Na ulicy Czarnowskiej powstają ekrany akustyczne, choć nikt tam nie mieszka
Na ulicy Czarnowskiej w Kielcach wiercone są otwory pod konstrukcję ekranów akustycznych, które ochrona przed hałasem posesje, na których nikt nie mieszka.
Przeciwko budowie ekranów akustycznych przy ulicy Czarnowskiej w Kielcach nikt nie będzie protestował, ponieważ na tym odcinku drogi nie ma domów. Problem jednak jest i wielu kielczan pyta, dla kogo budowane są kosztowne zabezpieczenia przed hałasem.
- Oto przykład trwonienia pieniędzy przez nasze władze. Ulica Czarnowska ma być w przyszłości drogą lokalną z parkingiem na jednym pasie. Ktoś wymyślił, że na odcinku, od hotelu do Biedronki trzeba posadowić ekrany akustyczne. Ale po co, skoro tam nikt nie mieszka. Można by lepiej wydać te pieniądze, choćby na łatanie dziur w jezdniach – napisał do nas internauta.
Dziwią się wszyscy
Drogowcy są podobnego zadnia, co nasz czytelnik. – Też się dziwimy, że tam trzeba wybudować ekrany. Na tym odcinku ulicy Czarnowskiej nie ma zamieszkałych posesji, są po drugiej stronie, ale tam ekranów nie będzie. Musimy je wykonać zgodnie z projektem, czy nam się, to podoba czy nie – przyznaje Jarosław Skrzydło, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
Ekrany na ulicy Czarnowskiej, tak jak i cały węzeł Żelazna zaprojektowało Wojewódzkie Biuro Projektowe z Zabrza. – Budowa ekranów w tym miejscu wynika z pomiarów hałasu i raportu oddziaływania na środowiska. Bez uwzględnienia w projekcie ich budowy Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie wydałaby decyzji środowiskowej, bez której nie można uzyskać pozwolenia na budowę. Takie mamy przepisy. Miejski Zarząd Dróg zanim wydano pozwolenie na inwestycje mógł zakwestionować obecność ekranów w tym miejscu, ale nie zrobił tego – wyjaśnia Romuald Melcer z Wojewódzkiego Biura Projektów w Zabrzu.
Wszyscy ich winią
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiskowa, która wydaje decyzję środowiskową nie zgadza się z zarzutami, że to ona wymusza stawianie ekranów akustycznych. – Wszyscy wieszają na nas psy za to, że powstają ekrany, ale to nie jest nasza wina. Miejski Zarząd Dróg wskazał we wniosku o decyzję środowiskową, iż na ulicy Czarnowskiej są cztery zabudowania, wymagające ochrony przed hałasem. A to wynika z projektu, który także musi uwzględniać przepisy. My na podstawie dostarczonych dokumentów wydaliśmy decyzję w oparciu ustawy i rozporządzenia. Czekamy na zmianę rozporządzenia Ministra Środowiska, które ma podnieść poziom hałasu, przy którym ekrany nie są wymagane - informuje Waldemar Pietrasik, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Kielcach.
Co za budynki?
Żadna ze stron nie umie wskazać budynków, które mają być chronione na ulicy Czarnowskiej. – Papiery, w których mogą być te nieruchomości są już w naszym archiwum przy ulicy Solnej i odszukanie ich jest bardzo żmudne. Nie można wykluczyć, że w 2009 roku, kiedy kończyły się przygotowania do budowy węzła Żelazna stały tam zamieszkałe domy. Choćby teraz była tam pustynia, to ekrany i taką muszą powstać, bo inaczej inwestycja będzie odbiegała od projektu i nie zostanie dopuszczona do użytku. Rezygnacja z ekranów na tym krótkim odcinku wymagałaby wystąpienia o nowe pozwolenie na budowę i wstrzymanie inwestycji na wiele miesięcy. To nierealne – dodaje rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
http://www.mmkielce.eu/artykul/na-ulicy ... ie-mieszka