http://www.slowo.com.pl/kielce/?id=6266
Słowo, 28.04.2006
Domy na drożdżach
Z banków płynie szeroki strumień kredytów. W agencjach nieruchomości nie zamykają się drzwi. A ceny mieszkań, domów, działek budowlanych, idą w górę jak na drożdżach. - Idą i będą szły - komentują obserwatorzy rynku. - Ktoś, kto kupił mieszkanie kilka lat temu, zrobił znakomity interes. Ktoś, kto kupuje teraz... właśnie go robi.
„Drgnęło. Po kilku latach zastoju pośrednicy widzą większy ruch na rynku nieruchomości. Ludzie zaczynają kupować mieszkania, bo ponoć tak tanio jak teraz nigdy już nie będzie. Czy rzeczywiście?”.
Jak najbardziej rzeczywiście! Zacytowane wyżej zdanie to fragment naszego tekstu sprzed dokładnie trzech lat. Od tamtej pory na rynku nieruchomości trwa nieustająca hossa. Ludzie kupują, bo potaniały kredyty, a poza tym - bo spodziewają się, że mieszkania nadal będą drożeć. - Inwestycja w mieszkanie to teraz najbezpieczniejsza i najpewniejsza forma lokowania pieniędzy - zachwalają pośrednicy.
Zaczęliśmy gonić
Właściciele najlepiej położonych mieszkań w Kielcach żądają już nawet 4 - 4,5 tys. zł za metr. Za nowe, do wykończenia, trzeba płacić po 3 tys. zł za metr. Gwałtownie drożeje też ziemia.
- Po okresie zastoju, a nawet spadku cen, stawki zaczęły iść w górę mniej więcej od jesieni 2003 roku, a więc na pół roku przed wejściem Polski do Unii Europejskiej - mówi Krzysztof Wojsa z Biura Handlowego Eurolocum.
- Wiadomo, że nasze ceny były, i wciąż są, nawet dwu-trzykrotnie niższe od tych w krajach starej Unii. Wszyscy spodziewali się, że zaczniemy gonić unijne stawki. No i zaczęliśmy...
- W ciągu ostatnich dwutrzech lat ceny działek budowlanych w Kielcach poszły w górę nawet o 100 proc. - mówi Sylweriusz Węgłowski z Agencji Handlu Nieruchomościami Anna Węgłowska. - Za nowo budowane mieszkania kilka lat temu płaciło się w Kielcach 1,8 tys. zł - 2,1 tys. zł za metr. Teraz stawki wzrosły do 2,5 tys. zł - 2,7 tys. zł i więcej.
Oto przykłady: 56-metrowe mieszkanie przy ul. Spacerowej w Kielcach (bardzo dobra lokalizacja, w dwuletnim budynku, elegancko wyposażone) właściciel chce sprzedać za 250 tys. zł, czyli po 4,4 tys. zł za metr. Duże, 102-metrowe mieszkanie w stanie surowym (do wykończenia) w nowym budynku w centrum kosztuje 300 tys. zł, czyli około 3 tys. zł za metr. Nieco mniej, bo 2,6 tys. zł za metr trzeba zapłacić za mieszkanie w siedmioletnim bloku na Ślichowicach. 50-metrowe mieszkania na Tęczowym Wzgórzu przy ul. Ściegiennego wyceniono na 178 tys. zł, czyli 3,5 tys. zł za metr. Znacznie tańsze są lokale w starych blokach na wielkich osiedlach. Na przykład za mieszkanie w bloku z wielkiej płyty Na Stoku właściciel żąda „tylko” 1860 zł za metr.
Od czego zależy cena mieszkania? Zdaniem Krzysztofa Wojsy od trzech rzeczy: po pierwsze - od lokalizacji. Po drugie - od lokalizacji. Po trzecie - od lokalizacji. Jeśli mamy mieszkanie w cichy, spokojnej okolicy, blisko terenów zielonych, a jednocześnie w miarę blisko centrum miasta i z dobrym połączeniem komunikacyjnym, to nie będziemy narzekać na brak chętnych - mówi. - A jeśli dodatkowo nasze mieszkanie jest w niedużym, niestarym budynku i ma wysoki standard wykończenia - to mamy towar, o który klienci będą się bić. Oczywiście, jeśli nie przesadzimy z ceną.
Kieleckie bieguny
O determinacji kupujących świadczy fakt, że w Kielcach zdarzają się już działki budowlane, wyceniane na 1000 zł za metr kwadratowy. I są chętni. Mało tego. Grunty w promieniu 10 kilometrów od miasta, za które dziesięć lat temu nikt nie chciał płacić więcej niż po 10 zł za metr, teraz „schodzą” po 50 zł za metr. - Nieruchomości, zwłaszcza te bardziej atrakcyjne, drożeją z wielu przyczyn - mówi S. Węgłowski.
- W ostatnich latach bardziej dostępne stały się kredyty hipoteczne, a jednocześnie w górą poszły ceny materiałów budowlanych (choćby z racji wyższego VAT-u). O 100 proc. podrożała stal, podobnie drewno, drożeje benzyna, co też przekłada się na koszty. Poza tym ludzie działają trochę na zasadzie owczego pędu. Jak zrobiło się głośno o drożejących mieszkaniach, to na rynku zrobił się ruch - no i podrożały jeszcze bardziej.
Z obserwacji K. Wojsy wynika, że tylko w ciągu ostatniego roku mieszkania w Kielcach podrożały średnio o około 15 proc. Największym powodzeniem cieszą się lokale małe, w tzw. dobrych dzielnicach. Co to znaczy? - Dobrą renomą cieszą się np. bloki na KSM-ie; nie mamy większych problemów ze znalezieniem chętnych na mieszkania z tego rejonu miasta - mówi. - Wysoką cenę utrzymują też mieszkania z osiedla Ślichowice, czy też z okolic osiedla Kochanowskiego. Bardzo drogi jest Baranówek, gdzie wybudowano w ostatnich latach co najmniej kilka niewielkich budynków z mieszkaniami. Przyczyna jest prosta - jest to osiedle willowe, spokojne, blisko centrum i tuż obok największych w mieście terenów rekreacyjnych. Za to na drugim biegunie lokują się tradycyjnie Czarnów i Herby. Tam mamy przeważnie do czynienia z budynkami zaniedbanymi, w otoczeniu uznawanym za nieciekawe i niezbyt bezpieczne. Różnice między cenami mieszkań z górnej półki i tych „z parteru” sięgają w Kielcach nawet 2 tys. zł za metr.
Mieszkanie na stadionie
Jeszcze większe niż u nas cenowe szaleństwo panuje w największych miastach kraju. Zwłaszcza Warszawa i Kraków biją rekordy mieszkaniowych stawek. Doszło do tego, że deweloperzy sprzedają na pniu już nie gotowe mieszkania, już nie mieszkania w trakcie budowy, ale „miejsca na planie”, który będzie zrealizowany np. za dwa lata. Za przyzwoicie urządzone mieszkanie w niezłej dzielnicy stolicy trzeba już płacić po 5 tys. zł za metr, a zdarzają się oferty (nie chodzi o apartamentowce) nawet za 7-8 tys. zł. Podobnie w Krakowie, który przeżywa ostatnio okres rozkwitu gospodarczego, a dodatkowo zawsze był traktowany jako „miejsce serdeczne”, dobre do zamieszkania. Mieszkania w wybudowanym kilka lat temu osiedlu w niezłym punkcie uznawanej za dobrą dzielnicy Krowodrza dwa lata temu było do kupienia po 3,5 tys. zł za metr. Rok temu właściciele żądali 4 tys. zł za metr, a pół roku temu - 4,5 tys. zł. Teraz nie znajdzie się tam już oferty tańszej niż 5 tys. zł za metr. I sprzedają się jak ciepłe bułeczki!
W obu stolicach (starej i nowej) ruch cen napędzają dodatkowo obcokrajowcy, pracujący lub osiedlający się na miejscu. Dla nich u nas jest wciąż tanio. Nie mogą tego, niestety, powiedzieć o sobie kielczanie, szukający jakiegoś lokum dla swoich dzieci, wysyłanych na studia do Warszawy lub Krakowa. Coraz trudniej jest wykonać popularny wciąż ruch, to znaczy kupić mieszanie, gdy dziecko zaczyna studiować, a raty kredytu spłacać z czynszu płaconego przez koleżanki (kolegów) naszej pociechy - bo przecież nie będzie mieszkała sama.
Co dalej? Obserwatorzy rynku praktycznie jednogłośnie prognozują dalszy wzrost cen. Najszybszy - w największym miastach. Nieco wolniejszy - w mniejszych.
- Wystarczy spojrzeć na to, co się stało w takich krajach, jak Hiszpania czy Portugalia. Tam po wejściu do Unii Europejskiej nieruchomości poszły w górę o 100 procent i więcej, choć oczywiście nie od razu - mówi Krzysztof Wojsa. - Nie ma żadnych powodów, żeby u nas było inaczej. Zwłaszcza że wciąż mamy w Polsce „głód mieszkaniowy”, a wiele używanych teraz budynków ma po kilkadziesiąt lat i jest w fatalnym stanie. Ruch cen będzie też napędzać stosunkowo mała - np. w Kielcach - oferta nowych mieszkań. Wiadomo, co się dzieje, gdy popyt przewyższa podaż...
Cóż, dzieje się tak, jak na przykład w Londynie. Każdy, kto oglądał ostatnio transmisję z półfinałowego meczy Ligi Mistrzów słyszał, co stanie na miejscu zamykanego właśnie stadionu Arsenalu. Stanie tam osiedle mieszkaniowe. Za dziesięć lat. Ale mieszkania są już sprzedane.
Przykładowe oferty sprzedaży kieleckich nieruchomości:
- Mieszkanie, 23 m kw., ul. Zagórska - 63 tys. zł
- Mieszkanie, 35 m kw., ul. Nowy Świat (do remontu) - 68 tys. zł
- Mieszkanie, 42 m kw., ul Kościuszki (parter) - 140 tys. zł
- Mieszkanie, 46 m kw., ul. Piekoszowska (parter) - 85 tys. zł
- Mieszkanie, 71 m kw., Ślichowice - 175 tys. zł.
- Mieszkanie, 76 m kw., Szydłówek - 220 tys. zł.
- Mieszkanie, 128 m kw., Pod Telegrafem (z garażem) - 374 tys. zł.
- Mieszkanie, 128 m kw., ul. Leszczyńska (z garażem) - 349 tys. zł.
- Dom, 165 m kw., Stadion - 590 tys. zł
- Dom, 200 m kw., Ostra Górka - 370 tys. zł
- Dom, 150m kw., ul. Wojska Polskiego, 390 tys. zł
- Dom, 150 m kw., Miedziana Góra - 410 tys. zł
- Dom, 170 m kw., Masłów - 390 tys. zł
Autor artykułu:
Artur Potaczała
Fot. Ł. Zarzycki