Świętokrzyskie w rankingach i statystykach

Informacje na temat znaczących inwestycji w województwie świętokrzyskim i nie tylko.

Moderatorzy: sueno, Daniel, Sirek1, Autor

halny
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1807
Rejestracja: 27 września 2005, o 20:15
Lokalizacja: Kielce

Post autor: halny » 14 listopada 2010, o 10:24


maciej
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 534
Rejestracja: 28 sierpnia 2006, o 17:41
Lokalizacja: Kielce

Post autor: maciej » 30 listopada 2010, o 13:08

Obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 29 listopada 2010 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w województwach w trzecim kwartale 2010 r.:
http://www.stat.gov.pl/gus/5840_9000_PLK_HTML.htm
świętokrzyskie....................................................3 021,97
Piąte od końca, przed lubuskim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim i podkarpackim, a blisko lubelskiego, łódzkiego i podlaskiego.

maciej
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 534
Rejestracja: 28 sierpnia 2006, o 17:41
Lokalizacja: Kielce

Post autor: maciej » 10 stycznia 2011, o 13:43

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową: "Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski 2010"
:arrow: http://ibngr.pl/index.php/pl/content/do ... a_2010.pdf

Świętokrzyskie na 14. miejscu ogółem, w kategorii "Aktywność województw wobec inwestorów" - ostatnie, 16. miejsce.
Aktywność województw wobec inwestorów rozumiana
jest, jako zdolność do kreowania wizerunku
regionu, jego popularyzacji, a także stworzenia przez
władze samorządowe dobrego klimatu dla inwestycji.

Oskar
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1330
Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
Lokalizacja: Śródmieście
Kontakt:

Post autor: Oskar » 10 stycznia 2011, o 13:48

"Jak inwestor będzie chciał to i tak przyjdzie i wyłoży kasę, a wtedy stworzymy jemu dogodne do tego warunki" ;)

Cyniczny Optymista
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 838
Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Cyniczny Optymista » 30 marca 2011, o 11:36

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... zydle.html

Orliki lecą na jednym skrzydle

Ogłoszony w exposé Donalda Tuska w 2007 r. program "Moje Boisko - Orlik 2012" zakończy się za rok. Kompleksy sportowe miały powstać w każdej gminie.

Już wiadomo, że postawi je nieco ponad połowa samorządów. Liczba może imponować, bo powstało już ponad 1,8 tys. "orlików", przed wyborami parlamentarnymi otwarty zostanie symboliczny 2012., a za rok przybędzie kolejnych 200. Według danych rządu przez statystycznego "orlika" przewija się miesięcznie tysiąc osób.

Sprawdziliśmy, ile „orlików” przypada na gminę w każdym regionie (mapka). Okazało się, że ich rozmieszczenie odbija historyczny podział na Polskę A i B. W sześciu najlepszych województwach powstało blisko 900 „orlików”, w sześciu ostatnich - połowa mniej. Proporcje pozyskanych środków na budowę wyglądają podobnie: 540 do 270 mln zł.

Mapa do złudzenia przypomina też rozkład sympatii wyborczych Polaków. "Orliki" chętniej stawiają gminy z regionów głosujących w ostatnich wyborach na PO; o połowę mniej - samorządy z województw, gdzie silny jest PiS. Wyjątkiem są opolskie i śląskie, które głosowały na PO, ale "orlikami" zbytnio się nie interesują.

Socjolog prof. Cezary Obracht-Prondzyński przyznaje, że na terenach niesprzyjających Platformie ludzie mogą być sceptyczni wobec pomysłów rządu. - Ale - analizuje - może "orlików" nie buduje się tam po prostu dlatego, że nasycenie wodociągami i kanalizacją jest małe. I na tych inwestycjach trzeba się skupić. Zatem może to być efekt różnicy cywilizacyjnej, a także dochodów gmin i kwoty wolnych środków na inwestycje. Trudno też wykluczyć przyczynę demograficzną (małe zaludnienie). I wreszcie należałoby sprawdzić, czy w gminach na wschodzie nie buduje się tańszych boisk.

- Wśród wielu przyczyn jest i taka, że bardziej konserwatywne środowiska nie widzą w tym postępu - zastanawia się Marek Rząsa, poseł PO z Podkarpacia, gdzie "orlików" powstało wyjątkowo mało. - A dzięki "orlikom" młodzi uprawiają sport, mają zajęcie, dbają o zdrowie i trzymają się z dala od kłopotów.

- To kwestia pieniędzy. Za naszych rządów był program "Blisko boisko" - budowy tańszych obiektów. I to było lepsze dla mniejszych miejscowości - przekonuje Kazimierz Gwiazdowski, poseł PiS z Podlasia.

"Orliki" finansowane były po jednej trzeciej przez rząd, samorządy województw, gminę lub powiat. Boiska do piłki nożnej, siatkówki i koszykówki są ogrodzone, z szatnią i obowiązkową opieką instruktora. Miały kosztować po mniej więcej 1 mln zł; w takim wariancie wkład gminy wynosi 333 tys. zł. Gdy obiekt był droższy, nadwyżkę gmina musiała pokrywać sama. Praktycznie wszystkie samorządy, które chciały i spełniły warunki programu, dostawały wsparcie.

W tym roku zasady nieco się zmieniły. Aby pomóc najuboższym samorządom, resort sportu zwiększył maksymalne dofinansowanie (z 333 do 470 tys. zł) dla gmin, w których dochód podatkowy na mieszkańca nie przekracza 1 tys. zł. - To oferta dla samorządów, których nie było dotąd stać na budowę - mówi Jakub Kwiatkowski, rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki.

To ważne, bo nawet na zamożnym Pomorzu w tym roku z programu wycofało się 10 z 29 gmin. - Nie było ich stać na wkład własny - tłumaczą urzędnicy.

- Dzięki nowym zasadom udało nam się skompletować 10 gmin chętnych, by zbudować "orlika" - mówi Leszek Wnętrzak ze świętokrzyskiego urzędu marszałkowskiego. Jego region ma najmniej "orlików" w przeliczeniu na gminę. - Teraz u nas wystarczy 170 tys. zł środków własnych, by postawić "orlika" wartego niecały milion, ale chętnych wielu nie ma.

- Dlaczego? Bo nam wystarczy zwykłe trawiaste boisko - odpowiada Bogusław Krukowski, sekretarz świętokrzyskiej gminy Masłów rządzonej przez wójta z PiS. - "Orliki" są fajne, ale dla nas za drogie, no i trzeba ich pilnować, a zwykłego boiska nie.
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie :)

Cyniczny Optymista
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 838
Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Cyniczny Optymista » 28 kwietnia 2011, o 23:16

Jeszcze jeden exodus
Numer: 17/2011 (1472)

To będzie kolejne stracone pokolenie – alarmują eksperci na parę dni przed otwarciem niemieckiego i austriackiego rynku pracy. Rząd uspokaja, że nie grozi nam exodus na miarę tego z 2004 r., ale wiele wskazuje na to, że już wkrótce na Zachód ruszy fala spragnionych pracy Polaków.
Dwudziestotrzyletnia Ewelina nie czekała na otwarcie niemieckiego rynku pracy. Nie mogła czekać. W rodzinnej wsi w województwie świętokrzyskim pracy dla niej po prostu nie ma. Szczyt marzeń to posada sklepowej w jedynym GS. W sąsiednim miasteczku jest duża cegielnia, ale tam do pracy nikogo nie przyjmują. Ewelina z jej dyplomem szkoły gastronomicznej była więc skazana na bezrobocie, podobnie zresztą jak prawie 17 proc. mieszkańców świętokrzyskiego, najbiedniejszego regionu w całej Unii Europejskiej.

http://www.wprost.pl/ar/241487/Jeszcze-jeden-exodus/
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie :)

Awatar użytkownika
vincent
Posty: 376
Rejestracja: 19 kwietnia 2007, o 13:02
Lokalizacja: Bilcza

Post autor: vincent » 29 kwietnia 2011, o 07:30

Autora chyba jednak trochę poniosło - z ciekawości poszperałem w danych GUS i Eurostatu i we wszystkich tabelach pkb per capita nawet w Polsce są za nami jeszcze cztery regiony
Żółć i czerwień w naszych sercach aż po życia kres!!!

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Post autor: MeehoweCK » 29 kwietnia 2011, o 10:00

chyba cała Bułgaria jest biedniejsza od Świętokrzyskiego

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3622
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 29 kwietnia 2011, o 10:18

W ogólnopolskich mediach (szczególnie mediach "salonu") przyjęty jest po prostu stereotyp świętokrzyskiego jako symbolu najwiekszego zacofania - tamci dziennikarze często nie widzą potrzeby by to w jakis sposób sprawdzać w danych statystycznych. Tu zresztą niezmiennie kłania się ignorancja lokalnych władz dotycząca właściwie rozumianej promocji miasta i regionu.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

mirstel
Posty: 31
Rejestracja: 16 sierpnia 2007, o 23:09
Lokalizacja: Kielce - moje miasto
Kontakt:

Post autor: mirstel » 30 kwietnia 2011, o 08:14

A może napisać do autora o sprostowanie wraz z podaniem statystyk.
Pozdrawiam, mirstel.

Cyniczny Optymista
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 838
Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Cyniczny Optymista » 4 maja 2011, o 07:21

GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce...

Biedne województwa gonią bogatszych sąsiadów. Najszybciej ceny rosną na Podkarpaciu, Mazurach i w Świętokrzyskiem. Na szczęście płace nie zostają w tyle

Ekonomiści podkreślają, że za szybki wzrost cen w Polsce odpowiadają zjawiska światowe - drożejące na międzynarodowych giełdach zboże, cukier, oleje, półtusze; także metale czy ropa podbijają ceny. Ale to tylko część prawdy, bo ceny w Polsce wcale nie rosną równo.

Z danych GUS, wynika, że najszybciej drożeje życie w województwach uznawanych za najbiedniejsze. Rekordzistą Polski jest podkarpackie, gdzie inflacja w IV kwartale 2010 r. skoczyła do 3,8 proc. (średnia dla całej Polski to 2,9 proc.), a od tamtej pory ceny jeszcze szybciej rosły. Na drugim miejscu jest województwo świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie - tu wzrost cen wyniósł 3,4 proc. Natomiast statystycznie najbogatsze województwo mazowieckie cieszy się najniższą inflacją - tylko 2,3 proc.

- Na te różnice regionalne nie wpływają np. ceny surowców w danym regionie, czy odległość od centrum kraju. Z takich powodów droższe mogą być np. truskawki czy wiśnie, które łatwo się psują i trudno je transportować na większe odległości - tłumaczy Michał Koleśnikow, który analizuje ceny żywności w Banku Gospodarki Żywnościowej. - Jeśli między województwami są różnice, to wynikają one głównie z większego popytu - dodaje.

Sprzedawcy mogą sobie pozwolić na większe podwyżki cen tam, gdzie ludzie się na to godzą. Od czego to zależy? Przyczyn może być kilka, choć w każdym województwie działają z różną siłą.

<b>Po pierwsze</b>- ludziom przybywa pieniędzy szybciej niż w innych częściach kraju. Płace na ścianie wschodniej należą do najniższych w kraju średnia nie przekracza 3 tys. Jednak widać, że ostatnio rosną one szybciej. Podkarpacie, Warmia i Mazury zaczynają zyskiwać na gospodarczym znaczeniu. Przez lata kapitał omijał te regiony, wybierając okolice Warszawy, Małopolskę i Dolny Śląsk. Ale już od jakiegoś czasu ten marazm gospodarczy został przełamany. Podlasie stoi przemysłem mleczarskim, Podkarpacie i Lubelszczyzna mają Dolinę Lotniczą, Warmia i Mazury przemysł meblowy czy gumowy. - Mamy większą presję na wzrost płac. Gdy pojawiają się nowi pracodawcy, muszą zaoferować lepsze warunki - uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Swoje robią też fundusze unijne, dzięki którym rozwija się infrastruktura, jest więcej pracy dla budowlańców i inżynierów.

<b>Po drugie</b>- ludzi stać na więcej. Ilość pieniędzy w kieszeni to do pewnego stopnia rzecz względna. O ile ceny żywności nie różnią się istotnie w różnych częściach kraju, o tyle czynsze i inne koszty związane z mieszkaniem - już znacznie. Za wynajem mieszkania w Warszawie płaci się kilka razy więcej niż w biednych regionach. - Za ten sam tysiąc złotych łatwiej wyżyć na podkarpackiej wsi niż w stolicy. Zwłaszcza gdy ktoś ma małe gospodarstwo rolne, kurki, grządkę z warzywami - tłumaczy prof. Maria Drozdowicz-Bieć ze Szkoły Głównej Handlowej. - A ponieważ w całej Polsce wysokość zasiłku dla bezrobotnych czy płacy minimalnej są takie same, to najbiedniejsi na ścianie wschodniej nie są tak biedni jak najbiedniejsi w Warszawie - dodaje.

<b>Po trzecie</b>- ludzie utrzymują się z dodatkowych, niezarobkowych źródeł. - Takim dodatkowym zastrzykiem finansowym są transfery od emigrantów. Podkarpacie, Podlasie mają tradycję wyjazdów do pracy, a zarobione pieniądze idą na bieżące wydatki. Kondycja finansowa rodzin nie musi być więc tak zła, jak wynikałoby to z potencjału gospodarczego województwa - wyjaśnia prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

<b>Po czwarte</b>- nie ma aż takiej liczby dyskontów.

- W dużych miastach jest olbrzymia konkurencja w handlu. Hipermarkety, dyskonty, promocje. Jak ktoś chce zaoszczędzić, nie musi nadkładać drogi - mówi Kowalski. Pozycja sklepu w małym mieście jest zupełnie inna. Agresywna konkurencja dyskontów dopiero się zaczyna, ludzie więcej kupują na bazarach. W dużych miastach ceny na lokalnych ryneczkach są wyższe niż w sklepach, a na prowincji - odwrotnie. A ruch cen na targowiskach nie jest tak pilnie śledzony przez GUS.

Z drugiej jednak strony jeśli ludzie są w pewnym stopniu samowystarczalni, to zmiany cen w sklepach mniej ich dotyczą. Stąd obserwowany przed laty paradoks, że ceny benzyny były najdroższe tam, gdzie najwięcej paliwa przemycało się zza wschodniej granicy.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,953 ... ce___.html
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie :)

Awatar użytkownika
vincent
Posty: 376
Rejestracja: 19 kwietnia 2007, o 13:02
Lokalizacja: Bilcza

Post autor: vincent » 7 lipca 2011, o 15:32

Świętokrzyskie najdynamiczniej rozwijającym się regionem w Polsce

Województwo świętokrzyskie było w ostatnich trzech latach najdynamiczniej rozwijającym się regionem w Polsce. Produkt Krajowy Brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca przyrósł o ponad 125% w porównaniu z 2007 rokiem.
Takie dane przedstawia opracowany przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego raport "Polska 2011". Na kolejnych miejscach za Świętokrzyskim usytuowała się Małopolska, Łódzkie i Wielkopolska. Najsłabszy rozwój odnotowały województwa lubuskie, pomorskie i zachodniopomorskie.

Nasz region został zakwalifikowany do kategorii województw "doganiających". Liderami w wielkości PKB pozostają Mazowsze, Dolny Śląsk i Wielkopolska. Województwo świętokrzyskie wciąż sytuuje się poniżej średniej krajowej, odnotowało jednak wzrost o 4 punkty. W 2007 roku PKB stanowiło 77 procent średniej, obecnie jest to już 81 procent.

W opinii marszałka województwa Adama Jarubasa szybki wzrost zawdzięczamy napływowi funduszy z Unii Europejskiej.

Raport Polska 2011 przynosi jednak informacje mniej korzystne dla regionu. Świętokrzyskie znalazło się na ostatnim miejscu zestawienia dotyczącego napływu zagranicznych inwestycji. Zdaniem Adama Jarubasa decyduje o tym przede wszystkim brak dobrych terenów inwestycyjnych.
W ostatnich trzech latach do województwa trafiło jedynie 94 miliony euro od zagranicznych firm. Liderujące Mazowsze pozyskało w tym samym czasie 4 miliardy 696 milionów euro.

http://www.radio.kielce.pl/page,,Swieto ... 5d01b.html
Żółć i czerwień w naszych sercach aż po życia kres!!!

Awatar użytkownika
kowalskijohn
Posty: 117
Rejestracja: 7 czerwca 2006, o 09:08

Post autor: kowalskijohn » 16 grudnia 2011, o 01:00

Obrazek
2011-12-15 17:36 , ostatnia aktualizacja: 2011-12-15 17:52
Ranking atrakcyjności inwestycyjnej polskich województw i podregionów w 2011 r.

Liderem atrakcyjności inwestycyjnej jest województwo śląskie. Za nim znalazły się woj. mazowieckie oraz dolnośląskie - wynika z tegorocznego zestawienia najatrakcyjniejszych inwestycyjnie województw. Ranking IBnGR zamykają woj. lubelskie i podlaskie.


Raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR), przygotowany we współpracy z Fundacją Konrada Adenauera w Polsce, jest siódmym z rzędu opracowaniem, którego celem jest określenie różnic w atrakcyjności inwestycyjnej województw i podregionów.

Jak wskazali autorzy badania "Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski", atrakcyjność ta jest rozumiana jako zdolność skłonienia do inwestycji poprzez oferowanie kombinacji korzyści możliwych do osiągnięcia w trakcie prowadzenia działalności gospodarczej w danej lokalizacji.

W tegorocznej edycji badania, podobnie jak przed rokiem, wyraźnym liderem atrakcyjności jest województwo śląskie. Wysoka atrakcyjność inwestycyjna cechuje województwo mazowieckie i dolnośląskie. Grupę regionów o ponadprzeciętnej atrakcyjności tworzą także województwa: małopolskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie i pomorskie.

W środku stawki znalazły się województwa: łódzkie, kujawsko-pomorskie, lubuskie oraz opolskie.

W klasie regionów o najniższej atrakcyjności znalazły się trzy województwa: podkarpackie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie. Ranking atrakcyjności inwestycyjnej zamykają województwa: lubelskie i podlaskie.

Maciej Tarkowski z IBnGR komentując wyniki raportu powiedział, że atrakcyjność inwestycyjna w dużej mierze jest konsekwencją rozwoju gospodarczego poszczególnych regionów. "Silni są najbardziej atrakcyjni i w ten sposób nakręcają swoją atrakcyjność. Słabi są najmniej atrakcyjni i jest to jeden z ich ważniejszych problemów rozwojowych" - powiedział Tarkowski.

Ocena atrakcyjności inwestycyjnej województw dokonana została na podstawie analizy siedmiu grup wskaźników cząstkowych: zasobów i kosztów pracy, aktywności województw wobec inwestorów, dostępności transportowej, wielkości rynku zbytu, poziomu rozwoju infrastruktury gospodarczej, poziomu rozwoju infrastruktury społecznej oraz poziomu bezpieczeństwa powszechnego.

Marcin Nowicki z IBnGR powiedział podczas przedstawiania wyników raportu, że wyników zestawienia nie można traktować jako typowego rankingu, ale jako wskazówki dla poszczególnych regionów Polski. "W tym rankingu nie chodzi, aby co roku przesuwać się w tę, czy tę stronę. Chodzi o to, że będąc nawet na końcu tego zestawienia, ale mając świadomość, jakie są nasze słabe strony, a jakie mocne, można było zbudować całkiem atrakcyjną ofertę inwestycyjną" - podkreślił Nowicki.
Artykuły z: PAP

Obrazek
Atrakcyjność inwestycyjna województw w 2011 r., źródło: Raport "Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski", IBnGR

Fot. Inne[/size]
Obrazek
Atrakcyjność inwestycyjna podregionów dla działalności przemysłowej w 2011 r. źródło: Raport "Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski", IBnGR

Fot. Inne

Obrazek
Atrakcyjność inwestycyjna podregionów dla działalności usługowej w 2011 r. źródło: Raport "Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski", IBnGR

Fot. Inne

Obrazek
Atrakcyjność inwestycyjna podregionów dla działalności zaawansowanej technologicznie w 2011 r. źródło: Raport "Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski", IBnGR

Fot. Inne


:arrow: Forsal.pl
--
To mówiłem ja...
Kowalski John

Oskar
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1330
Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
Lokalizacja: Śródmieście
Kontakt:

Post autor: Oskar » 12 grudnia 2013, o 09:36

Obrazek
Raport rządowej agencji. Świętokrzyskie ocenione na "fe". Inwestorzy nas omijają

Naprawdę atrakcyjnych dla inwestorów gmin w Świętokrzyskiem jest jak na lekarstwo. Mało tego, od naszego regionu przedsiębiorcy wolą się trzymać raczej z dala. Takie są smutne wnioski z najnowszego raportu rządowej agencji


- Jestem lokalnym patriotą, dlatego zawsze będę przekonywał, że i u nas warto inwestować. Choć zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest trudna - komentuje Tomasz Tworek, prezes budowlanej spółki Dorbud i szef Świętokrzyskiego Związku Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

W opublikowanym właśnie raporcie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych czytamy, że Świętokrzyskie "charakteryzuje się niską ogólną atrakcyjnością inwestycyjną, o czym świadczy przyznanie województwu klasy F wg wskaźnika potencjalnej atrakcyjności inwestycyjnej". I to w skali od A do F, gdzie F oznacza najniższą. Tak samo źle jak nasze zostało ocenione tylko województwo lubelskie. Przy okazji poprzedniej, ubiegłorocznej edycji raportu zmieściliśmy się w kategorii E.

- Oczywiście bierzemy na poważnie to zestawienie, ale nie możemy się zgodzić, że cofamy się pod względem tego potencjału. Każdy region uczestniczy, także dzięki unijnym środkom, w pewnego rodzaju maratonie. Jedni idą do przodu szybciej, inni wolniej. Nie sądzę, abyśmy robili krok w tył - twierdzi Grzegorz Orawiec, dyrektor departamentu polityki regionalnej w Urzędzie Marszałkowskim w Kielcach.

Samo badanie, określające potencjalną oraz rzeczywistą atrakcyjność regionów, prowadzone jest cyklicznie od 2010 roku. Bierze się w nim pod uwagę m.in. zasoby pracy, infrastrukturę techniczną (drogi, koleje, lotniska), mikroklimat rynkowy (szanse powodzenia inwestycji), mikroklimat administracyjny (stosunek władz lokalnych i samorządowych do inwestycji i rozwoju) czy nakłady inwestycyjne.

- Skoro teraz w rankingu "Rzeczpospolitej" dwóch tysięcy największych firm w kraju znalazło się tylko 40 firm z naszego regionu, o 10 mniej niż w 2007 roku, to też coś pokazuje. Te dane PAIiIZ w zasadzie potwierdzają problem - podkreśla Tworek.

W zestawieniu oceniono też potencjał gmin i powiatów. Jeśli chodzi o te drugie, klasę "A" przyznano tylko Kielcom - jako powiatowi grodzkiemu. W przypadku gmin wyróżniono w ten sposób Kielce, Starachowice, Ostrowiec Świętokrzyski, Połaniec, Sitkówkę-Nowiny, Skarżysko-Kamienną i Sandomierz. Klasę "B" otrzymały Strawczyn, Morawica, Miedziana Góra, Staszów, Solec-Zdrój i Ożarów.

- Dla mnie nasze miejsce nie jest zaskoczeniem - komentuje Romuald Garczewski, burmistrz Staszowa, które awansowało do klasy B. Zwraca uwagę na potencjał całego regionu staszowskiego, także Połańca oraz Tuczęp.

W sumie w klasie A i B na 102 świętokrzyskie gminy mamy 13, które można uznać za atrakcyjne. Dla przykładu w województwie warmińsko-mazurskim jest to 24, a w opolskim - 17. I tak zanotowaliśmy niewielki wzrost, bo przy okazji poprzedniego badania takich gmin o klasie A lub B było u nas tylko 11. Z drugiej strony, w 2010 roku można ich było naliczyć 16.

Najgorzej sytuacja wygląda w południowo-zachodniej części województwa. Dla przykładu w powiecie kazimierskim na pięć gmin aż cztery otrzymały ocenę F, jedna - E. Bardzo źle pod względem atrakcyjności prezentuje się też powiat pińczowski. - Mamy świeże powietrze, tego nam ludzie zazdroszczą. Nie zabiegamy o fabryki, albo zakłady, o których obecności świadczyć będą tylko kominy i zanieczyszczenie. Nie chcę takiego przemysłu, w efekcie którego konie z Michałowa będą rżeć po nocach w stadninie - mówi wójt gminy Mirosław Walasek. Dodaje jednak, że "są różni inwestorzy".

- Oczywiście nie każdego przyjście oznacza, że te wartości utracimy - zastrzega.

Raport proponuje też wskazówki dla regionu. Radzi nam stworzenie klastrów międzyregionalnych i rozwijanie inteligentnych specjalizacji. "Województwo cechuje także konkurencyjność średnich i dużych przedsiębiorstw z sektora usług rynkowych opartych na wiedzy, takich jak: działalność w zakresie architektury i inżynierii, badania i analizy techniczne, działalność detektywistyczna i ochroniarska" - czytamy.

- Mimo bolączek, z którymi trudno się nie zgodzić, widać też lokomotywy ciągnące nasz region. I dalej mogą to robić. Widać to po rekomendacjach samorządów w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020. Widać liderów, tych którzy zwracają uwagę na potrzebę przeznaczania unijnych pieniędzy z nowej perspektywy nie tyle na remont świetlicy, ale na tworzenie inkubatorów. Choć to pierwsze też oczywiście jest istotne, to jednak wiadomo, że teraz większy nacisk będzie położony właśnie na wsparcie dla przedsiębiorstw - podkreśla Orawiec.

ODPOWIEDZ