http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4089477.htmlKuleje promocja miasta w mieście
Ziemowit Nowak
Kieleccy radni totalnie skrytykowali promocję zewnętrzną i informację turystyczną w mieście. Od prezydenta chcą pieniędzy na nowe tablice informacyjne, żądają przeniesienia punktu informacji turystycznej z dworca PKP na deptak.
Wczoraj na wyjazdowym posiedzeniu radni z komisji sportu i turystyki zajęli się informacją turystyczną i promocją zewnętrzną w mieście. Nie pozostawili na niej suchej nitki. Odwiedzili m.in. miejski punkt informacji turystycznej na dworcu PKP. - Przez półtorej godziny nikt do niego nawet nie zajrzał, zadzwoniła może jedna osoba. Uważam, że trzeba go jak najszybciej zlikwidować. Może i dobrze, że jest tak schowany, bo nie za dobrze świadczy o mieście - mówi Włodzimierz Wielgus.
Radny Paweł Gągorowski chciałby, aby taki punkt działał w okolicach parkingu przy KCK. - Kiedyś był w KCK i była to dobra lokalizacja. Co chwilę autokary tam parkują, przyjezdni powinni więc mieć kiosk z pamiątkami i mapami oraz porządną tablicę informacyjną - mówi Gągorowski.
Jednak większość radnych uznała, że punkt informacji turystycznej powinien się znaleźć na deptaku. - Jak wygląda dworzec, każdy widzi. Dzisiaj turystyka kolejowa w zasadzie nie istnieje, niewielu turystów przyjeżdża do miasta pociągiem. Używają raczej samochodów, autokarów. A gdzie każdy przyjezdny trafia? - pyta Jacek Wołowiec. I odpowiada: - Na główny deptak, na ul. Sienkiewicza.
Radni przeszli deptakiem w poszukiwaniu informacji o mieście. Nie znaleźli jej. - Turysta czy biznesmen, który przyjedzie do nas, na pewno przyjdzie na ul. Sienkiewicza, a tam nie ma praktycznie żadnej informacji! Te duże tablice, które jeszcze gdzieś w mieście stoją, nie mają kompletnie racji bytu. Natychmiast trzeba je zdemontować. Nie ma na nich zaznaczonego stadionu, nie ma nowej hali, są zniszczone. - mówi Wielgus.
- Plansze są zdezaktualizowane, poniszczone przez wandali. Miasto musi mieć nowe - wtóruje mu Wołowiec.
Zdaniem radnych nowe tablice powinny być mniejsze i bardziej czytelne. - Trzeba się zastanowić, czy potrzebne są na nich na przykład linie autobusowe. Miasto nie jest duże, a ilu przyjezdnych korzysta z miejskich autobusów? W centrum, gdzie są najważniejsze dla nich miejsca, wszędzie można dojść pieszo - zauważa Gągorowski.
Radny Wołowiec proponuje, by taka informacja była bardzo nowoczesna. - Popatrzmy, jak przyciąga uwagę nowa reklama elektroniczna obok dworca. Może powinniśmy pomyśleć o jakiejś wyświetlanej elektronicznej informacji o mieście umieszczonej za szybą na deptaku - mówi.
Zdaniem radnych przynajmniej jedna tablica powinna stanąć na deptaku, najlepsze lokalizacje to okolice mostku nad Silnicą i plac Artystów.
Radni z komisji sportu i turystyki wystąpili do prezydenta Wojciecha Lubawskiego o wygospodarowanie środków na nowe plansze informacyjne dla przyjezdnych. Postanowili też zaprosić na jedno z najbliższych posiedzeń nowego dyrektora wydziału kultury, turystyki i promocji UM Krzysztofa Tworogowskiego. - Dajemy mu czas, żeby się zapoznał z problemem, ale jak najszybciej chcemy się dowiedzieć, jaką ma wizję promocji miasta i turystyki, w tym promocji na tablicach - mówi Wołowiec.
Promocja Kielc i regionu - realizacja
Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1
-
voodoo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1224
- Rejestracja: 5 września 2006, o 12:28
- Lokalizacja: Kielce/Ślichowice
I tak troche zrobili przy niektórych wjazdach do miasta są ustawione brązowe tablice i na nich przykładowe atrakcje Kielc. Postawili je tam chyba wzeszłym rokuJarek pisze:Które tabliceGrzegorz pisze:Tablice przed wjazdem do miasta też powinny być wymienione na nowe i dużo bardziej nowoczesne...chyba nie masz na myśli tego popękanego czegoś straszącego tylko
Pozwolę sobie zapoznać Was z niektórymi moimi propozycjami.
Najpierw zarys sprzed 4 lat (czas leci
), przygotowany na prośbę Macieja Frankiewicza:
Najpierw zarys sprzed 4 lat (czas leci
Propozycje i uwagi dotyczące promocji miasta Kielc (wiosna 2003):
1. W działaniach promocyjnych miasta kluczowe, priorytetowe znaczenie powinno mieć „uderzenie” w środowiska opiniotwórcze. Wiele z tych działań powinno być nie ogólnych, masowych czy też nawet kierowanych do poszczególnych grup, ale personalnie adresowanych po poszczególnych twórców, animatorów turystyki, kultury, dziennikarzy itd., którzy często mają wykształcony negatywny stereotypowy obraz naszego miasta.
Potrafię podać wiele przykładów takiego negatywnego stereotypu Kielc pojawiającego się np. w mediach (tzn. pustynia kulturalna, brzydkie blokowisko bez tradycji i bez atrakcji, „Do przyjaciół gówniarzy” itp). Jeśli ich uda się przekonać do Kielc, oni dalej przekonają innych.
Należy zatem:
organizować niebanalne, prestiżowe (na ile to możliwe nagłośnione) konkursy, warsztaty, sesje, festiwale dla filmowców, fotografików, muzyków, plastyków, dziennikarzy, architektów(!!). Świetnie byłoby gdyby znani artyści stworzyli coś w Kielcach i to coś w nich zostawili (tak czy inaczej tematyka konkursu czy warsztatu powinna być kielecka). Szczególny nacisk położyłbym na imprezę dla filmowców (np. konkurs na krótką etiudę o Kielcach). Mogą to być więc imprezy zarówno „na miejscu” (np. tygodniowy warsztat – choć to oczywiście kosztuje) jak i „korespondencyjne”. Wydaje się, że przy dobrym nagłośnieniu imprezy możliwe jest znalezienie sponsora np. na wysoką główną nagrodę,
utworzyć bazę wszystkich pochodzących z Kielc lub niegdyś związanych z Kielcami znanych osobistości (artystów, naukowców itd.) i poprosić ich o stałą współpracę – jest to rozwinięcie działań już mających miejsce ( Mądzik, Olbiński). Bardzo wiele jest jeszcze - pisząc brzydko – osób niewykorzystanych pod tym względem. Można ich poprosić, żeby zrobili coś „dużego” specjalnie dla Kielc, ale mogą to też być drobiazgi np. rozdawanie materiałów o naszym mieście. Sadzę, że miałoby to również duże znaczenie psychologiczne dla nich samych – wielu z tych, którzy odnieśli sukces, czuje się w Kielcach niedocenionymi, zapomnianymi. O Kielcach mówią więc rzadko i niechętnie,
zrobić monitoring opisów Kielc w dostępnych w sprzedaży ogólnopolskich albumach i przewodnikach, a także czasopismach turystycznych (i innych branżowych) – w tym ostatnim przypadku np. przejrzeć ostatnie 2-3 roczniki (jeśli Kielc tam w ogóle nie będzie – powinno to - delikatnie to ujmując - dawać do myślenia...). Po zrobieniu monitoringu wyciągnąć wnioski. Zapraszać do Kielc na promocyjne wycieczki na koszt miasta animatorów turystycznych, dziennikarzy i fotografów prasowych, wydawców,
zdecydowanie pogłębić monitorig internetu – starać się, by na jak największej ilości „obcych” stron internetowych pojawiały się atrakcyjne i aktualne informacje o Kielcach. Tego bardzo brakuje, a z internetu póki co w Polsce korzystają przede wszystkim: młodzież i ludzie wykształceni (czyli grupy bardziej mobilne i opiniotwórcze). Z kolei trafienie na światowe strony internetowe to chyba najtańszy (a jeśli dobrze przemyślany to przynoszący szybkie efekty) sposób na skuteczną promocję (=>Kielce jako nowe, nieznane, a ciekawe miejsce).
2. Materiały o Kielcach (foldery, cd-romy) powinny być przede wszystkim tematyczne (a nie ogólne) i adresowane do konkretnie określonych grup odbiorców.
Największym kieleckim sukcesem ostatnich lat są Targi Kielce. Bez wątpienia dość niespodziewany gwałtowny wysyp dziesiątek kawiarni, pubów i klubów (i to na wysokim poziomie) oraz budowa kolejnych hoteli są tego sukcesu owocem. Tymczasem do tej pory nie ma właściwie przygotowanej dla gości targów promocji Kielc! Niezbędne są zatem:
comiesięczne dostępne na targach, w hotelach itd. biuletyny informujące o wszystkich odbywających się w Kielcach imprezach kulturalnych (od najmniejszych koncertów w klubach, których jest coraz więcej, przez filharmonię, kościoły, galerie, kina aż do imprez masowych). Jest już miejsce w internecie informujące o życiu kulturalnym Kielcach na takich właśnie zasadach – www.wici.info ,
porządny stale aktualizowany informator (z charakterystyką i zdjęciami) o wszystkich kieleckich restauracjach, kawiarniach, pubach, klubach, pizzeriach a także miejscach noclegowych i rekreacyjnych.
szczegółowe propozycje tras spacerowych dla gości targowych,
miasto jako współwłaściciel Targów powinno też zadbać, by specjalnie dla gości targowych była przygotowana oferta „krótkich wypadów za miasto” np. busami.
3. Cd-romy o Kielcach (lub inne materiały promocyjne) powinny być insertowane do biznesowych, turystyczno-krajoznawczych, geologicznych, kulturalnych (i innych branżowych) polskich i ewentualnie zagranicznych (przy szczególnych okazjach np. święcie Kielc w zaprzyjaźnionym zachodnim mieście) czasopism. Zwracam uwagę, że koszt mógłby nie być duży jeśli czasopismo byłoby niskonakładowe, ale za to prestiżowe i czytane przez elity w danej dziedzinie.
4. Materiały promocyjne tematyczne (czyli osobne dotyczące tylko jednego tematu) powinny dotyczyć też m.in. następujących kwestii:
geologia (wielkie bogactwo Kielc!!) – 4 rezerwaty itd.. Z Kielc trzeba koniecznie uczynić „centrum geologiczne” – w tej dziedzinie mamy to, czego nie ma nikt inny,
stare Kielce – należy budować, opierając się na szczegółach, klimat starego śródmieścia i promować go – turyści szukają zachowanych tradycji, niepowtarzalnych zaułków, historycznych „dziwactw” i ciekawostek, antyków, tradycyjnego lokalnego rękodzieła, potraw. „Turystyka historyczna” rozkwita na całym świecie – w Kielcach jest wciąż nikła tego świadomość („wolimy promować przyszłość” – zdanie, które zdaje się sugerować brak korzeni i niewiedzę o swoim mieście...). W materiałach promocyjnych należy nie tylko pokazywać wciąż tak samo przedstawiane sztandarowe zabytki, ale także mniej znane zaułki, detale, drobiazgi, zachowane tradycje (np. XIX-wieczną aptekę). To samo dotyczy związanych z historią miasta ludzi – tu byli nie tylko Żeromski i Herling-Grudziński, ale także wybitny pisarz-teolog Marcin Kromer, „ojciec polskiej fotografii” Maksymilian Strasz, bezprecedensowy w Polsce twórca prywatnego muzeum i mecenas malarzy Tomasz Zieliński, współtwórca „Panoramy Racławickiej” Jan Styka. Ich kieleckie historie są często dużo ciekawsze niż niektórych zwykle wymienianych postaci. W folderach należałoby pokazywać stare Kielce jako (tak jak jest faktycznie) kilka zespołów zabudowy. Są to: perła miasta czyli całe Wzgórze Zamkowe (nie tylko katedra i pałac), miasto lokacyjne czyli Rynek i okoliczne uliczki (najstarszy zabytek Kielc to kształt Rynku i ulic: Bodzentyńskiej, Piotrkowskiej, Dużej), ul. Sienkiewicza oraz „dzielnica gubernialna” z przełomu wieków (od pl. Wolności do ul. Prostej),
kielecka przyroda i jej osobliwości,
otoczenie biznesu
baza sportowo-rekreacyjna i ważne imprezy sportowe,
zestaw atrakcji dla wycieczek szkolnych powiązany oczywiście z regionem tzn. np. „Żelaznymi korzeniami” itp. (docierać z ofertą do organizatorów wycieczek w całej Polsce!),
trasa martyrologiczno-patriotyczna dla polonii i ewentualnie szkół - szczególnie tradycje legionowe. Dla równowagi dodałbym tu trochę „sanacyjnych” anegdot związanych z Kielcami. W tym kontekście b. dobrze by było, gdyby w WDK-u funkcjonowała porządna kawiarnia z epoki – w stylu lat 30-tych (należałoby się oczywiście w tej kwestii porozumieć z samorządem województwa),
Kielce jako punkt wypadowy do wycieczek w piękne okolice (oczywiście z projektami tras).
5. Przejazd przez Kielce pociągiem jest bardzo zniechęcający – widoki są nieciekawe. Przy trasie kolei należy co najmniej zainstalować tablice pokazujące kieleckie atrakcje – inny, niż widoczny za oknami, korzystny i gościnny obraz miasta. Podobnie przy rozwidleniach kieleckiej obwodnicy i na wylotówkach. (I tu dygresja – bardzo brakuje w Kielcach profesjonalnych iluminacji /szczególnie kościołów, a najbardziej Karczówki, co dla mnie trochę niepojęte zważywszy, że jakoś da się pięknie podświetlać zwykłe wiejskie kościółki/)
6. Niezwykle ważna jest promocja wewnętrzna prowadząca do pozytywnych zmian samoświadomości kielczan. Choć widać w ostatnich latach spore zmiany na korzyść, wciąż zbyt duża część mieszkańców Kielc ujawnia swoje kompleksy, nie zna, nie lubi i nie utożsamia się z miastem. W związku z tym oczywiście kiepsko promują oni Kielce „na zewnątrz”. Gdy nie tak dawno dziennikarz Słowa Ludu przeprowadził eksperyment wcielając się w rolę turysty, efekty tego były bardzo smutne. Zaczepieni kielczanie zapytani o to co w Kielcach można zobaczyć, albo uciekali, albo mówili, że tu nic nie ma, bo to dziura, albo wskazywali sklepy na Sienkiewicza i McDonald’sa... Jedna jedyna osoba wspomniała o Kadzielni, ale nie potrafiła wytłumaczyć (czy też jej się nie chciało) jak tam dotrzeć.
Trzeba przy pomocy lokalnych mediów pogłębiać zdrowy regionalizm w kielczanach – by znali swoje miasto, utożsamiali się z nim, byli z niego dumni, chcieli się nim chwalić na zewnątrz, a także by czuli wsparcie, gdy oddolnie postanowią zrobić coś pozytywnego dla Kielc. Można to robić przez akcje, konkursy (na najpiękniejsze ogrody, balkony, małą architekturę, elewacje itd.), wzbudzanie społecznych dyskusji, nagradzanie społeczników itp. Należy współdziałać z organizacjami pozarządowymi (szczególnie „pacjonackimi”) i stymulować powstawanie nowych. Dobrze byłoby także współpracować z pojedynczymi miłośnikami Kielc – wyszukiwać ich i wspierać, liczyć się z ich zdaniem. Często są oni rozgoryczeni i zniechęceni latami negatywnych doświadczeń...
Trzeba też przygotowywać kieleckie „ścieżki edukacyjne” dla dzieci i młodzieży w szkołach.
Rafał Zamojski
- MeehoweCK
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 3317
- Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
- Lokalizacja: Warszawa / Kielce
- Kontakt:
Myślę, że jako stowarzyszenie promujące Kielce moglibyśmy właśnie stworzyć jakąś fachową i obszerną prezentację naszego miasta i zapoznać z nią różne polskie media. Może nawet zrobiliby w jakimś serwisie informacyjnym krótki reportaż o jednym najszybciej rozwijających się polskich miast, o błędnych stereotypach itp. Takie coś mogłoby mieć kolosalny efekt. Najważniejsze chyba w tym wszystkim byłaby ostrożność, aby nie obróciło się to wszystko przeciwko nam. Nie można tego w żaden sposób upolitycznić, a inwestycje będące poza Kielcami kontrowersyjne (jak na przykład lotnisko) delikatnie pominąć.
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji
Można, ale dopiero wtedy, kiedy będzie rzeczywiście prawdziwy BOOM, czyli gdzieś za rok/dwa. Jak ruszą takie inwestycje jak: nowy dworzec kolejowy, rewitalizacja rynku, hotele, Galeria IX wieków, właśnie lotnisko (jak już go zaczną budować to będą sobie mogli dużo gadać
), planowane nowe drogi i remont już istniejących, rozbudowa Galerii Echo, "nasze" kochane wieżowce (
) i moooże ta upragniona przez wielu pierwsza linia tramwajowa 
- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Jest już gotowa księga znaków dla Kielc
Ma ona przyczynić się do uporządkowania symboliki miejskiej. Określa precyzyjnie kolory, czcionki, które mają być używane w materiałach promocyjnych. Punktem wyjścia do jej opracowania było logo Kielc. Dominują w nim kolory żółty, czerwony oraz niebieski i zielony. W księdze dokładnie określono ich odcienie. Maciej Frankiewicz, kierownik referatu promocji w ratuszu mówi, że liczba zastosowań księgi znaków jest tak ogromna, ze na razie trudno przewidzieć, gdzie uda się wprowadzić opisane w niej zasady. Pewne jest, że w pierwszej kolejności dotyczyć będą one materiałów wydawanych przez ratusz. Czy uda się je zastosować na tablicach informacyjnych w mieście, autobusach? Bardzo bym chciał- odpowiada Maciej Frankiewicz. Księga znaków kosztowała Kielce 7 tysięcy złotych. Maciej Frankiewicz podkreśla, ze zaangażowane w jej opracowanie były absolwentki kieleckiego Zespołu Szkół Plastycznych. Dużym ułatwieniem było to, że Kielce mają już swoje logo. Za opracowanie nowego Warszawa zapłaciła 95 tysięcy złotych.
RADIO KIELCE
Ma ona przyczynić się do uporządkowania symboliki miejskiej. Określa precyzyjnie kolory, czcionki, które mają być używane w materiałach promocyjnych. Punktem wyjścia do jej opracowania było logo Kielc. Dominują w nim kolory żółty, czerwony oraz niebieski i zielony. W księdze dokładnie określono ich odcienie. Maciej Frankiewicz, kierownik referatu promocji w ratuszu mówi, że liczba zastosowań księgi znaków jest tak ogromna, ze na razie trudno przewidzieć, gdzie uda się wprowadzić opisane w niej zasady. Pewne jest, że w pierwszej kolejności dotyczyć będą one materiałów wydawanych przez ratusz. Czy uda się je zastosować na tablicach informacyjnych w mieście, autobusach? Bardzo bym chciał- odpowiada Maciej Frankiewicz. Księga znaków kosztowała Kielce 7 tysięcy złotych. Maciej Frankiewicz podkreśla, ze zaangażowane w jej opracowanie były absolwentki kieleckiego Zespołu Szkół Plastycznych. Dużym ułatwieniem było to, że Kielce mają już swoje logo. Za opracowanie nowego Warszawa zapłaciła 95 tysięcy złotych.
RADIO KIELCE
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


-
seba_ck
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1231
- Rejestracja: 31 sierpnia 2006, o 14:01
- Lokalizacja: KIELCE
Będąc użytkownikiem tego forum sami musimy promować nasze miasto. Z racji tej korzystając z tego, że studiuję w Warszawie, zaprosiłem kolegę na weekend do Kielc tydzień temu. Oprowadziłem go po całym mieście. Pokazałem mu też gdzie i jak bądą wyglądały przyszłe inwestycje. A teraz wrażenia jakie wywarły Kielce na nim. Był zachwycony naszym miastem. Nigdy nie przypuszczał, że Kielce są aż tak piękne. Mówił, że rozwijamy sie w dobrym kierunku. Z miłą chęcią chce odwiedzić ponownie Kielce w wakacje. Tym razem zabierze też brata.
To chyba kolejny przykład na to, że jeśli jedynie ludzie odwiedzą nasze miasto, to stereotyp o zacofanych Kielcach upada. Dlatego promocja jest tak ważna, więc do dzieła.
To chyba kolejny przykład na to, że jeśli jedynie ludzie odwiedzą nasze miasto, to stereotyp o zacofanych Kielcach upada. Dlatego promocja jest tak ważna, więc do dzieła.
Zmieniaj świat na taki, jaki sobie wymarzyłeś.
Tez zapraszam co rusz i opinie są podobne. Jest jeszcze jeden wazny aspekt, dzieki obecnosci gosci, mozna dostrzec to, co przeszkadza lub to czego nie ma i niwelowac te zaleglosci. Trzeba miec tez dobrego przewodniaseba_ck pisze:Będąc użytkownikiem tego forum sami musimy promować nasze miasto. Z racji tej korzystając z tego, że studiuję w Warszawie, zaprosiłem kolegę na weekend do Kielc tydzień temu.
Sadze, ze bedzie ona do wgladu kazdego, moze nawet w Internecie, bo przeciez to narzedzie dla bardzo wielu ludzi, instytucji.Daniel pisze:Nie ukrywam, że chciałbym się z nią zapoznać.MAŁY pisze:Jest już gotowa księga znaków dla Kielc
(...)
RADIO KIELCE
-
Oskar
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1330
- Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
- Lokalizacja: Śródmieście
- Kontakt:
Choć nie o nas (a szkoda) to wkleję bo oryginalne...
Cukierek zapakowany jak prezerwatywa
Hitem promocyjnym okazały się reklamujące Opole cukierki. A to dzięki opakowaniu, które łudząco przypomina opakowanie prezerwatywy - pisze "Gazeta Wyborcza".
Pomarańczowe opakowanie jest tak wyprofilowane, że nawet trzymając je w rękach, jest się przekonanym, że mieści prezerwatywę. Do tego hasło "Opole, city without limits" (Opole miastem bez ograniczeń) może sugerować, że tu można pójść na całość, toteż rozdawany gadżet na pewno się przyda.
Cukierki zostały zamówione przez opolski ratusz na Targi Nieruchomości w Cannes. - Zwiedzający zatrzymywali się przy stoisku. Najpierw z uśmiechem dotykali, a potem brali garściami. I rzeczywiście niewiele osób otwierało je, by zjeść.
Równie dużym wzięciem cieszyły się na targach turystycznych w Ostrawie. Cukierki w opakowaniach a la prezerwatywa znaleźli też w swoich pokojach hotelowych przewodniczący rad miast, którzy przyjechali do Opola na konwent w kwietniu.
PAP
Cukierek zapakowany jak prezerwatywa
Hitem promocyjnym okazały się reklamujące Opole cukierki. A to dzięki opakowaniu, które łudząco przypomina opakowanie prezerwatywy - pisze "Gazeta Wyborcza".
Pomarańczowe opakowanie jest tak wyprofilowane, że nawet trzymając je w rękach, jest się przekonanym, że mieści prezerwatywę. Do tego hasło "Opole, city without limits" (Opole miastem bez ograniczeń) może sugerować, że tu można pójść na całość, toteż rozdawany gadżet na pewno się przyda.
Cukierki zostały zamówione przez opolski ratusz na Targi Nieruchomości w Cannes. - Zwiedzający zatrzymywali się przy stoisku. Najpierw z uśmiechem dotykali, a potem brali garściami. I rzeczywiście niewiele osób otwierało je, by zjeść.
Równie dużym wzięciem cieszyły się na targach turystycznych w Ostrawie. Cukierki w opakowaniach a la prezerwatywa znaleźli też w swoich pokojach hotelowych przewodniczący rad miast, którzy przyjechali do Opola na konwent w kwietniu.
PAP
Gorzej jak się ktoś nastawi na "szybki numerek", otworzy opakowanie i... nici z przyjemnościOskar pisze:Choć nie o nas (a szkoda) to wkleję bo oryginalne...
Cukierek zapakowany jak prezerwatywa
Hitem promocyjnym okazały się reklamujące Opole cukierki. A to dzięki opakowaniu, które łudząco przypomina opakowanie prezerwatywy - pisze "Gazeta Wyborcza".
Pomarańczowe opakowanie jest tak wyprofilowane, że nawet trzymając je w rękach, jest się przekonanym, że mieści prezerwatywę. Do tego hasło "Opole, city without limits" (Opole miastem bez ograniczeń) może sugerować, że tu można pójść na całość, toteż rozdawany gadżet na pewno się przyda.
Cukierki zostały zamówione przez opolski ratusz na Targi Nieruchomości w Cannes. - Zwiedzający zatrzymywali się przy stoisku. Najpierw z uśmiechem dotykali, a potem brali garściami. I rzeczywiście niewiele osób otwierało je, by zjeść.
Równie dużym wzięciem cieszyły się na targach turystycznych w Ostrawie. Cukierki w opakowaniach a la prezerwatywa znaleźli też w swoich pokojach hotelowych przewodniczący rad miast, którzy przyjechali do Opola na konwent w kwietniu.
PAP
