Kielecki rynek mieszkaniowy
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
Tomkie czekam z utęsknieniem kiedy ci sie zdarzy napisac merytorycznego posta na temat a nie opisującego wyłacznie twoje emocje w stosunku do mnie, ale chyba niepredko sie doczekam, ale to twój problem...
Ja tam sie zajmuje tematem i tu ciekawa analiza spadku can działek,, niezbyt dla mnie korzystna jako posiadacza takowych ale tak wygląda sytuacja i zdaję sobie z niej sprawe.
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... nieja.html
Niewątpliwie bedzie to mieć również wpływ na koszty i spadek cen mieszkań w przyszłości.
Taka wyprzedaż świadczy również o pogarszającej sie kondycji finansowej deweloperów którzy szukają gotówki na spłatę zobowiązań.
Ja tam sie zajmuje tematem i tu ciekawa analiza spadku can działek,, niezbyt dla mnie korzystna jako posiadacza takowych ale tak wygląda sytuacja i zdaję sobie z niej sprawe.
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... nieja.html
Niewątpliwie bedzie to mieć również wpływ na koszty i spadek cen mieszkań w przyszłości.
Taka wyprzedaż świadczy również o pogarszającej sie kondycji finansowej deweloperów którzy szukają gotówki na spłatę zobowiązań.
Panowie i Panie,
W obecnym czasie mieszkania i nieruchomości kupują Ci których na to stać (mają zasób środków finansowych ew. zaplecze kredytowe). głowną miarą ceny m2 mieszkania/lokalu jest jego lokalizacja. Im bliżej centrum tym drożej. Druga kwestią jest projekt (atrakcyjność) oraz standard wykończenia, dostępność garaży/miejsc parkingowych.
Nie można uogólniać że cena 1m2 wynosi tyle a tyle. Grzyb sprzedaje mieszkania w Ludwiku po 5900-7100 netto za m2, garaże po 40tys netto i już większość ma sprzedanych. Więc u niego kryzysu specjalnie nie widać.
A to że jakiś deweloper nie może sprzedać mieszkań w fatalnej lokalizacji i kiepskim standardzie za powiedzmy 4000 to od razu niektórzy krzyczą że jest totalny spadek cen mieszkań i wróżą niesamowite obniżki.
Po prostu nabywcy stali się bardziej wymagający, zwracają baczną uwagę na okolicę, standard itp. To że deweloperzy budowali gdzie popadnie i mysleli że zrobią na tym interes życia a życie pokazało co innego to już inna historia.
Generalnie nie ma się co napinać, ceny i tak nie spadną poniżej 4500-5000 złotych w atrakcyjnych lokalizacjach. Deweloperzy po prostu nie będą już tyle budować i samoistnie wskrzesi się popyt na mieszkania (wg. mnie jst od cały czas tyle że mniejszy z racji tego że banki nie rozdają już kredytów hipotecznych na lewo i prawo).
W obecnym czasie mieszkania i nieruchomości kupują Ci których na to stać (mają zasób środków finansowych ew. zaplecze kredytowe). głowną miarą ceny m2 mieszkania/lokalu jest jego lokalizacja. Im bliżej centrum tym drożej. Druga kwestią jest projekt (atrakcyjność) oraz standard wykończenia, dostępność garaży/miejsc parkingowych.
Nie można uogólniać że cena 1m2 wynosi tyle a tyle. Grzyb sprzedaje mieszkania w Ludwiku po 5900-7100 netto za m2, garaże po 40tys netto i już większość ma sprzedanych. Więc u niego kryzysu specjalnie nie widać.
A to że jakiś deweloper nie może sprzedać mieszkań w fatalnej lokalizacji i kiepskim standardzie za powiedzmy 4000 to od razu niektórzy krzyczą że jest totalny spadek cen mieszkań i wróżą niesamowite obniżki.
Po prostu nabywcy stali się bardziej wymagający, zwracają baczną uwagę na okolicę, standard itp. To że deweloperzy budowali gdzie popadnie i mysleli że zrobią na tym interes życia a życie pokazało co innego to już inna historia.
Generalnie nie ma się co napinać, ceny i tak nie spadną poniżej 4500-5000 złotych w atrakcyjnych lokalizacjach. Deweloperzy po prostu nie będą już tyle budować i samoistnie wskrzesi się popyt na mieszkania (wg. mnie jst od cały czas tyle że mniejszy z racji tego że banki nie rozdają już kredytów hipotecznych na lewo i prawo).
A skąd masz informację, że Grzyb już sprzedaje/sprzedał mieszkania na Staszica???Rokiś pisze:Nie można uogólniać że cena 1m2 wynosi tyle a tyle. Grzyb sprzedaje mieszkania w Ludwiku po 5900-7100 netto za m2, garaże po 40tys netto i już większość ma sprzedanych. Więc u niego kryzysu specjalnie nie widać.
Co do ceny, to uważam, że tak wyjątkowe lokalizacje jak inwstycja Grzyba przy Staszica, czy Promenada Solna spokojnie znajdą nabywców w cenie nawet 8 000 za m2. Ale to tylko wyjątki naszego rynku.
"Lekarz może pogrzebać swoje błędy, architekt może jedynie doradzić klientowi by zasadził winorośl". Frank Lloyd Wright
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Oj, kolejny podważa tezy gery_pery, dlaczego?Rokiś pisze:Panowie i Panie,
W obecnym czasie mieszkania i nieruchomości kupują Ci których na to stać (mają zasób środków finansowych ew. zaplecze kredytowe). głowną miarą ceny m2 mieszkania/lokalu jest jego lokalizacja. Im bliżej centrum tym drożej. Druga kwestią jest projekt (atrakcyjność) oraz standard wykończenia, dostępność garaży/miejsc parkingowych.
Nie można uogólniać że cena 1m2 wynosi tyle a tyle. Grzyb sprzedaje mieszkania w Ludwiku po 5900-7100 netto za m2, garaże po 40tys netto i już większość ma sprzedanych. Więc u niego kryzysu specjalnie nie widać.
A to że jakiś deweloper nie może sprzedać mieszkań w fatalnej lokalizacji i kiepskim standardzie za powiedzmy 4000 to od razu niektórzy krzyczą że jest totalny spadek cen mieszkań i wróżą niesamowite obniżki.
Po prostu nabywcy stali się bardziej wymagający, zwracają baczną uwagę na okolicę, standard itp. To że deweloperzy budowali gdzie popadnie i mysleli że zrobią na tym interes życia a życie pokazało co innego to już inna historia.
Generalnie nie ma się co napinać, ceny i tak nie spadną poniżej 4500-5000 złotych w atrakcyjnych lokalizacjach. Deweloperzy po prostu nie będą już tyle budować i samoistnie wskrzesi się popyt na mieszkania (wg. mnie jst od cały czas tyle że mniejszy z racji tego że banki nie rozdają już kredytów hipotecznych na lewo i prawo).
hy,hy, widzę że stałem sie dla ciebie odniesieniem całego twojego życia, mam nadziej że nie zarywasz nocy rozmyślając : "a co na to gery_pery":))))T0MIKE pisze: Oj, kolejny podważa tezy gery_pery, dlaczego?.
Ale do rzeczy: Wg mnie to najlepsze mieszknia to są dopiero w budowie albo nawet i nie (m.in twoje apartamenta na Jagiellońskiej:)) trudno zatrzymać te inwestycje bo wiąże sie to z wielkimi stratami dla tego uważam ze podaż w Kielcach bedzie niezagrożona jeszcze przez dobry rok , potem zaś wejdą nowe projekty po dużo niższych kosztach i szybko zapełnią ewentualną lukę podaży.
czyli jaka to jest maksymalna kwota dla Kielc?Wizard pisze:Becher chwali się na swojej stronie internetowej, że ich mieszkania spełniaja warunki rządowego programu "Rodzina na swoim".
Edyta: Już sprawdziłem 4.597 pln za metr, za drogo....
A przy okazji:
5 powodów, dla których decyzję o zakupie mieszkania lepiej jeszcze odłożyć
1. Ceny jeszcze spadną
Wynika to z fundamentalnego prawa podaży i popytu. Mieszkań na rynku są tysiące, chętnych zdecydowanie mniej. Sprzedający mogą się chwilowo powstrzymywać ze sprzedażą, ale nie bez końca. W końcu muszą zaakceptować niższe ceny. Nie brakuje analiz, których autorzy wieszczą spadek cen nieruchomości w Polsce jeszcze o około 20 proc., czasem nawet więcej.
2. Kryzys w Polsce dopiero się rozwija
Nasza gospodarka zwalnia, rośnie bezrobocie, możliwe są spadki płac. To wyraźnie widać w publikowanych statystykach. Trzeba wyraźnie odpowiedzieć sobie na pytanie, co się stanie z naszym kredytem hipotecznym, jeżeli utracimy ważne źródło dochodów. Może lepiej wstrzymać się z zakupem, do chwili gdy pojawią się wyraźne oznaki ożywienia gospodarczego? Ewentualne oszczędności które mamy, lepiej trzymać w pogotowiu niż wydawać je na kupno nieruchomości. Mogą się przydać, kiedy stracimy pracę.
3. Marże kredytowe są wysokie
Marża rzędu trzech procent w kredycie we franku szwajcarskim to dzisiaj okazja. W połączeniu z bardzo niską stopą procentową banku centralnego Szwajcarii, daje to koszt kredytu, który można jeszcze zaakceptować. Ale Szwajcarzy w końcu podniosą stopy i wtedy rzeczywiste oprocentowanie naszego kredytu wzrośnie z 4,5 nawet do 7-8 proc. A to poważnie ugodzi w nasz budżet.
4. Wysokie ryzyko kursowe
Oprocentowanie kredytów w złotych cały czas jest wysokie, co przeszkadza zwłaszcza w wypadku długoterminowego kredytu hipotecznego. Lepszym rozwiązaniem mógłby być kredyt walutowy, ale z kolei tutaj problemem jest wysokie ryzyko kursowe. Nie cieszmy się z relatywnie słabego złotego. Nie ma gwarancji, że nasza waluta nie osłabi się jeszcze bardziej. Nie wiemy kiedy wejdziemy do EMR2, nie wiemy po jakim kursie. Trudno przewidzieć, jak zareaguje złoty na możliwe, niespodziewane zjawiska, takie jak np. załamanie finansów Ukrainy. Możliwy jest również atak spekulacyjny na naszą walutę. Jeżeli kurs złotego się załamie, nasze zadłużenie liczone w złotych gwałtownie wzrośnie, nawet o kilkadziesiąt procent.
5. Inwestycja o niskiej stopie zwrotu
Inaczej na kupno mieszkania lub domu patrzy ktoś, kto chce w nim mieszkać, inaczej ktoś, kto kupuje nieruchomość w celach czysto spekulacyjnych. Patrząc na sytuację rynkową, można przypuszczać, że ceny nieruchomości nie osiągnęły jeszcze dna. Będą raczej spadać, niż się podnosić. Nie trzeba się więc spieszyć. Korzystniej dla nas będzie odłożyć inwestycję na później. Trzeba również odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ulokowanie pieniędzy w inne aktywa, nie da lepszych rezultatów.
-
newbie_e51
- Posty: 51
- Rejestracja: 13 marca 2009, o 18:49
ciekawostka
Ja dodam, iż paradoksalnie w przypadku spadku cen, może pojawić się wiele ofert na rynku wtórnym. Gdyż nawet jeżeli za np. 50 m2 dostanie się 150 tys. (3tys./m2) to oznacza, że dodatkowe 15m2 można nabyć za dodatkowe 45000 tys. a nie za 67,5 tys. jak dziś.
Zgadzam się z Rokisiem, czym innym jest jakiekolwiek mieszkanie, a mieszkanie w fajnej lokalizacji i z lepszym rozkładem, chyba każdy jeśli tylko ma możliwość dołoży więcej, żeby mieć lepsze.
Np. mieszkania na Częstochowskiej sa tańsze o kilkadziesiąt tysięcy zł a i tak sprzedają się gorzej niż u innych deweloperów. Może dlatego, że mniej osób chce mieszkać pod nosem Urzędu Skarbowego, który na dodatek wygląda jak barak?
Zgadzam się z Rokisiem, czym innym jest jakiekolwiek mieszkanie, a mieszkanie w fajnej lokalizacji i z lepszym rozkładem, chyba każdy jeśli tylko ma możliwość dołoży więcej, żeby mieć lepsze.
Np. mieszkania na Częstochowskiej sa tańsze o kilkadziesiąt tysięcy zł a i tak sprzedają się gorzej niż u innych deweloperów. Może dlatego, że mniej osób chce mieszkać pod nosem Urzędu Skarbowego, który na dodatek wygląda jak barak?