Katedra i okolice
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
We wrześniu ruszy zbiórka pieniędzy na budowę pomnika biskupa Kaczmarka
Artykuł dodany: 2009-08-17 16:02:41, ostatnia aktualizacja: 2009-08-17 16:07:09
We wrześniu, we wszystkich parafiach diecezji kieleckiej rozpocznie się sprzedaż cegiełek na budowę pomnika biskupa Czesława Kaczmarka w Kielcach. Powstały w lutym Społeczny Komitet Budowy Pomnika chce w ten sposób uczcić pamięć kieleckiego biskupa więzionego i torturowanego przez komunistów w powojennej Polsce.
- Pomnik zostanie wzniesiony przy kieleckiej bazylice katedralnej - poinformowała Małgorzata Sołtysiak z Klubu Inteligencji Katolickiej.
Nazwisko autora pomnika poznamy, gdy projekt zostanie zatwierdzony przez Komisję Do Spraw Sztuki Sakralnej Kurii Diecezjalnej w Kielcach. Koszt budowy szacowany jest na około 80 tysięcy złotych. Jeżeli publiczna zbiórka przebiegnie sprawnie, pomnik może stanąć w Kielcach wiosną przyszłego roku.
źródło: http://www.radio.kielce.pl/page,,We-wrz ... c17ee.html
Artykuł dodany: 2009-08-17 16:02:41, ostatnia aktualizacja: 2009-08-17 16:07:09
We wrześniu, we wszystkich parafiach diecezji kieleckiej rozpocznie się sprzedaż cegiełek na budowę pomnika biskupa Czesława Kaczmarka w Kielcach. Powstały w lutym Społeczny Komitet Budowy Pomnika chce w ten sposób uczcić pamięć kieleckiego biskupa więzionego i torturowanego przez komunistów w powojennej Polsce.
- Pomnik zostanie wzniesiony przy kieleckiej bazylice katedralnej - poinformowała Małgorzata Sołtysiak z Klubu Inteligencji Katolickiej.
Nazwisko autora pomnika poznamy, gdy projekt zostanie zatwierdzony przez Komisję Do Spraw Sztuki Sakralnej Kurii Diecezjalnej w Kielcach. Koszt budowy szacowany jest na około 80 tysięcy złotych. Jeżeli publiczna zbiórka przebiegnie sprawnie, pomnik może stanąć w Kielcach wiosną przyszłego roku.
źródło: http://www.radio.kielce.pl/page,,We-wrz ... c17ee.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
-
Cyniczny Optymista
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 838
- Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Precz z pomnikiem!
Do ssamej postaci biskupa nic nie mam, ale do diaska, ilez tu jeszcze pomnikow sie postawi? Zeby jeszcze jakies niezwykle, powalajace na kolana byly...Ale nie - znow kolejny standardowy, sztampowy cokolik z popiersiem albo postacia stojaca (bo ekstrawagancji przy osobie duchownej sie nie spodziewam). Kurcze, gdyby nie tabliczka z podpisem to takie pomniki niczym od siebie by sie nie roznily...
Pzdr
A.
Ps: A tu o biskupie, ciekawej i kontrowersyjnej postaci.
Urodził się 16 kwietnia 1895 w Lisewie Małym w okolicach Sierpca, jako jedyne dziecko miejscowego młynarza i pokojówki. Po ukończeniu szkoły wiejskiej wstąpił do seminarium nauczycielskiego. Przed przyjęciem święceń kapłańskich (22 sierpnia 1922) pracował jako wiejski nauczyciel oraz walczył na froncie przeciwko Rosji sowieckiej. W 1916, natychmiast po otrzymaniu dyplomu ukończenia seminarium nauczycielskiego, wstąpił do seminarium duchownego w Płocku. Studiował teologię w Lille i Paryżu (uzyskał tytuł doktora teologii), przede wszystkim poświęcając się pracy duszpasterskiej w środowisku emigracyjnym polskich robotników. Powrócił do Polski w 1929; był m.in. sekretarzem diecezjalnego stowarzyszenia młodzieży w Płocku, a następnie Sekretarzem płockiego Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej.
Biskup [edytuj]
24 maja 1938 (w dwa lata po śmierci ordynariusza kieleckiego Augustyna Łosińskiego), dzięki protekcji kardynała Hlonda oraz obozu sanacyjnego, został mianowany biskupem kieleckim. 3 września 1938 zaraz po ingresie złożył oficjalną wizytę wojewodzie kieleckiemu Władysławowi Dziadoszowi, czym wywołał zgorszenie wśród duchowieństwa kieleckiego[1], gdyż Dziadosz uważany był za bluźniercę żyjącego w jawnym konkubinacie. Stanowiło to też afront dla kardynała Sapiehy, któremu jako bezpośredniemu przełożonemu, winien był - zgodnie z panującym obyczajem - złożyć swoją pierwszą oficjalną wizytę. Jednocześnie wywołał zgorszenie wśród kielczan swoją pretensjonalnością[2], przejeżdżając samochodem niewielki odcinek ulicy dzielący pałac biskupi od siedziby wojewody. Sakrę biskupią odebrał 4 września 1938 z rąk nuncjusza apostolskiego w Polsce Filippo Cortesiego, obok którego konsekratorami byli biskup łucki Adolf Szelążek oraz sufragan płocki Leon Wetmański. Zgodnie z przysługującym mu prawem przyjął sobie herb Prawdzic, wywodząc go jednak z rodu swojej matki co nie było zgodne ani z obyczajem, a prawdopodobnie było również niezgodne z prawdą[3][4]. Aktywnie, aczkolwiek bezskutecznie zabiegał o Archidiecezję Warszawską administrowaną wówczas przez biskupa Galla. Wiązała się z tym aktywna działalność w Episkopacie Polski. Za namową ówczesnego ojca duchownego kieleckiego seminarium duchownego Jana Jaroszewicza przeprowadził czystkę wśród kieleckiego duchowieństwa[5]. Stanowiska stracili m.in.: ks. dr Antoni Sobczyński - Dyrektor Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej, dyrektor diecezjalnego stowarzyszenia młodzieży ks. kan. Mieczysław Połoska, zaś sufragana Sonika pozbawiono probostwa w parafii pw. św. Wojciecha z którą był emocjonalnie związany. Ponadto ze stanowiska karnie usunął rektora seminarium duchownego ks. dra Józefa Pawłowskiego, posądzając go o homoseksualizm[6].
Lata II wojny światowej [edytuj]
3 września 1939 - zgodnie z postanowieniami wcześniejszej uchwały Episkopatu - ewakuował się w miejsce uznane za najbezpieczniejsze w diecezji tj. do klasztoru franciszkanów w Stopnicy. W połowie września złożył wizytę w kieleckim oflagu. W czasie okupacji prowadził politykę uległości wobec okupanta, zgodną z linią polityki papiestwa oraz oczekiwaniami III Rzeszy. Mimo szalejącego terroru okupanta, jako jedyny polski biskup nie zaprzestał wydawania "Wiadomości Diecezjalnych", zaś w 1941 zamierzał wydać "Zbiór Kazań". Wykazywał obojętność wobec losu księży aresztowanych przez Gestapo[7]. Pertraktował z Generalnym Gubernatorem na Wawelu. Wraz z innymi biskupami przychylnymi[8][9] okupantowi (biskupem Kubiną z Częstochowy oraz biskupem Lorkiem z Sandomierza) wziął udział w zorganizowanej przez Hansa Franka konferencji w Radomiu. Generalny Gubernator zaproponował na niej podpisanie deklaracji w której biskupi zobowiązywaliby się denuncjować księży. Propozycja ta została po namyśle odrzucona. Był zaangażowany w działalność charytatywną, pomagał klerykom i księżom także spoza własnej diecezji, m.in. późniejszemu biskupowi lubelskiemu Piotrowi Kałwie. Popierał wyjazdy Polaków na roboty do Niemiec uważając, że tam mają większe szanse przeżycia wojny. W maju 1940 w liście pasterskim napisał iż nie wolno nam nadstawiać ucha na podszepty podejrzanych ludzi zwłaszcza gdy próbują wciągnąć młodzież do nieobliczalnych konspiracyjnych akcji - co wzbudziło wiele kontrowersji. Był przeciwnikiem akcji zbrojnych podziemia przeciwko Niemcom, gdyż uważał że prowadzą jedynie do wykrwawienia się - uważał iż społeczeństwo powinno przeczekać okupację hitlerowską. Za swoją postawę został napiętnowany w Biuletynie Informacyjnym AK, a następnie w Sprawozdaniu Ministra Spraw Wewnętrznych w Londynie Stanisława Mikołajczyka w sprawie sytuacji w okupowanej Polsce w rozdziale "Położenie kościoła katolickiego" (Sprawozdanie nr 6/42, L. dz. K. 5006/42).
Okres powojenny, stosunek do społeczności żydowskiej [edytuj]
Po wyzwoleniu - jesienią 1945 - nawiązał zażyłe stosunki z ambasadorem USA Arthurem Bliss Lane'em. Ściągnęło to na Kaczmarka zainteresowanie funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.[10]
W grudniu 1945 r., w związku ze stale mnożącymi się incydentami antysemickimi, do Kaczmarka udała się delegacja kieleckiej mniejszości żydowskiej, w skład której weszli: lokalny działacz Komitetu Żydowskiego Jechiel Alpert oraz przewodniczący kongregacji religijnej Eisenberg. Bezpośrednią przyczyną złożenia wizyty u biskupa było wrzucenie do żydowskiego mieszkania kilku granatów przez "nieznanych sprawców". Delegacja prosiła o zaapelowanie, za pośrednictwem katolickiego duchowieństwa, do społeczności katolickiej o zaprzestanie prześladowań. Apel spotkał się z obojętnością biskupa, który ograniczył się do pouczenia delegatów, iż żydzi powinni ograniczyć swoją aktywność w życiu społecznym, a w szczególności w polityce i odradzającej się administracji[11]. Niecałe osiem miesięcy później (4 lipca 1946 r.) doszło do Pogromu kieleckiego.
Po pogromie Kaczmarek powołał komisję do zbadania okoliczności pogromu. Przewodnictwo komisji objął ks. prof. Mieczysław Żywczyński. Ustalenia komisji stały się jedną z podstaw sporządzonego 1 września 1946 r. raportu jaki Kaczmarek przedłożył ambasadorowi amerykańskiemu. Odpowiedzialnością za "zajścia kieleckie"[12] biskup z jednej strony obarczał społeczność polskich żydów, których winą było aktywne uczestnictwo w powojennej odbudowie państwa[13] oraz których posądzał o porywanie dzieci celem dokonywania mordów rytualnych[14]. W oczach biskupa miało to usprawiedliwiać zastosowanie przez sprawców pogromu odpowiedzialności zbiorowej. Okolicznością obciążającą miała być bierność "opanowanych przez Żydów" władz, które nie dawały wiary doniesieniom o mordach rytualnych[15]. Z drugiej strony, odpowiedzialnością za sprowokowanie pogromu Kaczmarek obwiniał światowy spisek międzynarodowych organizacji żydowskich, co obrazuje następujący cytat:
„ Przed daniem odpowiedzi na to pytanie trzeba wspomnieć o dwóch wiążących się z nią zjawiskach. Po pierwsze, faktem jest, że Żydzi europejscy pragną wywrzeć presję na rząd Wielkiej Brytanii, by oddał im w niepodzielne władanie Palestynę. Niedawno dokonany przez terrorystów żydowskich zamach w Jerozolimie na hotel króla Dawida, podczas którego zginęło podobno sporo Żydów, jest wymownym dowodem tej presji. Po drugie, aby łatwiej uzyskać możność wyjazdu do Palestyny, Żydzi europejscy starają się dowieść, że w niektórych krajach europejskich są prześladowani. Do takich krajów należy Polska, której Żydzi, zwłaszcza rosyjscy, szczególnie nie lubią (...). Ze względu na przytoczone zjawiska nie jest wykluczone, że ktoś z Żydów mógł skłonić Henryka Błaszczyka do opowiadania wyżej przytoczonej historii w przewidywaniu, że skłoni ona podniecony już i tak przeciw Żydom tłum do ekscesów, które będzie można potem obszernie wyzyskać. (...) ”
— bp Czesław Kaczmarek, Raport w sprawie zajść kieleckich[16]
Biskup Kaczmarek chwali bierną postawę polskiego Episkopatu, przyzwalającą na zachowania antysemickie[17].
Raport kończą następujące słowa:
„ Analiza wypadków i zeznania świadków doprowadzają nas do następujących wniosków w sprawie zajść kieleckich 4 lipca 1946 r. Wskutek komunistycznej działalności Żydów wytworzyła się w stosunku do nich nienawiść szerokich mas w Polsce. Rzeczywiste wypadki ginięcia dzieci w Kielcach przypisywane Żydom nie wywołały jej, lecz powiększyły ją w wysokim stopniu. Z tego postanowiły skorzystać pewne komunistyczne czynniki żydowskie w porozumieniu z opanowanym przez siebie Urzędem Bezpieczeństwa, aby wywołać pogrom, który by dało się potem rozgłosić jako dowód potrzeby emigracji Żydów do własnego kraju, jako dowód opanowania społeczeństwa polskiego przez antysemityzm i faszyzm i wreszcie jako dowód reakcyjności Kościoła, którego zabijający byli członkami. ”
— bp Czesław Kaczmarek, Raport w sprawie zajść kieleckich[18]
Aresztowanie i proces [edytuj]
8 stycznia 1951 aresztowany pod zarzutami szpiegostwa na rzecz USA oraz Stolicy Apostolskiej, faszyzacji życia społecznego, nielegalnego handlu walutami oraz kolaboracji. Torturowany w areszcie śledczym MBP. We wrześniu 1953 w trakcie procesu pokazowego przyznał się do zarzucanych mu czynów. Osądzony i skazany na 12 lat więzienia za kolaborację z Niemcami, usiłowanie obalenia ustroju PRL i propagandę na rzecz waszyngtońsko-watykańskich mocodawców. Obrońcą z urzędu był Mieczysław Maślanko, którego działalność w trakcie procedury przeprowadzonej w 1956 w celu zbadania możliwość rehabilitacji została opisana w przez prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej: Odnośnie do obrońców w sprawie tej słusznie biskup Kaczmarek powiedział, że oskarżeni bali się bardziej swoich obrońców aniżeli prokuratora i że obrońcy współpracowali z organami Bezpieczeństwa Publicznego.
Na mocy postanowienia Naczelnej Prokuratury Wojskowej, został 10 lutego 1955, ze względów zdrowotnych, zwolniony z odbywania kary i powrócił do diecezji kieleckiej. 20 marca 1957, za cenę porozumienia rządu z Kościołem, został oczyszczony z zarzutów szpiegostwa i faszyzacji, zaś karę za pozostałe przestępstwa uznano za odbytą. W 1958 przeprowadził synod diecezjalny, dokonał reorganizacji administracyjnej diecezji, wspierał zgromadzenia zakonne. 9 czerwca 1959 rząd PRL zażądał od episkopatu usunięcia Kaczmarka z zajmowanego stanowiska, co spotkało się z odmową (Episkopat uznał się za niekompetentny). Papież, zainteresowany walką z komunizmem i w trosce o własny prestiż, naleganiom tym kategorycznie odmówił[19]. Tadeusz Mazowiecki krytykując postawę biskupa Kaczmarka pisał: "Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosferą środowiska społecznego rozniecającą lub choćby tylko podtrzymującą bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem - oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów"[20]
Choroba i śmierć [edytuj]
Wyczerpanie fizyczne i psychiczne całego organizmu podczas wieloletniego śledztwa i więzienia nie pozostało bez wpływu na zdrowie biskupa. Zachorował na dusznicę bolesną, objawiającą się napadowymi bólami zamostkowymi, którym czasem towarzyszy uczucie zbliżającej się śmierci. Po kilku latach od uwolnienia, z powodu ciągle pogarszającego się zdrowia, wyjechał do Nałęczowa. Tam czuł się coraz gorzej. Dolegliwości sercowe zaczęły się nasilać.
Ordynariusz kielecki nie zdołał już powrócić do zdrowia. Nastąpiły kolejne zawały serca. Przykuty do szpitalnego łóżka bardzo cierpiał. Całkowicie świadomy swojego stanu odszedł 26 sierpnia 1963 r, w Święto MB Częstochowskiej. Pogrzeb Pasterza zgromadził w katedrze kieleckiej rzesze wiernych i kapłanów. Przybyli także wszyscy biskupi polscy, m.in. ówczesny Wikariusz Kapitulny z Krakowa ks. bp Karol Wojtyła. Na cześć biskupa wmurowano w katedrze kieleckiej specjalne epitafium.
Do ssamej postaci biskupa nic nie mam, ale do diaska, ilez tu jeszcze pomnikow sie postawi? Zeby jeszcze jakies niezwykle, powalajace na kolana byly...Ale nie - znow kolejny standardowy, sztampowy cokolik z popiersiem albo postacia stojaca (bo ekstrawagancji przy osobie duchownej sie nie spodziewam). Kurcze, gdyby nie tabliczka z podpisem to takie pomniki niczym od siebie by sie nie roznily...
Pzdr
A.
Ps: A tu o biskupie, ciekawej i kontrowersyjnej postaci.
Urodził się 16 kwietnia 1895 w Lisewie Małym w okolicach Sierpca, jako jedyne dziecko miejscowego młynarza i pokojówki. Po ukończeniu szkoły wiejskiej wstąpił do seminarium nauczycielskiego. Przed przyjęciem święceń kapłańskich (22 sierpnia 1922) pracował jako wiejski nauczyciel oraz walczył na froncie przeciwko Rosji sowieckiej. W 1916, natychmiast po otrzymaniu dyplomu ukończenia seminarium nauczycielskiego, wstąpił do seminarium duchownego w Płocku. Studiował teologię w Lille i Paryżu (uzyskał tytuł doktora teologii), przede wszystkim poświęcając się pracy duszpasterskiej w środowisku emigracyjnym polskich robotników. Powrócił do Polski w 1929; był m.in. sekretarzem diecezjalnego stowarzyszenia młodzieży w Płocku, a następnie Sekretarzem płockiego Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej.
Biskup [edytuj]
24 maja 1938 (w dwa lata po śmierci ordynariusza kieleckiego Augustyna Łosińskiego), dzięki protekcji kardynała Hlonda oraz obozu sanacyjnego, został mianowany biskupem kieleckim. 3 września 1938 zaraz po ingresie złożył oficjalną wizytę wojewodzie kieleckiemu Władysławowi Dziadoszowi, czym wywołał zgorszenie wśród duchowieństwa kieleckiego[1], gdyż Dziadosz uważany był za bluźniercę żyjącego w jawnym konkubinacie. Stanowiło to też afront dla kardynała Sapiehy, któremu jako bezpośredniemu przełożonemu, winien był - zgodnie z panującym obyczajem - złożyć swoją pierwszą oficjalną wizytę. Jednocześnie wywołał zgorszenie wśród kielczan swoją pretensjonalnością[2], przejeżdżając samochodem niewielki odcinek ulicy dzielący pałac biskupi od siedziby wojewody. Sakrę biskupią odebrał 4 września 1938 z rąk nuncjusza apostolskiego w Polsce Filippo Cortesiego, obok którego konsekratorami byli biskup łucki Adolf Szelążek oraz sufragan płocki Leon Wetmański. Zgodnie z przysługującym mu prawem przyjął sobie herb Prawdzic, wywodząc go jednak z rodu swojej matki co nie było zgodne ani z obyczajem, a prawdopodobnie było również niezgodne z prawdą[3][4]. Aktywnie, aczkolwiek bezskutecznie zabiegał o Archidiecezję Warszawską administrowaną wówczas przez biskupa Galla. Wiązała się z tym aktywna działalność w Episkopacie Polski. Za namową ówczesnego ojca duchownego kieleckiego seminarium duchownego Jana Jaroszewicza przeprowadził czystkę wśród kieleckiego duchowieństwa[5]. Stanowiska stracili m.in.: ks. dr Antoni Sobczyński - Dyrektor Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej, dyrektor diecezjalnego stowarzyszenia młodzieży ks. kan. Mieczysław Połoska, zaś sufragana Sonika pozbawiono probostwa w parafii pw. św. Wojciecha z którą był emocjonalnie związany. Ponadto ze stanowiska karnie usunął rektora seminarium duchownego ks. dra Józefa Pawłowskiego, posądzając go o homoseksualizm[6].
Lata II wojny światowej [edytuj]
3 września 1939 - zgodnie z postanowieniami wcześniejszej uchwały Episkopatu - ewakuował się w miejsce uznane za najbezpieczniejsze w diecezji tj. do klasztoru franciszkanów w Stopnicy. W połowie września złożył wizytę w kieleckim oflagu. W czasie okupacji prowadził politykę uległości wobec okupanta, zgodną z linią polityki papiestwa oraz oczekiwaniami III Rzeszy. Mimo szalejącego terroru okupanta, jako jedyny polski biskup nie zaprzestał wydawania "Wiadomości Diecezjalnych", zaś w 1941 zamierzał wydać "Zbiór Kazań". Wykazywał obojętność wobec losu księży aresztowanych przez Gestapo[7]. Pertraktował z Generalnym Gubernatorem na Wawelu. Wraz z innymi biskupami przychylnymi[8][9] okupantowi (biskupem Kubiną z Częstochowy oraz biskupem Lorkiem z Sandomierza) wziął udział w zorganizowanej przez Hansa Franka konferencji w Radomiu. Generalny Gubernator zaproponował na niej podpisanie deklaracji w której biskupi zobowiązywaliby się denuncjować księży. Propozycja ta została po namyśle odrzucona. Był zaangażowany w działalność charytatywną, pomagał klerykom i księżom także spoza własnej diecezji, m.in. późniejszemu biskupowi lubelskiemu Piotrowi Kałwie. Popierał wyjazdy Polaków na roboty do Niemiec uważając, że tam mają większe szanse przeżycia wojny. W maju 1940 w liście pasterskim napisał iż nie wolno nam nadstawiać ucha na podszepty podejrzanych ludzi zwłaszcza gdy próbują wciągnąć młodzież do nieobliczalnych konspiracyjnych akcji - co wzbudziło wiele kontrowersji. Był przeciwnikiem akcji zbrojnych podziemia przeciwko Niemcom, gdyż uważał że prowadzą jedynie do wykrwawienia się - uważał iż społeczeństwo powinno przeczekać okupację hitlerowską. Za swoją postawę został napiętnowany w Biuletynie Informacyjnym AK, a następnie w Sprawozdaniu Ministra Spraw Wewnętrznych w Londynie Stanisława Mikołajczyka w sprawie sytuacji w okupowanej Polsce w rozdziale "Położenie kościoła katolickiego" (Sprawozdanie nr 6/42, L. dz. K. 5006/42).
Okres powojenny, stosunek do społeczności żydowskiej [edytuj]
Po wyzwoleniu - jesienią 1945 - nawiązał zażyłe stosunki z ambasadorem USA Arthurem Bliss Lane'em. Ściągnęło to na Kaczmarka zainteresowanie funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.[10]
W grudniu 1945 r., w związku ze stale mnożącymi się incydentami antysemickimi, do Kaczmarka udała się delegacja kieleckiej mniejszości żydowskiej, w skład której weszli: lokalny działacz Komitetu Żydowskiego Jechiel Alpert oraz przewodniczący kongregacji religijnej Eisenberg. Bezpośrednią przyczyną złożenia wizyty u biskupa było wrzucenie do żydowskiego mieszkania kilku granatów przez "nieznanych sprawców". Delegacja prosiła o zaapelowanie, za pośrednictwem katolickiego duchowieństwa, do społeczności katolickiej o zaprzestanie prześladowań. Apel spotkał się z obojętnością biskupa, który ograniczył się do pouczenia delegatów, iż żydzi powinni ograniczyć swoją aktywność w życiu społecznym, a w szczególności w polityce i odradzającej się administracji[11]. Niecałe osiem miesięcy później (4 lipca 1946 r.) doszło do Pogromu kieleckiego.
Po pogromie Kaczmarek powołał komisję do zbadania okoliczności pogromu. Przewodnictwo komisji objął ks. prof. Mieczysław Żywczyński. Ustalenia komisji stały się jedną z podstaw sporządzonego 1 września 1946 r. raportu jaki Kaczmarek przedłożył ambasadorowi amerykańskiemu. Odpowiedzialnością za "zajścia kieleckie"[12] biskup z jednej strony obarczał społeczność polskich żydów, których winą było aktywne uczestnictwo w powojennej odbudowie państwa[13] oraz których posądzał o porywanie dzieci celem dokonywania mordów rytualnych[14]. W oczach biskupa miało to usprawiedliwiać zastosowanie przez sprawców pogromu odpowiedzialności zbiorowej. Okolicznością obciążającą miała być bierność "opanowanych przez Żydów" władz, które nie dawały wiary doniesieniom o mordach rytualnych[15]. Z drugiej strony, odpowiedzialnością za sprowokowanie pogromu Kaczmarek obwiniał światowy spisek międzynarodowych organizacji żydowskich, co obrazuje następujący cytat:
„ Przed daniem odpowiedzi na to pytanie trzeba wspomnieć o dwóch wiążących się z nią zjawiskach. Po pierwsze, faktem jest, że Żydzi europejscy pragną wywrzeć presję na rząd Wielkiej Brytanii, by oddał im w niepodzielne władanie Palestynę. Niedawno dokonany przez terrorystów żydowskich zamach w Jerozolimie na hotel króla Dawida, podczas którego zginęło podobno sporo Żydów, jest wymownym dowodem tej presji. Po drugie, aby łatwiej uzyskać możność wyjazdu do Palestyny, Żydzi europejscy starają się dowieść, że w niektórych krajach europejskich są prześladowani. Do takich krajów należy Polska, której Żydzi, zwłaszcza rosyjscy, szczególnie nie lubią (...). Ze względu na przytoczone zjawiska nie jest wykluczone, że ktoś z Żydów mógł skłonić Henryka Błaszczyka do opowiadania wyżej przytoczonej historii w przewidywaniu, że skłoni ona podniecony już i tak przeciw Żydom tłum do ekscesów, które będzie można potem obszernie wyzyskać. (...) ”
— bp Czesław Kaczmarek, Raport w sprawie zajść kieleckich[16]
Biskup Kaczmarek chwali bierną postawę polskiego Episkopatu, przyzwalającą na zachowania antysemickie[17].
Raport kończą następujące słowa:
„ Analiza wypadków i zeznania świadków doprowadzają nas do następujących wniosków w sprawie zajść kieleckich 4 lipca 1946 r. Wskutek komunistycznej działalności Żydów wytworzyła się w stosunku do nich nienawiść szerokich mas w Polsce. Rzeczywiste wypadki ginięcia dzieci w Kielcach przypisywane Żydom nie wywołały jej, lecz powiększyły ją w wysokim stopniu. Z tego postanowiły skorzystać pewne komunistyczne czynniki żydowskie w porozumieniu z opanowanym przez siebie Urzędem Bezpieczeństwa, aby wywołać pogrom, który by dało się potem rozgłosić jako dowód potrzeby emigracji Żydów do własnego kraju, jako dowód opanowania społeczeństwa polskiego przez antysemityzm i faszyzm i wreszcie jako dowód reakcyjności Kościoła, którego zabijający byli członkami. ”
— bp Czesław Kaczmarek, Raport w sprawie zajść kieleckich[18]
Aresztowanie i proces [edytuj]
8 stycznia 1951 aresztowany pod zarzutami szpiegostwa na rzecz USA oraz Stolicy Apostolskiej, faszyzacji życia społecznego, nielegalnego handlu walutami oraz kolaboracji. Torturowany w areszcie śledczym MBP. We wrześniu 1953 w trakcie procesu pokazowego przyznał się do zarzucanych mu czynów. Osądzony i skazany na 12 lat więzienia za kolaborację z Niemcami, usiłowanie obalenia ustroju PRL i propagandę na rzecz waszyngtońsko-watykańskich mocodawców. Obrońcą z urzędu był Mieczysław Maślanko, którego działalność w trakcie procedury przeprowadzonej w 1956 w celu zbadania możliwość rehabilitacji została opisana w przez prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej: Odnośnie do obrońców w sprawie tej słusznie biskup Kaczmarek powiedział, że oskarżeni bali się bardziej swoich obrońców aniżeli prokuratora i że obrońcy współpracowali z organami Bezpieczeństwa Publicznego.
Na mocy postanowienia Naczelnej Prokuratury Wojskowej, został 10 lutego 1955, ze względów zdrowotnych, zwolniony z odbywania kary i powrócił do diecezji kieleckiej. 20 marca 1957, za cenę porozumienia rządu z Kościołem, został oczyszczony z zarzutów szpiegostwa i faszyzacji, zaś karę za pozostałe przestępstwa uznano za odbytą. W 1958 przeprowadził synod diecezjalny, dokonał reorganizacji administracyjnej diecezji, wspierał zgromadzenia zakonne. 9 czerwca 1959 rząd PRL zażądał od episkopatu usunięcia Kaczmarka z zajmowanego stanowiska, co spotkało się z odmową (Episkopat uznał się za niekompetentny). Papież, zainteresowany walką z komunizmem i w trosce o własny prestiż, naleganiom tym kategorycznie odmówił[19]. Tadeusz Mazowiecki krytykując postawę biskupa Kaczmarka pisał: "Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosferą środowiska społecznego rozniecającą lub choćby tylko podtrzymującą bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem - oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów"[20]
Choroba i śmierć [edytuj]
Wyczerpanie fizyczne i psychiczne całego organizmu podczas wieloletniego śledztwa i więzienia nie pozostało bez wpływu na zdrowie biskupa. Zachorował na dusznicę bolesną, objawiającą się napadowymi bólami zamostkowymi, którym czasem towarzyszy uczucie zbliżającej się śmierci. Po kilku latach od uwolnienia, z powodu ciągle pogarszającego się zdrowia, wyjechał do Nałęczowa. Tam czuł się coraz gorzej. Dolegliwości sercowe zaczęły się nasilać.
Ordynariusz kielecki nie zdołał już powrócić do zdrowia. Nastąpiły kolejne zawały serca. Przykuty do szpitalnego łóżka bardzo cierpiał. Całkowicie świadomy swojego stanu odszedł 26 sierpnia 1963 r, w Święto MB Częstochowskiej. Pogrzeb Pasterza zgromadził w katedrze kieleckiej rzesze wiernych i kapłanów. Przybyli także wszyscy biskupi polscy, m.in. ówczesny Wikariusz Kapitulny z Krakowa ks. bp Karol Wojtyła. Na cześć biskupa wmurowano w katedrze kieleckiej specjalne epitafium.
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Oj Arek, Arek... Rafał jak przyjdzie to cie op..krzyczy bo zacytowałeś sfałszowaną historię
Za cytowanie tego Wici prawie straciły dofinansowanie od miasta
Do poczytania tutaj: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,47262, ... tykul.html
http://www.radio.kielce.pl/page,,Kontro ... 0f93b.html
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,47262,5048187.html
A pomnik ma być za prywatne pieniądze
http://www.radio.kielce.pl/page,,Kontro ... 0f93b.html
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,47262,5048187.html
A pomnik ma być za prywatne pieniądze
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
-
Boss
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1166
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 21:21
- Lokalizacja: Kielce
to jakiemuś folksdojczowi pomnik stawiająNaos pisze:Czytałem artykuł w pewnej gazecie jeszcze przed ta sprawa z WICIami i były nawet listy zacytowane Kaczmarka i ogólnie udowodniano tezę ze kolaborował z Niemcami itp.
Wiadomo, pomnik będzie , oczywiście kasę dadzą owieczki i jedyne słuszne kato poglądy. Tyle w temacie.
to już chyba wiadomo za co komuna go tak nie lubiła (i słusznie zresztą) jak można zdrajcy i kolaborantowi stawiać pomnik...
nie znam tego jegomościa który ma mieć ów pomnik ale jeśli to prawda to jestem szczerze zaszokowany.
CK|PL|EU
Witam po przerwie. Faktycznie czuję się w obowiązku zaoponować... Krótko, bo nie bardzo mam możliwość drążyć teraz temat.
Wpis na wikipedii został sformułowany na podstawie ubeckiego paszkwilu wydanego w formie książki w okresie PRL-u i wznowionego po roku 1990. To podobna sytuacja jak sztandarowy przykład z papieżem Piusem XII. Jak komuś zależy na docieraniu do prawdy to wie, że człowiek z sowieckich służ specjalnych, który stworzył czarną legendę Piusa przyznał się później do tego i dokładnie rzecz całą opisał. Mimo to jego "tezy" żyją w najlepsze i wciąż są cytowane przez media, którym nie zależy na wyjaśnieniu jak było naprawdę, tylko, żeby dowalić Kościołowi.
Wypadałoby więc w przypadku bp Kaczmarka zapoznać się z drugą stroną medalu, czyli aktualnie ukazującymi się publikacjami. Powołując się na masę "przekopanych" materiałów źródłowych pokazują biskupa w innym świetle. Istotne jest, że są oparte na źródłach. Jedno jest niezmienne - był on nieprzejednanym wrogiem komunizmu i za to mocno zapłacił.
Można oczywiście być niechętnym takiemu pomnikowi ze względów nazwijmy to ideologicznych i to jak najbardziej akceptuję, kompletnie jednak nie rozumiem argumentacji "inwestorskiej". To ma znaczenie w przypadku pomników budowanych przez Lubawskiego czyli za pieniądze miejskie (czyli podatników). Pomnik bp Kaczmarka jest wewnętrzną sprawą Kościoła, jeśli powstanie, to ze składek wiernych - co to ma wspólnego z inwestorami? Bp Ryczan ma ich szukać? Czy dlatego, że prezydent miasta wpadł w pomnikomanię Kościół nie może sobie stawiać własnych pomników?
EDYTA: Trzebaby się raczej, póki czas, zająć przygotowywą z inicjatywy prez. Lubawskiego koncepcją wielkiego pomnika Pisłudskiego na koniu, który w dodatku chcą "walnąć" na Wzgórzu Zamkowym od stanu placu Artystów.
A też i dowiedzieć się, ile kosztowała do tej pory cała Aleja Sław na skwerze Szarych Szeregów.
Wpis na wikipedii został sformułowany na podstawie ubeckiego paszkwilu wydanego w formie książki w okresie PRL-u i wznowionego po roku 1990. To podobna sytuacja jak sztandarowy przykład z papieżem Piusem XII. Jak komuś zależy na docieraniu do prawdy to wie, że człowiek z sowieckich służ specjalnych, który stworzył czarną legendę Piusa przyznał się później do tego i dokładnie rzecz całą opisał. Mimo to jego "tezy" żyją w najlepsze i wciąż są cytowane przez media, którym nie zależy na wyjaśnieniu jak było naprawdę, tylko, żeby dowalić Kościołowi.
Wypadałoby więc w przypadku bp Kaczmarka zapoznać się z drugą stroną medalu, czyli aktualnie ukazującymi się publikacjami. Powołując się na masę "przekopanych" materiałów źródłowych pokazują biskupa w innym świetle. Istotne jest, że są oparte na źródłach. Jedno jest niezmienne - był on nieprzejednanym wrogiem komunizmu i za to mocno zapłacił.
Można oczywiście być niechętnym takiemu pomnikowi ze względów nazwijmy to ideologicznych i to jak najbardziej akceptuję, kompletnie jednak nie rozumiem argumentacji "inwestorskiej". To ma znaczenie w przypadku pomników budowanych przez Lubawskiego czyli za pieniądze miejskie (czyli podatników). Pomnik bp Kaczmarka jest wewnętrzną sprawą Kościoła, jeśli powstanie, to ze składek wiernych - co to ma wspólnego z inwestorami? Bp Ryczan ma ich szukać? Czy dlatego, że prezydent miasta wpadł w pomnikomanię Kościół nie może sobie stawiać własnych pomników?
EDYTA: Trzebaby się raczej, póki czas, zająć przygotowywą z inicjatywy prez. Lubawskiego koncepcją wielkiego pomnika Pisłudskiego na koniu, który w dodatku chcą "walnąć" na Wzgórzu Zamkowym od stanu placu Artystów.
A też i dowiedzieć się, ile kosztowała do tej pory cała Aleja Sław na skwerze Szarych Szeregów.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
-
Boss
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1166
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 21:21
- Lokalizacja: Kielce
jest juz tam Kościuszko, jest i dzik "kiełek" a teraz Piłsudski na kasztance.RZ pisze:
EDYTA: Trzebaby się raczej, póki czas, zająć przygotowywą z inicjatywy prez. Lubawskiego koncepcją wielkiego pomnika Pisłudskiego na koniu, który w dodatku chcą "walnąć" na Wzgórzu Zamkowym od stanu placu Artystów.
masakra
CK|PL|EU
- Nowak
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1647
- Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
- Lokalizacja: Kraków / Kielce

Kielce: Otworzą wieżę katedralną dla turystów?
Powstaje pomysł na wykorzystanie dzwonnicy przy kieleckiej katedrze. Wczoraj wizytowali ją ks. prałat Stanisław Kowalski, wiceprezydent Kielc Tadeusz Sayor i architekt Artur Hajdorowicz. Panowie zastanawiali się jak udostępnić i zwiększyć atrakcyjność tego miejsca.
Temat narodził się, kiedy okazało się, że rewitalizacji zespołu powięziennego przy ul. Zamkowej kosztuje o 4 mln zł mniej niż zakładano. Za nie można wyremontować wieżę, zamontować windę, przygotować taras widokowy. – Mam opracować koncepcję wykorzystania tego miejsca więc za wcześnie mówić o szczegółach – mówi Hajdorowicz. Sam taras to za mało, by ściągnąć turystów chociaż widok z tego miejsca jest interesujący. Wewnątrz jest przestrzeń, którą na pewno można ciekawie wykorzystać.
Dyrektor Muzeum Historii Miasta Jan Główka ma przygotować archiwalną dokumentację dzwonnicy. – Tarasu tam nie było, ale figury na rogach tak – mówi.
- Dopiero po opracowaniu koncepcji będziemy wiedzieli co można zrobić w dzwonnicy i ile to może kosztować – mówi wiceprezydent i dodaje, że pieniądze na ten cel nie muszą pochodzić z projektu rewitalizacji Zamkowej. – Wpisuje się on w rewitalizację centrum, ale gdyby miało się okazać, że z powodu tego przesunięcia będą kłopoty z rozliczeniem projektu lepiej poszukać pieniędzy gdzie indziej.
- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Budynek przedszkola przy ulicy Kapitulnej zostaje
Budynek przedszkola przy ulicy Kapitulnej w Kielcach nie zostanie wyburzony. Tak zdecydowały władze Kielc, choć jeszcze w ubiegłym roku rozważano taką możliwość. Zastępca prezydenta Czesław Gruszewski informuje, że architekci mają przygotować projekt przebudowy przedszkola.
Najprawdopodobniej budynek będzie miał obniżony dach, dzięki czemu będzie można uzyskać lepszy widok na Wzgórze Zamkowe. Czesław Gruszewski mówi, że nie zmieniły się plany dotyczące przeznaczenia budynku. Ma w nim powstać Pałac Ślubów.
Przebudowa przedszkola przy Kapitulnej może rozpocząć się jednak dopiero za kilka miesięcy. Jak informuje dyrektor wydziału inwestycji kieleckiego ratusza - Bernard Oziębły potrzebne jest dobre przygotowanie, a także zebranie wielu dokumentów. Konieczne są również konsultacje z konserwatorem zabytków.
Od kilku miesięcy architekci pracują nad przygotowaniem koncepcji zagospodarowania terenu w pobliżu placówki przy Kapitulnej. Chodzi m.in. o przebudowę Kina Moskwa.
http://www.radio.kielce.pl/page,,Budyne ... 13a13.html
Budynek przedszkola przy ulicy Kapitulnej w Kielcach nie zostanie wyburzony. Tak zdecydowały władze Kielc, choć jeszcze w ubiegłym roku rozważano taką możliwość. Zastępca prezydenta Czesław Gruszewski informuje, że architekci mają przygotować projekt przebudowy przedszkola.
Najprawdopodobniej budynek będzie miał obniżony dach, dzięki czemu będzie można uzyskać lepszy widok na Wzgórze Zamkowe. Czesław Gruszewski mówi, że nie zmieniły się plany dotyczące przeznaczenia budynku. Ma w nim powstać Pałac Ślubów.
Przebudowa przedszkola przy Kapitulnej może rozpocząć się jednak dopiero za kilka miesięcy. Jak informuje dyrektor wydziału inwestycji kieleckiego ratusza - Bernard Oziębły potrzebne jest dobre przygotowanie, a także zebranie wielu dokumentów. Konieczne są również konsultacje z konserwatorem zabytków.
Od kilku miesięcy architekci pracują nad przygotowaniem koncepcji zagospodarowania terenu w pobliżu placówki przy Kapitulnej. Chodzi m.in. o przebudowę Kina Moskwa.
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!

