Podejrzane w innych miastach :)

Wszystko, co nie związane jest z tematyką forum.

Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 27 lipca 2010, o 18:03

O jak miło, że nie tylko ja nie ulegam zbiorowej ekologicznej histerii :)
pletwa

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 27 lipca 2010, o 18:18

Obrazek
Wandale z afiszami atakują nie tylko mury kamienic
Angelika Chećko
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-27 11:19

Plakaciarze zaklejają również autobusy, tramwaje, przystanki, słupy i skrzynki energetyczne. Jak wrocławskie służby radzą sobie z tym problemem?

Obrazek Obrazek Obrazek

Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Plakaciarze oklejają m.in. skrzynki i słupy

- Rozwieszanie plakatów w mieście otwarcie można nazwać aktem wandalizmu - mówi Ewa Mazur, rzeczniczka prasowa Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta. - Wszelkie afisze i naklejki pojawiają się na okrągło na przystankach miejskich, znakach drogowych, słupach oświetleniowych, a w szczególności na szafach sterowniczych przy drodze.

Ostatnio ZDiUM zorganizował przetarg na ich oczyszczenie. Wykonawcy zapłacił 200 tys. zł.

- Kiedyś zgadzaliśmy się na umieszczanie ogłoszeń i plakatów na wiatach przystankowych. Jednak musieliśmy się z tego wycofać, ponieważ nie były one później usuwane - tłumaczy Mazur. Skarży się na obojętność pasażerów. - Nie reagują, gdy widzą osoby rozlepiające afisze na przystankach.

Rzeczniczka zapewnia, że ZDiUM zawsze stara się odnaleźć sprawców: - Współpracujemy ze strażą miejską, która pomaga nam w schwytaniu takich osób. Niekiedy jest to niemożliwe, więc udajemy się do organizatora imprezy, którego nazwa widnieje na plakacie, i nakładamy na niego karę. Tłumaczą się, że nie zlecali wieszania reklam w niedozwolonych miejscach, i zrzucają winę na zatrudnionych na umowę-zlecenie studentów. Czasem sami zdejmują plakaty.

Na plakaciarzy skarży się również Janusz Krzeszowski, rzecznik prasowy MPK: - Ich łapaniem nie mogą zajmować się kierowcy, bo ich najważniejszym zadaniem jest bezpieczne dowiezienie ludzi na miejsce. Od czasu do czasu zdarzają się jednak bohaterscy pasażerowie. Chwytają delikwentów i zmuszają do wyjścia lub prowadzą do kierowcy, który powiadamia policję. Najczęściej ludzie reagują w ten sposób dopiero po nagłośnieniu problemu w mediach.

W MPK nielegalne reklamy usuwane są codziennie podczas sprzątania autobusów i tramwajów.

Plakatami i ulotkami zaklejane są również słupy energetyczne i skrzynki elektryczne. Anna Wojcieszczyk, rzeczniczka prasowa EnergiiPro twierdzi jednak, że we Wrocławiu nie jest to wielki problem. Jeżeli zaklejane są skrzynki, firma wysyła pisma do właścicieli ogłoszeń, aby je usunęli. Czasem afisze ściągają pracownicy EnergiiPro.

Źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... ienic.html

Obrazek
Mieszkańcy Tarnobrzega mają dosyć. Mówią "Nie” bezkarnemu oblepianiu miejskich latarni
Grzegorz LIPIEC

Nikt nie kontroluje wieszania ogłoszeń na lampach oświetleniowych w Tarnobrzegu. Straż miejska zapowiada, że to się zmieni.
Firmy kredytowe urządziły sobie "reklamową wojnę” niszcząc słupy oświetleniowe w całym Tarnobrzegu. Na zdjęciu ulica Wyszyńskiego.

Lampy oświetleniowe nie są tablicami ogłoszeniowymi. Nikt nie może tak po prostu powiesić na nich reklam. Jednak wiele prywatnych osób, a także przedsiębiorców szpeci je swoimi reklamami. Po naszym ubiegłotygodniowym tekście "Szpecąca reklama na słupach oświetleniowych w Tarnobrzegu” rozdzwoniły się nasze redakcyjne telefony. Kontaktowali się z nami mieszkańcy naszego miasta, ale również i przedstawiciele biur kredytowych, którzy zlecają naklejanie reklam.

BRONIMY SIĘ
- Do tej pory byliśmy grzeczni wobec konkurencji - tłumaczy właścicielka jednego z tarnobrzeskich oddziałów biur kredytowych. - Żarty się skończyły, kiedy konkurencja nasyła na nas straż miejską, a sama klei reklamy na lampach oświetleniowych bez żadnego umiaru.
Nasza rozmówczyni uważa, że ogromna liczba ogłoszeń na słupach oświetleniowych to wynik ciągłej reklamowej wojny.
- To walka o klienta, choć nie jestem zwolenniczkom zaklejania miejskich latarni. Co mam jednak zrobić, kiedy moi pracownicy wieszają plakat, a za nimi przyjeżdża konkurencja, która zdziera nasze ogłoszenie i przykleja na to miejsce trzy swoje ulotki. Przecież to jest dopiero skandaliczne zachowanie.

ŁAMANIE ZASAD
Lampy oświetleniowe przy tarnobrzeskich ulicach są własnością PGE Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego w Rzeszowie. Jak się okazuje nikt nie może, ot tak samodzielnie, naklejać reklamy na słupy oświetleniowe. Taką usługę wykonuje tylko i wyłącznie firma z Rzeszowa.

Czy można coś zrobić, aby w końcu szpecące reklamy nie były już przyklejane na miejskie latarnie? Za naklejanie reklam na uliczne lampy strażnicy miejscy wypisują najczęściej mandaty od 50 do 500 złotych. Wysokość kary zależy między innymi od ilości przyklejonych kartek. Poza mandatami strażnicy często też stosują pouczenia. Rzadziej sprawa kończy się skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu.

Strażnicy miejscy zapowiadają, że będą konsekwentni w ściganiu tych wszystkich, którzy w niedozwolonym miejscu reklamują swoje usługi

źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /929019596
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 28 lipca 2010, o 10:42

kamilkw pisze:O jak miło, że nie tylko ja nie ulegam zbiorowej ekologicznej histerii :)
Może jednak warto wczytać się w temat ??

Zalety elektryków

1 Brak hałasu w miastach
2 Emisja spalin następuje w elektrowni nie w centrum miasta
3 Koszty energii elektrycznej są bardziej przewidywalne niż ceny gazu albo ropy, mniej uzależnione od wydarzeń międzynarodowych. Rozwój komunikacji elektrycznej zmniejsza zależność kraju od ropy naftowej, a tym samym zależność kraju od manipulacji cenami na rynkach naftowych, oznacza spadek zużycia energii przez pojazd nawet o 90% a to dlatego że sprawność pojazdów z napędem elektrycznym wynosi ok. 75-80% podczas gdy pojazdów spalinowych ledwie ok. 15-20%. Silniki elektryczne są tańsze w eksploatacji (koszt przejechania 100 km samochodem osobowym zamyka się w kwocie 2-5zł, w zależności od prędkości pojazdu i kosztów 1 kWh). Ładowanie akumulatorów w nocy może przyczynić się do redukcji kosztów eksploatacji (koszty związane z utrzymaniem sieci w przypadku gdy ilość przesyłanej przez nią energii elektrycznej jest znikoma) i wyrównywania obciążenia sieci energetycznej. Nawet gdy są zasilane energią elektryczną wytwarzaną na drodze spalania węgla to i tak są o bardziej efektywne i mniej zanieczyszczają środowisko niż pojazdy z silnikami spalinowymi.

5 Koszt naprawy serwisowania (sinik spalinowy składa się z 9000 części dodaj do tego skrzynie biegów, układ paliwowy ,chłodnice,wal korbowy ,katalizator,układ wydechowy, sprzęgło ,filtry oleju ,filtry powietrza, świece I wiele innych części których jako laik nie pamiętam

Silnik elektryczny nie potrzebuje żadnej z tych rzeczy

Silnik spalinowy

Obrazek

Silnik elektryczny

Obrazek

Minusy to na razie wysoka cena samochodów

Polecam stronę http://www.samochodyelektryczne.org/

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 28 lipca 2010, o 11:01

Minusem jeż też energochłonna i bardzo nieekologiczna produkcja akumulatorów do samochodów elektrycznych. Nie powstał samochód elektryczny którym byś dojechał np do Warszawy. Gdzieś za Radomiem skończy się prąd. Ładowanie trwa kilkukrotnie dłużej niż sama jazda. I dla mnie lepiej żeby już w miastach były zanieczyszczenia niż poza miastami.
pletwa

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 28 lipca 2010, o 19:13

kamilkw pisze:Minusem jeż też energochłonna i bardzo nieekologiczna produkcja akumulatorów do samochodów elektrycznych.
Produkcja ropy za to jest bardzo ekologiczna :lol: W szczególności to widać w zatoce meksykańskiej !! Produkcja ropy jest jeszcze bardziej energochłonna ! Jak myślisz ile Energi zużywa się na wybudowanie platform wiertniczych , rafinerii + energia na rafinacje , tankowców rurociągów , stacji benzynowych :)
kamilkw pisze: Nie powstał samochód elektryczny którym byś dojechał np do Warszawy. Gdzieś za Radomiem skończy się prąd. Ładowanie trwa kilkukrotnie dłużej niż sama jazda.
PININFARINA BO na jednym ładowaniu: 250 km
MERCEDES Blue ZERO E CELL na jednym ładowaniu: 200 km
Mitsubishi iMiEV na jednym ładowaniu: 160 km
NISSAN LEAF na jednym ładowaniu: 160km
Hyundai i10 Electric Zasięg 160 km Czas ładowania 85%: 15 minut
LIGHTNING GT Czas ładowania 100%: około 10 minut , zasięg na jednym ładowaniu: 400 km
REVA NXR na jednym ładowaniu: 200 km
ZAP X Zasięg na jednym ładowaniu: 560 km
Czas ładowania 0-95%: około 10 minut

Tesla Roadster Zasięg na jednym ładowaniu: 390 km

Poza tym Istnieje coś takiego ja terminale dużej mocy które maja być dostępne w miastach i przy trasach miedzy miastowych !!Czas ładowania 10 minut
kamilkw pisze:I dla mnie lepiej żeby już w miastach były zanieczyszczenia niż poza miastami.


Nie ma to jak zapach spalin o poranku :lol: Poza tym łatwiej jest kontrolować cztery kominy z elektrowni i nałożyć na nie filtry niż 50000 rur wydechowych .A w takich krajach jak Szwecja gdzie większość energii uzyskiwana jest z wiatru atomu i geotermy zanieczyszczeń niema wcale !!

W Polsce tez powoli to się zmienia

Wiatr szybko goni węgiel


Tylko połowa budowanych w najbliższych latach elektrowni będzie opalana węglem, aż 42 proc. projektów dotyczy wykorzystywania wiatru – wynika z danych PSE Operator

http://www.rp.pl/artykul/513626.html

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 28 lipca 2010, o 19:29

to nie wątek o ekologii
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 29 lipca 2010, o 09:24

sueno pisze:to nie wątek o ekologii
Przepraszam ale nie znoszę jak ktoś pisze głupoty !!

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 29 lipca 2010, o 09:37

Początek chińskiego imperium na południu Polski

- Za kilka lat będą tu hotele, banki i wielkie centrum logistyczne - roztaczają wizję Chińczycy, którzy w Jaworznie otworzyli w środę największe na południu Polski Centrum Handlu Chińskiego. - Zaleją nas. Tylko patrzeć jak zrobią tu małą Azję - wieszczą się okoliczni mieszkańcy.

Na razie jest tylko jedna hala, ale za to ogromna - kilkanaście tysięcy metrów powierzchni i 160 boksów dla handlowców. Dojazd prosty, bo rzut kamieniem od autostrady. Że chińska, widać z daleka. Droga w szczerym polu przystrojona czerwonymi lampionami, a w bramie gości witają dwie pandy. Ludzie przebrani w pluszowe maskotki sprawnie rozładowują ruch i kierują na parking. W środku, między pustymi jeszcze w większości stoiskami króluje język chiński. Wystrojeni w garnitury Chińczycy śmigają między stoiskami na hulajnogach, alejkami z dumą spacerują całe rodziny Azjatów.

Hala pod Jaworznem to dopiero początek chińskiego imperium na południu Polski. Na razie na stoiskach w SCC pracuje 200 Polaków i 150 Chińczyków. A będzie dużo, dużo więcej. - Przygotowujemy się do budowy dwóch kolejnych, o wiele większych hal po drugiej stronie autostrady. Jedna będzie miała dodatkowe piętro z miejscami do mieszkania - zapowiada Tingting Liu.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... olski.html

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 29 lipca 2010, o 09:48

Katowize Hilton/ Jagiełło Krysiak Architekci

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Obrazek

http://www.archdaily.com/70594/katowize ... more-70594

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 29 lipca 2010, o 11:21

Ale to przecież Kielce mają być Chińskim miastem a tu niespodzianka Jaworzno :lol:
pletwa

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 20 sierpnia 2010, o 09:41

Jest neon, jest impreza! Neon na Mariackiej rozbłysnął

Ma 90 cm wysokości, tyle samo szerokości i świeci dziewięcioma kolorami. Neon ESK na ulicy Mariackiej rozbłysnął po raz pierwszy w czwartek wieczorem o godz. 20.06. Temu wydarzeniu towarzyszyła muzyka i oklaski kilkuset zgromadzonych osób.

- Jest neon, jest impreza! - krzyknął ktoś z tłumu. Neon chwaliła też Martyna, studentka politologii. - Rewelka! Ludzie pewnie spodziewali się czegoś ciut większego, ale on i tak jest piękny. Czy dostaniemy tytuł Europejskiej Stolicy Kultury? No jasne, że tak! - entuzjazmowała się.

Kolejnych 19 neonów ma się pojawić w Katowicach w najbliższych dniach. Ostatni, ruchomy neon będzie miał premierę na festiwalu Tauron Nowa Muzyka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 5 września 2010, o 19:56

Obrazek
Moda na hybrydy
Małgorzata Bujara 2010-09-01, ostatnia aktualizacja 2010-09-01 13:28:44.0

Podkarpackie wioski zapatrzyły się na zachód Europy i stroją swoje ulice w hybrydowe latarnie. Dostają na to miliony z Unii Europejskiej
Trzebownisko, jedna z podrzeszowskich gmin. Charakterystyczna, bo to właśnie w jej granicach leży międzynarodowe lotnisko w Jasionce. A od czerwca ulice w pięciu wioskach oświetlane są hybrydowymi latarniami.

- Byliśmy pierwszą gminą w Polsce, która na taką skalę zainwestowała w lampy hybrydowe. Mamy ich teraz w gminie dokładnie 91 podkreśla Józef Fedan, wójt Trzebowniska.

Energia to wyzwanie

Latarnię hybrydową rozpoznać można bez problemu, bo oprócz lampy zdobi ją jeszcze wiatraczek i panel słoneczny. Latarnia taka zasilana jest energią z wiatru i słońca.

- W dodatku ma akumulatorek, który magazynuje energię przez trzy, a nawet pięć dni. A świecić może od 10 do 14 godzin na dobę - opisuje Roman Kałamarz, wójt wiejskiej gminy Jarosław. W tej gminie, dzięki pieniądzom z Regionalnego Programu Operacyjnego, latarnie mają stanąć już w listopadzie br. I nie jedna, dwie, ale aż 313.

- Energia odnawialna to wyzwanie. Wg dyrektywy unijnej w sprawie promowania wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych Polska do końca 2020 roku ma mieć 15 proc. udziału takiej energii na swoim rynku energetycznym. Dlatego w wielu konkursach w kryteriach wyboru projektów przyznajemy dodatkowe punkty za poprawę wydajności energetycznej. Np. w projektach turystycznych czy dotyczących modernizacji placówek oświatowych inwestorzy często instalowali solary, czyli kolektory słoneczne. A w końcówce ub. roku ogłosiliśmy specjalny konkurs na projekty z zakresu odnawialnych źródeł energii - tłumaczy Ryszard Jur, dyrektor departamentu projektów infrastrukturalnych RPO w urzędzie marszałkowskim.

W kwietniu zostały ogłoszone wyniki tego naboru. Na listę do dofinansowania trafiły 22 takie projekty. W sumie z RPO zostanie na nie wszystkie wydanych 49,5 mln złotych.

Efekt na miarę XXI wieku

Trzebownisko sięgnęło po fundusze z innego unijnego programu - Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Gminni urzędnicy w gąszczu innych konkursów znaleźli działanie 3.3 w osi trzeciej o nazwie: "Podstawowe Usługi dla Gospodarki i Ludności Wiejskiej". Projekt Trzebowniska realizowany był od marca do czerwca br. Do przetargu stanęły cztery podmioty, wygrała firma Infrastruktura z Poznania, która zaproponowała kwotę 1,885 mln zł i udzieliła ośmiu lat gwarancji. Dofinansowanie z PROW to 1,189 mln zł.

- Weszliśmy w ten projekt, bo jest w perspektywie wielu lat bardzo oszczędny. A wiadomo, im więcej, chłopie, oszczędzasz, tym więcej masz - mówi wójt Fedan.

Dzięki projektowi oświetlone zostały: Trzebownisko, Łukawiec, Zaczernie, Stobierna, Wólka Podleśna. Najmniej latarni jest w gminnym Trzebownisku, najwięcej - 40 - w Wólce Podleśnej.

- Dobór miejsc, gdzie ustawione zostały lampy hybrydowe, nie był przypadkowy. Wybrane zostały miejsca, gdzie dostęp do standardowej sieci energetycznej jest mocno utrudniony, a w niejednym przypadku był wręcz niemożliwy - mówi Dominika Hartman z Referatu Budownictwa i Rozwoju Gospodarczego Urzędu Gminy w Trzebownisku.

Dowiadujemy się tu, że do budowy lamp użyte zostały wysokiej jakości materiały oraz oprawy oświetleniowe z diodą LED o dużej żywotności, kilkakrotnie przewyższającej standardowe lampy.

Diody LED emitują zimne, białe światło. Taka barwa jest korzystna, ponieważ pozwala na lepsze rozróżnianie kształtów i kolorów nocą. Jednym z elementów latarni jest elektroniczny moduł powiadomień o pracy systemu, który wykorzystuje technologię GSM i radiową. Dzięki temu pracownicy urzędu gminy mogą w każdej chwili sprawdzić, co się dzieje z latarniami.

- Mamy dostęp do specjalnej strony internetowej operatora, w każdej chwili możemy sprawdzić, co się dzieje, są tam informacje o awariach z podaniem ich zakresu i lokalizacji uszkodzonej lampy, próbach kradzieży lampy, a także wstrząsach i uderzeniach - opowiada Dominika Hartman.

- Celem inwestycji było poprawienie bezpieczeństwa. Budowa tradycyjnej sieci na tych terenach była bardzo utrudniona, dlatego też poszukiwaliśmy innego rozwiązania. Oświetlenie to świetnie spełnia swoją rolę. Zasilane energią słoneczną i wiatrową pozwala uzyskać dostęp do całkowicie bezpłatnej i czystej ekologicznie energii - podkreśla Hartman.

- Uzyskaliśmy efekt na miarę XXI wieku - w gminie są naprawdę dumni.

Inni się uczyli, myśmy brali

- Co wam przyszło do głowy z tymi latarniami hybrydowymi? Nie macie w gminie żadnych innych potrzeb? - pytam wójta gminy wiejskiej Jarosław, czyli konglomeratu 13 wiosek rozłożonych wokół miasta powiatowego.

Wójt Kałamarz uśmiecha się od ucha do ucha: - To nie wynika z tego, że coś sobie ubzduraliśmy, absolutnie. Ale gmina na chwilę obecną ma wykonane 100 proc. kanalizacji, 100 proc. wodociągów, 100 proc. gazyfikacji, 100 proc. telefonizacji, mamy własne wysypisko śmieci ulokowane w Wólce Pełkińskiej. W tym roku wszystkie szkoły też będą miały hale sportowe. Będziemy, jeśli nie jedyną, to jedną z niewielu gmin na Podkarpaciu w takiej sytuacji - opisuje.

W gminie jest siedem szkół. Oświata pożera połowę budżetu, który w tym roku wynosi 26,5 mln zł. W tym roku zakończy się budowa dwóch ostatnich hal sportowych. Dlatego samorządowcy z gminy pomyśleli: trzeba się brać za nowe tematy. Wójt wpadł na pomysł instalowania latarni hybrydowych, rada gminy jednogłośnie przyklasnęła.

Gdy mimo tych wyjaśnień trochę się dziwię, skąd w gminie takie pomysły, wójt opowiada historię starań o dotacje europejskie. Kałamarz wójtem jest tu od 20 lat. Absolwent prawa, a także podyplomowych studiów z zakresu integracji europejskiej na Akademii Ekonomicznej w Krakowie.

- Myśmy sięgali po pomoc unijną już wtedy, gdy jeszcze inni wójtowie dziwili się: "a po co nam kanalizacja?", a niektórzy powątpiewali nawet w potrzebę budowy wodociągów. A ja wyczułem bardzo szybko, jaka to dobra okazja. Trzy razy załapałem się na "Sapard". Inne gminy, zanim nauczyły się, jak to robić, już było po "Sapardzie". A myśmy z tego programu wybudowali kanalizację w Woli Buchowskiej, Surochowie i Makowisku. Gmina Jarosław była pierwszą gminą w Polsce, która złożyła wniosek do programu "Sapard". Gratulował mi osobiście ówczesny marszałek Sejmu Marek Borowski. Zaprosił i wyróżnił dziewięć gmin z Polski, które jako pierwsze złożyły wnioski i załapały się do "Sapardu". To było w 2000, a może 2001 roku - wspomina Kałamarz.

Wcześniej gmina skorzystała z programu "Phare" i dzięki temu skanalizowała Muninę, Tuczempy i Morawsko.

- To ile w sumie pieniędzy gmina ściągnęła do tej pory z funduszy europejskich? - zastanawiam się.

- Powiem tak: na pobory wójt zarobił. Z nadwyżką strasznie dużą - śmieje się. - A tak na poważnie to ok. 25 mln zł razem z dotacjami - wylicza.

Chłopy mówią; a po co nam hybrydy?

Gmina Jarosław jest rozległa. 13 wiosek i 13 tysięcy mieszkańców. Gdyby chcieć przejechać z jednego jej końca na drugi, trzeba by pokonać 36 kilometrów.

Oprócz wydatków na oświatę czy na drogi gmina musi wydawać sporą kwotę na energię. Z rocznego budżetu trzeba wysupłać 2 mln zł. Za samo oświetlenie uliczne 400 tysięcy. - A latarnie nie świecą całą noc. Zapalane są o zmroku, gaszone o 23-23.30. Czasem troszkę z rana, na godzinkę czasu się je włącza - zastrzega wójt.

A lampy - przestarzałe, mają po osiem, dziesięć lat: oprawy zardzewiały, oświetlenie sodowe i rtęciowe, które ciągnie o jedną trzecią luksów więcej niż te nowocześniejsze. Same utrapienia.

- Wychodzę z takiego założenia: jak byłem jednym z pierwszych na kanalizację, to tak samo muszę się zachować w stosunku do energii odnawialnej. Póki Unia Europejska stawia nacisk na to, wymaga i daje pieniądze. Teraz chłopy mówią tak: "po co nam hybrydy?" Tak samo jak kiedyś: "po co nam kanalizacja?". A nie oszukujmy się: za chwilę, jeżeli się kapną, tych pieniędzy już nie będzie. Dlatego kto pierwszy, ten ma większą możliwość skorzystania ze środków pomocowych. Wiemy, że energia w Polsce jest piekielnie droga i będzie jeszcze droższa - rozmyśla wójt.

Wójt Kałamarz o hybrydach po raz pierwszy pomyślał na wycieczce do Hiszpanii trzy lata temu. Zobaczył je tam, popytał. Okazało się, że Hiszpanie stawiali je dzięki funduszom unijnym.

- Gdy zobaczyłem u nas ogłoszenie o naborze na energię odnawialną, od razu pomyślałem: wchodzę w to - słyszymy.

Wniosek gminy Jarosław jest potężny. Obejmuje 12 wiosek. Wartość projektu to 9,956 mln zł (maksymalnie można było zgłosić wniosek do 10 mln zł). A dofinansowanie 8,232 mln zł. Różnicę pokryje gmina.

- Będziemy je stawiać tam, gdzie do tej pory oświetlenia nie ma, bo np. zakładowi energetycznemu nie opłacało się ich stawiać, gdyż była zbyt duża odległość od infrastruktury energetycznej, a także w rejonach, gdzie są nowe budowy domów. Już czuję, że będą awantury, bo stare oświetlenie będę wyłączał przed północą, jak do tej pory, a hybrydy będą się świecić całą noc. Będą ludzie się skarżyć, oj, będą - przewiduje wójt.

Latarnia będzie miała 8 m wysokości, w ziemię wkopana będzie na metr. Ramię wiatraka będzie miało 0,8 m. Gmina załatwiła już sobie z właścicielami gruntów zgody na udostępnienie tych skrawków podłoża.

2,2 mln oszczędności

Wniosek gminni urzędnicy pisali sami, nie różnił się wiele od tych składanych wcześniej na kanalizację. Został złożony w marcu tego roku. Jego częścią były skrupulatne wyliczenia. Te już musieli dla niej przeprowadzić tzw. branżowcy zewnętrzni. To oni wyliczyli, że jedna latarnia hybrydowa będzie gminę kosztować jakieś 32 tys. zł. Razem z utrzymaniem jej przez 20 lat to koszt 35,7 tys. zł.

Firma zewnętrzna przedstawiła też kalkulacje, z których wynika, że wybudowanie i utrzymanie przez taki sam okres lampy tradycyjnej to koszt 42,5 tys. zł. Sama taka lampa kosztuje ok. 1,5 tys zł, do tego kosztu należy doliczyć koszty projektu budowlanego, budowy sieci energetycznej oraz energii elektrycznej.

- Różnica może niewielka, bo 7 tys. zł. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę 313 lamp, to w ciągu 20 lat da nam już kwotę 2,2 mln zł oszczędności. Za to można wybudować średniej wielkości salę sportową. Co roku mamy oszczędności ok. 100 tys. zł. A to wszystko wyliczenia niebiorące pod uwagę wzrostów cen energii - rachuje wójt.

- A już nie mówię o dużej oszczędności, jeśli chodzi o środowisko, i to nie tylko gminy Jarosław. Zyskuje cała kula ziemska, niech ta jedna nasza gmina będzie takim małym trybikiem w tym całym systemie - dodaje.

Gmina ma już niemal wszystkie dokumenty, ma pozwolenie na budowę, czeka tylko na podpisanie umowy z urzędem marszałkowskim, chciałaby z końcem września ogłosić przetarg. Tak żeby do końca grudnia latarnie mogły już oświetlać podjarosławskie wioski. - Instalacja lamp będzie najprostszą rzeczą do wykonania w całym tym projekcie. Bo trwać to będzie trzy miesiące i jest bardzo proste technologicznie - mówią w gminie.

Wójt już rozmyśla nad drugim etapem projektu. Chciałby w dalszej kolejności wymienić 914 istniejących już latarni na hybrydowe. - Jak się tylko jakiś konkurs pokaże, to od razu piszemy - zapowiada.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

źródło: http://funduszeue.wyborcza.biz/Fundusze ... 22997.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 12 września 2010, o 09:55

Model nowej sali koncertowej NOSPR zaprezentowano w... Aleksandrowie Łódzkim

Obrazek

Obrazek

Takiego obiektu nie ma w całej Polsce. Będzie w Katowicach. Chodzi o nową salę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, która ma powstać na terenie po kopalni Katowice i która będzie częścią tzw. strefy kultury, obok nowego Muzeum Śląskiego i Międzynarodowego Centrum Kongresowego.

Wczoraj Tomasz Konior, autor projektu nowego NOSPR-u, zaprezentował makietę sali koncertowej. Ale nie u nas, tylko w... Aleksandrowie Łódzkim. Dlaczego? Bo tam znalazł firmę, którą uznał za najbardziej wiarygodną i która ją przygotowała.

W Katowicach makietę sali w skali 1:10, czyli o wymiarach siedem metrów na cztery i o wysokości dwóch metrów, obejrzymy prawdopodobnie w przyszłym roku.

- Ta makieta jest ciągle w fazie badań, i właśnie po to, aby te badania przeprowadzić, ją przygotowano - wyjaśnia Tomasz Konior. Jak wyglądają takie badania? W makiecie są zarówno fotele, jak i miniaturowe postaci ludzi. Specjalne czujniki mierzą dźwięki, jakie docierają ze sceny do każdego miejsca.

W projektowaniu sali koncertowej udział bierze japońska firma Nagata Acoustic. Współpracowali m.in. przy budowie sali koncertowej Walt Disney Concert Hall w Los Angeles czy sali koncertowej w Kopenhadze (Danish Radio Concert Hall). Słowem: to jedni z najlepszych specjalistów od akustyki na świecie! Tomaszowi Koniorowi udało się nawiązać z nimi współpracę dzięki Krystianowi Zimermanowi.

- To dobry duch tego projektu - przyznaje architekt. Dzięki niemu mógł obejrzeć najlepsze sale koncertowe w Japonii i USA, a potem - poznać akustyków z Nagata Acoustic.

Przypomnijmy: budowa nowej siedziby NOSPR-u za 259 milionów złotych (część ma pochodzić z unijnego grantu) ma rozpocząć się wiosną przyszłego roku. Pierwszy koncert usłyszymy tu w 2013 roku. Budynek powstanie ze szkła i cegieł, a sala - z klejonego drewna brzozowego. Jak podkreśla architekt, przy projektowaniu inspirował się Nikiszowcem. Będą tu więc m.in. nawiązania do okien "familoków".

Sala koncertowa pomieści 1,8 tys. osób. Widz w najdalszym rzędzie będzie miał do sceny ok. 25 metrów.

Warto dodać, że w Katowicach jest już jedna wyjątkowa na skalę kraju sala koncertowa: to "Symfonia" w Akademii Muzycznej, zresztą także zaprojektowana przez Tomasza Koniora. Tyle że ta sala pomieści "jedynie" 500 osób.

http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/ ... egoria=858

Sala NOSPR jak stradivarius. Poznacie po niej Katowice

- Projektowanie sali koncertowej to w połowie technika, a w połowie sztuka - twierdzi Yasuhisa Toyota z firmy Nagata Acoustics. Od środy ten wybitny japoński specjalista od akustyki pracuje w Katowicach nad projektem siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

Obrazek


Ewa Niewiadomska: Firma Nagata Acoustics działa na całym świecie. Jakie sale koncertowe współtworzycie w tej chwili?

Yasuhisa Toyota: Pracujemy nad kilkoma salami w Stanach Zjednoczonych i sześcioma w Europie. Wśród nich jest sala koncertowa w Helsinkach, która zostanie ukończona w przyszłym roku, sala w Hamburgu, filharmonia i sala Radia France w Paryżu oraz nowa siedziba NOSPR w Katowicach. Współtworzymy też ciekawą salę kameralną w Cremonie we Włoszech. To niezwykle piękne i ciekawe miasteczko, w którym działała słynna szkoła lutnicza. Związany był z nią genialny Antonio Stradivari. Do dziś istnieje tam zresztą fabryka instrumentów muzycznych.

Duże zainteresowanie wzbudził model katowickiej sali NOSPR. Czy prób akustycznych nie da się przeprowadzić wyłącznie komputerowo?

- Oczywiście komputery potrafią bardzo wiele rzeczy i pomagają w pracy akustyków. Ale nie wszystko da się zrobić za ich pomocą. Musimy przeprowadzić symulacje na modelu, aby komputer mógł nam precyzyjnie pokazać, jak rozchodzą się dźwięki i jak się odbijają od różnych elementów architektury. To wymaga precyzyjnych eksperymentów i obliczeń, do których model jest po prostu niezbędny.



W Polsce sensacją okazały się również siedzące na widowni laleczki...

- To nic niezwykłego. Publiczność jest przecież częścią widowni. Ludzie wypełniają przestrzeń, mają na sobie ubrania pochłaniające dźwięk. Dlatego laleczki są ubrane. Gdybym wiedział, że wzbudzą takie zainteresowanie, może domalowalibyśmy im twarze i co najważniejsze, uszy (śmiech ).

Niektórzy zastanawiają się, czy będziecie im puszczać podczas prób Beethovena czy Mozarta?

- Zabawne, ale oczywiście nie puszczamy w modelu muzyki, tylko specjalne dźwięki. To pewne sygnały techniczne - krótkie, pulsacyjne. Te eksperymenty są bardzo skomplikowane, ale żeby zaspokoić ciekawość, mogę powiedzieć, że dźwięki przypominają trochę pstryknięcie palcami czy klaśnięcie.

Sala NOSPR jest ogromnie ważna dla Katowic. Jak Pan ocenia projekt Tomasza Koniora?

- Współpraca z Tomaszem Koniorem jest niezwykle ekscytująca i twórcza. Rozmawiamy o sprawach technicznych, ale też o filozofii tworzenia sal koncertowych, wizjach i marzeniach. To ważne, bo nowa sala koncertowa zawsze zmienia miasto, nie tylko ze względu na melomanów. Ludzie widzą ciekawy obiekt na zdjęciu i wiedzą od razu, że to Wiedeń, Berlin, Nowy Jork czy Katowice. Przekonacie się, że identyfikacja sali z miejscem jest bardzo duża.

Zgodził się Pan brać udział w tworzeniu sali NOSPR dzięki Krystianowi Zimermanowi. Jakie znaczenia ma dla akustyka współpraca z muzykami?

- Wpisujemy w projekt architektoniczny nasze sugestie techniczne. Proponujemy zmiany pod kątem akustyki. Współtworzymy salę. Jednak musimy pamiętać, że bez muzyki sala koncertowa jest tylko pudełkiem. Pustym pudełkiem. Przygoda ze sztuką rozpoczyna się, kiedy na scenie pojawiają się muzycy. Tylko oni potrafią naprawdę przynieść nam radość. Szczególnie kiedy jakość sali jest znakomita.

Tworząc budynek i jego wnętrze, posługujemy się językiem technicznym, jesteśmy przecież inżynierami. Muzycy porozumiewają się zupełnie inaczej. Musimy znać ich kod, wiedzieć, o co im chodzi, co jest dla nich ważne. Trzeba o muzyce rozmawiać na różne sposoby i rozważać zagadnienia akustyczne przez pryzmat muzyki.

Wspomniał Pan na początku o słynnym lutniku Antonio Stradivarim. Czy salę koncertową można porównać do instrumentu?

- Podobnie jak przy budowaniu instrumentu, oprócz precyzyjnych obliczeń technicznych musi pojawić się pierwiastek szczęścia. Nie wiem dokładnie, w jakim procencie, chociaż często jestem o to pytany. Niektórzy twierdzą, że projektowanie sal koncertowych to w połowie technika, a w połowie sztuka. Wiem natomiast na pewno, że muzyka to bardzo tajemnicze i ekscytujące zjawisko, któremu najbardziej sprzyja dobra akustyka.

http://katowice.gazeta.pl/katowice/51,3 ... 1.html?i=0

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 18 września 2010, o 09:55

Extension of Silesian Philharmonic starts

On Tuesday, 14th of September, the building of Silesian Philharmonic had been handed over to the prime contractor, the consortium of Mostostal Warszawa SA and Acciona Infraestructuras SA, and an extension started. The usable area of the existing building (3 186 sq. m) will be increased by 2 066 sq. meters to reach the total surface of 5 252 sq. m. after the modernization.

Obrazek

The investment valued PLN 31,48 million will be concluded in May 2012. “The start of construction works was delayed because of a protest of neighbouring inhabitants. Fortunately, the protest had been dismissed and the valid building permit was upheld. However, legal proceedings caused that the delivery date was changed from end of November 2011 to May 2012” – says Marek Skocza, press spokesman of the Silesian Philharmonic.

Music lovers shall be able to enjoy an organ designed by Prof. Julian Gembalski and air-conditioning of the concert hall and of all interiors. The extended building will offer a new chamber music hall for 110 seats with appropriate stage equipment and a grand piano, conference hall for 40 people, musical café with a Green Garden with 82 seats, store with albums and publications of the Philharmonic, extended ticket-office hall, more comfortable cloakroom, elevators, total liquidation of architectural barriers for the disabled. In the café, a novelty in the whole country’s scale will be stations for listening to archival recordings of the Silesian Philharmonic musicians and to collections of the sound library.


Obrazek

http://www.katowicethecity.com/extensio ... ic-starts/

Awatar użytkownika
gaki majster
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 558
Rejestracja: 12 września 2007, o 20:36
Lokalizacja: teraz:Zamość/Kielce
Kontakt:

Post autor: gaki majster » 18 września 2010, o 21:05

what...
Kielce Kielce Kielce to jest to...

ODPOWIEDZ