Felieton SKI

Działamy!

Moderatorzy: sueno, MeehoweCK, Masmix, CKfan, AR, Geodeta, grzebo, maciej, mp, michal_ck, RZ, Kot, Jarek, Oskar, Petras

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Felieton SKI

Post autor: MeehoweCK » 6 maja 2011, o 12:17

Wpadłem na pewien pomysł. Moglibyśmy dogadać się z jakąś lokalną gazetą (Wyborczą na przykład) i nieodpłatnie dawać im co tydzień do druku jakiś nasz tekst komentujący w sposób subiektywny to co się aktualnie dzieje w naszym mieście. Teksty byłyby raczej krótkie, pisałby je ktoś chętny (co tydzień inna osoba). Gazeta miałaby za darmo dodatkowy materiał, a my mielibyśmy możliwość przekazywania naszego punktu widzenia szerszej grupie odbiorców.

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3622
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 6 maja 2011, o 15:02

Dobre! Co prawda szanse są pewnie niewielkie, ale warto spróbować!
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

rzeczownik
Posty: 357
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, o 19:50

Post autor: rzeczownik » 20 maja 2011, o 18:29

Zważywszy na długotrwałość procesu rejestracji SKI, myślę że najlepszym tematem do pierwszego odcinka byłaby sprawność kieleckiego KRS-u. :wink:

Zielony^
Posty: 42
Rejestracja: 6 kwietnia 2011, o 18:22
Lokalizacja: Kraków/Kielce
Kontakt:

Post autor: Zielony^ » 21 maja 2011, o 11:38

Wszystko co sprawi, że w Kieleckich wydaniach gazet będzie coś więcej niż informacje o wypadkach samochodowych, pożarach etc. jest dobrą inicjatywą ;).

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11590
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 2 czerwca 2011, o 19:05

Zaczynamy. Nie bedzie to poki co forma felietonow, ale listow do redakcji Gazety Wyborczej, ktore musza byc dobrze napisane, podejmowac ciekawy temat i prezentowac odpowiedni poziom merytoryczny. Pierwszy tekst byc moze pojawi sie w sobotnim wydaniu, a temat, ktory chcialbym poruszyc, to budynek Urzedu Wojewodzkiego, ktory dzis szpeca dwie wielkie reklamy. Tekst pomaga tworzyc RZ.

Kto chetny do pisania?

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3622
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 6 czerwca 2011, o 10:50

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... osnik.html
Opinie pasjonatów. Urząd to nie tani nośnik
- pisze Jerzy Stradomski ze Stowarzyszenia "Kieleckie Inwestycje"
2011-06-05, ostatnia aktualizacja 2011-06-05 18:16

Budynek Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego wyróżnił i docenił w trakcie swojej kieleckiej wizyty Peter Zumthor, jeden z najwybitniejszych architektów na świecie. "Dbajcie o to" - zalecił urzędnikom. Tymczasem, zamiast słuchać zaleceń laureata "architektonicznego Nobla", działamy zupełnie na odwrót!

Kraje Europy Zachodniej od lat wprowadzają restrykcyjne ograniczenia wielkich reklam na ulicach. Najlepiej rozwinięte polskie miasta coraz częściej podążają ich śladem - mimo ułomności polskiego prawa na różne sposoby walczą z wszechobecną, w większości niezwykle nieestetyczną i nieuporządkowaną, reklamą. Dzięki tym działaniom coraz częściej przywracane są walory elewacji budynków komunalnych, państwowych czy tych, nad wizerunkiem których czuwa konserwator zabytków.

Nie tak dawno z pozytywnym skutkiem dla miejskiej przestrzeni zakończyła się batalia o usunięcie kilkunastu reklam z warszawskiej kamienicy. Firma Empik po serii odwołań została zmuszona do zdjęcia stelaży z obiektu położonego w niezwykle reprezentacyjnym punkcie stolicy - u zbiegu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich. Po tym wydarzeniu nagle okazało się, że stoi tam ciekawa architektonicznie kamienica, która przez całe lata ukrywała się pod zakurzonymi szmatami. W tym roku, po wielu latach, zniknęły również reklamy wielkoformatowe z Muzeum Narodowego w Warszawie. Dyrektorka placówki, zdejmując je, stwierdziła, że robi to w trosce o estetykę miasta i siedziby muzeum. Niestety, ze złych praktyk skorzystała Bożentyna Pałka-Koruba, wojewoda świętokrzyski, która swoją siedzibę potraktowała jak słup ogłoszeniowy.

Przez kilkanaście ostatnich dni mieliśmy okazję oglądać jeden duży baner na elewacji frontowej, a drugi na elewacji bocznej - w najbardziej eksponowanych punktach zielonego wieżowca.

Teraz kilka najwyższych pięter budynku od strony al. IX Wieków Kielc zasłaniają dwie wielkie płachty reklamujące akcję wojewody "Z sercem dla serca" i wystawę w Muzeum Narodowym w Kielcach.

Czy bardzo ciekawy budynek urzędu wojewódzkiego oddany do użytku w 1971 roku zasługuje na takie przystrajanie? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Co więcej, warto pamiętać, że budynki administracji państwowej i samorządowej powinny stanowić wzór dla właścicieli prywatnych gmachów, w tym dawać przykład szacunku dla przestrzeni publicznej.

I tu przechodzimy do jeszcze ważniejszych kwestii. Nie do końca zdajemy sobie w Kielcach sprawę z architektonicznej klasy tego gmachu. Tymczasem właśnie ten budynek wyróżnił i docenił w trakcie swojej kieleckiej wizyty Peter Zumthor, jeden z najwybitniejszych architektów na świecie.

Pochwalił modernistyczny "corbusierowski" gmach, stwierdzając przy tym, że efektowny daszek nad wejściem przypomina mu architekturę latających dywanów Meksykanina Feliksa Candeli. "Dbajcie o to" - zalecił urzędnikom. Warto dodać, że ten sam gmach zwrócił również uwagę zaproszonego w zeszłym roku przez władze Kielc na konferencję dotyczącą sztuki w przestrzeni miejskiej artysty performera Maurycego Gomulickiego, który wybrał go jako obiekt swojego kieleckiego happeningu artystycznego i pomalował na czerwono wewnętrzną część tzw. jaskółki (czyli wspomnianego daszka nad wejściem do gmachu) po to, by wyeksponować zalety obiektu, zainteresować nim przechodniów.

Tymczasem, zamiast słuchać zaleceń laureata "architektonicznego Nobla", działamy zupełnie na odwrót!

Od kilku miesięcy na elewacji urzędu wojewódzkiego zaczęły pojawiać się ciemnozielone prowizoryczne łaty (wyraźnie odróżniające się od oryginalnych paneli), a ostatnio przedstawiciele urzędu poinformowali, że starają się o pozyskanie środków na termomodernizację połączoną z wymianą okien. Brzmi to szokująco, zważywszy, że w głównym budynku ŚUW wszystkie okna były dużym kosztem wymieniane około 10 lat temu. Proces wymiany ze względu na koszty był rozłożony na cztery lata, a zakładane wtedy przez Exbud drewniane okna nie straciły dotąd nic ze swej doskonałej jakości! W dodatku w przypadku budynku, w którym niezwykle ważne są szczegóły (zastosowane materiały elewacyjne, detale architektoniczne), hasło "termomodernizacja" brzmi bardzo groźnie. Biorąc pod uwagę polskie doświadczenia, aż strach myśleć, co zarządca budynku ma w planie. Mam nadzieję, że nie wpadł na pomysł, by "unowocześnić" budynek, czyli de facto zmasakrować go, wszędobylskim styropianem, tanim tynkiem mineralnym i "pasującymi do klimatyzacji" tandetnymi plastikowymi oknami. Pani Wojewodo, proszę bliżej zainteresować się planami swoich podwładnych, by nie trzeba było znów używać przysłowia "mądry Polak po szkodzie".

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
ice
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 5646
Rejestracja: 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Post autor: ice » 6 czerwca 2011, o 23:24

Odpowiedź, czyli "i tak zrobimy po swojemu"?

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... wiada.html
Urząd to nie tani nośnik, rzecznik wojewody odpowiada
Agata Wojda, rzecznik prasowy wojewody świętokrzyskiego
2011-06-06, ostatnia aktualizacja 2011-06-06 19:23

W poniedziałkowej "Gazecie" opublikowaliśmy opinie Jerzego Stradomskiego ze stowarzyszenia Kieleckie Inwestycje na temat obecnego stanu i planów dotyczących gmachu urzędu wojewódzkiego. Skrytykował on m.in. wykorzystywanie go jako słupa ogłoszeniowego, a także zamiar jego termomodernizacji, co może jeszcze bardziej zeszpecić ciekawy architektonicznie budynek. Oto odpowiedź rzeczniczki wojewody.

Szanowny Panie,

Dziękuję bardzo za opinię, którą traktuję jako wyraz troski mieszkańca naszego miasta, bacznie obserwującego otaczającą go rzeczywistość. Wyraża Pan subiektywny pogląd, do którego ma Pan absolutne prawo. Jednocześnie proszę wziąć pod uwagę pewne uwarunkowania, potrzeby i możliwości finansowo-formalne. W zupełności zgadzam się, że budynek Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego to ciekawy architektonicznie obiekt, natomiast porównywanie go z zabytkową architekturą Kielc i innych miast Polski, choć dla nas miłe, jest nieadekwatne. Budynek nie jest wpisany na listę zabytków, mimo to stosujemy praktykę konsultacji z miejskim architektem przy planach modernizacyjnych.

Do właściciela budynku, oprócz troski o jego wizerunek zewnętrzny, należy przede wszystkim dbanie o komfort pracy i bezpieczeństwo. Zapraszam Pana do odwiedzenia nas w jeden z upalnych dni i ocenienie standardów znacznie odbiegających od europejskich. Stąd też plany związane z projektem termomodernizacji, która absolutnie nie wyklucza zachowania charakterystycznego wyglądu. Proponuję przyjrzeć się bliżej idei termomodernizacji, choćby na przykładzie projektu realizowanego przez Kieleckie Centrum Kultury, który, owszem, zakłada unowocześnienie, ale nie zmianę wizerunkową.

Fragmentaryczna wymiana elewacji jest działaniem doraźnym i wynika z troski o bezpieczeństwo. Budynek został zbudowany na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Elewację budynku wykonano ze specyficznego materiału - płyt typu Marblit, które są bardzo trudno dostępne na rynku. Możliwość sprowadzenia podobnego materiału, który i tak odbiega wyglądem od oryginału, jest bardzo kosztowna i w kontekście planowanego remontu zupełnie nieuzasadniona.

Dziękuję, że przywołuje Pan projekt Maurycego Gomulickiego. Jego planowanie i realizacja odbyła się w ścisłej konsultacji z kierownictwem ŚUW i jest dowodem otwartego i świadomego myślenia o naszej siedzibie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
Precz z pieszymi i rowerzystami!

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 3622
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 29 grudnia 2011, o 10:35

Przygotowałem i przekazałem Gazecie taki tekst dotyczący promocji:
Czy Kielce stać na brak promocji?

Spróbujmy spojrzeć na nasze miasto chłodnym okiem „przybysza z zewnątrz”. Czy Kielce są ładne i atrakcyjne? Można zaryzykować stwierdzenie, że tak. Mimo wielu mankamentów, mogą się podobać i się podobają. Prawie zawsze goście z zewnątrz, którzy dotąd nie znali stolicy Świętokrzyskiego, wyrażają po przybyciu do Kielc pozytywne zaskoczenie. Do tego należy dodać, że dzięki miastotwórczej roli Targów nie ma dziś w Kielcach problemu z noclegiem w komfortowych warunkach, zjedzeniem dobrego obiadu czy miłym spędzeniem wieczoru. Spora ilość hoteli, restauracji, klubów czy cukierni wręcz wyróżnia Kielce spośród innych miast średniej wielkości. Nie można też dziś narzekać na ofertę kulturalną – choć brakuje wydarzeń spektakularnych, niewątpliwie jest spora możliwość wyboru. Pojawiają się na mapie Kielc kolejne nowe obiekty, które bez wstydu możemy (lub niebawem będziemy mogli) pokazać każdemu. Oprócz imponującej siedziby Targów Kielce są to Park Technologiczny, Centrum Geoedukacji, Design Centrum Kielce, nowy kampus UJK, Międzynarodowe Centrum Kultur. Każde z tych miejsc to nie tylko dobra architektura i piękne wnętrza – to przede wszystkim wielkie możliwości.

Czyli – z punktu widzenia potencjalnego gościa – jest całkiem nieźle. Tylko – czy ten potencjalny gość o tym w ogóle wie? Nie przypadkiem odwiedzający Kielce po raz pierwszy są zazwyczaj pozytywnie zaskoczeni. Są zaskoczeni, bo Kielce kojarzyły im się inaczej. W świadomości przeciętnego Polaka nasze miasto jest bowiem albo zupełnie nieznane, albo kojarzy się jednoznacznie negatywnie – z biedą, nudą, przemocą i brzydotą. Uważane jest też za mniejsze niż w rzeczywistości. Bywa wręcz symbolem marnej prowincji - z dodatkowym piętnem pogromu. Dla kielczan, którzy z uwagą śledzą wszystko co na jego temat ukazuje się w mediach ogólnopolskich, czytają dotyczące Kielc komentarze w Internecie i rozmawiają o Kielcach ze znajomymi z innych rejonów Polski, powyższe konstatacje są oczywiste. Potwierdziły to zresztą badania dotyczące analizy wizerunku Kielc przeprowadzone na zlecenie władz miasta w 2005 roku. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są daleko idące. Negatywne stereotypy skutkują nie tylko utratą zysków związanych z omijaniem miasta przez turystów innych niż targowi czy potencjalnych studentów kieleckich uczelni, ale także lekceważeniem Kielc przez centralnych decydentów, czego najbardziej dobitnym przykładem były systematycznie ponawiane próby zepchnięcia Kielc do roli miasta wojewódzkiego drugiej kategorii, mającego gorsze możliwości niż m.in. mniejszy Rzeszów (kwestia tzw. metropolii).
Innymi słowy, choć już dziś Kielce dysponują ewidentnym potencjałem, pozwalającym na czerpanie zysków m.in. z turystyki, z niewiadomych przyczyn nie wykorzystują go. Potencjalni goście po prostu nie wiedzą, że Kielce mają im coś do zaoferowania, że warto tu przyjechać. Władze Kielc wciąż nie traktują promocji jako elementarnej inwestycji przynoszącej wymierne zyski.

To czego zresztą brakuje najbardziej to zwykła porządna polityka informacyjna, czyli najtańsza i najbardziej elementarna forma promocji miasta, jaką można sobie wyobrazić. Widać to np. gdy w ogólnopolskich mediach pojawiają się informacje o koncertach, spektaklach czy wystawach odbywających w innych miastach. Niejednokrotnie nie są to nawet wydarzenia “pierwszoligowe” – po prostu ktoś w danym mieście dba o to by takie informacje rozsyłać (i nie chodzi tu oczywiście o płatne reklamy). Wystarczy, że tylko jedna na kilka zostanie przez dane czasopismo czy rozgłośnię wykorzystana, by w świadomości czytelnika/słuchacza utrwalał się obraz miasta, w którym „coś ciekawego się dzieje”. Zasada ta dotyczy oczywiście różnych dziedzin i różnych kanałów informacji (w tym portali internetowych). Innymi słowy, przy odrobinie zaangażowania można prowadzić skuteczną promocję nawet za stosunkowo niewielkie pieniądze. Wydawałoby się to dość oczywiste, jednak gdy kilka lat temu zdziwiony pytałem o to odpowiadających za promocję kieleckich urzędników, dowiedziałem się czegoś, co dało mi mocno do myślenia - ich kreatywność nie była mile widziana, bo - jak im powiedziano - “ich rolą nie jest wymyślanie nowych działań ale wykonywanie poleceń”...

W przypadku negatywnych stereotypów niezwykle ważne jest, by przemyślany pozytywny przekaz kierowany był w szczególności do środowisk opiniotwórczych – wręcz do poszczególnych konkretnych liderów opinii (na co zresztą próbowałem zwracać uwagę już 8 lat temu). Do podobnych wniosków doszli też autorzy Strategii Rozwoju Kielc. Stwierdzili wprost, że zarówno w sferze społecznej jak i gospodarczej słaba promocja jest jednym z głównych mankamentów Kielc. Autorzy Strategii po szczegółowej analizie szans i zagrożeń, za jeden z trzech celów strategicznych przyjęli umocnienie pozycji Kielc jako prężnie rozwijającego się centrum rozrywki i rekreacji, poprzez m.in. stworzenie spójnego, wielokanałowego systemu informacji o ofercie kulturalnej, sportowej i turystycznej Kielc i KOM w mediach o zasięgu krajowym i międzynarodowym oraz wykreowanie marki Kielc jako miejsca spotkań i wypoczynku oraz wydarzeń, sportowych i kulturalnych o zasięgu krajowym i międzynarodowym. W treści Strategii stwierdzono również: „z właściwie wysyłanych komunikatów powinien stworzyć się wizerunek miasta, który teraz daleki jest od pożądanego.”
Niestety również autorzy Strategii najwyraźniej nie przekonali władz Kielc i ten obowiązujący dokument, w części dotyczącej promocji miasta (z wyjątkiem promocji przez sport) po prostu nie jest realizowany. Podobnie jak nie była realizowana „Strategia promocji miasta Kielce na lata 2006 – 2010”. Tymczasem “daleki od pożądanego wizerunek miasta” nie tylko dalej funkcjonuje, ale niekiedy jeszcze bardziej się pogarsza - jeśli bowiem trafiają do ogólnopolskich mediów informacje z Kielc to niestety dotyczą one głównie takich wydarzeń jak strajk MPK, ustalenia dokonane w schronisku dla zwierząt czy błędy MZD...

Niezwykłe jest też to, że miasto, które postanowiło postawić nie na przemysł, ale na usługi, nie czyni praktycznie żadnych starań, by zakotwiczyli w nim inwestorzy specjalizujący się w usługach dla turystów (innych niż turyści targowi). Przykład pobliskiego Bałtowa, w którym rozkręcono prawie „z niczego” ogromny przemysł turystyczny nie jest niestety dla władz Kielc inspirujący. To wszystko jest dziwne – jakby nad Kielcami wisiała jakaś klątwa. Nawet z utworzeniem w Kielcach Regionalnej Informacji Turystycznej był problem przez długie lata! Do tej pory jestem pod wrażeniem spotkania z odpowiedzialnym za te kwestie wiceprezydentem Sygutem, zorganizowanego niespełna dwa lata temu przez Obiady Czwartkowe. Główna teza stawiana wtedy przez gościa OC: Kielce to mentalnie i gospodarczo „Polska D”. Ja odtąd nie mogę się pozbyć wrażenia, że działania wiceprezydenta to właśnie „Polska D” w praktyce… Taki Park Technologiczny raczej by pod jego skrzydłami nie powstał…

Ta „klątwa” niezmiennie działa - gdy w nowo utworzonym w Urzędzie Miejskim Wydziale Promocji Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej stwierdziła duże nieprawidłowości, odpowiedzialny za nie dyrektor nie poniósł żadnych konsekwencji, za to Prezydent postanowił… zlikwidować Wydział Promocji (sic!). Były jego dyrektor jest zaś dalej odpowiedzialny za promocję Kielc, tym razem jako wicedyrektor Wydziału Organizacyjnego. Ponieważ część radnych jest tym mocno zaniepokojona, dyrektor Tworogowski jest ostatnio przez nich systematycznie wzywany do referowania efektów swoich działań, co zresztą opisuje Gazeta Wyborcza. Jedyne informacje jakie w wyniku kolejnych „wysłuchań” udaje się uzyskać radnym to lista chaotycznych, nie uzasadnionych żadnym spójnym programem wydatków na cele mniej lub bardziej luźno dające się powiązać z promowaniem Kielc. Ponieważ jedno z takich „wysłuchań” zbiegło się w czasie z przygotowaną dla radnych przez Stowarzyszenie Kieleckie Inwestycje prezentacją dotyczącą estetyki miasta, miałem okazję je zobaczyć. Swoje wystąpienia dla radnych mieli wtedy dyr. Tworogowski oraz dyrektor Wydziału Projektów Strukturalnych i Strategii Miasta. Kontrast między profesjonalizmem wystąpienia dyrektora Pastuszki a nieprofesjonalizmem wystąpienia dyrektora Tworogowskiego był ogromny. Mieliśmy uczucie zażenowania. Formalnie na promocję Kielc przeznaczane są niemałe środki, w praktyce jest to jednak niezmiennie od lat rodzaj „kreatywnej księgowości” polegającej na wrzucaniu przez władze miasta do worka „promocja” różnych wydatków, których „nie ma gdzie wrzucić”. Trudno to nazwać profesjonalnie realizowaną inwestycją…

W ostatnim czasie Prezydent Wojciech Lubawski przy różnych okazjach stwierdzał, że Kielc nie stać na realizację projektów promocyjnych. Te słowa zainspirowały mnie do napisania niniejszego tekstu, który jest próbą pokazania, że problem jest tak naprawdę odwrotny – Kielce przez brak profesjonalnej promocji tracą duże pieniądze. Dla miasta o utrzymującej się niezmiennie wysokiej stopie bezrobocia, zmieniającego charakter z przemysłowego na specjalizujące się w usługach i mającego w dodatku naprawdę niemały potencjał turystyczny, informacja i wizerunek mają znaczenie fundamentalne.
Kielc po prostu nie stać na brak promocji (oczywiście promocji z prawdziwego zdarzenia).
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

KamilCK
Posty: 166
Rejestracja: 16 listopada 2006, o 14:55
Lokalizacja: Kielce-Śródmieście

Post autor: KamilCK » 29 grudnia 2011, o 19:43

RZ świetny tekst. Może jedyne czego mnie tutaj brakuje, a poprawniej jest za mało, to o promocji wśród inwestorów, ponieważ temat o potencjalnych turystach moim zdaniem wyczerpałeś.. Ostatnio publikowane były dane dla województwa Świętokrzyskiego i mamy najmniej inwestycji zagranicznych spośród wszystkich województw, a odpowiednia promocja w tym zakresie może na prawdę wiele zmienić.

Kot
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 527
Rejestracja: 7 maja 2007, o 16:26
Lokalizacja: Zagórska-Północ

Post autor: Kot » 30 grudnia 2011, o 22:06

Tekst bardzo dobry, ja się podpiszę. Trudno cokolwiek dodać, chcę tylko podzielić kilkoma spostrzeżeniami w temacie.
Ostatnio bawię się trochę turystyką, zarówno przyjazdową jak i wyjazdową. Dzięki temu widzę jak kilka spraw zmieniło się in plus. Kontaktuję się z przewodnikami turystycznymi i pilotami z innych regionów kraju i pokazuję im np. materiały wydawane przez świętokrzyski ROT, a to są często świetne rzeczy, które wzbudzają zachwyt - przewodniki, mapy tematyczne, foldery informacyjne czy albumy. Ci z nich, którzy przyjeżdżają ze swoimi grupami do Kielc czy regionu zauważają pozytywne zmiany (pomijam kwestię, że się podoba), np. dobrze oznaczone miejsca turystyczne i drogi dojazdu do nich. Ciekawą sprawą były szkolenia prowadzone przez przewodników świętokrzyskich dla taksówkarzy kieleckich - głownie pod kątem gości Targów (często taksówkarze żyjący w Kielcach od dziecka łapali się za głowę nie wiedząc, że mamy w Kielcach takie rzeczy do zobaczenia i z taką historią do opowiedzenia). Dwa miesiące temu kieleckie Regionalne Centrum Informacji Turystycznej zajęło na targach w Poznaniu pierwsze miejsce jako najlepsza informacja turystyczna w całej Polsce (w nagrodę punkty IT w woj. dostaną informacyjne kioski multimedialne). Potencjał lokalny więc mamy, coś się zmienia, można powiedzieć że jesteśmy gotowi i cały wic w tym aby się wreszcie szerzej pokazać i tych turystów ściągnąć.

ODPOWIEDZ