Kielecki rynek mieszkaniowy

Inwestycje mieszkaniowe w Kielcach. Szczególnie dla zainteresowanych kupnem mieszkania.

Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 31 grudnia 2008, o 06:57

Moja teza: artykuł napisany na bazie danych i mocno nerwowej sytuacjiz końca października i listopada br., nie uwzględnia więc zmian, jakie zaszły już w grudniu 2008r, czyli wzmożonego zainteresowania zakupem mieszkań, przynajmniej w Warszawie. Skutkowało to, w moim przypadku znacznie większą ilością transakcji, niż w listopadzie, kiedy rynek pratycznie zamarł. Na dziś rynek wygląda tak:
1. Banki już dają kredyty, bo nie żyją z lokat. Obniżyły wariackie oczekiwania wkładu własnego nawet do 0 (PKO BP w PLN).
2. Marże wzrosły, owszem, nawet do 3%, ale w PKO BP można uzyskać nawet poniżej 2%.
3. Stopa referencyjna w PLN spadła już o 100 pkt. bazowych, a dalsze obniżki jeszcze przed nami, nawet do 3,5 - 4% w IV kw. 2009r.
4. CHF nie ma, ale jest. Sam mam październikową umowę i żadnych problemów z wypłatą rat. Zwracam uwagę na rosnącą atrakcyjność kredytów w Euro, którego nigdy nie zabraknie!!!
5. Wobec spadków stopy reefrencyjnej Euro do 3,5% oraz przewidywanego dalszego jej obniżania w kierunku CHF (dzisiaj 0,5%) kredyty będą tańsze, niż kiedykolwiek, a do tego proces konwergencji będzie zachęcał ludzi do brania kredytów nie w CHF, ale w Euro, bo ryzyko kursowe będzie spadać każdego roku, aż do wejścia do strefu Euro (2012-2013, wszystko jedno).
6. Wzrost (istotny) cen najmu ponownie powoduje, że czynsz wynosi tyle, ile rata kredytu, więc lepiej kupić mieszkanie, niże je wynajmować.
7. Mieszkania będą kupować ci, którzy nie będą zagrożenia utratą pracy. Najczęściej redukuje się zatrudnienie najmłodszych stażem, nastarszych wiekowo i najmniej wykwalifikowanych. To najmniej interesująca cześć potensjanych klientów dla banków. Bez straty więc, a nawet lepiej dla bezpieczeństwa.
8. Paralela do UK jest co najmniej nieuprawniona. Zwróćcie uwagę na długość wzrostu cen na Zachodzie, w porównaniu z Polską. Na tym polegał błąd zachodnich deweloperów. Myśleli, że tu będzie tak samo, czyli kilkanaście lat wzrostu. Tymaczasem po 3 latach nastąpiła nie korekta, a zapaść.
9. Nie ma, w przeciwieństwie np. do Hiszpanii nadprodukcji mieszkań, a za chwilę (III - IV kw. 2009r.) będzie ich znacznie mnie na skutek ograniczania ilości projektów przez deweloperów (Dom Development wstrzymał 11).
10. Silniejsza akcja kredytowa banków jest koniecznością, bo wyniki roczne za 2008r. są fantastyczne, ale już I kw. 2009 będzie słaby dla większości średnich i mniejszych banków. Prym wieść będzie PKO BP, bo tam wszyscy emeryci trzymają pieniądza, a ostatnio nawet nie tylko emeryci. W akcji lokata 10.5% na 16 m-cy PKO BP zgarnął z rynku w 3 tygodnie 4 mld PLN.
11. Deweloperzy będą musieli udowodnić w końcy swoją pozycję kapitałową. Banki nie będą już w ciemno dawać kasy. Trzeba będzie pokazać udział własny, nie z wpłat klientów, ale w formie gotówki, czy to w postaci kapitału zakładowego, czy też w postaci pożyczek podporządkowanych.
12. System 10/90 nie powoduje żadnej luki, takie stwierdzenie to błąd przedszkolny: banki finansują 80% WSZYSTKICH kosztów projektu, poza zakupem ziemi. Zatem umiejętne złożenie finansowania nie powoduje absolutnie żadnej luki: przyjmijmy, że realizacja kosztuje 4.000 zł a reszta kosztów, z marketingiem, kosztami sprzedaży (ludzie i premie), kosztami finansowymi to 1.000 zł, bank sfinansuje nam całe 4.000 zł, resztę zaś klient (10% ceny sprzedaży to znacznie więcej, niż 10% kosztów całkowitych. Mam wrażenie, że artykuł popełnił teoretyk.
13. Kwestia płynności, czytaj: możliwości kapitałowych będzie kluczowa w nadchodzącym roku. Przetrwają i zarobią ci, którzy dzisiaj mają jakiekolwiek wolne środki.
14. Dalszego spadku cen budowanych już mieszkań nie będzie, ale nowe będą, o dziwo, tańsze, niż te w obecnej ofercie. To będzie efekt słabnącego rynku wykonawstwa.
15. Złoty, nie tylko na skutek zbliżania się do strefy Euro, ale przede wszystkich z uwagi na ilość pieniądza z Unii musi się wzmacniać. Większość wiekszczy spadek Euro na koniec 2009 do 3,5 zł, a niektórzy nawet do 3,2 zł. Oczywiście niektórzy uważają, że będzie to 4,2 zł, co jest ewidentną głupotą. Dzisiejszy kurs jest efektem gry dużych, a nawet gigantycznych podmiotów na słabych płynnościowo rynkach, jak Polska. Nagrają się i będzie lepiej. Absorpcja pomocy unijnej będzie wzmacniać kurs, bo Euro trzeba będzie zamienć na PLN.
16. Inwestycje zagraniczne spadną, z uwagi na koniunkturę światową, ale nie staną w miejscu. To też pieniądz, który będzie trzeba zamienić na PLN, a to wzmacnia zawsze naszą walutę. Ilośc inwestycji z krajów UE będzie rosnąć wraz ze spadkiem ryzyka zmian kursowych, czyli im bliżej wejścia do strefy Euro, a nawet to samego korytarza ERM II, tym więcej równowagi dla inwestorów.
17. Ceny nowych mieszkań spadną, bo spadną ceny wykonawstwa, ziemi, finansowania, marketingu, płac. Praktycznie wszytko będzie kosztować w 2009r mniej. Poza redukcjami zatrudnienia wiele firm wykorzysta kryzys do obniżenia wariackich ostatnio zarobków. Sam płaciłem w 2006 0 2007r. ile ludzie chcieli, żeby mieć kim pracować. Trend się odwrócił. Dzisiaj można już zatrudnić 10-15% taniej.
18. Spadają podatki bezpośrednie, ludziom lepiej zarabiającym zostanie kilkaset zł więcej miesięcznie. To oznacza lepszą zdolność kredytową. Będzie im więc łatwiej kupić i tak już tańsze mieszkania. Nie zgadzam się z tezą, że ludzie będą wyczekiwać dalszych spadków. Mieszkanie z teściową jest znacznie większym impulsem do zakupu, niż do czekania na kolejne obniżki cen. Chodzi oczywiście o wąską grupę młodych ludzi.
19. W końcu zacznie funkcjonować program dopłat do kredytów "Rodzina na swoim". Od czwartku będą nią objęte mieszkania w W-wie w cenie do 7.200 zł brutto, a w Kielcach 4.600 zł brutto. W 2009r. Oznaczać to będzie większość projektów w Kielcach. Oczywiście nie liczę na lawinę wniosków kredytowych, bo pula ludzi jest mocno ograniczona przepisami (pierwsze mieszkanie, nie można mieć innej nieruchomości, etc.).
20. W Kielcach najem także drożeje, poza tym mamy największą ilośc imprez targowych w kraju, a bazę hotelową wciąż zbyt mała. Spora część wystawców wynajmuje więc mieszkania na czas targów, płacąc po 150 - 200 zł dziennie. Mieszkanie typu studio jest więc tańsze, niż byle jaki hotel, a oferuje więcej. Tego typu mieszkania będą więc sprzedawać się lepiej niż większe.
Generalnie rzecz biorąc I półrocze 2009r. wyczyści rynek ze słabeuszy i zostaną tylko najmocniejsi kapitałowo i najbardziej doświadczeni w branży, znający mechanizmy, inżynierię finansową i umiejący przyciągnać klienta odpowiednim marketingiem. I niech się tak stanie.

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 31 grudnia 2008, o 07:13

Jeszcze jedna dygresja: artykuł jest oparty na wypocinach bankier.pl. Otóż mam swoje zdanie nt. np. Michała Macierzyńskiego, który wieszczy 50% spadek cen mieszkań. Jak to ostatnio powiedział mi Robert Chojancki z tabeliofert.pl media nie podchwycą wypowiedzi: "mieszkania w 2009r mogą nieco stanieć lub lekko wzrosnąć", ale każdy, kto powie: "mieszkania w 2009 stanieją o 50%" będzie cytowany przez kwartał we wszystkich mediach. Czysty PR, choć oparty na słabej wiedzy, a raczej na kontrowersyjnej tezie. Swego czasu (listopad) zadałem pytanie prof. Witoldowi Orłowskiemu (znany ekonomista, w przeciwieństwie do pana z bankier.pl): "Panie Profesorze, skoro ma nie być tak tragicznie w 2009r. to dlaczego nikt nie reaguje na wypowiedzi np. Michała Macierzyńskiego z bankier.pl, że ceny spadną o 50%?". Profesor miał krótką odpowiedź: "no niech pan da spokój z panem Macierzyńskim, rozmawiajmy o ekonomii..." Znamienne...

Awatar użytkownika
Sirek1
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3940
Rejestracja: 4 maja 2006, o 20:37

Post autor: Sirek1 » 31 grudnia 2008, o 17:07

Masz może troche racji ale, skoro spadną zarobki o około 10-15% to ludzie lepiej zarabiajacy też nie odłożą tych kilkuset złotych w związku z obnizeniem podadków, trochę nie wierze w to że firmy budowlane pozwolą sobie na dyktat cen deweloperów, w końcu będzie to najwyższa grupa ryzyka dla wykonawców (związanych z zastojem na rynku) raczej zacznie wzrastac walka na polu zamówień publicznych, masz rację że rynek się przewietrzy, ale czy u nas w Kielcach, w końcu działa tu kilku lokalnych deweloperów (p. Grzyb, Becher i s-ka, Kolporter, Kgi, p. Poniewierski, p. Chałupka, Dorbud i ....tyle) reszta to sporadyczne inwestycje typu wykorzystanie dobrego czasu dla nieruchomości. Fajnie podałeś koszty mieszkań tylko że może ograniczysz wydatki na papier itp, skoro na inspektorów planujesz 50zł a na papier 100zł to coś tu jest nie tak (w sumie na sprzedaż ponad 300zł). Wiem każdy broni swego, ale teza że wszystko w rękach wykonawców jest mocno przesadzona, może poszukac oszczędności też po swojej stronie

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 31 grudnia 2008, o 17:52

Oj, czuję ducha wykonawcy w tym poście... Otóż oczywiście, że rok 2009 będzie rynkiem inwestora, nie wykonawcy. To taka cykliczność przewagi na rynku, raz inwestor, raz wykonwca.
Ale do rzeczy: koszt papieru jest oczywiście ironią z Twojej strony, ale rozumiem, że nie macie biura, nie wynajmujecie go, nie macie księgowości, nie macie samochodów, służbowych, względnie jeżdżą na powietrze itd. Dokonałem pewnego uproszczenia w tej pozycji, ale dla jasności to wyjaśniam. Jeśli liczysz na zamówienia publiczne, to gratuluję. Najlepiej zobaczyć, jak wyglądał ostatni przetarg na szpital w Radomiu. Już dzisiaj mogę Ci powiedzieć, że chętnych na zamówienia publiczne będzie 2 razy więcej, niż w bieżącym roku, co oznacza, że w takim Radomiu ofert będzie kilkanaście, zamiast kilku.
Co do ryzyka GW we współpracy z deweloperem, to szkoda, że nie wczytałeś się w treść moich postów. Jak w nich powiedziałem gwarancją powodzenia na rynku w 2009r. będzie zapewnienie finansowania bankowego projektu. Może, żeby uniknąć ponownego doprecyzowywania napiszę jaśniej: bank będzie finansował do 80% wartości kosztów (nie tylko realizacji, ale także tzw. softów), a resztę deweloper i jego klienci. Jeśli jesteś budowlańcem, to sugeruję zwyczajnie budowanie długofalowych relacji z inwestorami i dywersyfikowanie działalności na inne segmenty rynku, by uniknąć ryzyka ponownego przytkania się inwestycji. Lekarstwem na prawdę nie będa zamównia publiczne. Poczytaj także o przetargu na parking na pl. Konstytucji, w szczególności o cenach ofertowych. Tam Sueno to pisuje precyzyjnie. Jeśli wyspecjalizowana i największa firma żelbetowa w regionie przegrywa o 15% z Condite, a parking jest w większości robotą żelbeciarską, to jest to najlepszy przykład na trend, z jakim będziemy mieli do czynienia w 2009 w walce o zamówienia publiczne. Część moich kolegów z dużych firm wykonawczych nie chce już dziś brać udziału w przetargach, bo tracą czas, najpierw na oferowanie, a potem na kolejne kalkulacje, jak do cholery konkurencja mogła dać cenę niższą o 15%!? Jeszcze jedno, nie wszyscy ludzie będą zarabiać 15% mniej. Jestem pewien, że najsłabsi będą zwyczajnie zwalniani z pracy, a najlepsi utrzymają status quo i to oni będą klientami deweloperów, do tego pewnymi klientami. W wartościach bezwzględnych będzie jednak więcej pieniędzy u ludzi lepiej sytuowanych. Poza tym, czy ktoś z nas/Was przewidziałby, że kamienica na Sienkiewicza w roku upadku rynku nieruchomości może pójść za 9,5 mln zł!? Tego nikt nie przewidział. Myślę, że czas pokaże, że inwestycje w nieruchomości będą ponownie najlepszą, a przede wszystkim najbezpieczniejszą lokatą kapitału. Giełd ludzie się będą dalej bali, obligacje będą tym tańsze, im niższe będą stopy i inflacja (ta ma spadać), więc nic rozsądnego nie pozostanie, tylko kupić i wynająć mieszkanie. Przepraszam za taki ton profesorski, ale nie widzę żadnych podstaw do tego, by 2009 rok był rokiem wykonawców. Może jeszcze tylko powiem, że mam bardzo dobre informacje z pierwszej ręki z firm budowlanych średniej wielkości (100 - 150 mln obrotu). Piszę o tym, by uniknąć sporu ambicjonalnego, to efekt analizy informacji z rynku, niż życzeniowego myślenia, aczkolwiek szczerze życzyłbym sobie w Nowym Roku niższych cen realizacji, dla dobra wszystkich.

Awatar użytkownika
paddy
Posty: 65
Rejestracja: 30 grudnia 2008, o 15:44

Post autor: paddy » 31 grudnia 2008, o 18:35

Jak to mówią - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja nie patrzę na rynek z punktu widzenia dev'a czy wykonawcy, patrzę z punktu potencjalnego klienta, i widzę realny spadek cen wywoławczych mieszkań używanych, a także LAWINOWY wzrost ilości ofert sprzedaży (np. allegro.pl - jeszcze pół roku temu 70 ofert w CK, teraz ok. 120, i nie można tego tłumaczyć tylko większym znaczeniem rynku ogłoszeń online). Jest to fala ludzi, którzy kupowali mieszkania w 2004-2006 roku po sensownych cenach, teraz chcą je sprzedać z (jeszcze) sporym zyskiem. Ja sam kupiłem w połowie 2005 roku 80m2 na Czarnowie (płyta) za 140 tys., sprzedałem na górce pod koniec 2007 za 280tys. wkładając w mieszkanie ok. 40tys. i miesiąc własnego czasu. Takich jak ja było wielu, niemniej jeszcze więcej z nich uwierzyło w wieczne wzrosty i teraz próbują i będą próbować wyskoczyć z inwestycji co cały czas będzie miało silny pośredni wpływ na cenę nowych mieszkań developerskich. Możecie (developerzy) dalej zaklinać rynek i upierać się że nie można zejść poniżej 4,5k/m, niemniej za pół roku do roku po prostu nikt od was tych mieszkań nie kupi. Pacjent mający do wyboru 10-letnie mieszkanie w ładnym bloku za 3,5k/m, a już pojawiają się takie oferty, nie wybierze nowych gołych ścian za 5k/m, bo przy 65m2 różnica w cenie końcowej daje możliwość odpicowania i wyposażenia mieszkania na całkiem przyzwoity standard.

Krótki przykład:
http://dom.gratka.pl/tresc/26-27485490- ... 23ab03aa,6

Da się sprzedać z zyskiem za niecałe 4200/m2? Macie z czego schodzić dev'ki, oj macie... 8)

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 31 grudnia 2008, o 18:50

paddy: te mieszkania były sprzedawane po ok 3,600 PLN (na parterze). Kolega kupił obok. Pozatym grunt pod blokiem był kupiony przez Domatora od miasta po preferencyjnych cenach. Dodatkowo cała infrastruktura juz była.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 31 grudnia 2008, o 18:54

Dalej się nie zgodzę, osobiście wolę gołe ściany z oknami o przenikalności 1,1, niż drewniaki ze szczelinami wielkości Rowu Mariańskiego. Po drugie, za ścianą nie będzie menela, upierdliwego, bądź podejrzliwego emeryta, po trzecie, zazwyczaj będzie to wszystko przynajmniej monitorowane, więc bezpieczniejsze, w szczególności w porównaniu np. z Barwinkiem (nie żebym nie lubił chłopaków z Barwinka...). Poza tym żebyś nie wiem co robił to klatkę będziesz miał obsraną w starym bloku, bo nikomu się nie chce zmieniać tego stanu. Marmur w mieszkaniu nie zrobi wrażenia przy klatce z lamperiami. To nie jest kwestia punktu siedzenia, a obiektywnych preferencji nabywców. Poza tym co to jest 120 ofert na Allegro w 200.000 mieście? W prcentach oczywiście dramat (ponad 50% przyrostu), ale w całości rynku - nic. W tej chwili sami deweloperzy i spółdzielnie budują ok. tysiąca mieszkań. To i tak mało, jak na takie miasto, a 120 na Allegro powinno być wciągnięte nosem przez rynek. Widocznie jednak nie wszyscy chcą kupować z rynku wtórnego. W latach, o których piszesz sami deweloperzy sprzedali w Kielcach z pewnością ponad 1.000 mieszkań. W kończącym się sprzedadzą pewnie ok. 450 - 500. Widać jednak przewagę ludzi zainteresowanych gołymi ścianami. Poza tym zwracam uwagę, że w Warszawie deweloperzy już oferują opcję wykańczania mieszkań na życzenie klienta. Jest więc kwestią czasu, kiedy ten trend pojawi się w Kielcach. I to będzie zasadnicza zmiana standardów rynku. Poza tym twierdzę, że ceny na rynku nowych mieszkań spadną poniżej 5.000 zł, nawet do 4.500 zł, wtedy z pewnością kupno w płycie za 3.500 zł do remontu nie będzie miało sensu. Te też będą musiały spaść, inaczej nie będzie transakcji.

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 31 grudnia 2008, o 18:57

paddy pisze:Krótki przykład:
http://dom.gratka.pl/tresc/26-27485490- ... 23ab03aa,6

Da się sprzedać z zyskiem za niecałe 4200/m2? Macie z czego schodzić dev'ki, oj macie... 8)
Zgadzam się, w dupie i bez windy(widać po dwupoziomowych poddaszach) można zejść z ceny. Myślę, że w Piekoszowie byłyby nawet poniżej 4.000 zł za m2. Jeszcze raz powiem: w 2009r. ceny będą poniżej 5.000 zł, ale nie dlatego, że jest z czego opuścić, ale dlatego, że koszty będą spadać, w tym wykonawstwo.

Awatar użytkownika
pawel_ŚLV
Posty: 300
Rejestracja: 14 marca 2008, o 22:44
Lokalizacja: Kielce\Skarżysko
Kontakt:

Post autor: pawel_ŚLV » 1 stycznia 2009, o 14:17

T0MIKE pisze:19. W końcu zacznie funkcjonować program dopłat do kredytów "Rodzina na swoim". Od czwartku będą nią objęte mieszkania w W-wie w cenie do 7.200 zł brutto, a w Kielcach 4.600 zł brutto. W 2009r. Oznaczać to będzie większość projektów w Kielcach. Oczywiście nie liczę na lawinę wniosków kredytowych, bo pula ludzi jest mocno ograniczona przepisami (pierwsze mieszkanie, nie można mieć innej nieruchomości, etc.).
Czy to jest pewne że od dzisiaj w Kielcach żeby skorzystać z dopłat do odsetek kredytu mieszkanie nie może kosztować więcej jak 4,6 tys zł m2 :?: Bo ostatnio słyszałem że było to 3,6 tys zł m2
Waleczne Serce Korona Kielce

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 1 stycznia 2009, o 14:43

pewne, we wszytkich miastach podniesione zostały tzw. ceny odtworzeniowe. Ponieważ w Kielcach szczyt cen był w roku ubiegłym, to cena na dziś wynosi 4.600 zł z jakimś haczykiem. W przyszłym roku będzie jeszcze więcej, ale już dziś jest nieźle. Proponuję udać się do PKO BP, bo to jeden z 2 banków, które udzielają takich kredytów (drugi to BGK, ale nie ma go Kielcach).

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 1 stycznia 2009, o 14:53

A kielecki oddzial BGK jest jakis okrojony w formie dzialania?

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 1 stycznia 2009, o 15:03

pawel_ŚLV pisze:
T0MIKE pisze:19. W końcu zacznie funkcjonować program dopłat do kredytów "Rodzina na swoim". Od czwartku będą nią objęte mieszkania w W-wie w cenie do 7.200 zł brutto, a w Kielcach 4.600 zł brutto. W 2009r. Oznaczać to będzie większość projektów w Kielcach. Oczywiście nie liczę na lawinę wniosków kredytowych, bo pula ludzi jest mocno ograniczona przepisami (pierwsze mieszkanie, nie można mieć innej nieruchomości, etc.).
Czy to jest pewne że od dzisiaj w Kielcach żeby skorzystać z dopłat do odsetek kredytu mieszkanie nie może kosztować więcej jak 4,6 tys zł m2 :?: Bo ostatnio słyszałem że było to 3,6 tys zł m2
tutaj masz artykuł o kredytach z dopłatą: http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73 ... &startsz=x
tutaj masz stawki: http://www.bgk.pl/index.php?module=site ... ile&id=795
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Kiba69
Posty: 230
Rejestracja: 30 października 2005, o 22:58
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Kiba69 » 1 stycznia 2009, o 16:06

Na potwierdzenie slow Tomike (sytuacja na chwile obecna, wsrod mniejszych firm budowlanych). Do przetargu na remont budynku po malarce Jadwidze Trzcińskiej przy ul. Mazurskiej zglosilo sie az 28 firm. Miasto wycenilo inwestycje na ponad 800 tys zl., a najtansza oferta wynosila mniej wiecej 350tys zl... Otwarcie ofert nastapilo 29.XII.2008r.
Kupując Świętokrzyskie produkty tworzysz miejsca pracy dla siebie i swojej rodziny.

Awatar użytkownika
Sirek1
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3940
Rejestracja: 4 maja 2006, o 20:37

Post autor: Sirek1 » 1 stycznia 2009, o 16:20

Oczywiście że ceny usług spadną lecz ze względu na ustabilizowanie się cen materiałów z tendencją spadkową, nie bedzie sie wstawiało cen katalogowych żeby sie zabezpieczyć do końca inwestycji, juz wróciło do dobrego zwyczaju między dostawcami a wykonawcami tzw gwarancja ceny na czas trwania inwestycji, o czym można było zapomniec w 2007 i 2008r. Ja tylko pokazuję że nie wszystko zalezy od wykonawcy jak TOMIKE Forsuje taką opinię, jak każdy zejdzie do normalnych relacji tzn deweloper, wykonawca i producent materiałów budowlanych to będa możliwe spadki nawet do 30% (po 10 na głowę :wink: ). Oczywiscie nie wrócimy do cen z przed boomu ale zaklinanie rzeczywistości nic nie da.

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 1 stycznia 2009, o 16:53

Zwracam uwagę, że ceny materiałów budowlanych spadły już dawno, stal i beton też, a ceny wykonawstwa skorygowane zostały tylko nieznacznie. Nie zaklinam rzeczywistości, jestem praktykiem, a praktyka wyglądała na pierwszym moim projekcie w 2007 r. W-wie tak (ceny za PUM):
1. 4.800 zł
2. 4.500 zł
3. 4.300 zł
4. 3.900 zł plus indeksacja,
trudno mi nazwać 900 zł różnicy ceną materiałów, czy moją winą. (czerwiec 2007). Ostatecznie podpisałem, po negocjacjach 4.050 zł bez indeksacji.
Drugi projekt jeszcze lepiej (bo poza zasięgiem średnich firm, budżet koło 58 mln zł):
1. 6.000 zł
2. 5.600 zł
3. 5.300 zł
4. 5.000 zł

Podpisałem ostatecznie 4.600 zł bez indeksacji (grudzień 2007)
Trzeci projekt, eptapowany, dla małej firmy, po 10 - 12 domów w etapie. Wybór oferenta trwał 12 miesięcy. Oferty z 2008 (II kwartał):
1. 4.200 zł
2. 3.300 zł
3. 2900 zł

Podpisałem ostatecznie za 2.870 zł bez indeksacji. Ani cena materiałów budowlanych, ani moja zła, czy dobra wola w żadnym z przywołanych przypadków nie miała znaczenia dla rozbieżności cenowych, a przede wszystkim na końcową cenę, która nawet w tym roku znacząco odbiegała od pierwotnych ofert. Dlatego piszę o budowaniu relacji, bo ceny ostateczne były zawsze wynikiem długich negocjacji, udowadaniania sobie wzajemnie, że jest się uczciwym partnerem i dawanie sobie niejako szansy na dobrą, a przede wszystkim bezpieczną ceną dla obu stron. Byłem i jestem zadowolony z takiego przebiegu negocjacji, nie wyrzuciłem żadnego GW z budowy, mimo opóźnień na wszystkich projektach, bo widziałem, że się starają, a mnie to nie groziło żadnymi konsekwencjami. Tego typu relacje będą w rozpoczętym roku fundamentem przetrwania na rynku, uczciwe podejście do biznesu i granie w otwarte karty. Każdy z moich wykonawców miał możliwość wglądu w umowy kredytowe (żaden ostatecznie nie zajrzał do treści) na finansowanie.
Kiba69 potwierdza trend, a przecież to dopiero początek spadku ilości projektów mieszkaniowych. Dzisiaj jeszcze wiele firm jest w trakcie realizacji dużych zadań w W-wie, ale za 6-9 miesięcy będą musiały zejść i szukać pracy gdzie indziej, gdzie? U sprawdzonego inwestora, ale ten będzie chciał mić najlepszą ofertę na rynku, bo schodzić z ceny to on będzie klientowi, a nie popuszczał marży wykonawcy. Prawa rynku są proste: nie ja (deweloper) rządzę rynkiem, ani nie Ty (wykonawca), ani nawet bank (kredytodawca), ale klient, a tego nie interesują nasze relacje, a jedynie cena, jakość i termin, poza lokalizacją.
Ostatnio zmieniony 1 stycznia 2009, o 16:57 przez T0MIKE, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ