Stoki narciarskie
: 27 stycznia 2006, o 00:37
http://www.slowo.com.pl/?dod=11&id=4670
Słowo, 27.01.2006
Grzech marnować widoki
Już niedługo Bieliny będą słynne nie tylko z wyśmienitych truskawek, ale i z równie dobrych tras do narciarstwa biegowego. Wokół gminy wyznaczono prawie 23 kilometry ścieżek, biegnących po najpiękniejszych zakątkach gór świętokrzyskich. O tym żeby odbudować i przedłużyć istniejące od lat siedemdziesiątych ścieżki myślą też narciarze w Kielcach i Tumlinie.
Przed tą zimą na terenie całych Bielin, obok oznaczeń tras pieszych i rowerowych, pojawiły się kolejne. Pomarańczowe paski wskazują kierunek nowych ścieżek narciarstwa biegowego.
- Szukaliśmy czegoś, co ściągnie do Bielin turystów także zimą. Wysokich gór z dobrym nachyleniem, na których można byłoby zrobić stok do narciarstwa zjazdowego nie mamy. Są za to kilometry szlaków pieszych i rowerowych, więc postanowiliśmy je wykorzystać. Wybór padł na biegówki - mówi Paweł Walczyszyn, zastępca wójta Bielin.
Najpiękniejsze widoki
Dużym plusem Bielin jest to, że w tej gminie widoki są chyba najpiękniejsze w kieleckim. W wielu miejscach ścieżki narciarskie przecinają się Świętokrzyski Park Narodowy lub biegną jego granicami. Bo bieganie na ślizgach to przede wszystkim spacer, w czasie, którego można przystanąć i podziwiać to, co jest wokół.
- Oznakowaliśmy dwie trasy, o różnych stopniach trudności. Przy ich planowaniu braliśmy pod uwagę istniejące już parkingi, możliwość wynajęcia pokoi w gospodarstwach agroturystycznych a także przebieg dróg, tak aby trasy nie przecinały ich, choć nie w każdym miejsc udało się ich uniknąć. Pomagali nam fachowcy: Grzegorz Szczęsny z kieleckiego oddziału PTTK oraz Stanisław Frąk, mieszkaniec naszej gminy, który od 10 lat uprawia narciarstwo biegowe i zna doskonale teren - wyjaśnia wicewójt.
Trasa, a za nią cała reszta
- Po co nam te trasy? To proste. Gmina jest typowo rolnicza, żyjąca z truskawek. Szans na przemysł nie mamy, ale możemy rozwijać turystykę. Wyznaczenie tras narciarskich to pierwszy krok. W przyszłości wzdłuż nich powstaną punkty gastronomiczne, kolejne kwatery czy parkingi. Wszystko co mogą zorganizować mieszkańcy i zarabiać na tym - planuje Jan Gałka, wójt Bielin.
Władze gminy zdają sobie też sprawę, że samo wytyczenie ścieżek nie wystarczy. Dlatego w tym roku nie ruszyli z promowaniem ich, żeby nie zniechęcić turystów, którzy w tej chwili szukają już bardziej luksusowych trakcji. Informacje o ścieżkach ukażą się jednak we wszystkich informatorach wydawanych w tym roku z okazji Milenium Świętego Krzyża. W przyszłym sezonie na trasach będą już organizowane biegi masowe i imprezy, które pomogą pokazać, że do Bielin warto przyjechać nie tylko latem.
- Zaczęliśmy od oznakowania tras i już widzimy, że na trasach pojawia się sporo osób. W przyszłym roku trzeba będzie pomyśleć o kupieniu ratraka lub choćby skutera do przecierania tras. Planujemy też zorganizowanie biegu masowego, właśnie na teraz wytyczonych ścieżkach. To może nam pokazać je mieszkańcom świętokrzyskiego, którzy mogą przyjechać na nasze szlaki nawet tylko na popołudnie. Myślimy też o stworzeniu dodatkowej atrakcji zimowej. Może będzie to festiwal budowli ze śniegu, może uda się znaleźć osobę, która zainwestuje w całoroczny tor saneczkowy, podobny do tego jaki jest na Gubałówce w Zakopanym. Nadającą się do tego górkę mamy - planuje wicewójt Walczyszyn.
Tumlin i Kielce też dobiegną
I nie ma w tym dziwnego, bo Bieliny w urządzaniu ścieżek narciarskich mogą mieć w regionie sporą konkurencję. Bieganie od ponad pół wieku jest tradycją w podkieleckim Tumlinie, gdzie cały czas w Klubie Skała Tumlin trenuje młodzież. W latach siedemdziesiątych była tam profesjonalna szeroka ścieżka do narciarstwa stylem łyżwowym, z pełnym oświetleniem, tworząca pętlę ukryta w lesie. Teraz został z niej tylko tor treningowy, którą co roku trzeba oczyszczać z samosiejek. Ale cały czas ktoś z niego korzysta i w gminie coraz częściej mówi się o rozwijaniu terenów do biegania na deskach.
- Zainteresowanie tą dyscypliną w ostatnich latach jest większe. Biegówki przez kilka lat były w odstawce prawdopodobnie dlatego, że było mniej śniegu - mówi Piotr Piwowarczyk, trener narciarski.- Myśleliśmy o odbudowaniu oświetlenia, ale jest z tym lekki problem, bo tereny po których biegnie ścieżka należą nie tylko do dwóch gmin - Tumlina i Zagnańska, ale także do osób prywatnych.
Jednak możliwe, że już w przyszłym sezonie w pobliżu zostanie wytyczona nowa ścieżka dla biegaczy, bo o zgody sąsiadów już dopytuje właściciel wyciągu narciarskiego w Tumlinie. Wystarczy wykorzystać biegnącą u podnóża lasu drogę, przejechać ją ratrakiem i jest kilka kilometrów trasy...
- W Kielcach korzystamy z tego co już jest. Na Stadionie, wokół boiska jest pętla treningowa. Do wykorzystania nadaje się także kilka kilometrów tras rowerowych. Część oznakowano jesienią. Pozostałe poczekają do przyszłego roku - mówi Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kielcach, który sam jest zwolennikiem biegówek.
Do działania motywuje go Zenon Obara, kielczanin, który biegówki pokochał kilkadziesiąt lat temu. - Mamy rewelacyjne tereny. W samym lesie komunalnym na Stadionie jest kilkanaście kilometrów ścieżek, które przemierzyłem i które świetnie nadają się do biegania. A wokół miasta jest jeszcze więcej takich skarbów. Bo nie ma większego skarbu niż włożyć narty na nogi i ślizgając się na nich chłonąć to, co jest wokół.
-----------
Gdzie biegać
Szlak dla bardziej wysportowanych zaczyna się w Lechowie. Biegnie przez grzbiet Wału Małacentowskiego, zboczem góry Drogosiowej w kierunku Huty Nowej, a następnie przez górę Chełmy. Dalej, ze wzgórza, prowadzi w stronę Skały. Po lewej stronie można podziwiać pasma Cisowsko-Orłowińskie, Daleszyckie i Brzechowskie, a z prawej strony pasmo Łysogórskie z majestatycznie wyglądającym z tego miejsca Świętym Krzyżem. Trasa ma długość około 10 kilometrów, a znaki oznaczone są kolorem zielonym na pomarańczowym tle.
Łatwiejsza trasa wcale nie jest mniej widowiskowa. Zaczyna się w Hucie Szklanej i jest podzielona na kilka odcinków, które w sumie mają prawie 13 kilometrów długości, co pozwala wzięcie na nią dzieci czy zorganizowanie wypraw rodzinnych. Przez Bartoszowiny szlak biegnie w kierunku Podlesia, a tam ze ścieżki wznoszącej się w kierunku lasu, mamy rozległy widok na Łysiec, Przełęcz Hucką i na pasma Bielińskie i Orłowińskie.
Autor artykułu: Anna Niedzielska
Słowo, 27.01.2006
Grzech marnować widoki
Już niedługo Bieliny będą słynne nie tylko z wyśmienitych truskawek, ale i z równie dobrych tras do narciarstwa biegowego. Wokół gminy wyznaczono prawie 23 kilometry ścieżek, biegnących po najpiękniejszych zakątkach gór świętokrzyskich. O tym żeby odbudować i przedłużyć istniejące od lat siedemdziesiątych ścieżki myślą też narciarze w Kielcach i Tumlinie.
Przed tą zimą na terenie całych Bielin, obok oznaczeń tras pieszych i rowerowych, pojawiły się kolejne. Pomarańczowe paski wskazują kierunek nowych ścieżek narciarstwa biegowego.
- Szukaliśmy czegoś, co ściągnie do Bielin turystów także zimą. Wysokich gór z dobrym nachyleniem, na których można byłoby zrobić stok do narciarstwa zjazdowego nie mamy. Są za to kilometry szlaków pieszych i rowerowych, więc postanowiliśmy je wykorzystać. Wybór padł na biegówki - mówi Paweł Walczyszyn, zastępca wójta Bielin.
Najpiękniejsze widoki
Dużym plusem Bielin jest to, że w tej gminie widoki są chyba najpiękniejsze w kieleckim. W wielu miejscach ścieżki narciarskie przecinają się Świętokrzyski Park Narodowy lub biegną jego granicami. Bo bieganie na ślizgach to przede wszystkim spacer, w czasie, którego można przystanąć i podziwiać to, co jest wokół.
- Oznakowaliśmy dwie trasy, o różnych stopniach trudności. Przy ich planowaniu braliśmy pod uwagę istniejące już parkingi, możliwość wynajęcia pokoi w gospodarstwach agroturystycznych a także przebieg dróg, tak aby trasy nie przecinały ich, choć nie w każdym miejsc udało się ich uniknąć. Pomagali nam fachowcy: Grzegorz Szczęsny z kieleckiego oddziału PTTK oraz Stanisław Frąk, mieszkaniec naszej gminy, który od 10 lat uprawia narciarstwo biegowe i zna doskonale teren - wyjaśnia wicewójt.
Trasa, a za nią cała reszta
- Po co nam te trasy? To proste. Gmina jest typowo rolnicza, żyjąca z truskawek. Szans na przemysł nie mamy, ale możemy rozwijać turystykę. Wyznaczenie tras narciarskich to pierwszy krok. W przyszłości wzdłuż nich powstaną punkty gastronomiczne, kolejne kwatery czy parkingi. Wszystko co mogą zorganizować mieszkańcy i zarabiać na tym - planuje Jan Gałka, wójt Bielin.
Władze gminy zdają sobie też sprawę, że samo wytyczenie ścieżek nie wystarczy. Dlatego w tym roku nie ruszyli z promowaniem ich, żeby nie zniechęcić turystów, którzy w tej chwili szukają już bardziej luksusowych trakcji. Informacje o ścieżkach ukażą się jednak we wszystkich informatorach wydawanych w tym roku z okazji Milenium Świętego Krzyża. W przyszłym sezonie na trasach będą już organizowane biegi masowe i imprezy, które pomogą pokazać, że do Bielin warto przyjechać nie tylko latem.
- Zaczęliśmy od oznakowania tras i już widzimy, że na trasach pojawia się sporo osób. W przyszłym roku trzeba będzie pomyśleć o kupieniu ratraka lub choćby skutera do przecierania tras. Planujemy też zorganizowanie biegu masowego, właśnie na teraz wytyczonych ścieżkach. To może nam pokazać je mieszkańcom świętokrzyskiego, którzy mogą przyjechać na nasze szlaki nawet tylko na popołudnie. Myślimy też o stworzeniu dodatkowej atrakcji zimowej. Może będzie to festiwal budowli ze śniegu, może uda się znaleźć osobę, która zainwestuje w całoroczny tor saneczkowy, podobny do tego jaki jest na Gubałówce w Zakopanym. Nadającą się do tego górkę mamy - planuje wicewójt Walczyszyn.
Tumlin i Kielce też dobiegną
I nie ma w tym dziwnego, bo Bieliny w urządzaniu ścieżek narciarskich mogą mieć w regionie sporą konkurencję. Bieganie od ponad pół wieku jest tradycją w podkieleckim Tumlinie, gdzie cały czas w Klubie Skała Tumlin trenuje młodzież. W latach siedemdziesiątych była tam profesjonalna szeroka ścieżka do narciarstwa stylem łyżwowym, z pełnym oświetleniem, tworząca pętlę ukryta w lesie. Teraz został z niej tylko tor treningowy, którą co roku trzeba oczyszczać z samosiejek. Ale cały czas ktoś z niego korzysta i w gminie coraz częściej mówi się o rozwijaniu terenów do biegania na deskach.
- Zainteresowanie tą dyscypliną w ostatnich latach jest większe. Biegówki przez kilka lat były w odstawce prawdopodobnie dlatego, że było mniej śniegu - mówi Piotr Piwowarczyk, trener narciarski.- Myśleliśmy o odbudowaniu oświetlenia, ale jest z tym lekki problem, bo tereny po których biegnie ścieżka należą nie tylko do dwóch gmin - Tumlina i Zagnańska, ale także do osób prywatnych.
Jednak możliwe, że już w przyszłym sezonie w pobliżu zostanie wytyczona nowa ścieżka dla biegaczy, bo o zgody sąsiadów już dopytuje właściciel wyciągu narciarskiego w Tumlinie. Wystarczy wykorzystać biegnącą u podnóża lasu drogę, przejechać ją ratrakiem i jest kilka kilometrów trasy...
- W Kielcach korzystamy z tego co już jest. Na Stadionie, wokół boiska jest pętla treningowa. Do wykorzystania nadaje się także kilka kilometrów tras rowerowych. Część oznakowano jesienią. Pozostałe poczekają do przyszłego roku - mówi Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kielcach, który sam jest zwolennikiem biegówek.
Do działania motywuje go Zenon Obara, kielczanin, który biegówki pokochał kilkadziesiąt lat temu. - Mamy rewelacyjne tereny. W samym lesie komunalnym na Stadionie jest kilkanaście kilometrów ścieżek, które przemierzyłem i które świetnie nadają się do biegania. A wokół miasta jest jeszcze więcej takich skarbów. Bo nie ma większego skarbu niż włożyć narty na nogi i ślizgając się na nich chłonąć to, co jest wokół.
-----------
Gdzie biegać
Szlak dla bardziej wysportowanych zaczyna się w Lechowie. Biegnie przez grzbiet Wału Małacentowskiego, zboczem góry Drogosiowej w kierunku Huty Nowej, a następnie przez górę Chełmy. Dalej, ze wzgórza, prowadzi w stronę Skały. Po lewej stronie można podziwiać pasma Cisowsko-Orłowińskie, Daleszyckie i Brzechowskie, a z prawej strony pasmo Łysogórskie z majestatycznie wyglądającym z tego miejsca Świętym Krzyżem. Trasa ma długość około 10 kilometrów, a znaki oznaczone są kolorem zielonym na pomarańczowym tle.
Łatwiejsza trasa wcale nie jest mniej widowiskowa. Zaczyna się w Hucie Szklanej i jest podzielona na kilka odcinków, które w sumie mają prawie 13 kilometrów długości, co pozwala wzięcie na nią dzieci czy zorganizowanie wypraw rodzinnych. Przez Bartoszowiny szlak biegnie w kierunku Podlesia, a tam ze ścieżki wznoszącej się w kierunku lasu, mamy rozległy widok na Łysiec, Przełęcz Hucką i na pasma Bielińskie i Orłowińskie.
Autor artykułu: Anna Niedzielska

jak, 03-11-2006

