Strategia Kielc do 2020 roku

Ziemowit Nowak, 30-03-2007
Kielce mają już swój drogowskaz, wiedzą, jak się rozwijać przez najbliższe 13 lat. Miasto powinno się skupić na targach, geoturystyce, pozyskiwaniu środków unijnych i jak najszybciej zbudować lotnisko.
Radni przyjęli wczoraj "Strategię rozwoju miasta Kielce na lata 2007-2020". Dokument ma podtytuł "Ambitne miasto liderów". Na 95 stronach opracowanych przez firmę WYG International znalazła się analiza mocnych i słabych stron Kielc, pesymistyczne i optymistyczne warianty rozwoju, porównania z innymi miastami jak Poznań, Kraków, Łódź, Rzeszów, Olsztyn, Sandomierz, Ostrowiec Świętokrzyski i Radom.
Jakie Kielce są, a właściwie "nie są" - każdy widzi. Nie są metropolią, przynajmniej pod względem liczby mieszkańców. "Kielce należy postrzegać nie przez prymat liczby mieszkańców, ale roli, jaką miasto pełni w regionie oraz w kraju - jako stolica województwa, gdzie skupiają się funkcje administracyjne, gospodarcze, edukacyjne oraz kulturowe regionu" - piszą we wstępie autorzy. Miasto potrzebuje nie kroku, ale skoku do przodu, przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii, edukacji i dzięki zmianie mentalności mieszkańców. Aby to osiągnąć, niezbędni są liderzy. Według autorów strategii takim liderem jest prezydent Wojciech Lubawski, podobnie jak Jan Kulczyk dla Poznania czy Kazimierz Marcinkiewicz dla Gorzowa.
Punkt wyjścia miasta A.D. 2007 nie jest dobry, o czym świadczą zrobione na potrzeby strategii ankiety wśród mieszkańców i przedsiębiorców. 73 proc. badanych kielczan odpowiedziała, że miastu potrzebny jest program ożywienia społecznego i gospodarczego. Za najbardziej uciążliwy czynnik uznali bezrobocie, a następnie poziom usług kulturalnych oraz związanych z rekreacją i wypoczynkiem. Mimo to 37 proc. kielczan uważa, że w ostatnich pięciu latach jakość życia w mieście uległa poprawie.
Jeszcze gorzej miasto oceniają przedsiębiorcy. Tylko 13 proc. z nich uznało, że miasto stworzyło korzystny klimat dla rozwoju przedsiębiorczości, aż 40 proc. twierdzi, że miasto nie dba o szkolenia ani doradztwo. Za to nieźle oceniają miejską biurokrację - ponad połowa wystawiła urzędnikom dobrą ocenę. I co być może najważniejsze, kieleccy przedsiębiorcy są optymistami - zdecydowana większość uznała, że miasto ma szansę na dynamiczny rozwój.
Pozostaje pytanie, co ma być motorem tego rozwoju. Autorzy strategii twierdzą, że turystyka specjalistyczna, jak geoturystyka, środki unijne pozyskiwane dzięki dobrej sytuacji finansów miejskich, a przede wszystkim rola ośrodka targowego.
Strategicznym celem miasta powinno być także otwarcie jak najszybciej lotniska, któremu poświęcają spory rozdział. "Niewątpliwie regionalny port lotniczy dla Kielc jest inwestycją ze wszech miar potrzebną i stwarzającą wielkie szanse rozwojowe dla miasta i regionu" - czytamy. Problem tylko, jak do tej idei przekonać mieszkańców, skoro "wyliczenia korzyści wynikających dla miasta i regionu są niemożliwe do zweryfikowania ze względu na to, że powstają ewentualnie u wielu podmiotów gospodarczych, w długim czasie i nigdy nie ma pewności, że jakieś zjawisko zostało wywołane funkcjonowaniem portu".
Radni strategię przyjęli jednogłośnie, właściwie bez dyskusji. Ostrożny sceptycyzm wyraziła tylko Joanna Grzela (SLD). - Miasto potrzebuje liderów, ale obawiam się, że wizjoner Wojciech Lubawski jest otoczony zwykłymi urzędnikami. Jeśli to się nie zmieni, dalej będziemy słyszeć o jakichś przeoczonych imprezach promocyjnych, po raz kolejny będziemy sadzić trawę na stadionie, a hala przy Żytniej pozostanie pomnikiem z poprzedniej epoki - powiedziała.
Jedyną reakcją była krótka refleksja wiceprezydenta Andrzeja Syguta: - Chciałem zwrócić uwagę, że trawę się sieje, a nie sadzi.
Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce
Na pewno czuję brzemię odpowiedzialności za miasto. Bałbym się wybiegać w tak odległą przyszłość jaką jest 2020 rok, ale przez najbliższe kilka lat będziemy się dobrze rozwijać. W ogóle polski przemysł targowy ma dobrą przyszłość. Czy targi mogą być motorem rozwoju całego miasta? Trzeba stosować odpowiednią miarę, mamy tylko 100 miejsc pracy, ale przecież od nas zależy na pewno więcej, myślę, że ponad 1000 pracowników. Na pewno rola targów jest istotna w sensie promocyjnym. Ciągle powtarzam, że Kielce potrzebują przynajmniej kilku dużych inwestorów w obszarze metropolitarnym.
Ryszard Zbróg, prezydent Staropolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej
Zgadzam się, że zbudowanie lotniska jest dla Kielc wysiłkiem uzasadnionym i koniecznym. Jak przekonać do tej idei ludzi? Rzeczywiście, wyliczenie korzyści z lotniska tak dokładnie jak zysku w firmie jest rzeczą niezmiernie trudną. Proponuję odwrócić pytanie - co będzie, jeśli nie będziemy mieli lotniska? Nasz region stanie się niekonkurencyjny w stosunku do sąsiednich. Nikt nie będzie chciał angażować kapitału u nas, skoro będzie mógł łatwiej dotrzeć gdzie indziej.