Jak pisalem wczesniej – Kielce w ogole nie istnieja na mapie reklamowej Polski. Gdyby nie ta ostatnia ostatnia kampania bilboardowa (na dodatek bedaca wynikiem starac podmiotow prywatnych, a nie wladz samorzadowych) można by powiedziec, ze miasta nie ma.
Stad tez – tutaj niezaleznie od tego, jak taka ewentualna kampania promujaca studiowanie w naszym miescie będzie wygladac – i tak będzie to wiecej niż to, co robiono w tej materii do dzis. Bo przynajmniej nazwa miasta obije się, na dodatek w pozytywnym kontekscie, o oczy i uszy Polakow...
Jak moglaby ewentualnie wygladac taka kampania?
- Najpierw nalezaloby przeanalizowac, skad pochodza studenci już obecni w Kielcach i dowiedziec się, co wplynelo na ich wybor. Te informacje nalezaloby wykorzystac przy tworzeniu takiej kampanii i polozyc nacisk na te wlasnie wskazane elementy. Sadze, ze tu bardzo duza role odgrywaly czynniki regionalne – spora czesc wybierala Kielce ze względu na odleglosc do ich miejsc zamieszkania. Stad należy wyselekcjonowac te wlasnie glowne miejsca rekrutacji i pomyslec, jak przyciagnac ich kolegow i znajomych. Proponuje np. wykorzystac studiujace już osoby do tego, by zachecaly osobiscie swoich rowiesnikow i czlonkow rodzin, by studiowali w Kielcach. Jak? Np. stosujac dla nich zachety finansowe – czesc oplat za czesne owych nowoprzyjetych bylaby przekazywana tym, którzy ich zachecili.
- KIS czyli Kielecki Informator Studencki. Należy stworzyc ksiazkowy informator zawierajacy informacje na temat wszystkich uczelni i wszystkich na nich kierunkow, sposobow rekrutacji, adresow, stron www, itp. KIS bylby finansowany przez uczelnie, wladze miasta i wojewodztwa, gdyz oprocz rekrutacji sluzylby on promowaniu Kielc.
Jak? O tym za chwile.
Oprocz tego, na bazie zebranych informacji winno powstac internetowe centrum informacyjne dla kandydatow, studentow i absolwentow (najlepiej w oparciu o istniejace już strony – np.
www.student.kielce.pl)
Po co tworzyc cos nowego? No wlasnie, wolalbym nie tworzyc, a jedynie modyfikowac już istniejace.
Ale po co, skoro tamta już pelni taka funkcje informacyjna? Ano dlatego, ze KIS ma pelnic role nieco odrebna. Informacyjno-rekrutacyjna.
Widzialbym to jako miejsce, gdzie taki zainteresowany internauta nie tylko przejrzy, przeczyta umieszczone tam informacje, ale także w ciagu kilkunastu, najpozniej kilkudziesieciu minut otrzyma odpowiedz na wszelkie zadane poprzez maila pytania, będzie mogl sciagnac / otrzymac wszelkie niezbedne przy rekrutacji formularze, informacje, plany zajec, itp.
Tak, wiem co to oznacza. Ze musi istniec grupa ludzi stale aktywna, by odpowiadac na te pytania.
I to kolejna czesc mego pomyslu na promocje Kielc Studentuff ;)
(oraz dowod na to, ze potrzebna jest wspolpraca wszystkich naszych uczelni i wladz, bo pojedynczo raczej ciezko taki koszt byloby uniesc)
- Otoz pisalem o ksiazkowym KIS-ie, ale nie pisalem w jaki sposób dotrzec z nim do potencjalnych zainteresowanych. Otoz proponuje utworzenie grupy dwoch, może trzech osob, które jezdzilyby od szkoly sredniej do szkoly sredniej, po calej Polsce i organizowaly tam spotkania informacyjne z uczniami klas maturalnych (także tymi z klas mlodszych, jeśli byliby zainteresowani) zachecajac ich do studiowania w Kielcach. Zysk podwojny – bo nie tylko pozyskanie kandydatow na studentow, ale również rozpowszechnianie wiesci o Kielcach jako miejsca stawiajacego na mlodosc, wiedze i edukacje. W zaleznosci od tego, ile bysmy mieli takich informatorow moglibysmy albo rozdawac każdemu chetnemu taka ksiazke albo zostawiac dwa czy trzy egzemplarze w kazdej szkole. Inna opcja jest pozostawienie kilku ksiazek w danej szkole, a wreczenie uczniom malych ksiazeczek z najwazniejszymi informacjami. Pomyslcie, jak duzy oddwiek mialoby takie spotkanie informacyjne w malym miasteczku. Ile mogloby zyskac nasze miasto w oczach ich mieszkancow. Gdybysmy byli tam pierwsi z taka kampania. (Jeśli okazaloby się niemozliwe organizowanie takiego spotkania w szkolach, skontaktowalibysmy się z lokalnymi samorzadami i probowali dotrzec to uczniow przy ich pomocy np. organizujac je w Domach Kultury)
- Kolejne dwie osoby potrzebne by były do opiekowania się strona internetowa KIS i odpowiadania na maile.
- Kolejnym z pomyslow jest utworzenie jednego punktu informacyjno-rekrutacyjnego, gdzie każdy zainteresowany moglby uzyskac wszelkie wymagane informacje na temat studiowania w Kielcach. Tam moglaby pracowac na stale jedna osoba (Centrum Informacyjne mogloby być polaczone z siedziba ekipy KIS zajmujacej się strona internetowa – zreszta, poza okresem rekrutacyjnym to moglyby byc te same osoby), a jedynie w okresie rekrutacyjnym zatrudnialoby jedna czy dwie ekstra. Zreszta, w takim Centrum Informacyjnym mogliby odbywac praktyki studenci naszych uczelni (jedna z bolaczek bowiem obecnego systemu edukacyjnego uczelni wyzszych jest, oprocz niskiego poziomu znacznej ich czesci, także brak ich realnego dostosowania do rynku pracy. I to wlasnie stworzenie realnego systemu praktyk widze jako jeden z elementow poprawienia jakosci uczelni kieleckich. Ale o tym potem, w dziale V). Oczywiście musialoby się ono miescic w centrum, jak najblizej stacji PKP i PKS, tak by nawet ci bedacy przelotnie mogli się zapoznac z oferta kieleckich uczelni. Ponieważ drugim moim pomyslem na Kielce jest turystyka, idealnym rozwiazaniem takiego Centrum Informacyjnego byloby jego polaczenie z Centrum Informacji Turystycznej. Jeśli kiedys wreszcie powstalby nowy budynek dworca kolejowego to bylaby to optymalna lokalizacja. Duze, przeszklone biuro, gdzie miescilaby się informacja turystyczna, studencko-rekrutacyjna i kulturalna. Poki co jednak pozostaja te opcje które sa. Najbardziej optymalna – poczatek ulicy Sienkiewicza wymaga sporych nakladow finansowych. Może wiec polaczenie z informacja turystyczna mieszczaca się na pietrze obecnego budynku dworcowego PKP? Tylko – raz ze male, dwa ze malo reprezentacyjne.
Wiec – mamy ksiazke, mamy siec, mamy punkt informacyjny. Pozostaja media tradycyjne: bilboardy, gazety, radio, telewizja. W jaki sposób tu moglibysmy się przebic do swiadomosci? Teoretycznie, jak pisalem już wielokrotnie, wygralibysmy na tym, ze bylibysmy pierwszym miastem, które tak kompleksowo postawiloby na promocje miasta poprzez edukacje. Wiec zgarnelibysmy premie za bycie liderem i za odwage. Chocby dlatego przebilibysmy się na czolowki kilku gazet, a na pewno wydawnictw branzowych PR. Ale czy nasze reklamy dotarlyby do tych, do których najbardziej bysmy chcieli, by dotarly czyli do mlodych? Wydaje mi się, ze taka reklama tradycyjna mniej winna odnosic się do szczegolow, a bardziej z budowaniem pozytywnych skojarzen z Kielcami i edukacja uniwersytecka. Np. na bilboardach czy w gazetach można by odwolac się do starej, dobrej maksymy: Czy wiesz, ze...w Kielcach utworzono w 1816 pierwsza w Polsce uczelnie techniczna? Czy wiesz, ze...w Kielcach narodzil się w...tworca akademickiego hymnu „Gaude mater Polonia....” Wincenty z Kielc? Czy wiesz, ze...w Kielcach jest drugi w kraju wydzial budownictwa? Czy wiesz, ze...w Kielcach mamy jeden z najwyzszych wspolczynnikow liczby studentow do jego mieszkancow? Czy wiesz, ze...w Kielcach uczyl się Gustaw Herling-Grudzinski? Itd., itp. (Trzeba by poszukac takich wlasnie smaczkow). Na dole zas umieszczone by było stale haslo. Cos w rodzaju: „Wybierz Kielce – Miasto Studentuff ;) czy „Studiuj w Kielcach – miasto, gdzie nawet diabel przylatuje studiowac ;)” ”.....wraz z adresem www. Dobrze by było, by to haslo na dole było na tyle lekkie, by rownowazylo powazniejsza, quasi naukowa tresc tego na gorze. O ile ta czesc na gorze powinna trafic bardziej do tych bardziej powaznych maturzystow i ich rodzicow, to ta na dole puszczala by do nich takie oczko. Wiecie, wiemy, ze studia to przede wszystkim inwestycja w przyszlosc. Ale wiemy również, ze to, co pijecie w akademikach to nie jest herbatka malinowa :) Co zas z radiem i TV? Mysle o tym. Natomiast – tu przyznaje się bez bicia, nie mam jeszcze jakiejs okreslonej, jasnej wizji. Ba, nawet ciemnej nie mam ;)