Miesiąc po otwarciu galerii Korona. Frekwencja mniejsza, ale z potencjałem
Mniej problemów, ale i mniej klientów niż się spodziewano - to najkrótsze podsumowanie pierwszego miesiąca działalności kieleckiej galerii Korona. - Ale ten obiekt ma w sobie duży potencjał - ocenia jego szefostwo.
Centrum handlowe pomiędzy ul. Warszawską i Radiową uroczyście otwarto w połowie maja. Około 150 lokali handlowo-usługowych, 37 tys. m kw. powierzchni, parking na tysiąc miejsc, a wszystko w świetnej architekturze miało przyciągnąć 23-25 tys. gości dziennie.
- Obecnie mamy średnio około 18 tys. klientów dziennie - informuje Izabela Ironmonger, menedżer ds. marketingu galerii Korona. Przyznaje, że to mniej niż się spodziewano. - Przyczyn jest kilka. Generalnie handel w całej Polsce od kilku miesięcy przeżywa kryzys. Poza tym mamy Euro 2012, a to nie sprzyja robieniu zakupów, część osób woli po pracy obejrzeć mecz. Poza tym jesteśmy nowym obiektem i musimy walczyć o klientów. To jeszcze potrwa, ale ta galeria ma duży potencjał. Zrobimy wszystko, żeby go wykorzystać - twierdzi Ironmonger.
Co ciekawe, podobno liczba klientów nie spadła podczas ostatniego weekendu, gdy w centrum Kielc trwała akcja "Budzenia Sienkiewki". Jej organizatorzy szacują, że przez deptak i okolice przewinęło się wtedy nawet kilkaset tysięcy gości. - Nie zauważyliśmy spadku liczby klientów, było ich około 19 tys. dziennie - informuje Ironmonger. Podobne spostrzeżenia ma Grzegorz Pyszniak, właściciel włoskiej restauracji Ghiootto w Koronie. - Pod względem obrotów to był jeden z lepszych weekendów. Choć z drugiej strony oferta naszej restauracji jest dopasowywana do konkretnego klienta, a to powoduje, że te osoby się do niej przywiązują i do nas wracają - ocenia.
Mniejsza frekwencja to jeden z argumentów utrzymania darmowego parkingu, choć od czerwca miał być płatny. - Myślę, że ten stan utrzyma się do września - zapowiada Ironmonger. Dodaje, że nie potwierdziły się obawy, iż będzie wykorzystywany przez kierowców dojeżdżających do innych obiektów. Sporo osób przychodzi za to do Korony pieszo. - Z danych wynika, że najwięcej osób wchodzi drzwiami od ul. Warszawskiej, a nie przez parking - wyjaśnia Ironmonger. Niedługo ułatwieniem dla kierowców będą tablice informujące o ilości wolnych miejsc na poziomach. Wbrew obawom otwarcie galerii nie zablokowało ruchu na okolicznych ulicach. Sytuacja jeszcze może się jeszcze poprawić po rozbudowie ul. Radiowej.
W Koronie wciąż jest sporo zamkniętych sklepów, kilka dni temu naliczyliśmy ich 35. - Mamy wynajęte 97 proc. powierzchni, ale niektóre umowy podpisano dość późno i trwają prace adaptacyjne. Myślę, że do końca roku wynajęte będzie 100 procent - zapowiada Ironmonger.
Na razie nie ma mowy o obniżeniu stawek za czynsz. Nieoficjalnie wiemy, że metr kwadratowy w części restauracyjnej kosztuje od 40 do 60 euro miesięcznie. Najemcy sklepów płacą od 25 do 50 euro za metr.
Obiekt różni się też od wizualizacji. We wnętrzu brakuje charakterystycznej konstrukcji w kształcie drzewa, która miała powstać wokół windy. Na wykonanie jej z bambusa zgodzili się strażacy. - Rozmawiamy z dekoratorami na temat tego elementu wystroju - mówi Izabela Ironmonger.
Dla "Gazety"
Grzegorz Czekaj, dyrektor Galerii Echo
Czekanie na otwarcie tej galerii było dosyć frustrujące. Ale balon pękł i, chociaż szanujemy konkurencję, to okazało się, że efekt Korony nie był tak silny jak się spodziewaliśmy. Największy spadek liczby gości odnotowaliśmy w drugim tygodniu po otwarciu konkurencji, ale od tego czasu widać poprawę. Teraz mamy około 23-24 tys. gości dziennie, spodziewamy się powrotu do dotychczasowej frekwencji 25-26 tys.. Faktycznie, nie bez wpływu jest też Euro 2012, po przegranej Polski od razu zaobserwowaliśmy wzrost liczby gości.
Nie jestem zaskoczony stwierdzeniami, że galeria Korona nie odczuła negatywnego wpływu akcji "Budzenie Sienkiewki". Jest bliżej centrum miasta i część osób, gdy już tam dotarło, odwiedziło też prawdopodobnie Koronę. My w ten weekend mieliśmy około 15 proc. mniej gości, ale jesteśmy dalej od centrum, a poza tym w promieniu kilkudziesięciu kilometrów było jeszcze wiele imprez. Ale pomimo tego i tak mieliśmy 26-27 tys. odwiedzin dziennie
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... jsza_.html