
Tajemniczy pustostan
W mieszkaniu nr 1 w kieleckim bloku socjalnym nocował ochroniarz i robotnicy, ale oficjalnie... lokalu nie ma!
Z mieszkaniem nr 1 w wybudowanym dwa lata temu przez miasto przy kieleckiej ulicy Jagiellońskiej bloku jest tak, jak z pustostanem w komedii Stanisława Barei "Alternatywy 4”. Tyle że w filmie pustostan znaleźli narzeczeni, a w Kielcach samotna matka.
PRYWATNE ŚLEDZTWO
Urszula Nawrot przeprowadziła śledztwo po tym, jak miasto przydzieliło jej 19-metrowe mieszkanie socjalne przy ul. Skrajnej. - Ale tam nie można mieszkać, warunki są koszmarne! Więc zaczęłam na własną rękę szukać i tak znalazłam ten prawie trzydziestometrowy lokal - kobieta pokazuje pierwsze drzwi na parterze bloku socjalnego przy ul. Jagiellońskiej.
Sąsiedzi z parteru i z wyższych pięter też dziwią się, dlaczego miasto nie przydzieliło komuś potrzebującemu tego mieszkania. - Przez pewien czas mieszkał tu ochroniarz, jacyś robotnicy tu też byli, a teraz jest ciągle zamknięte i nikt się przy nim nie kręci - mówią mieszkańcy bloku, których spotkaliśmy wczoraj w południe. Ktoś słyszał też, że miasto specjalnie trzyma ten lokal dla policji, na posterunek.
POMIESZCZENIE GOSPODARCZE
Ale te pogłoski stanowczo dementuje Marek Klikowicz, dyrektor kieleckiego Biura Mieszkalnictwa. - Ależ tam nie będzie żadnego posterunku, a poza tym w naszej ewidencji to wcale nie jest ujęte jako lokal mieszkalny, tylko jako pomieszczenie gospodarcze. Więc nie może być przyznane żadnemu lokatorowi - uważa Marek Klikowicz.
Urzędnicy miejscy poradzili też Urszuli Nawrot nie węszyć wokół zamkniętego na głucho lokalu nr 1 w bloku przy ul. Jagiellońskiej, tylko brać klucze do mieszkania na Skrajnej. - W tej chwili w kolejce na lokale socjalne czeka 700 osób! - dodaje Marek Klikowicz.



