Zgadzam sie z RZ, w całej rozciągłości.

Dodam tylko kilka własnych przemyśleń.
Zacznę tak...nie ma i prawdopodobnie nie będzie w Kielcach żadnych komercyjnych ośrodków badawczo-rozwojowych. Właściwie wszystko zgarniają duże miasta jak Kraków czy Wrocław. Skoro mamy tyle studentów, skoro jest tylu młodych w Kielcach (którzy jednak chcą zostać) to nic nie powinno stać na przeszkodzie. Albo na UJK i PŚ poziom jest niski, albo faktycznie nie mamy szcześcia. W każdym razie coś w tym kierunku powinno miasto robić.
Kiedyś postulowałem, choć wiem że ten postulat nierealny, aby wykorzytsać Fabrykę Społem przy Mielczarskiego na Muzeum Przemysłu i Techniki. Coś w stylu paryskiego La Villette. Natomist może należy się zastanowić czy taki obiekt lub zespół obiektów nie zaplanować w innym miejscu, a nie na terenie należącym Społem. Wycieczki szkole miałyby w Kielcach "Raj"
Muzeum Sztuki Wspólczesnej. Tak i to na miejscu BWA, piekny, rozstrzygnięty w drodze konkursu budynek, gdzie byłyby dyskusje, warsztaty dla studentów i nie tylko, wsytawy, może jakaś cykliczna impreza. Skoro udało się jakoś z tym Offfashion, to czemu nie pójść w stronę sztuk performance, na różnych placach miasta. Ale taki bydunek kameralny, wręcz wychodzący ze swoją zawartości na ulicę, a w witrynach modele architektoniczne, obrazy, rzeźby, takie serce kieleckiego życia artystycznego.
Brakuje mi bardzo architektury rozpoznawalnej i kojarzonej z Kielcami, takiej współczesnej Kieleckiej Ikony. Żaden z powstających budynków pewnie na taką rangę nie zasługuje. Co prawda niedługo doczekamy się filharmonii, przyzwoitej, ładnej, ale nie będącej ikonograficznym przedstawieniem aspiracji miasta, do tego odwróconej do miasta tyłem lub bokiem jak kto woli. Ani nowa Galeria Echo ani Galeria IX wieków K. takim obiektem nie będzie, choć Stary Browar czy Manufaktura takimi powoli się stają, ale łączą w sobie wiecej funkcji niż przeciętny pasaż handlowy. Jeżeli współczesna kielecka mieszkaniówka może być ikoną, raczej nie będzie nią także promenada Solna (chciałbym się pomylić)
Taka smutna jeszcze konkluzja mnie jakiś czas temu dopadła. Prezydent Lubawski narzeka, że brak nam przychylności polityków, że co chwilę nam coś odbierają. Słusznie lub nie, nie zmniena to faktu, że tak naprawdę brak nam polityków rozpoznawalnych, a jedyny taki, niejaki Przemyslaw Edgar nie pochodzi stad i częściej nam ostatnio szkodzi niż pomaga. Kiedyś w śniadaniowym programie jednej ze stacji komercyjnej widzialem relacje z wroclawskiego , krakowskiego rynku lub gdanskiego Dlugiego Targu, gdzie prowadzacy rozmawiali z politykami, czesto wspominali jak chca dla miasta pracowac i jak sa z niego dumni. Janek Rokita w Krakowie nieodlacznie laczy sie z Florianska, Sikorski z podbygoskim dwrokiem, Tusk z sopockim podworkiem (daj nam boze takie podworka). A Przemyslaw?? z czym... z peronem we Wloszczowej. Choc to pewnie i tak nie jego wina, to taka metke region ma. Nawet Stepien olal to miasto (vide: walka o wojewodztwo), a Dlugosz czy Grzegorek, jezeli juz ktos ich tak naprawde kojarzy w Polsce, to bardzej pasuje do nich slowo "afera".
Moze wiec trzeba pomyslec o jakims wiekszym ruchu obywatelskim, niekoniecznie politycznym, o takiej kuzni kadr politycznych. Moze nie szkoly Marcinkiewicza i Gowina, ale cos w stylu klubu politycznego. Pomysly na lata...
Nie ma co, musimy mierzyc wysoko...
P.S. Rowniez nie moge wyslac tej ankiety, stad ten post.