Igrzyska zimowe pomogą w budowie S7 na południe?
Jeśli dobrze pójdzie, w 2014 r. rozpocznie się budowa małopolskiego fragmentu drogi S7 w stronę Warszawy. A co z kierunkiem południowym? Tu przydałaby się nam... olimpiada
Na razie jednak dobre informacje na temat S7 płynące z resortu transportu mają charakter nieoficjalny.
- Oficjalny komunikat będziemy mogli przekazać, kiedy będzie znana pula środków unijnych, które uzyskamy na lata 2014-2020. Wtedy będzie można z dużą dokładnością przygotować harmonogram realizacji projektów drogowych. Wcześniej będą to tylko deklaracje woli - nie kryje Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy resortu.
Nie ma już chyba jednak żadnych wątpliwości, że wśród wielu różnych projektów budowa ekspresowej "siódemki", łączącej Warszawę z Gdańskiem i z Krakowem, znajduje się na pierwszym miejscu. Na przedświątecznym spotkaniu Donalda Tuska z ministrem transportu Sławomirem Nowakiem premier po raz kolejny polecił koledze z Gdańska, by postawił na jak najszybsze przygotowanie kolejnych fragmentów S7 do budowy.
Premier rozmawiał z Nowakiem o konkretnych odcinkach. Z informacji rzecznika wynika, że fragment tej drogi, który ma połączyć Rybitwy z ul. Igołomską, byłby budowany jako jeden z pierwszych. Najdalej w 2014 r. ogłoszony zostałby więc przetarg, aby pierwsze prace ruszyły jeszcze jesienią tego samego roku. Możliwy jest też bardziej optymistyczny wariant: jeśli sytuacja finansowa na to pozwoli, przetarg mógłby być ogłoszony już nawet w przyszłym roku i wtedy budowa mogłaby ruszyć w pierwszych tygodniach 2014 r.
Być może to na tej podstawie w sobotnim programie telewizyjnym "Bez krawata" minister sprawiedliwości Jarosław Gowin deklarował, że droga w 2014 r. będzie już z całą pewnością w budowie. "Zapewniam, że ta trzecia z rzędu obietnica zostanie dotrzymana" - deklarował Gowin (na łamach "Gazety" wytykaliśmy małopolskim posłom PO niespełnione w poprzednich latach obietnice dotyczące S7).
W deklaracje nie wierzą parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości pochodzący z Małopolski, którzy od dwóch lat próbują umieścić budowę wschodniej obwodnicy w budżecie państwa. Rząd zawsze odrzuca te pomysły, bo inwestycja jest bardzo kosztowna.
Cztery kilometry dwupasmowej trasy mogą kosztować od 800 do 900 mln zł - tak drogo, ponieważ konieczna jest budowa mostu na Wiśle. Gdyby droga wreszcie powstała, Kraków mógłby zakazać wjazdu ciężkich pojazdów na teren miasta, bo byłby w trzech czwartych otoczony obwodnicą. To zaś znacznie poprawiłoby sytuację na drogach wewnętrznych, wpłynęłoby też w pewnym stopniu na spadek zanieczyszczenia powietrza, które w jednej trzeciej pochodzi właśnie z samochodów.
O ile można mieć pewność, że do 2020 r. powstanie S7 wewnątrz Krakowa i jej całość na północ w stronę Warszawy, o tyle w sprawie kontynuacji tej drogi na południe Małopolski jest na razie mnóstwo wątpliwości. Niezaprzeczalnie potężnym argumentem na rzecz takiej inwestycji byłaby perspektywa organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 w Krakowie i Zakopanem. Jeśli jednak oba miasta szybko spadną z listy kandydatów, decydenci w Warszawie mogą uznać budowę S7 na południe od Lubnia za kosztowną fanaberię. Na budowę ok. 20 km drogi wielopasmowej, która kończyłaby się w Nowym Targu, potrzebnych byłoby ok. 3 mld zł.
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,131 ... z2Fyk0bHYP