Prezydent Lubawski
Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1
Kontrowersyjna kwestia, dotycząca wolności słowa w internecie, jednak w tym przypadku dość zrozumiała. To co się działo w komentarzach na stronie echa to była patologia w najczystszej postaci, żenujące ataki i ogólny poziom, przy którym komentarze na onecie to oaza erudycji. Krytyka merytoryczna OK, wylewanie pretensji też mogę zrozumieć, natomiast kłamliwa nagonka, w dodatku w okresie kampanii wyborczej, to już moim zdaniem rzecz godna potępienia.
Pół roku pozniej..Tak prezydent Lubawski dodał otuchy wójtowi Koronie
01.12.2010
.Na wtorkowym spotkaniu wyborczym Włodzimierza Korony, wójta Masłowa, który w drugiej turze wyborów na to stanowisko zmierzy się z konkurentem z Prawa i Sprawiedliwości, prezydent Kielc Wojciech Lubawski postanowił dodać otuchy swojemu koledze.
(...)
- Konkurentem pana wójta Korony jest pracownik Urzędu Miasta Kielce. Nie znam tego pana, nie widziałem go na oczy, ale z całą pewnowscią jest to dobry pracownik, bo tylko takich zatrudniam. Ale chciałbym postawić te dwie kandydatury na szalę. Jeżeli miałbym wakat, a pan Korona byłby bez pracy, zatrudniłbym go jako wiceprezydenta Kielc.
Buzi, buzi i wybitny fachowiec trafil pod miejska strzeche!Włodzimierz Korona wicedyrektorem MUP w Kielcach
Włodzimierz Korona, były wójt gminy Masłów, został wicedyrektorem Miejskiego Urzędu Pracy w Kielcach. W rozmowie z Radiem Kielce powiedział, ze dotychczasowe doświadczenie zawodowe pozwoli mu na rzetelne wykonywanie obowiązków.
Jak dodał Włodzimierz Korona - na razie nie zamierza proponować dyrektor kieleckiego urzędu pracy, Halinie Czerniak, żadnych zmian organizacyjnych w placówce.
Poprzednik Włodzimierza Korony został odwołany ze stanowiska po tym, gdy wyszło na jaw, że z jego komputera zamieszczane były obraźliwe wpisy na internetowych forach dyskusyjnych. Z doniesień medialnych wynika, że miał on w niecenzuralny sposób krytykować swoich przełożonych.
- Wizard
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1036
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Myślę, że ciekawy temat:
Liczba aut użytkowanych przez urzędników nijak ma się do wielkości miasta:
Białystok liczba aut 13
Bydgoszcz 10
Gdańsk 11
Gorzów Wielkopolski 10
Katowice 14
Kielce 20
Kraków 23
Lublin 14
Łódź 47
Opole 7
Poznań 13
Szczecin 11
Toruń 4
Warszawa 69
Zielona Góra 3
Źródło:
Auto Świat z 9 maja 2011r. (na podstawie danych przekazanych przez urzędy miast)
Liczba aut użytkowanych przez urzędników nijak ma się do wielkości miasta:
Białystok liczba aut 13
Bydgoszcz 10
Gdańsk 11
Gorzów Wielkopolski 10
Katowice 14
Kielce 20
Kraków 23
Lublin 14
Łódź 47
Opole 7
Poznań 13
Szczecin 11
Toruń 4
Warszawa 69
Zielona Góra 3
Źródło:
Auto Świat z 9 maja 2011r. (na podstawie danych przekazanych przez urzędy miast)
Every dream has a price
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
u mnie w pracy na jakieś 1400 pracowników samochód służbowy ma tylko dyrektor (Megane kombi) który służy również jako samochód do wożenia pracowników, i są 2-3 kangury i jakiś boxer. Samochody służą do wożenia akt, poczty, ludzi i towaru po całym województwie. I to wystarcza... A UM Kielce potrzebuje aż 20 samochodów do wożenia dupy po samym mieście? Przecież skoro jest 20 samochodów to potrzeba co najmniej tylu kierowców...
No chyba że wliczyli w to samochody straży miejskiej i jakiś spółek miejskich.
No chyba że wliczyli w to samochody straży miejskiej i jakiś spółek miejskich.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Myślę, że ten wątek jest właściwy
:

Jak się pozbyć Chińczyka
Tomasz Pietryga 03-06-2011
Kłopoty z budową Stadionu Narodowego w Warszawie i odcinka autostrady A2 po raz kolejny dobitnie pokazują, że niska cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Tymczasem w polskich przetargach publicznych to ona jest podstawowym kryterium. Dlatego dobrze się stało, że nasi legislatorzy wreszcie dostrzegli, jakie zagrożenia mogą płynąć z przesadnych oszczędności.
Sejmowa komisja „Przyjazne państwo" właśnie zastanawia się nad przepisami, które skłoniłyby urzędników do brania pod uwagę w zamówieniach publicznych również innych czynników. Obecnie zamawiający rzadko je uwzględniają, wyraźnie bojąc się zarzutu niegospodarności ze strony organów kontroli. Te zresztą właśnie na kryterium cenowym opierają ocenę inwestycji. Ostatnie wydarzenia pokazują, że taka filozofia może prowadzić donikąd.
Zamieszanie na budowie odcinka autostrady A2 ma jeszcze jeden ciekawy aspekt. Cała sprawa może mocno przyhamować ekspansję chińskich firm budowlanych w Europie. Ukończona autostrada miała stać się przyczółkiem, który dzięki pozytywnym referencjom otworzy im drogę do inwestycji w innych krajach Unii Europejskiej. Po tej wpadce może być o wiele trudniej, gdyż zamawiający dużo uważniej będą się przyglądać ofertom Azjatów, czując jednocześnie presję rodzimej branży budowlanej. Ta zresztą na chińskiej wpadce może wyjść najlepiej.
Od samego początku wśród polskich przedsiębiorców pojawienie się kolegów z Państwa Środka wywołało spory niepokój – obawiali się utraty dużej części rynku budowlanego. Stąd też protesty wysyłane do Brukseli wskazujące na potrzebę zamknięcia przed Chińczykami europejskiego rynku, a także cichy ostracyzm branży w stosunku do firm, które zdecydowały się na kooperację z Azjatami. Teraz rynek odetchnął z ulgą, bo Chińczycy wywrócili się sami.
Wypada mieć nadzieję, że nasze państwo wyciągnie z tego wnioski i zmieni przepisy tak, aby zapobiegać podobnym wpadkom cenowym w przyszłości. A Chińczycy? Niech to będzie już ich zmartwienie.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
... wymyslil nowy sposob zamowien publicznych?
Wojciech Lubawski zapewnia jednak, że nie oznacza to zagrożenia dla przebudowy miejskiego odcinka drogi nr 73, czyli ulicy Ściegiennego. Zapowiada, ze jeśli Ministerstwo Infrastruktury przyzna pieniądze, prace mogą rozpocząć się dzień później. Jak dodaje, jest to dla Kielc najważniejsza inwestycja drogowa.
Radio Kielce
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
dobre
błysnął lepiej niż z fachowcami od dróg 
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- Nowak
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1647
- Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
- Lokalizacja: Kraków / Kielce
Warto odnotować:
http://www.radio.kielce.pl/page,,Debata ... 7205c.html
http://www.radio.kielce.pl/page,,Debata ... 7205c.html
Gdybysmy mogli tak zaczac kolekcjonowac wypadki przy pracy, bo potem pozapominamy...
Prezydenta Kielc można bezkarnie okłamywać?
Prezydentowi Kielc nie przeszkadza, że jego podwładny podpisuje dokumenty „nieświadomie”. A tak właśnie Mieczysław Tomala, dyrektor wydziału edukacji tłumaczył fakt, że w kuratorium oświaty znalazł się wniosek o przyznanie nagrody dla dyrektora jednej z kieleckich placówek oświatowych.
Dwa tygodnie temu ujawniliśmy, że od czterech lat samorząd Kielc nie występuje do kuratorium z propozycją nagrodzenia dyrektorów szkół i przedszkoli. Odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Andrzej Sygut, a za nim prezydent Wojciech Lubawski utrzymywali, że przyczyniło się do tego samo kuratorium, ponieważ rok temu przyznało nagrodę jednej z dyrektorek mimo, że miasto o nią nie wystąpiło.
To nieprawda. Radio Kielce dotarło do tego dokumentu. Podpisany jest przez dyrektora Tomalę. Prezydent Lubawski zapowiedział, że zażąda wyjaśnień. Jak nam powiedział w ubiegłym tygodniu, Tomala tłumaczył się, że świadomie wniosku nie podpisał.
Mimo to, Lubawski uważa sprawę za zamkniętą. Dziś nie chciał nam wyjaśnić jak to możliwe, że urzędnik na tak wysokim stanowisku może nieświadomie podpisywać dokumenty. Prezydent stwierdził jedynie, że w tej sprawie nikt nie poniesie konsekwencji.
Nagrody kuratora wynoszą 3,2 tys. zł i są przepustką do ubiegania się o nagrody ministerialne.
Info: Radio Kielce, Stanisław Blinstrub
Czy MZD w Kielcach ulega prywatnym przewoźnikom?
Miejski Zarząd Dróg w Kielcach zdecydował, że wszyscy prywatni przewoźnicy będą mogli jeździć przez skrzyżowanie ulic Paderewskiego z Sienkiewicza w ścisłym centrum miasta. Jest to wynik zamieszania z komercyjnymi liniami, uruchomionymi przez MPK.
We wtorek wieczorem zarząd dróg ustawił znaki, zgodnie z którymi żaden komercyjny przewoźnik nie mógł jechać przez centrum miasta. Dziś jednak drogowcy zmienili zdanie i pozwolili na próbę na przejazd wszystkim przewoźnikom.
Elżbieta Śreniawska, prezes MPK powiedziała, że decyzja drogowców postawiła przedsiębiorstwo przed faktem dokonanym. Autobusy linii 200, 201, 202 i 203 nie mogły przejechać przez skrzyżowanie, bo złamałyby zakaz. Nie mogły też pojechać innymi ulicami, bo nie mają na nie rozkładów jazdy. Prezes Śreniawska nie wykluczyła, że wystąpi o odszkodowanie. Jako argument podaje ważną, wydaną przez drogowców zgodę na przejazd przez centrum. Tłumaczy, że nikt z MZD decyzji nie odwołał i oficjalnie o zmianach nie poinformował.
Jarosław Skrzydło, rzecznik prasowy MZD wyjaśnił, że MPK otrzymało informację ustnie na jednym ze spotkań. Dodał też, że skoro spółka nie zdążyła ze zmianą rozkładów jazdy, to dziś na specjalnym posiedzeniu zdecydowano, że na próbę każdy komercyjny przewoźnik będzie mógł jeździć przez ścisłe centrum. Warunkiem jest uzyskanie rozkładu jazdy. Jak dodał Jarosław Skrzydło - MZD nie chce nikomu ograniczać dostępu do wolnego rynku. Zastrzegł jednak, że jeżeli przyjęta koncepcja nie sprawdzi się, drogowcy wrócą ponownie do całkowitego zakazu przejazdów dla komercyjnych linii.
Konrad Trela, Radio Kielce
warto sobie przypomnieć bo minęło już ponad 5 lat
:
Autor pisze:
"Teraz" Kielce
wiadomość z dnia 2006-03-04
Jakie będą Kielce za pięć lat? Tak widzi miasto prezydent Wojciech Lubawski:
- Wizytówką miasta jest amfiteatr na Kadzielni. Organizuje się tu imprezy ogólnopolskie i międzynarodowe. Może festiwal muzyki oratoryjnej współczesnej (mamy trzy własne oratoria: "Świętokrzyska Golgota", "Tu es Petrus" i "Psałterz wrześniowy") albo klasycznej. Może festiwal muzyki niszowej, awangardowej organizowany przez Bazę Zbożową. Duże koncerty i widowiska odbywają się też w hali widowiskowo-sportowej. Życiem tętni Filharmonia Świętokrzyska w nowym, wspaniałym obiekcie. Do Kielc przyjeżdżają największe gwiazdy sceny muzycznej. Kielecka moda robi furorę na Targach Kielce, a pokazom mody towarzyszą koncerty i okolicznościowe wydawnictwa. Korona Kolporter jest na tyle silnym zespołem, że do Kielc zjeżdżają na mecze drużyny o międzynarodowej renomie. A miasto jest coraz piękniejsze. Z centrum wyprowadza się ruch kołowy, dworzec zostaje przebudowany i to tak, że już nikt nie ośmiela się rozpowszechniać na jego temat żadnych brzydkich powiedzonek. W wieżyczce obok dworca znajduje się centrum informacji turystycznej i kulturalnej. Automobiliści stawiają swoje samochody na pięciu parkingach w centrum miasta, być może do użytku zostanie już oddany podziemny parking pod placem Wolności. Nasz mały Montmartre na ulicy Sienkiewicza tętni życiem, artyści pokazują tu i sprzedają swoje obrazy. Właśnie rozpoczęto budowę pływalni o olimpijskich wymiarach, mamy też miejskie lodowisko.
Prezydencką wizję miasta publikuje marcowy numer Świętokrzyskiego Miesięcznika Kulturalnego "Teraz" w artykule "Wizja pełna kultury". Ponadto w numerze znajduje się obszerny tekst o Bazie Zbożowej - ośrodku kultury niezależnej w Kielcach oraz fragmenty "Psałterza wrześniowego" - trzeciego oratorium autorstwa Zbigniewa Książka, do którego muzykę pisze Piotr Rubik, a którego premiera odbędzie się 11 września z okazji odsłonięcia pomnika Homo Homini.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

NIK kontra prezydent Kielc. Obstają przy swoim
Jakub Wątor
Miasto powinno sprzedać swoje udziały w kielecko-chińskiej spółce budującej mieszkania oraz porcie lotniczym - uważa Najwyższa Izba Kontroli. I blisko od roku sugeruje to prezydentowi Kielc. - Na razie zdania nie zmienię - odpowiada Wojciech Lubawski. Kontrolerzy zapowiadają, że być może sprawdzą, czy dobrze przemyślał tę odpowiedź. - A potrafimy być męczący - zastrzega jej rzecznik.
"Gazeta" dotarła do korespondencji kieleckiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli z ratuszem. Już w styczniowym wystąpieniu dotyczącym sprawowania nadzoru nad spółkami komunalnymi kontrolerzy wnioskują m.in. o rozważenie pozbycia się przez miasto udziałów w budującej mieszkania na Ślichowicach kielecko-chińskiej spółce Yu Long Construction oraz spółce Port Lotniczy Kielce. W tej pierwszej miasto i Rejonowe Przedsiębiorstwo Zieleni mają 45 proc. udziałów, zaś w drugiej miasto jest jedynym udziałowcem. NIK swoje sugestie argumentuje stratami, jakie ponoszą obie spółki, oraz brakiem analiz środowiskowych przed ich powstaniem. Kontrolerzy wytykają, że w 2008 i 2009 roku Port Lotniczy Kielce stracił odpowiednio 328 i 440 tys. zł, zaś Yu Long Construction - 242 i 404 tys. zł.
"Rozważymy" - odpowiedział w lutym prezydent Kielc.
Kontrolerzy nie dali za wygraną i w kwietniu zapytali Lubawskiego, czy zdążył już rozważyć te kwestie. Prezydent odpowiada, że gmina Kielce nie wyklucza wystąpienia do zarządu Yu Long Construction na najbliższym zgromadzeniu wspólników z prośbą o wyrażenie zgody na zbycie udziałów. A w sprawie Portu Lotniczego stwierdził, że "nie jest to właściwy moment do zbycia tychże akcji". I stwierdził, że lepszy moment na transakcję będzie, "gdy spółka rozpocznie realizację przypisanych jej zadań i choćby w części je zrealizuje".
- Ciekawe, komu mamy sprzedać port lotniczy? To spółka obiektowa, nie mająca żadnych nieruchomości. Ktoś musiałby postradać zmysły, by ją kupować - mówi "Gazecie" Lubawski. Dodaje, że dla niego wiążąca jest decyzja wojewody świętokrzyskiego, uznająca, że utworzenie spółki jest zgodne z prawem. - Póki nie rozpoczną się inwestycje, to port będzie przynosił straty. Liczę, że ruszymy wiosną przyszłego roku - twierdzi Lubawski. I być może wtedy miasto sprzeda część udziałów.
Podobnie jest z Yu Long Construction. Prezydent uważa, że akcje można sprzedać w każdej chwili, ale również nie będzie miał kto ich kupić. - Jedynym kandydatem byliby Chińczycy, ale oni chcieli mieć partnera w postaci miasta. Nie wiem zatem, czy chcieli odkupić nasze udziały - twierdzi Lubawski. Zaznacza, że jeśli będzie trzeba, zawsze może postawić wniosek o sprzedaż akcji na zgromadzeniu wspólników spółki.
- To samo pisał pan w maju, odpowiadając NIK-owi - przypominamy.
- I dalej będę to samo pisał i mówił. Zyski niedługo się zaczną, bo już sprzedaliśmy wszystkie mieszkania na budowanym przez Yu Long osiedlu - odpowiada Lubawski.
Jak się dowiadujemy, lada dzień kielecka delegatura NIK-u wyśle kolejne pismo, w którym spyta prezydenta Kielc o stanowisko wobec sugestii kontrolerów sprzedaży akcji obu spółek. Już wiadomo, że odpisze on mniej więcej to samo, co poprzednio. - Nie zmienię zdania, dopóki nie uznamy, że już czas na nowe decyzje - zapowiada prezydent.
Na wymianie korespondencji może się jednak nie skończyć. Mirosław Woźniak, rzecznik prasowy kieleckiej delegatury NIK-u, zapowiada, że jeśli argumenty prezydenta nie będą przekonujące, może dojść do kontroli sprawdzającej. Wówczas brana jest pod uwagę rzetelność i wiarygodność podawanych przez ratusz informacji. - Sprawdzimy, na ile prezydent był uprzejmy postarać się o realizację naszych wniosków. To może trwać nawet kilka lat, ale nie ugniemy się. Potrafimy być męczący - mówi Woźniak.
W ratuszu poinformowano nas, że w 2010 roku spółka Port Lotniczy Kielce poniosła stratę w wysokości 450 tys. zł. Nie podano nam za to wyników finansowych Yu Long Construction za ubiegły rok, argumentując, że nie są to informacje publiczne.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... swoim.html
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
