Prezydent Lubawski

Moderatorzy: sueno, Daniel, Sirek1, Autor

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11577
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Prezydent Lubawski

Post autor: Autor » 27 stycznia 2006, o 00:29

http://www.slowo.com.pl/?dod=11&&id=4671

Słowo, 27.01.2006

Odlotowe pomysły prezydenta

Dworzec kolejowy jest brzydki, więc trzeba go wyburzyć. Będzie miejsce na ładniejszy. Mediolan może być stolicą mody to czemu nie Kielce? W końcu z tym miastem już są kojarzone współczesne polskie oratoria, a muzycznych tradycji przecież nie mamy. Prezydent Wojciech Lubawski nie boi się forsować swoich pomysłów. Nawet jeśli innym wydaje się, że są nie z tej ziemi.

Magistraccy urzędnicy przyznają, że najdziwniejsze pomysły ma szef. A co jeszcze bardziej dziwi - da się je zrealizować. - Stadion piłkarski, dach nad Kadzielnią, "Golgota Świętokrzyska" i "Tu es Petrus", muzeum sztuki sakralnej i centrum zabawek, artyści w garażach po policji, no i pomnik Homo Homini ... - wyliczają to, co prezydent Lubawski zrealizował w ostatnim czasie albo przynajmniej zaczął rozkręcać. W poniedziałek Kielce podpisały porozumienie z PKP S.A., dzięki któremu za kilka lat z miasta zniknie paskudny dworzec. Jak dobrze pójdzie w tym czasie będziemy mieszkać w stolicy mody. Jeśli nie europejskiej to przynajmniej polskiej.

"Lady Witch" kojarzy się światowo
Kielce są kojarzone ze świętokrzyskimi czarownicami, a te z zaściankiem. Jednak "Lady Witch" brzmi bardziej światowo, a dla naszego miasta może być świetnym znakiem firmowym. O tym, że od pół roku trwają przygotowania nad stworzeniem Europejskiego Centrum Mody z czarownicą w nazwie, prezydent poinformował w tym tygodniu.

- Jeżeli takie możliwości ma Mediolan to mają go i Kielce. Jest potencjał: liceum plastyczne i wydział na Akademii Świętokrzyskiej. Ci ludzie są wykształceni i wrażliwi na sztukę, a teraz najczęściej pracują w innych zawodach. Stworzenie centrum mody będzie dla nich pewną propozycją. Chcemy, przy wykorzystaniu pieniędzy unijnych i pomocy łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, otworzyć dla nich studia podyplomowe. W czwartek jadę w tej sprawie na rozmowy do Łodzi. Bo żeby to odniosło sukces to musi mieć porządne akademickie podstawy - planuje Wojciech Lubawski.

Zajęcia mogą rozpocząć się już jesienią. Rocznie będzie się na nich kształcić około setki projektantów, oprócz nich uczyć się muszą też krawcowe. Nie zaszkodzi otwarcie szkoły modelek, które będą stroje pokazywać. Nad tym żeby tego nie zmarnować, będzie czuwał współtworzony przez miasto i Świętokrzyską Agencję Rozwoju, inkubator przedsiębiorczości. To on pomoże młodym ludziom w zakładaniu spółek, szukaniu rynków zbytu, czy założeniu sieci sklepów "Lady Witch". Wszystko razem może się przydać także Targom Kielce, bo te pomogą całą rzecz rozkręcić.

- To ogromny atut. Uważam, że Poznań nie docenia tej branży i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby u nas organizować profesjonalne targi mody. Przy pierwszych trzeba zrobić wszystko żeby ściągnąć znanych projektantów jak Calvin Kline, Armani czy Versace, bo takie nazwiska przyciągną i media, i ludzi z branży - dodaje.

Dworzec ze szkła
Pomysł śmiały, ale dla Kielc wcale nie mniej realny niż wyburzenie szpetnego dworca PKP. A do tego nam jeszcze bliżej. W poniedziałek prezydent podpisał z PKP umowę o współpracy. W ciągu najbliższych kilku miesięcy obydwie strony ustalą "listę spraw do załatwienia". Wśród nich najważniejsza to dogadanie się czy koleje są w stanie w samym centrum miasta zostawić tylko cztery tory dla ruchu pasażerskiego. Pozostała część może być przeniesiona na Herby czy ul. Mielczarskiego. Wtedy w centrum miasta będzie można zbudować podziemną halę dworcową, a nad nią centrum handlowe, parkingi, kafejki... Pomysł podoba się szefostwu PKP.

- Tym razem nasze interesy są zbieżne. I koleje i miasto chcą mieć ładny dworzec, by w lepszych warunkach obsługiwać pasażerów. Kielce są jednym z pierwszych miast, w których podpisaliśmy tego typu umowę. Wspólnie łatwiej nam będzie znaleźć inwestorów do realizacji tego przedsięwzięcia - stwierdza dyrektor Paweł Olczyk, pełnomocnik zarządu PKP S.A. ds. zagospodarowania mienia, który umowę podpisywał.

A prezydent ma już nawet swoją wizję jak to ma wszystko wyglądać:

- Marzy mi się kilkukondygnacyjny budynek ze ścianą z luster. Żeby podwoić efekt wywoływany przez wyremontowana ulicę Sienkiewicza. Inwestorzy już powoli się pojawiają...

Stadion na miarę Brazylii
To nie pierwsze i pewnie nie ostatnie "odjazdowe" pomysły prezydenta. Kiedy dwa lata temu zapowiedział, że zaciągnie kolosalny kredyt na wybudowanie nowego stadionu piłkarskiego, opozycja stukała się w czoło. Ale podgrzewana murawa, taki system monitoringowy i zadaszenie nad trybunami, jak na razie w całej Polsce jest tylko u nas. Pieniędzy do inwestycji wartej prawie 50 mln zł dołożą Unia Europejska i Ministerstwo Sportu. Co z tego mamy? To, że o Kielcach dowiedziało się kilka światowych federacji piłkarskich. No i o mały włos, a niedługo na nowym stadionie grałaby ...reprezentacja Brazylii.

- Zaprosiliśmy 18 ekip na treningi do Kielc przed czerwcowymi Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej w Niemczech. Odpowiedziały trzy: Australii, Stanów Zjednoczonych i Brazylii. Podziękowali, bo bazę szkoleniową w Europie zarezerwowali już wcześniej, ale to, że takie federacje sportowe dowiedziały się o tym co mamy już coś znaczy - mówi Artur Sobolewski, dyrektor Wydziału Projektów Strukturalnych i Strategii Miasta UM. Rozesłanie tego typu ofert również było pomysłem jego szefa...

Niedługo Kielce powinny dostać odpowiedź funduszu norweskiego, utworzonego przez trzy kraje wspólnoty EFTA. Finansuje on projekty rewitalizacji dawnych terenów przemysłowych dla celów kulturalnych - wprost idealnie, aby starać się o pieniądze na zadaszenie amfiteatru na Kadzielni właśnie u Norwegów.

- Kiedy powiedziałem żeby zbudować dach nad widownią na Kadzielni ktoś mówił, że zwariowałem. Ale czemu ma się to nie udać? - kwituje prezydent.

I to stwierdzenie jest całkiem realne, bo w porównaniu do innych miast starających się o dofinansowanie z tego funduszu, Kielce są "do przodu" o projekt techniczny inwestycji. Zrobiony dzięki wizji Lubawskiego.

Oratoria i muzea
Wyliczanka pomysłów prezydenta jest długa. W prima aprilis Muzeum Zabawkarstwa otworzy drzwi nowej siedziby przy pl. Wolności. Przy dobrej promocji, pełnym wykorzystaniu wyremontowanego budynku i zagospodarowaniu całego placu może stać się ewenementem na skalę europejską. Potencjał mamy - jedne z największych zbiorów i to, że jest to jedyne muzeum tego typu w Polsce. A przeprowadzka i remont dawnych jatek, to jedne z pierwszych decyzji prezydenta.

Też dzięki niemu w Kielcach otwarto jedyną w Polsce Galerię Współczesnej Sztuki Sakralnej "Dom Praczki". I tylko u nas znajdują się prace niemal stu najwybitniejszych polskich artystów. Obrazy, rzeźby, rysunki, grafiki oraz fotografie i tkaniny autorstwa m.in. Jerzego Nowosielskiego, Władysława Hasiora, Tadeusza Kantora, Edwarda Dwurnika, Jerzego Beresia, Adama Bujaka, Gustawa Zemły, Ewy Kuryluk i Franciszka Maśluszczaka. Inna sprawa, ze po otwarciu jakby zapadło w sen zimowy, ale liczymy, że na wiosnę się to zmieni.

No i dwa oratoria, o których autorzy Zbigniew Książek i Piotr Rubik sami mówią, że to dzieci także prezydenta Kielc, bo to on miał taki pomysł. "Świętokrzyska Golgota" i "Tu es Petrus" spodobały się nie tylko krytykom, ale przede wszystkim tysiącom ludzi, którzy czekają na trzeci utwór - "Homo Homini". Już został zamówiony przez Wojciecha Lubawskiego na piątą rocznicę ataku na Wordl Trade Center. W tym samym czasie w Kielcach ma być odsłonięty pomnik ku czci ofiar nietolerancji.

Miasto artystyczne
W tym roku "rozkręca" się także inny pomysł prezydenta, który jesienią zapowiedział przekazanie artystom niezależnym blisko ośmiu tysięcy metrów hal po dawnych warsztatach policji. Twórcy sami wzięli się za remont, bo wiedzą, że takiej przestrzeni dla malarzy, muzyków, rzeźbiarzy i teatrów, nie ma w żadnym innym polskim mieście. A jak Baza Artystyczna ruszy, to do pięt nie będą nam dorastać ani Kraków, ani Warszawa...

Skąd takie odjazdowe pomysły prezydenta?
- Ja miałem to szczęście albo tego pecha, że pracowałem w firmie, w której musiałem sporo jeździć po świecie. Teraz też z ciekawością patrzę na ten świat i mówię: dlaczego oni mogą, a my nie? Przecież Kielce mogą być miastem mody, kultury i sztuki... - stwierdza prezydent.- Często słyszę pytanie o jesienne wybory. Ale nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Mam ważniejsze sprawy na głowie i świadomość mijającego czasu. Bo zostało kilka miesięcy na rozkręcenie tych pomysłów tak, aby mój następca musiał je dokończyć, a nie zmarnować...

-----------
Twarz "Lady Witch"? Czemu nie!
"Lady Witch" czyli Pani Czarownica ma stać się marką Europejskiego Centrum Mody. Jak na razie w Kielcach mamy jedną i jedyną w swoim rodzaju Świętokrzyską Czarownicę. Tytułem tym została uhonorowana niedawno aktorka Teatru im. St. Żeromskiego Justyna Sieniawska. Grzechem zaniedbania byłoby nie zapytanie jej o tym co sądzi o "Lady Witch". Czy zgodziłaby się zostać twarzą tej marki?

- Oczywiście, bardzo chętnie. Bardzo bym się ucieszyła gdyby ktoś kiedyś mi to zaproponował. O samym pomyśle już słyszałam i uważam, że to świetna sprawa. W takie ponadprzeciętne rzeczy warto inwestować. Sama nazwa też mi się podoba - zapewniła nas Justyna Sieniawska, która jest jak najbardziej "Lady Witch".

Autor artykułu: Anna Niedzielska
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2008, o 09:44 przez Autor, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11577
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 4 marca 2006, o 23:56

Obrazek

"Teraz" Kielce
wiadomość z dnia 2006-03-04

Jakie będą Kielce za pięć lat? Tak widzi miasto prezydent Wojciech Lubawski:

- Wizytówką miasta jest amfiteatr na Kadzielni. Organizuje się tu imprezy ogólnopolskie i międzynarodowe. Może festiwal muzyki oratoryjnej współczesnej (mamy trzy własne oratoria: "Świętokrzyska Golgota", "Tu es Petrus" i "Psałterz wrześniowy") albo klasycznej. Może festiwal muzyki niszowej, awangardowej organizowany przez Bazę Zbożową. Duże koncerty i widowiska odbywają się też w hali widowiskowo-sportowej. Życiem tętni Filharmonia Świętokrzyska w nowym, wspaniałym obiekcie. Do Kielc przyjeżdżają największe gwiazdy sceny muzycznej. Kielecka moda robi furorę na Targach Kielce, a pokazom mody towarzyszą koncerty i okolicznościowe wydawnictwa. Korona Kolporter jest na tyle silnym zespołem, że do Kielc zjeżdżają na mecze drużyny o międzynarodowej renomie. A miasto jest coraz piękniejsze. Z centrum wyprowadza się ruch kołowy, dworzec zostaje przebudowany i to tak, że już nikt nie ośmiela się rozpowszechniać na jego temat żadnych brzydkich powiedzonek. W wieżyczce obok dworca znajduje się centrum informacji turystycznej i kulturalnej. Automobiliści stawiają swoje samochody na pięciu parkingach w centrum miasta, być może do użytku zostanie już oddany podziemny parking pod placem Wolności. Nasz mały Montmartre na ulicy Sienkiewicza tętni życiem, artyści pokazują tu i sprzedają swoje obrazy. Właśnie rozpoczęto budowę pływalni o olimpijskich wymiarach, mamy też miejskie lodowisko.
Prezydencką wizję miasta publikuje marcowy numer Świętokrzyskiego Miesięcznika Kulturalnego "Teraz" w artykule "Wizja pełna kultury". Ponadto w numerze znajduje się obszerny tekst o Bazie Zbożowej - ośrodku kultury niezależnej w Kielcach oraz fragmenty "Psałterza wrześniowego" - trzeciego oratorium autorstwa Zbigniewa Książka, do którego muzykę pisze Piotr Rubik, a którego premiera odbędzie się 11 września z okazji odsłonięcia pomnika Homo Homini.

corse
Posty: 207
Rejestracja: 5 stycznia 2006, o 21:47
Lokalizacja: Korsyka

.....

Post autor: corse » 5 marca 2006, o 01:28

A w roku 2016 nasze miasto
nosi zaszczytne miano - Europejskiej Stolicy Kultury .
Przebogaty repertuar imprez przynosi nam olbrzymi sukces !
Ruch turystyczny oscyluje w granicach jednego miliona
a logo naszego miasta jest dobrze znane nie tylko w Europie
i wzbudza zdecydowanie bardzo pozytywne odczucia !
Dopiero teraz ( w roku 2016 ) my - sceptyczni Kielczanie
widzimy jak bardzo zbawienna dla nas wszystkich
jest dawna propozycja kandydowania do owego miana
przedstawiona panu Lubawskiemu ( w roku 2006 )
przez osoby z Internetowego Forum Dyskusyjnego
o Kieleckich Inwestycjach . 8)

corse
Posty: 207
Rejestracja: 5 stycznia 2006, o 21:47
Lokalizacja: Korsyka

.....

Post autor: corse » 5 marca 2006, o 01:44

To nieco dalsza i lekko rozrywkowa prognoza
wraz z wyrazami udanej niedzieli dla forumowego grona ! 8)

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11577
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 15 czerwca 2006, o 21:07

Słowo, 29.05.2006

Kielce dla wizjonera

Z Wojciechem Lubawskim, prezydentem Kielc i prezesem Stowarzyszenia 2002, który będzie się ubiegał w jesiennych wyborach o reelekcję rozmawia Magdalena Brzezińska.

Dopiero w ostatnią niedzielę ogłosił pan, że wystartuje w jesiennych wyborach na prezydenta Kielc. Dlaczego Pan tak długo zwlekał z ujawnieniem tej decyzji?

- Po pierwsze, nie wiem, czy rzeczywiście długo? Przecież wybory będą w listopadzie, a nie jest powiedziane, że trzeba taką decyzję ogłaszać rok wcześniej. Po drugie zwlekałem z decyzją, bo wpływa na nią mają też inni ludzie. Udało mi się jednak przekonać żonę. Po trzecie niedzielna konwencja Samorządu 2002 była akurat świetną okazją do ogłoszenia mojego startu.

Czy to prawda, że wahał się pan, bo miał bardzo dobrą ofertę pracy w prywatnej firmie?

- Wolałbym o tym nie rozmawiać. Wybrałem jednak taką drogę.

Poparcie dla pana już zadeklarowały partie, którym normalnie w sprawach politycznych bardzo trudno działać zgodnie - PO, LPR, wstępnie PiS oraz PSL. Czy to jest efekt jakichś nieoficjalnych rozmów z panem i konkretnych obietnic w zamian za poparcie?

- Ja w tej sprawie nie rozmawiałem z nikim, z żadną partią, z żadnymi liderami. Owszem spotykaliśmy się dwukrotnie w szerokim gronie, nie jest tajemnicą - u księdza biskupa. Rozmawialiśmy o nadchodzących wyborach. Liderzy tych partii popierają mnie, bo pewnie dobrze oceniają moją dotychczasową pracę. Jedno jest pewne: targów politycznych i zaciągania przeze mnie długów politycznych nie będzie.

Poparcie partii to jedno, ale ma pan własne zaplecze wyborców - Stowarzyszenia Samorząd 2002. Ilu w tej chwili liczy członków i o ile zmienił się jego stan od ubiegłych wyborów samorządowych?

- Cztery lata temu mieliśmy dwa tysiące członków, a teraz mamy półtora tysiąca. To zmniejszenie wynika pewnie z tego, że część osób działających w Samorządzie 2002 należy również do partii i pewnie nie chcą lub nie mogą łączyć tych dwóch obszarów działania.

Część pana zwolenników, którzy już teraz deklarują, że zagłosują na pana w jesiennych wyborach, podaje też taki powód: "głosuję na Lubawskiego, bo zrobił już czystki w ratuszu i spółkach miejskich i teraz nie będzie kolejnych, jak to zwykle przy zmianach politycznych bywa..." Co pan na to?

- W kategoriach czystek nigdy tego nie traktowałem, nie mniej nie chciałbym dawać sygnału, żeby urzędnicy czuli się bezpiecznie, bo pewnie jakieś zmiany jeszcze będą. Jeśli zostanę na drugą kadencję, to pewnie będę się zastanawiał nad przemodelowaniem pracy tego urzędu, ale nie będę działał kluczem politycznym. Przecież do tej pory pracuje tutaj kilku dyrektorów, którzy należą do SLD, ale mi to nie przeszkadza, bo są po prostu dobrymi pracownikami.

Pana hasło wyborcze brzmi "Kielce - nasza duma". Z którego projektu realizowanego w mijającej kadencji jest pan najbardziej dumny?

- Nie da się wybrać takiej jednej rzeczy... Przez dwa lata od nowa budowałem organizację Urzędu Miasta, potem przyszły ogromne inwestycje. Najbardziej dziś widoczna - nowy stadion - to inwestycja przy której miałem dużo szczęścia, bo przecież jak zaczynaliśmy jąto Kolporter Korona był w III lidze. To, że teraz jesteśmy w extraklasie, a wierzę, że będziemy mistrzem Polski, to dowód, że warto było budować stadion. Ale oczywiście tych sukcesów, z których jestem dumny jest całe mnóstwo. To nie tylko inwestycje sportowe, ale również - ewenement w skali kraju - tak intensywny rozwój jednostek kultury i wręcz wzorcowo rozwinięta pomoc społeczna, prowadzona bardzo profesjonalnie.

A porażka?

- Dla mnie taką porażką jest to, że na początku kadencji ugiąłem się i kontynuowałem remont ulicy Sienkiewicza, choć gdybyśmy trochę z tym poczekali, to teraz bylibyśmy w dokładnie tym samym punkcie remontu, a mielibyśmy w kasie miasta więcej pieniędzy, bo można było zdobyć o wiele większe fundusze na ten cel. Zarzuca mi się też, że nie sprowadziłem do Kielc np. wielkich koncernów motoryzacyjnych, które dałyby setki miejsc pracy, ale przecież w tej kadencji w mieście rozpoczęto osiemdziesiąt prywatnych inwestycji i każda decyzja w tej sprawie przeszła przez moje biurko. A dzięki nim powstaną nowe miejsca pracy i do końca przyszłej kadencji poziom bezrobocia w mieście ma szansę spaść do 10 procent.

Więc te porażki tak naprawdę traktuje pan w kategoriach sukcesu, a czy są takie decyzje, których pan żałuje, bo były zaprzepaszczonymi szansami?

- Z takiej perspektywy patrzę na brak naszego przedstawicielstwa w Brukseli. Współorganizowaliśmy to przedsięwzięcie razem z marszałkiem województwa, ale po konkursie nie dostała tam pracy osoba, która wygrała go, bo świetnie znała języki, mieszka w Brukseli (nie byłoby kosztów utrzymania), więc wycofaliśmy się z tego projektu. A teraz wycofał się też marszałek i ponosi tego konsekwencje. Ale ta sprawa była niezależna ode mnie. A druga porażka to brak gabinetów stomatologicznych w każdej szkole. Chciałem zrealizować ten pomysł, ale okazało się, że koszty dla gminy są zbyt duże.

Przeciwnicy zarzucają panu, że inwestuje pan w centrum Kielc, a kompletnie zapomina pan o peryferiach, o które właśnie powalczą w wyborach pana kontrkandydaci. Zamierza pan zmienić taktykę wobec dzielnic na obrzeżach miasta, np. Cedzyny?

- Co do Cedzyny wszystko zmierza ku dobremu. Mamy porozumienie z gminą Górno w sprawie kanalizacji i budowy oczyszczalni ścieków. Ma to robić Górno. Trzeba pamiętać o jednym - nie da się inwestować jednocześnie wszędzie - i w centrum i na obrzeżach. Ja świadomie wybrałem zmianę wizerunku w pierwszej kolejności w centrum Kielc, bo jak będzie tutaj lepiej, zaczną przyjeżdżać do nas turyści i inwestorzy, zaczną wydawać tu pieniądze, to będą możliwe również sensowne zmiany na peryferiach.

Ostatnio przedstawił pan nowe pomysły na Kielce - Centrum Mody na wzór Mediolanu, dworzec w tunelu podziemnym a nad nim lustrzane centrum handlowe, basen, lodowisko, tunel w centrum pod Katedrą... Czy to są tylko luźno rzucone pomysły, czy też ma pan już konkretnych inwestorów na ich realizację?

- Już wcześniej zarzucono mi wizjonerstwo, a teraz okazuje się, że pomysły, o których sam mówiłem cztery lata temu, właśnie są realizowane. Nowe pomysły mają jak największą szansę na realizację, jeśli tylko uda nam się zdobyć fundusze unijne, to zaraz się do nich przymierzymy. Wszystko jest związane tak naprawdę z pieniędzmi, ale jeśli nie będziemy podchodzić do myślenia o mieście w sposób wizjonerski, to Kielce wiecznie będą grajdołem. Ja uważam, że Kielce mogą być przykładem dla całej Polski: możemy powtórzyć sukces Irlandii, która kiedyś była biedna i malutka, a teraz jest bogata. My też jesteśmy malutcy i niezabogaci, ale możemy to zmienić. Wszystko zależy od ludzi, pieniędzy i wizji. Bez względu na to, kto będzie prezydentem Kielc, życzę naszemu miastu, żeby to był wizjoner bo inaczej przegramy wszystko.

Autor artykułu: Magdalena Brzezińska

Awatar użytkownika
Sirek1
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3934
Rejestracja: 4 maja 2006, o 20:37

Post autor: Sirek1 » 14 września 2006, o 22:44

Obrazek

Kulturalny prezydent
Z Prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim o funkcji prezydenta oraz kulturalnym życiu Kielc rozmawia Agnieszka Kozłowska-Piasta.

Czy fajnie jest być prezydentem?
-Okropnie. Pewnie pani zaraz zapyta, dlaczego nim zostałem i na dodatek ogłosiłem, że będę kandydował na drugą kadencję. Jestem mężczyzną, więc wiadomo - władza, ambicja. Zadecydowała o tym także chęć zrobienia czegoś dla mojego ukochanego miasta. Wszystko to sprawia, że jestem i chcę nadal być prezydentem.

Dlaczego więc to takie okropne?
-Spotykam się z wieloma różnymi ludźmi. Z jednej strony ludzie są wspaniali, z drugiej potrafią być okropni. Są tacy, którzy chcą mnie oszukać, wykorzystać, spotykam się z politykami, którzy próbują mnie usunąć ze swojej drogi, bo jakoś nie pasuję do ich planu. Czasami jest tak, że przychodzi do mnie dziesięć osób i są to bardzo smutne i nieprzyjemne rozmowy. Potem przychodzi jedenasta i jest inaczej. Wiem, że dla tej jedenastej warto było spotkać te poprzednie dziesięć.

Czy jest Pan bardziej politykiem, czy gospodarzem miasta?
-Tego nie da się rozdzielić.

Jak Pan ocenia życie kulturalne naszego miasta? Patrząc na upływające właśnie wakacje, kieleckie instytucje nie mają zbyt wiele do zaproponowania mieszkańcom naszego miasta, tym bardziej przyjezdnym. W jaki sposób możemy stać się potęgą kulturalną?
-Aby stworzyć z naszego miasta potęgę kulturalną, potrzebna jest baza. I nie myślę tu o Bazie Zbożowej. Mamy kilka sal koncertowych, mamy KCK, choć to może jeszcze relikty poprzedniej epoki. Staramy się upiększać nasze miasto. Stąd remont ulicy Sienkiewicza, powstanie Muzeum Zabawek i Zabawy. Już niedługo otworzymy także Muzeum Historii Kielc, Filharmonia rozpocznie budowę własnej siedziby. To są miejsca, które sprawią, że ludzie przyjeżdżający tutaj, bo nie tylko o kielczan chodzi, docenią i zauważą piękno naszego miasta. I muszą wiedzieć, że tu jest po co przyjeżdżać, i że są warunki do jakiejś działalności artystycznej. Proszę zwrócić uwagę - ul. Sienkiewicza dopiero w tym roku zapełnia się ludźmi. Sprawiliśmy to m.in. decyzją o przeniesieniu ogródków.

Z drugiej strony mamy Plac Artystów, na który artyści wychodzić nie chcą...
-To nie do końca tak. Artyści są od malowania, a nie od wychodzenia na plac. Czasami niepotrzebnie ulegamy presji mediów i ich często niesprawiedliwych osądów. Wcześniej stał tam betonowy basen, który podobno był fontanną. W tym roku to miejsce już kilkukrotnie inaczej zaistniało, chociażby podczas Święta Kielc. Potrzebny jest także piękny Rynek. Na razie to niemożliwe, bo kilku ludzi, którzy uważają inaczej, zablokowało budowę parkingu na tyłach Urzędu Miasta. Bez tego nie powstanie Rynek.

Czy wybudowanie samych miejsc wystarczy?
-Oczywiście, że nie. W planach mamy stworzenie z KCK nowoczesnego centrum zapisu, digitalizacji działalności artystycznej. Staramy się o środki z Unii Europejskiej. Dzięki nim artysta będzie chciał przyjechać do naszego miasta, wiedząc, że jego koncert może zostać profesjonalnie nagrany, wydany. Ale to nie wszystko, potrzebni są także ludzie. Przecież w Kielcach nie ma dobrego akustyka. Samo miasto niewiele zdziała. Potrzebna jest baza, odpowiednia, sprzyjająca twórcom atmosfera i ludzie. Odpowiedni, znający się na rzeczy, którzy będą chcieli tutaj pracować i tworzyć. Bez nich nic się nie da zrobić. Jeśli nie ma ich u nas, trzeba, aby przyjechali, a nie przyjadą, jeśli nie będzie odpowiednich warunków. Mamy piękny amfiteatr na Kadzielni, który koniecznie musimy zadaszyć. Nikt nie zagra tutaj koncertu, bo jak spadnie deszcz straci kilka ładnych milionów złotych w sprzęcie. A na te modernizacje potrzeba pieniędzy i co najmniej kilku lat.

Trudno tłumaczyć młodym ludziom, którzy skarżą się na forach internetowych, żeby poczekali kilka lat, to w naszym mieście zacznie się coś dziać. Oni nie chcą czekać i dlatego wyjeżdżają.
-Wszędzie wyjeżdżają. To nie jest specyfika tylko naszego miasta. Rozmawiałem z prezydentami innych miast: Lublina, Poznania, Krakowa. Tam też młodzi ludzie się skarżą i też wyjeżdżają. I to bardzo dobrze. Kiedyś paszporty dostawali tylko tajni współpracownicy. Ja się cieszę, że moje dzieci mogą wyjechać tam, gdzie chcą. Niech zdobywają doświadczenia, uczą się i potem wracają. A jeśli nie oni, to niech przyjadą tutaj inni. Najprościej jest narzekać. Problem leży gdzie indziej. W Kielcach nie ma środowiska akademickiego. Gdy studiowałem w Krakowie, działało tam kilkanaście klubów studenckich. I one nadal działają, z lepszym lub gorszym skutkiem. Były i są ważnymi ośrodkami życia kulturalnego. Tego w Kielcach nie ma. Są kluby, w których najwyżej organizuje się dyskoteki. Do jednego z nich chodzi moja córka. Czy ja kiedykolwiek stanąłem przeciwko jakiejś studenckiej inicjatywie? Czy zabroniłem zakazałem robienia czegokolwiek? Nie, bo takich inicjatyw nie ma.

Czy po to staramy się, aby w Kielcach był uniwersytet? Czy to właśnie uniwersytet zapewni nam stworzenie środowiska akademickiego?
-Absolutnie nie. Te starania sprawiają, że Akademia Świętokrzyska się zmienia. Gdybyśmy dostali awansem tytuł Uniwersytetu, te zmiany nie byłyby aż tak konieczne. Wiem, że wielu tak by chciało. Nie mówię o Politechnice Świętokrzyskiej, bo to uczelnia na całkiem niezłym poziomie. Ale Akademia jest molochem, olbrzymią instytucją. To, co ważne, aby nie kształcić ludzi w kierunku, w którym potrafi się kształcić, ale w takim, który zapewni absolwentom pracę. Uważam za głupotę kształcenie tysiąca nauczycieli nauczania początkowego i to w sytuacji, gdy idzie niż demograficzny. A starania o Uniwersytet takie zmiany wymuszają.

A może lepiej byłoby gdybyśmy zostali najlepszą uczelnią pedagogiczną w kraju i to na dodatek w dobie tak wielkich zmian dotyczących wymagań w stosunku do nauczycieli.
-Nie sądzę, aby ktoś z Gdańska chciał przyjechać na studia do Kielc, aby potem uczyć w szkole polskiego.

We wrześniu czeka nas wiele interesujących wydarzeń. Po pierwsze odsłonięcie pomnika "Homo Homini". Dlaczego taki pomnik stanie w Kielcach?
-Może nie powinienem tego mówić, ale nie jesteśmy miastem dobrze odbieranym na świecie. Przyczyniła się do tego czarna karta w powojennej historii naszego miasta, czyli pogrom. Niechętnie patrzą w naszym kierunku nie tylko środowiska żydowskie. W tym roku obchodziliśmy 60-tą rocznicę pogromu i przeżyliśmy ją godnie. Mam wiele listów od ludzi z całego świata. To był ważny moment. "Homo Homini" ma być kolejnym sygnałem. Chcemy w ten sposób dać jasne świadectwo, że nie zgadzamy się na terroryzm. Na pomniku znajdą się tablice: Biesłan, Madryt, Londyn, Nowy Jork, Bali. Pewnie tych tablic będzie potem przybywać. Terroryzm jest i będzie na świecie, czy tego chcemy, czy nie. Media próbują wyjaśniać, że "Homo Homini" jest pomnikiem dla ofiar zamachu na World Trade Center, ale tak nie jest i nigdy nie miało być. 11 września 2001 roku był datą graniczną i rzeczywiście zmienił coś na świecie. Sprawił, że terroryzm stał się terminem istniejącym w świadomości wszystkich, pozwolił zrozumieć okrucieństwo, nieszczęście, tragedię niewinnych, przypadkowych ludzi.

Tego dnia odbędzie się także premiera oratorium "Psałterz wrześniowy".
-O trzeciej części oratorium zacząłem mówić artystom już w wieczór po premierze "Tu es Petrus". Rubik zgodził się szybko, napotkałem na spory sprzeciw Zbyszka Książka. Długo musiałem go namawiać, tłumacząc, jak sobie to wyobrażam. Zadzwonił do mnie po pół roku o 2 nad ranem i mówi - słuchaj, wiem, jak to napisać. Odpowiedziałem, że to świetnie i żeby pisał. No i stało się. Jesteśmy już po premierze teledysku, znam całość muzycznie i tekstowo. Wydaje mi się, że to będzie najlepsza i najbardziej dojrzała część. Choć poszła w zupełnie innym kierunku, niż sobie wyobrażałem.

Oratoria to nasz doskonały produkt eksportowy. Co po nich?
-Rzeczywiście, płyty sprzedają się najlepiej na Polsce, co w porównaniu z Dodą i Mandaryną z pewnością jest osiągnięciem. To przecież zupełnie inna muzyka. Song z "Tu es Petrus" wygrał chyba wszystko, co jest do wygrania. Przy każdym wykonaniu którejkolwiek z części wspomina się o Kielcach, przewija się także moje nazwisko. Będziemy mieć "Tryptyk świętokrzyski". Dalej już ciągnąć się tego nie da. Drogi Książka i Rubika się rozchodzą. Trudno się dziwić. Trzy lata, trzy duże całości muzyczno-tekstowe, prawie 6 godzin muzyki. Mam kilka planów, ale nie chciałbym ich ujawniać...

Ale choć proszę uchylić rąbka tajemnicy. Czy to dalej będzie muzyka?
-Dwa dni temu był u mnie Zbigniew Konieczny... Chciałbym też wesprzeć i wykorzystać Kielecki Teatr Tańca. To wspaniała instytucja, ale najlepsi tancerze ciągle od nich odchodzą.

A nie szkoda, że transmisja "Niech mówią, że to nie jest miłość" z "Tu es Petrus" w Opolu była z Płocka, a nie z Kielc? Na dodatek na tamten koncert obowiązywał wstęp wolny. W Kielcach musimy słono płacić za bilety.
-Nasze premiery też nie są biletowane. Rozdzielmy dwie sprawy. Miasto finansuje premierę i nie jest producentem tego koncertu. Gdy zaczyna robić to agencja artystyczna, to wynajmuje od nas amfiteatr na Kadzielni i musi na tym zarobić. To duże przedsięwzięcie, więc i bilety muszą kosztować. Z tego, co się orientuję, są miasta, gdzie te bilety są dużo droższe.

W strategii promocji miasta pojawił się pomysł, aby Kielce stały się stolicą offowej kultury. Czy ten projekt będzie realizowany i w jaki sposób?
-Powstała Baza Zbożowa, która jest instytucją samodzielną i jakoś tam sobie radzi. Nie było sensu tworzyć nowej instytucji, nie ingerujemy w życie Bazy Zbożowej. Tak jak już mówiłem, to nie zależy tylko od miasta. Będziemy realizować tę strategię. Ale pod warunkiem, że pojawią się ludzie, którzy będą chcieli działać w naszym regionie.

Wróćmy do Pana. Co robi Pan w wolnym czasie, jakie ma Pan hobby?
-Jestem kibicem piłki nożnej, ale w wykonaniu Kolportera Korony Kielce, a nie reprezentacji Polski. Śledzę także rozgrywki piłki ręcznej. Uważam, że sport jest doskonałym sposobem na życie dla młodych ludzi. Kiedyś wędkowałem, ale już zapomniałem jak się to robi. Ciągle nie mam czasu. Jest końcówka mojej kadencji, chcę po sobie pozostawić porządek, a to jeszcze targowiska uporządkować, a tu coś innego. Nie wspomnę o oficjalnych wizytach i bywaniu w różnych miejscach i na różnych imprezach.

Znany jest Pan ze swojego zamiłowania do jazzu...
-Lubię muzykę, nie tylko jazz. W domu mam 3 tys. płyt. Lubię też muzykę symfoniczną w ciekawych połączeniach: taka Warszawska Jesień, ale tylko w pewnym zakresie. Jednym z moich ulubionych kompozytorów jest Philip Glass. Lubię koncerty, słuchanie muzyki w domu. Najchętniej zaszyłbym się w domu z jakąś wspaniałą książką, ale nie mam na to czasu.

Z czego jest Pan najbardziej dumny?
-Z rodziny.

A co uznaje Pan za największą porażkę?
-Politykę, poziom życia politycznego w Polsce i w naszym mieście.

Jest Pan osobą publiczną, a więc narażoną na ciągłe przejawy krytyki, komentarze, ale także i plotki. Pewnie większość z nich do Pana dociera. Które z nich najbardziej utkwiły Panu w pamięci?
-Mawiają, że mam willę w Krakowie, ale zapomnieli podać mi adresu. Mówią, że kradnę, oszukuję. Ale jakoś mają problemy, aby mi to udowodnić. Tak zostałem wychowany. Co zrobiłbym z tymi kradzionymi pieniędzmi? Kupił coś dzieciom? To by im na dobre nie wyszło.

Mawia się także, że stawia Pan pomniki...
-No właśnie. Z jednej strony chcemy być metropolią, a z drugiej przeszkadzają wszystkim pomniki. Ani jednego nie postawiłem. Poza Aleją Sław, żaden z nich nie powstał dzięki pieniądzom miejskim. Wydaje mi się, że Aleja Sław jest ciekawa z wielu względów. Współczesne rzeźby stawiane w mieście w latach 70-tych i 80-tych są po prostu brzydkie. Dzięki popiersiom ten pusty bulwar zyskał ciekawą oprawę. Jest wartościowy i artystycznie i edukacyjnie. Środowisko rzeźbiarskie jest zadowolone, bo wszystkie popiersia robią tylko nasi twórcy. A co do pomników, krytykują mnie zwłaszcza za Kamienne Tablice na Kadzielni. Na jakimś forum czytałem, że podobno uczę ludzi jak żyć. Nikogo niczego nie uczę. Ta ściana skalna skojarzyła mi się z Mojżeszem. Gdyby ktoś chciał tam postawić gwiazdę Dawida, pewnie bym się zgodził, ale tego to już pewnie więcej osób nie mogłoby zaakceptować. Na forach internetowych nazywają mnie... wizjonerem. I w przypadku tego medium jest to określenie pejoratywne.

Czego Pan by sobie życzył, o czym Pan marzy?
-No może o tej willi w Krakowie. Przydałoby się także ze 2 tysiące płyt, których brakuje w mojej kolekcji, a trudno je zdobyć. I dwa tygodnie w głuszy i odosobnieniu na rybach. Mógłbym pomyśleć i odpocząć.

Czy Kielce staną się metropolią i potęgą kulturalną?
-Z pewnością. W czasach studenckich mieszkałem na krakowskim Kazimierzu. Pamiętam, jak wyglądała wtedy ta dzielnica. Kazimierzowi wystarczyło 10 lat, aby stać się przepiękną, niezwykle barwną i ciekawą dzielnicą. Ile potrzeba Kielcom? Przekonamy się.

Dziekuję za rozmowę.
:arrow: http://www.wici.info/modules.php?name=N ... _prezydent

Awatar użytkownika
Sirek1
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3934
Rejestracja: 4 maja 2006, o 20:37

Post autor: Sirek1 » 5 października 2006, o 19:46

Może trochę nie na temat, ale o prezydencie...
Obrazek
Oceniamy kadencję prezydenta
Joanna Gergont, Janusz Kędracki2006-09-24, ostatnia aktualizacja 2006-09-24 17:47

Ta kadencja dla większości prezydentów miast była dobra. Fundusze unijne dały im wielkie możliwości. Prezydent Kielc nieźle wykorzystał tę szansę - piszą Joanna Gergont i Janusz Kędracki

Mijające cztery lata rządzenia w Kielcach prezydent może zaliczyć do udanych. Choć tak naprawdę efekty jego działań widać dopiero w tym roku. Przypomnijmy: w kwietniu otwarcie nowoczesnego stadionu piłkarskiego, którego zazdrości nam cała Polska, w sierpniu nowa hala sportowa (obie inwestycje współfinansowane przez UE), we wrześniu pomnik Homo Homini. Dobiega końca budowa tzw. węzła Krasickiego, powstaje drugie pasmo ul. Łódzkiej. Na finiszu jest remont ostatniego odcinka ul. Sienkiewicza (Lubawski może się tym teraz chwalić, choć przypomnijmy, że jedną z pierwszych jego decyzji po objęciu prezydentury w 2002 roku, od której na szczęście odstąpił, było wstrzymanie tej inwestycji), w przyszłym roku powstanie nowoczesna hala targowa przy Plantach, gotowa jest już dokumentacja do przebudowy Rynku. Podczas kadencji Lubawskiego powstał też plac Artystów, nowej siedziby doczekało się Muzeum Zabawek.

To najważniejsze i najbardziej widoczne inwestycje w mieście. Wypomną może niektórzy, że większość z nich planowali i przygotowywali już poprzednicy Lubawskiego. Nie sztuką jest jednak mówić, ale zrobić. To lewica przed laty powołała komitet budowy wielofunkcyjnej hali sportowej, ale na tym się w zasadzie skończyło. Lubawski w kilkanaście miesięcy tę halę zbudował. Poprzednicy obecnego prezydenta kilkakrotnie triumfalnie ogłaszali, gdzie przeniosą Muzeum Zabawek. Na deklaracjach się kończyło.

Największe sukcesy...

...Lubawski odniósł w dziedzinie kultury. Nie bez kozery mówi się o nim, że jest prawdziwym mecenasem sztuki. Doprowadził do powstania Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej w tzw. Domu Praczki (szkoda, że placówka jest w zasadzie martwa), na ukończeniu są prace przy tworzeniu Muzeum Historii Kielc. Miasto przejęło kompleks powięzienny przy ul. Zamkowej, w którym ma powstać kolejna instytucja kultury.

Lubawski daje także zarobić artystom. Zamówił i zapłacił za trzy oratoria ("Świętokrzyska Golgota", "Tu es Petrus" i "Psałterz wrześniowy"), które pozwoliły Kielcom wyjść z muzycznego zaścianka i przysłużyły się promocji miasta. Przy Lubawskim odżyli też kieleccy twórcy. Rzeźbiarze mogą się wykazać i zarobić w konkursach na kolejne popiersia, które stają w parkowej alei. Plastycy za przysłowiową złotówkę otrzymali lokal przy ul. Sienkiewicza, podobnie antykwariusz Andrzej Metzger i marszand Adam Wolski. Z pieniędzy miasta finansowane jest też pismo kulturalne "Teraz".

Po sprawdzeniu, co kielczanom obiecał w programie wyborczym, śmiało można stwierdzić, że w dziedzinie kultury zrealizował prawie wszystko. Może z wyjątkiem "nowej prestiżowej imprezy kulturalnej o zasięgu ogólnopolskim".

Do plusów Lubawskiego należy także zaliczyć to, jak działa pomoc społeczna. Powstały dwie stołówki wydające posiłki w zamian za pracę na rzecz miasta. Opieką objęci zostali także starsi kielczanie, dla których otwarto już dwa kluby seniora, a trzeci powstaje. Działalność rozpoczęło kilka świetlic dla młodzieży. Dobrze funkcjonuje system zasiłków.

Radykalna decyzja Lubawskiego na początku kadencji o sprywatyzowaniu przychodni ZOZ przyniosła dobre efekty. Przychodnie nie są obciążone długami, kielczanie mają zapewnioną opiekę specjalistów, czekamy jeszcze na likwidację zadłużonego ZOZ-u. Usprawiedliwia Lubawskiego to, że od podjęcia tej decyzji powstrzymują go zapowiedzi oddłużenia służby zdrowia przez państwo. Stawką jest ponad 20 mln zł, które przy likwidacji obecnie musiałoby wyłożyć miasto.

Lubawski, tak jak zapowiadał w programie wyborczym, restrukturyzuje szpital miejski. Nie został natomiast żaden ślad po obietnicach reaktywowania gabinetów stomatologicznych w szkołach, do szkół nie wróciły pielęgniarki, nie powstały też zapowiadane szkolne gabinety lekarskie.

Wstydzić się powinien...

...prezydent tego, że Kielce mają jedne z najliczniejszych klas w szkołach średnich (35-36 uczniów), co - jak wiadomo - przekłada się na jakość nauczania. Uczniowie szkół zawodowych nie mają gdzie zdawać egzaminów praktycznych, bo brak profesjonalnych warsztatów, drugi rok z rzędu prezydenci zapowiadają jego powstanie. Największym plusem w tej dziedzinie w mijającej kadencji jest za to usamodzielnienie szkół i likwidacja niewydolnego Zespołu Obsługi Oświaty.

"Bezpieczeństwo mieszkańców zaliczamy do zadań najważniejszych. Uczynimy z Kielc ośrodek reprezentujący w dziedzinie bezpieczeństwa standardy na miarę naszych wielkomiejskich ambicji" - pod tym hasłem przed czterema laty Lubawski zapowiadał m.in. wprowadzenie programu "Zero tolerancji dla chuliganów", patrole z psami w straży miejskiej, legitymowanie młodzieży w nocy, ale także zmiany organizacji ruchu drogowego w centrum i montaż fotoradarów. Nie wszystkie te pomysły zostały zrealizowane, ale widać dobrą współpracę miasta z policją. Mieszkańcy południowych dzielnic żałują, że Lubawski nie dotrzymał obietnicy utworzenia dla nich piątego całodobowego komisariatu.

Wszyscy kielczanie, a szczególnie kierowcy, żałują, że obecny prezydent po stronie swoich porażek może zapisać brak inwestycji drogowych, które radykalnie odciążyłyby zakorkowane miasto. Tak jak i jego poprzednik Lubawski obiecywał, że wybuduje przedłużenie ulicy Świętokrzyskiej w kierunku Cedzyny. Na razie pozostaje to w sferze obietnic. Wciąż niespełnioną obietnicą jest przebicie ulicy Żelaznej do Zagnańskiej. Zmiana zasad organizacji ruchu na Paderewskiego to kosmetyka, a nie chirurgia, a takich radykalnych działań w komunikacji miasto potrzebuje.

"Gospodarka drogą rozwoju" - to hasło z programu z 2002 roku Lubawski może sobie spokojnie wpisać także w tej kampanii. W tej sferze niewiele się bowiem zmieniło. Z obietnic ściągnięcia zagranicznych i krajowych inwestorów nie wyszło nic. Gdyby nawet chcieli tu rozwijać biznes, to nie bardzo mają gdzie to robić. Przygotowanie przez cztery lata trzech terenów pod inwestycje to nie jest imponujący wynik.

Dopiero w ubiegłym roku powstała uchwała o ulgach w podatku od nieruchomości dla tworzących miejsca pracy i zatrudniających bezrobotnych, ale poza tym nie powstał obiecywany przez Lubawskiego w kampanii system wspierania małych i średnich przedsiębiorstw. Teraz jak żart brzmią zapowiedzi sprzed czterech lat o współpracy z Polonią amerykańską, która wesprze drobnych przedsiębiorców, czy o powołaniu biur handlowych w Niemczech i Rosji lub innym państwie na Wschodzie. Jak wiadomo, utworzenie przedstawicielstwa Kielc w niemieckiej Gocie okazało się kosztownym niewypałem, z którego Lubawski rakiem się wycofał.

Kielczanie nie doczekali się prywatyzacji Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Utworzenie Zarządu Transportu Miejskiego, u którego MPK wykupuje usługi, niewiele pomogło. Jak jeździliśmy starymi autobusami, tak nimi jeździmy, wciąż nie możemy się doczekać optymalizacji rozkładów jazdy, tak by kilka autobusów naraz nie przyjeżdżało na przystanek, a na kolejne nie trzeba było czekać od kilkunastu do kilkudziesięciu minut.

Nawiązując do hasła wyborczego Lubawskiego z kampanii 2002 "Czyste serca. Czyste ręce. Czyste ulice", możemy powiedzieć, że nie mamy żadnych wątpliwości, iż wbrew jego zapowiedziom Kielce miastem czystym się nie stały.

Jak postrzegany jest Lubawski jako człowiek? Na pewno nie oderwał się od rzeczywistości. Nie ma większego problemu z dostaniem się do niego, choć wiele osób ma pretensje, że nie jest zbyt miły. Kielczanie zastanawiają się też, dlaczego ciągle jest taki smutny.

Bez wątpienia można o nim powiedzieć jedno - że jest szalenie uparty. Jego zaletą jest to, że - tak jak ostatnio w przypadku lotniska - z determinacją dąży do realizacji swoich planów. Podobnie było z Targami Kielce, kiedy nie bał się walczyć w sądzie o pozostawienie w tej spółce zysków, które chciały przejąć Międzynarodowe Targi Poznańskie. Gorzej, gdy przez swój upór nie chce zrezygnować z pomysłów powszechnie postrzeganych za chybione. Sztandarowym przykładem są zamiary budowy parkingu wielopoziomowego na placu Konstytucji, tuż za ratuszem. Nie wahał się obrażać architektów, którzy oprotestowali tę inwestycję i wygrali sprawę w sądzie.

A tak na marginesie przypominamy panu prezydentowi, że w jego ulotkach wyborczych z 2002 roku, gdzie obiecywał budowę parkingu wielopoziomowego, widać co prawda taki parking, ale nie przy ratuszu, tylko na czekającym na zagospodarowanie placu u zbiegu ul. IX Wieków i Piotrkowskiej.


W przeciwieństwie do poprzedników Lubawski ma wizję rozwoju Kielc i odważne pomysły. Gorzej bywa z ich realizacją. Ale to już nie tylko wina prezydenta, lecz jego ludzi. Ich ocenimy za tydzień.

Największa kompromitacja prezydenta

Cieniem na prezydenturze Wojciecha Lubawskiego kładzie się sprzedaż działki pod budowę hipermarketu na Ślichowicach. W 2003 roku zdecydował o wyborze oferty spółki Echo Investment za 8,5 mln zł, choć jej konkurent - francuska sieć Carrefour - dawał 14,5 mln. W ten sposób miasto straciło 6 mln zł. Prokuratura oskarżyła o niegospodarność i przekroczenie uprawnień wiceprezydenta Mariana Parafiniuka, który podpisał decyzję o wyborze oferty (Lubawski był wtedy chory). Wyrok w tej sprawie może zapaść jeszcze przed wyborami.
:arrow: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35261,3640313.html

Awatar użytkownika
Sirek1
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3934
Rejestracja: 4 maja 2006, o 20:37

Post autor: Sirek1 » 27 października 2006, o 21:23

Obrazek
Kielce jak marzenie

Rozmowa z prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim po czterech latach rządów. Co udało lub wkrótce uda się zrobić, gdzie trzeba było przeżyć gorycz porażki?

Od wielu lat - raz w roku, zawsze w rocznicę wyboru podsumowujemy działania prezydenta Kielc. Rozliczamy z obietnic, rozmawiamy o planach. Dziś ostatnia w tej kadencji rozmowa z Wojciechem Lubawskim.

* Dlaczego chce być pan nadal prezydentem? Chodzi o władzę, pieniądze, prestiż?

- Co do pieniędzy, to w biznesie robi się je większe. A co do władzy? Coś w tym jest. Chcę mieć nadal wpływ na rozwój Kielc. Przez cztery lata budowaliśmy, myślę, że skutecznie, obraz miasta, które da się lubić, z którego kielczanie mogą być dumni. Dzięki oratoriom, muzeum sztuki sakralnej, pomnikowi poświęconemu ofiarom Word Trade Center zmienialiśmy wizerunek Kielc na mapie nie tylko Polski, ale i Europy nawiązując kontakty z niemiecką Gothą, zacieśniając je z ukraińską Winnicą, czy podpisując umowę o współpracy z izraelską Ramlą. Nie chciałbym aby się to zmarnowało.

* Pomniki wytykane są przez opozycję.

- Nie ma metropolii bez pomników. To na nie najpierw zwraca się uwagę przy zwiedzaniu Wiednia, Pragi czy Bratysławy. Kielce nie są gorsze. Proszę zobaczyć ilu młodych ludzi umawia się na ławeczce Karskiego przy deptaku, ilu turystów robi sobie zdjęcia przy Homo Homini. Przyjęliśmy żelazną zasadę, że pomników nie budujemy za pieniądze podatników, udzielamy wsparcia organizacjom, które o nie zabiegają.

* Oponentów ma także pomysł budowy parkingu przed Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

- W centrum miasta, aby ono nie umarło, potrzebne są nie jeden, lecz cztery parkingi. Nie tylko przed magistratem, ale przed Nidą, przy rogu ulic Solnej i Plant i przy hotelu Łysogóry obok Romantiki. Nie jesteśmy Rzymem ani Londynem, by umiejscawiać je na przedmieściach. Zwłaszcza, że rysuje nam się kolejne centrum handlowe tam, gdzie stoi kolejowy dworzec. Polskie Koleje Państwowe są gotowe sprzedać ten grunt dla utworzenia nowego obiektu. Jest wiele zainteresowanych firm, a my będziemy je wspierać, bo zależy nam na efektownym zwieńczeniu ulicy Sienkiewicza. Z tym, że nie ma mowy o hipermarkecie, mają powstać luksusowe sklepy i usługi.

* A co z budowaniem tuneli. Zniechęcił się pan?

- Wiem, że gdy dziś powiem coś o budowie tunelu, to zawołają, że oszalałem. Ale miasto się dławi od samochodów, których liczba podwoiła się w ciągu tej kadencji. Komunikacja podziemna jest koniecznością, dlatego nie zważając na szyderstwa prowadzimy prace w tym kierunku. Jest opracowanie obejmujące skomunikowanie podziemne ulicy Warszawskiej z Krakowską. Jest też pomysł, by przy Galerii Echo, ulica Świętokrzyska, szła pod ziemią. Przydałoby się to i pod Czarnowską.

Jednocześnie z tunelami trzeba budować obwodnice. Otoczą one całe Kielce. Teraz przygotowujemy dokumentację obwodnicy wschód - południe, która wyrzuci z miasta ruch tranzytowy ze Śląska na Lublin. Poza tym pracujemy nad przedłużeniem ulicy Świętokrzyskiej do Cedzyny, by odciążyć i wyremontować Sandomierską i nad przebiciem ulicy Żelaznej w kierunku Skrzetli. Do 2009 roku powinna być ona gotowa na odcinku do 1 Maja. W przyszłym roku trzeba zrobić wiadukty Herbski i nad Żytnią, zabrać się za modernizację Rynku, ulic Dużej i Małej. Lada dzień Wodociągi, uzyskają z unijnego Funduszu Spójności pieniądze na uzbrojenie gruntów w całym mieście.

Wreszcie będzie można zabrać się kompleksowo za zaniedbane drogi, które dotychczas doraźnie łataliśmy, bo nie opłacało się kłaść kosztownej nawierzchni, gdy nie było pod spodem mediów. Jest szansa, aby do końca kadencji, która nadchodzi, peryferie poczuły się docenione. Chcemy również znów wybudować coś, co podnosi atrakcyjność mieszkania w Kielcach, czyli basen olimpijski z lodowiskiem na Pakoszu, wtedy ten przy ulicy Krakowskiej przerobimy na aqua park.

* To wymaga niewyobrażalnych pieniędzy.

- Sejmik będzie je miał dzięki Unii Europejskiej, dlatego stowarzyszenie Samorząd 2002 którego jestem prezesem zabiega o zdobycie w nim jak największej liczby mandatów. Możemy pozyskać do 85 procent potrzebnych miastu funduszy z zewnątrz i nie zamierzam tej szansy zaprzepaścić. Przećwiczyliśmy już skutki politycznych rozgrywek w przypadku lotniska w Obicach. Pieniądze, mimo obietnic marszałka Franciszka Wołodźki, przeszły Kielcom koło nosa, bo zaczęło się przedwyborcze rozdawnictwo. Nie znaczy to, że liczą się tylko nasze kieleckie wydatki.

Jestem zwolennikiem rozwoju całego województwa, tylko pytanie, czy te pieniądze są teraz przymierzane dla jego rozwoju, czy dla zaspokojenia doraźnych politycznych potrzeb? Nie da się zupełnie odciąć od polityki, ale mam zdecydowanie większą swobodę nie należąc do żadnej partii, niż ci, co noszą jakąś legitymację.

* To znaczy, że nie czuje się pan uwikłany w polityczne gry nawet, gdy prawicowe ugrupowania poparły pana starania o ponowną prezydenturę?

- Zdecydowanie nie. Nie mam zobowiązań w stosunku do żadnej partii, mam je natomiast wobec obywateli. I jak widać po tych czterech latach, staram się z nich wywiązać.

* Praktyka dowodzi, że można się spodziewać, szczególnie ze strony Prawa i Sprawiedliwości, nacisków co do obsady stanowisk.

- Nie raz próbowano wywierać naciski. Ale ja jestem na nie dosyć odporny i dosyć twardo stawiałem warunki zawierając przedwyborcze porozumienia. Nie da się mnie przypierać do muru tak, by nie wyszło to w ciągu pięciu minut na zewnątrz. Jestem osobą publiczną i próby wywierania na mnie nacisków natychmiast upubliczniam. Taką przyjąłem zasadę i trzymam się jej z dobrym skutkiem.

Na takich stanowiskach jak moje podejmuje się codziennie brzemienne w skutki decyzje, na przykład takie jak ta o sprzedaży działki na Ślichowicach i zawsze znajdzie się ktoś, kto spróbuje to do celów politycznych wykorzystać. A jeśli chodzi o sugerowanie mi, kogo mam przyjąć do pracy, to już dzisiaj proponuję przygotować zestaw dobrych zawodników, bo potrzebni mi są dobrzy ludzie. Myślę jednak, że szczególnie w Prawie i Sprawiedliwości są oni potrzebni w wielu innych miejscach, więc nie sadzę, by nastąpiła inwazja na ratusz.

* Przydałaby się natomiast miastu inwazja inwestorów. Jakoś mimo zapowiedzi, ich nie widać.

- Fakt, nie sprowadziłem fabryki. Ale koło zamachowe w inwestycjach ruszyło. Ponad stu inwestorów zainwestowało w mieście w ciągu czterech lat mojej kadencji ponad miliard złotych głownie w usługi. Powstał City Park, Park Biznesu Lotus, zabudowa ulicy świętego Leonarda, hotele Qubus, Magnolia, La Mare, Pod Złotą Różą, supermarket budowlany Castorama, Centrum Relax, była rozbudowa Targów Kielce i prywatnych szkól wyższych. Proszę zobaczyć, jak zmieniły oblicze trasa od Galerii Echo do osiedla Na Stoku, czy ulica Wesoła. Nowe hale wybudowało Vive i Formaster.

Siedziby budują dla swych firm biznesmeni tej klasy co Michał Sołowow i Krzysztof Klicki. To z ich strony niezwykle odważna decyzja, oznaczająca, że swój los wiążą z Kielcami. A wracając do fabryk, to nie zjawiły się one, gdyż nie bardzo miały gdzie. Dlatego stworzyliśmy obszar metropolitalny, by można było je lokalizować w okolicznych gminach. Chcemy przejąć sto hektarów w gminie Piekoszów, uzbroić grunt i mieć go do zaoferowania. Z tym, że nie tylko fabrykami miasto żyje. Polska szybko awansuje w rankingu krajów najatrakcyjniejszych pod względem inwestycji offshoringowych, czyli świadczenia usług dla firm.

W Kielcach wykorzystano tę szansę i powstanie centrum świadczące przede wszystkim usługi informatyczne i bankowe. Mamy zarezerwowane na ten cel piętnaście hektarów przy rogu ulic Wrzosowej i Tarnowskiej. Byłoby zatrudnienie dla półtora tysiąca informatyków i ekonomistów i to nieźle zarabiających. Przewidujemy, że potrzebne będą dla nich mieszkania, być może w postaci aportu jednej z podmiejskich gmin. Gorzej będzie z pozyskaniem kadry, bo kieleckie uczelnie nie są na to przygotowane. Trzeba szkolić ludzi w tych kierunkach, które są potrzebne, a nie w tych, dla których są wykładowcy.

* I tu kłania się uniwersytet, którego mimo obietnic kolejnych władz, w Kielcach nie utworzono.

- Jestem przeciwny skracaniu sztucznie czasu dla powstania uczelni, bo Olsztyn czy Rzeszów tak zrobiły, ale poziomu kształcenia to nie zmieniło. Nie budujemy uniwersytetu na najbliższe pięć lat, tylko na daleką przyszłość. Miasto ze swej strony stara się pomóc pozyskać kadrę gwarantującą rozwój nowych kierunków.

Przekazaliśmy Akademii Świętokrzyskiej budynek, gdzie może powstać dziesięć stumetrowych mieszkań i jeszcze dajemy pieniądze na remont. Można więc sprowadzić dziesięciu profesorów. Podnosimy też poziom średniego szkolnictwa, by lepiej przygotować kandydatów na studia. Chcemy, by była możliwość zdawania w Kielcach międzynarodowej matury w liceum Słowackiego. Marzy mi się otwarcie brytyjskiego domu, miejsca gdzie rozmawia się tylko po angielsku, jest kino z naturalną wersją językową, puby, cukiernie, księgarnie, czyli warunki do nauki języka dla nastolatków.

* Co jeszcze się panu marzy?

- To, aby w Kielcach dobrze się czuli i młodzi i starsi. Małe dzieci szczepimy za darmo przeciw pneumokokom. Doszło do tego, że rodzice je przemeldowują do Kielc, by dostały szczepionkę kosztującą tysiąc złotych. To moim zdaniem skuteczniejsza pomoc niż becikowe, które czasem tatuś przepije. Szczepimy także najstarszych mieszkańców przeciw grypie, bo często nie stać ich na taki wydatek.

Gdy zacząłem kadencję była jedna świetlica środowiskowa, teraz jest ich dziewiętnaście i będzie więcej, aby dzieci z klatek schodowych znalazły swój kąt. Jest trzeci osiedlowy dom seniora. Rozmawiałem z ludźmi, którzy tam przychodzą, już nie ślęczą samotnie przed telewizorem, świat się dla nich otworzył. Proszę też zobaczyć, jak tętni życiem ulica Sienkiewicza, ile koncertów, imprez w miejskich placówkach jest za darmo, by każdy mógł z nich skorzystać. Inwestujemy nie tylko w mury, lecz przede wszystkim w ludzi i dla ludzi.


Najważniejsze dla Kielc w ostatnich czterech latach
- Wybudowanie stadionu piłkarskiego i hali sportowej. Budowa estakady przy realu, rozpoczęcie drugiego pasma ulicy Łódzkiej oraz kontynuowanie modernizacji ulicy Sienkiewicza.
- Zmodernizowane budynki dla Galerii Sztuki Sakralnej w Domu Praczki i dla Muzeum Zabawy i Zabawek, kwitnący Dom Środowisk Twórczych, ożywiony deptak i sławiące Kielce oratoria.
- Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie dobrze zajmujący się ludźmi biednymi i bezdomnymi, pomagający uzależnionym. Otwarcie restauracji dla osób, które chcą zapracować na obiady w systemie 1 godzina pracy - 1 obiad. Jest to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Polsce.
- Poprawa bezpieczeństwa na newralgicznych ulicach - bambuły, sygnalizacje świetlne, „klatki” na przejściach dla pieszych.
- Usamodzielnienie przychodni. Przywrócenie opieki medycznej w szkołach.
:arrow: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/?cat=10&id=38761

Awatar użytkownika
KamilEm
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 639
Rejestracja: 18 września 2006, o 16:23
Lokalizacja: Kielce - Świętokrzyskie
Kontakt:

Post autor: KamilEm » 28 października 2006, o 20:19

Sirek1 pisze:(...)W przyszłym roku trzeba zrobić wiadukty Herbski i nad Żytnią(...)
Nad Żytnią. Czy chodzi o ten nowy w ciągu ulic Zelazna-Armii Krajowej, kolejowy czy Mielczarskiego?

ccc

Post autor: ccc » 28 października 2006, o 20:51

Nad Żytnią

Awatar użytkownika
KamilEm
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 639
Rejestracja: 18 września 2006, o 16:23
Lokalizacja: Kielce - Świętokrzyskie
Kontakt:

Post autor: KamilEm » 28 października 2006, o 22:20

ccc pisze:Nad Żytnią
No to mi wyjaśniłeś :lol:
Chodzi o ten planowany nowy Armii Krajowej-Żelazna, o kolejowy (ten po którym jeżdżą pociągi) czy o ten który już jest (Mielczarskiego)?

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Post autor: MeehoweCK » 28 października 2006, o 22:27

kolejowy i Mielczarskiego są chyba nad Grunwaldzką... czyli wypadałoby sądzić, że chodzi o nową estakadę... tyle że w poprzednich planach była ona ustalana na lata 2009-2010, a na 2007-2008 remont ulicy Krakowskiej co jest teoretycznie jednym ciągiem inwestycyjnym. Gdzieś nawet było o tym wspomniane na forum
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji

Awatar użytkownika
tom
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 2504
Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 10:15
Lokalizacja: Kielce, Lublin
Kontakt:

Post autor: tom » 29 października 2006, o 07:15

Rzecz jasna chodzi o wiadukt w ciągu Żelazna-Armii Krajowej. Obie ulice znajdują się sporo ponad poziomem Zytniej i Grunwaldzkiej więc nie będzie to aż tak trudne przedsięwzięcie.
Komisja Rewizyjna czuwa!

Awatar użytkownika
Nowak
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1647
Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
Lokalizacja: Kraków / Kielce

Post autor: Nowak » 12 grudnia 2006, o 15:48

ROZMOWA DNIA 2006-12-12

Budżet Kielc powinien zostać uchwalony do końca roku - zapewnił prezydent miasta, Wojciech Lubawski. Gdyby tak się nie stało, to na podstawie prowizorium nie można byłoby sfinansować na przykład zimowego wypoczynku dzieci. Wojciech Lubawski zaproponował ośmioprocentową podwyżkę podatku od nieruchomosci, jednak na to nie wyrazili zgody radni. Zdaniem prezydenta - podwyżka dałaby poważne wpływy do budżetu miasta.
Gość Radia Kielce stwierdził, że trzeba będzie ograniczyć pieniądze na inwestycje jednoroczne, na przykład remonty dróg, czy szkół. Dlatego - jego zdaniem - w przyszłym roku trzeba będzie przyciągnąć pasa. Dzięki temu zmniejszy się zadłużenie.
W 2007 roku miasto będzie ograniczało deficyt i kumulowało środki, aby rok później efektywniej skorzystać z pieniędzy unijnych.
Wojciech Lubawski powiedział, ze jest przeciwny stosowaniu dyscypliny partyjnej przy głosowaniu ustaw, dlatego nie będzie naciskał na radnych, by popierali jego propozycje, ale głosowali zgodnie z


http://www.radio.kielce.com.pl/index.php?go=3&id_k=661 :arrow: :x :x

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11577
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 12 grudnia 2006, o 22:37

A czmu takie zle minki? Bardzo dobre podejscie maja.

ODPOWIEDZ