Opóźni się remont mostu Herbskiego w Kielcach
Marcin Sztandera 2006-08-25
Zła wiadomość dla kierowców: po raz kolejny opóźni się przebudowa mostu Herbskiego. Tym razem na przeszkodzie stanęli właściciele okolicznych gruntów.
- Mamy już niemal gotowy projekt budowlany nowoczesnego obiektu, który może unieść każdy dopuszczony do ruchu pojazd. Ale kiedy budowa ruszy? Nie wiadomo - przyznaje Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg. Wyjaśnia, że urzędnicy mają kłopot z ustaleniem właścicieli działek przylegających do obecnego wiaduktu przy ul. 1 Maja. Trzeba je koniecznie wykupić, bo nowy most nie tylko będzie miał większą nośność, ale będzie też znacznie szerszy. M.in. dlatego, że chodniki będą miały po 3,5 metra szerokości zamiast obecnego 1,5 metra.
Okazało się, że przyległe działki to współwłasność miasta i prywatnych właścicieli, do których nie sposób dotrzeć. - Próbowaliśmy wspólnie z urzędem miasta przez kilka miesięcy. Bardzo się starliśmy, ale nie znaleźliśmy ani właścicieli, ani ich spadkobierców - mówi Stanisław Sylwar z MZD. Ostatecznie drogowcy poprosili sąd o ustalenia kuratora dla kilku nieruchomości sąsiadujących z wiaduktem. Wtedy miasto może wpłacić na konto sądu kaucję za zajęcie nieruchomości dla ewentualnych spadkobierców. - To jakieś wyjście, ale i tak oznacza oczekiwanie na decyzję sądu, która może zapaść za kilka miesięcy, a to blokuje rozpoczęcie inwestycji - mówi wicedyrektor Czekaj.
Jeszcze bardziej sceptyczna jest Ewa Sayor, szef kieleckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Wskazanie kuratora to dobry pomysł. Ale z doświadczenia wiem, że takie sprawy ciągną się bardzo długo. Minimum, jakie trzeba liczyć, to pół roku - mówi.
To oznacza, że najwcześniej pod koniec tego roku będzie można uzyskać decyzję lokalizacyjną. Potem jeszcze trzeba uzyskać m.in. pozwolenie na budowę i rozstrzygnąć przetarg na rozbiórkę starego i budowę nowego mostu. A to też może potrwać kilka kolejnych miesięcy. MZD ma nadzieję, że inwestycja mimo wszystko ruszy w przyszłym roku. Ale ma też problem, bo eksperci budowlani dopuścili most do ruchu tylko do 2007 roku. Później bezwzględnie powinno się go zamknąć.
Inwestycja ma pecha. Eksperci już w 2004 roku zalecili zamknięcie pochodzącego z 1920 roku wiaduktu dla ruchu, ponieważ przy tak ogromnej liczbie przejeżdżających nim samochodów groził zawaleniem. Natychmiastowy remont nie był możliwy, więc po kolejnej analizie, pod koniec 2004 roku zamknięto go dla samochodów o masie powyżej 2,5 tony. MZD już w 2005 roku zapowiadało, że remont ruszy na wiosnę, a zakończy się jesienią 2006 roku. Ale nic z tego nie wyszło, bo nikt się nie zgłosił do przetargu na wykonanie projektu, choć zainteresowanych było kilkanaście firm. - Sygnalizowano nam, że nie wzięliśmy pod uwagę, z jakim partnerem będą mieć do czynienia projektanci. Chodzi o PKP. Jak wiadomo, uzgodnienia z koleją to niełatwa sprawa. Dlatego daliśmy więcej czasu na przygotowanie projektu - wyjaśniał w 2005 roku Piotr Wójcik, dyrektor MZD, i zapowiadał możliwe rozpoczęcie prac pod koniec 2006 roku.
Teraz ten termin jest nieaktualny, a prace może rozpoczną się w połowie 2007 roku. Czy drogowcy zdążą, zanim upłynie termin dopuszczenia wiaduktu do ruchu?
- Mamy na to cały 2007 rok, bo ekspertyza nie wygasa z dniem 1 stycznia. Myślę, że się uda, bo naprawdę bardzo nam zależy. Oczywiście cały czas kontrolujemy stan techniczny wiaduktu - zapewnia dyrektor Czekaj.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,3573801.html