lat i...?

- PKB wzrosło o ponad 80 proc., zużycie energii nie drgnęło, a emisja CO2 spadła o 9 proc. Dlaczego? Bo nauczyliśmy się przekuwać kłopoty w korzyści.

Jesteście mistrzami miksu energetycznego, czyli?

- Czerpania energii z różnych źródeł. Także tych całkiem gdzie indziej niewykorzystywanych, między innymi różnych odpadów i ścieków. Prawie połowa ciepła, którym się ogrzewamy, ma takie właśnie pochodzenie.

Jak wygląda cud energetyczny od kuchni? Obok Łubna, zacznijmy więc od śmieci.

- Odkryliśmy, że z dwóch ton odpadów komunalnych można wycisnąć tyle energii, ile z tony węgla. Spalając rocznie 4,5 mln ton śmieci, mamy z tego 13,6 TWh energii. Wystarczy, by oświetlić 250 tys. i ogrzać 810 tys. domów. 30 procent Göteborga, 60 procent Malmö i cały południowy Sztokholm właśnie tak są ogrzewane. Ten ostatni ma największą spalarnię w Europie.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Owszem, śmierdzi. W bunkrze, gdzie 200 śmieciarek dziennie wypluwa swoją zawartość, musi śmierdzieć. Ale poza nim już nie, choć cała EC Högdalen (własność miasta i fińskiego koncernu Fortum) pochłania 700 tys. ton śmieci rocznie, czyli 10 razy tyle, ile jedyna polska spalarnia na warszawskim Targówku. Wchodzę do kabiny operatora suwnicy, której wielkie stalowe łapska mieszają i podają do kotła 10-tonowe kęsy śmieci. Fotel jest pusty - wszystkim steruje komputer. Ludzi widzę dopiero przy piecu wielkości kamienicy. Zerkam przez hartowany wizjer do środka - tak musi wyglądać piekło. Wystarczy jednak wyjść za drzwi, by pomyśleć, że to sen. Cisza i spokój dookoła przeczą temu, co zostało za ścianą. Sielanka, a do tego stołówka z tarasem. Jem lunch i idę. Za bramą jest park narodowy i osiedla. Do centrum Sztokholmu - Zielonej Stolicy Europy 2010 - 20 minut autem. Tylko Polska jakby dalej niż te 1,5 godziny lotu.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Szkoda, że nie był pan w Linköping. Tam spalarnia - cała szklana - przypomina centrum sztuki nowoczesnej.

Że niby nic do ukrycia? U nas te szyby musiałyby być pancerne.

- Szwedom spalarnie spowszedniały, mamy ich 31. Pierwsze, owszem, kopciły. A dziś? Nie ma czystszych spalin. Lepiej dla zdrowia trzy miesiące trzymać głowę w jej kominie niż zjeść jednego łososia z Bałtyku. Łącznie emitują tyle dioksyn, ile 60 paczek papierosów. Rocznie. Jest normą, że po uruchomieniu spalarni emisja pyłów w okolicy maleje.

Skoro są tak czyste, to pewnie i kosmicznie drogie.

- A skąd, dają zysk aż miło. Policzmy: dwie tony odpadów to jakby jedna tona węgla. Za tonę węgla trzeba dać ponad 300 zł. Ale zamiast tego można przyjąć dwie tony śmieci i jeszcze dostać za to minimum 200 zł. Różnica? 500 zł. Odpady to jedyne paliwo, które ma ujemną cenę. Nie ma nic tańszego. W dodatku największe spalarnie to de facto elektrociepłownie - sprzedają prąd i ciepło, które na pewno nie będą tanieć.

Ale domowe śmieci to kiepskie paliwo, bo mokre. By chciały się palić, trzeba jak w Japonii wstępnie je podsuszać, a to kosztuje Skąd ten uśmiech?

- Bo z kłopotu uczyniliśmy korzyść. Mokre śmieci + ogień = dużo pary, a ta spalaniu nie sprzyja. Chyba, że się parę skropli. Mamy wtedy o 30 proc. więcej ciepła - gwałtowny skok energii, który uczynił ten biznes naprawdę opłacalnym. Dlatego nasze spalarnie są bardziej intratne od japońskich. To m.in. zasługa 24 polskich kotłów z Rafako i Sefako przystosowanych do spalania wilgotnych odpadów i surowej biomasy, np. trawy, liści, mokrych gałęzi. A więc czegoś, z czego najlepszy harcerz nie rozpali ogniska.

Czyli tak: mamy wojujących ekologów, zdolnych konstruktorów i najwięcej wysypisk w Europie.

- Żal śmieci wyrzucać. Kryją morze energii wartej miliardy. W samych odpadach komunalnych macie jej tyle, że moglibyście przyciąć import gazu o 40 proc. Co my robimy ze swoimi? Połowę spalamy, nieco mniej odzyskujemy, a jedną ósmą przerabiamy na biogaz. Różnie w różnych gminach. A to dlatego, że premier wskazał cel - maksymalny recykling i odzysk energii - a gminy już same decydują, jak go osiągnąć. Przykład: Malmö i Helsingborg. W Malmö pragmatycy zdecydowali: "Spalamy wszystko jak leci, tak będzie najtaniej!". W Helsingborgu górę wzięli fanatycy recyklingu: "Bądźmy eko, odzyskujmy co się da!" Dwa różne światy oddalone o godzinę drogi. W pierwszym odbiór odpadów kosztuje rodzinę 800 koron, czyli 300 zł rocznie. W drugim - 2,5-krotnie więcej. Teraz oba miasta jakby się zbliżyły: Malmö zaczyna zbierać odpady żywnościowe, a Helsingborg przymierza się do spalarni. To u nas typowe, że wszyscy współpracują. No i staramy się być zgodni w kwestii kluczowych decyzji energetycznych. Bo bez tego...

Byłoby tak jak u nas. Jakiś przykład na zachętę?

- Okolice miasta Linköping. To tam produkują myśliwce Gripen. A oto, co wdrożyli - pan pozwoli, że narysuję Mamy miasto i wieś. Miasto produkuje odpady, odpady trafiają do elektrociepłowni, ta zaś przerabia je na prąd i ciepło, i chłód...

Brakuje wam chłodu?

- Od 92 r. wdrażamy tak jakby odwrotność centralnego ogrzewania. Centralny chłód kosztuje tyle samo, a robi się go np. z oczyszczonych i oziębionych do kilku stopni ścieków. Zamiast wielkich klimatyzatorów montuje się więc dyskretne radiatory w suficie. Ponieważ komfort oddychania jest wyższy, ludzie korzystają z tego nawet na północy.

Wróćmy jednak do Linköping. Prócz śmieci miasto wytwarza ścieki, które płyną do oczyszczalni i do biogazowni. Czy pan wie, że ścieki jednej rodziny dają dość gazu, by ta mogła gotować na nim przez rok? Dalej, wieś produkuje zboże, z którego fabryki robią tzw. biały etanol, dostępny we wszystkich stacjach benzynowych w regionie. Wieś produkuje też paszę, no i przede wszystkim żywność: mięso, mleko i warzywa trafiają do sklepów i restauracji, a odpady biologiczne i żywnościowe - do biogazowni. Z restauracji odbiera się oleje do produkcji biodiesla, a ten wraca na wieś do traktorów i trochę do elektrociepłowni, by nie zużywać oleju opałowego. Z biogazowni mamy bionawóz, który ups, kartka mi się skończyła.

W głowie się kręci od tego miksu. Krótko mówiąc, nic się nie marnuje.

- Ten deszcz pomysłów zwiemy ekologią przemysłową. Łączy technikę, współdziałanie, oszczędność i legislację. Są już miasta, gdzie wszystkie autobusy jeżdżą na biogaz ze śmieci lub ścieków. Pojawiły się po 2002 r., wraz z zapowiedzią zakazu składowania odpadów komunalnych.

Zamknęliście wysypiska?

- Na amen w 2005 r. I powstało pytanie: co zrobić z biologiczną frakcją odpadów? Jedna po drugiej gminy zaczęły przestawiać transport publiczny na biogaz, wytwarzany też z odchodów zwierzęcych. A gdzie są produkowane silniki na biometan? W Polsce, w Antoninku.

A skoro przy pomysłach jesteśmy słyszał pan może o Hammarby Sjöstad?

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

To chyba najczęściej wizytowane osiedle świata. Tuż przede mną był tu premier Korei Południowej i wycieczka przedszkolaków.

Z pewnością wyjechali zauroczeni. Nieduże, przeszklone bloki przeglądają się w wodach kanału Sickla i jeziora Hammarby. Szumi fontanna, szumią drzewa i szuwary. Idę drewnianym pomostem na koniec cypla i odkrywam ławeczki skryte w trzcinach. Pachnie wakacjami, zwalniają myśli, czas i tętno.

Nie wiem, czy byli wśród nich psycholodzy, ale niewątpliwie mnóstwo ludzi musiało się nagłowić, by z zapyziałej dzielnicy przemysłowej wyczarować osiedle dające tak bliski kontakt z naturą. I to zaledwie cztery przystanki tramwajem od centrum Sztokholmu.

Nic dziwnego, że mieszkania są tu o jedną czwartą droższe. Ludzie płacą nie tylko za widok z okna, ale za unikatowy ekokoncept całości. Ogrzewanie? Ciepłem odzyskanym ze spalonych śmieci, z brudnej wody i biopaliw. Czysta deszczówka z dachów zamiast do ścieków trafia tu do jeziora. Brudna z ulic kończy podobnie, tyle że jest po drodze oczyszczana. Ze ścieków pozyskuje się biogaz i nawóz. Popularny jest tu carpooling - zamiast kupować własny, rodziny dzielą się jednym samochodem.

Co ze śmieciami? Mieszkańcy wrzucają je do stacjonarnych pojemników, skąd podziemnymi rurami zasysane są (niczym listy w poczcie pneumatycznej) do stacji odległych o parę kilometrów. Tam też, zamiast hałasować między blokami, dojeżdżają śmieciarki. Są oczywiście baterie słoneczne, są pompy ciepła, jest centralny chłód. Cool! - krzykną ekolodzy na wieść, że choć 11-tysięczne Hammarby Sjöstad zużywa wszystkiego o połowę mniej niż inne osiedla, to jego budowa okazała się tylko o 6 proc. droższa.

Mnie jednak nie jest do śmiechu. Jadąc na lotnisko Arlanda (ogrzewane geotermalnie) nabieram obaw, że za sukcesami Szwedów stoi coś, co nie poddaje się naśladownictwu: mentalność.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Myślę, że korzenie waszego cudu sięgają poza kryzys naftowy

- Pyta pan, czy jesteśmy skąpi? Cóż, bieda, klimat i religia sprawiły, że oszczędność w naszym wydaniu jawi się innym jako dziwactwo lub skąpstwo. Przykład. Chcąc rozluźnić atmosferę, pewien Szwed na konferencji w Polsce powiedział: „Teraz jesteśmy rozrzutni - kupujemy, używamy, wyrzucamy. A kiedyś? Moja babcia nic nie wyrzucała, nawet sznurki zbierała. Miała dla nich dwa pudełka. Na jednym napisała: » Sznurki do ponownego użycia «. Na drugim: » Sznurki zbyt krótkie, by je ponownie użyć «. Ale były trzy...”

Choć słuchało tego ze sto osób, tylko Szwedzi się śmiali. Rozpoznaliśmy się w tej anegdocie. Potem po cichu doszliśmy do wniosku, że Polacy są jednak z innej gliny.

Musieliście być bardzo biedni.

- Była duma, głód i nieurodzaj. I było ogromne pijaństwo, gdy w XVIII w. odkryto, że z ziemniaka da się zrobić wódkę. Z drugiej strony - religia. Prym wiódł luteranizm, który - pewnie przez warunki klimatyczne - przybrał w Szwecji szczególnie surową formę i do tej pory przyprawia nas o moralnego kaca.

A biedę i beznadzieję, które nękały nas całe wieki, pamiętali jeszcze moi dziadkowie. Powiedzenie "lort Sverige", czyli "brudna Szwecja", zrodziła przejmująca relacja ze szwedzkiej prowincji z 1938 r.

Po wojnie zaczęło się poprawiać, w latach 60. mówić o dobrobycie, ale kryzys naftowy obnażył naszą słabość. Niezależność i bezpieczeństwo stały się wręcz narodową obsesją.

Dziś macie własny samolot bojowy, znane marki aut, telefony komórkowe, a w domach na całym świecie stoją meble z Ikei. I wciąż żyjecie w czasie przyszłym.

- Lodówka, lustrzanka, rozrusznik serca, zamek błyskawiczny, kartonik Tetra-Pak, implant tytanowy, Skype... - mamy sporo wynalazków, bo lubimy eksperymentować, ulepszać...

... I zbawiać świat. 13 lat temu Szwecja pomogła Polsce uporać się z powodzią tysiąclecia. Teraz niczym misjonarze wśród pogan jeździcie i głosicie dobrą nowinę. Energetyczną.

- Bo większość tych rozwiązań można łatwo wdrożyć w Polsce! Przede wszystkim macie dużo ludzi i duży sektor rolniczy, a to oznacza dużo odpadów. Macie chyba najlepsze warunki w Europie do produkcji biopaliw na bazie drewna i biopaliw pochodzenia rolniczego. Macie dużo ziemi na uprawy roślin energetycznych, które oczyszczają glebę z metali ciężkich, a które można nawozić ściekami i efektywnie spalać. Macie sieć gazową, której my nie mamy, a którą moglibyście rozprowadzać biometan. Macie w końcu sieć cieplną, której z kolei nie mają Norwegowie, ogrzewający domy tanim prądem z elektrowni wodnych.

Ale może nie mamy pieniędzy na te nowinki?

- Bez obaw. W Szwecji, jeśli coś się nie opłaca, to się tego nie robi. Jesteśmy skąpi, więc nasze rozwiązania są tanie - to ich znak firmowy. Polska ma wszystko, by je wdrożyć. Brakuje wam tylko paru ustaw i przekonania, że to gra o przyszłość. Proszę pamiętać, że niezależność to wolność, wolność to szczęście, a szczęścia nie warto odkładać na później...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Kiedy pójdziemy tą drogą? Skoro boimy się złożonych, kosztownych i realizowanych latami inwestycji, na których trudno zbić kapitał polityczny? Nie jesteśmy tak oszczędni, cierpliwi, zgodni ani zapobiegliwi jak Szwedzi. W dodatku nie umiemy współdziałać. Może ta nasza beztroska czyni nas chociaż szczęśliwszymi - pocieszałem się, patrząc, jak starannie pan radca składa kartki pełne nowych technologii. Włożył je do starej torby, wsiadł do starego saaba i niespiesznie odjechał („ważne dokąd zmierzamy, a nie jak szybko”). A ja sprawdziłem i kolejne zaskoczenie: Szwedzi są szczęśliwi i biją nas w tym na głowę! Podobnie jak inne kraje skandynawskie, które zadbały o swoją energetyczną niezależność. Myślicie, że to przypadek?

Czytaj też:

http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,828 ... a_tym.html
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,828 ... awski.html
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,828 ... etyke.html

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,8282169.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 21 października 2010, o 12:55

Obcy w mieście? Nie szkodzi. W stolicy Śląska oprowadzą cię za darmo, przez komórkę

Obrazek


Katowice jako pierwsze miasto w Polsce zainstalowało swój przewodnik w tzw. rozszerzonej rzeczywistości, czyli w systemie, który łączy świat rzeczywisty ze światem generowanym komputerowo. Na razie taka mapa miasta dostępna jest w Smartphone'ach z systemem Android i w iPhone'ach.

Jak to działa?

Wychodzisz z pociągu i po jednym kliknięciu w przeglądarkę rozszerzonej rzeczywistości (Katowice wybrały Layar, jest dostępna w iPhone'ach i Smartphone'ach za darmo) widzisz w komórce, w którym miejscu miasta jesteś i jaka odległość dzieli cię od wybranego celu.

To było możliwe i ze zwykłym GPS-em - powiecie. Tak, ale rozszerzona rzeczywistość daje dodatkowe efekty. Kiedy telefon skierujesz na jakiś obiekt, a jest on umieszczony w przewodniku, na ekranie zobaczysz jego opis i porcję informacji: co to za obiekt, jaka jest jego historia, godziny otwarcia, atrakcje, jakich się możesz spodziewać. Są tam również podpięte numery telefonów i adresy stron internetowych. Można je wybrać bezpośrednio z ekranu.

Kiedy się przemieszczamy, na ekranie pojawiają się informacje o mijanych po drodze obiektach, np. o Spodku albo Teatrze Śląskim.

http://vimeo.com/14665099

W komórkowym przewodniku ma być także dostępna funkcja "wydarzenia": przed dużym koncertem w Spodku znajdziesz informację, jak dojść z dworca, przed muzycznym Off Festivalem - gdzie kupić bilet, jak trafić pod scenę albo na pole namiotowe.

Katowice wpisały do mapy na razie 50 obiektów: kina, muzea, teatry, wystawy, hotele, urzędy. - Niewykluczone, że dołożymy również restauracje i kafejki - mówi Jakub Jarząbek z biura prasowego miasta.

System działa na terenie śródmieścia i dwóch zabytkowych dzielnic - Giszowca i Nikiszowca, i w dwóch wersjach językowych - polskiej i angielskiej. Kosztował miasto niewiele - 16 tys. zł.

Przeglądarka Layar znajduje informacje o obiektach za pomocą GPS-u i kompasu w komórkach. Może być używana jako przewodnik, często jest wykorzystywana w reklamie. Instalują się na niej centra handlowe, restauracje, deweloperzy, np. w Amsterdamie, spacerując po ulicach, dostajesz na ekranie informacje, które nieruchomości z tych, jakie właśnie mijasz, są na sprzedaż.

- Kolega pojechał na weekend do Londynu. Zobaczył reklamę Layar, ściągnął program na komórkę i już po chwili na ekranie widział, gdzie wokół są knajpki i teatry. Zachwyciliśmy się i zrobiliśmy to w Katowicach - opowiada Bartłomiej Bandoła z firmy MBT Media, która opublikowała przewodnik po Katowicach.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,837 ... stosc.html

ODPOWIEDZ