Projekt Mały Watykan
Moderatorzy: sueno, Daniel, Cyniczny Optymista
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Kieleckie Muzeum Narodowe wymaga zmian
Aktualizacja: 2008-09-15 09:03:53
Muzeum Narodowe w Kielcach powinno być bardziej otwarte i nowoczesne - uważa kandydat na nowego dyrektora placówki Andrzej Komodziński. Zwrócił uwagę, że obecnie przypomina ono wyspę, do której nie można np. dojechać autobusem. Niezwykle ważna jest także promocja i szeroka informacja dotycząca działalności muzeum.
Gość Radia Kielce nie przewiduje także zmian kadrowych."Wszystkie moje działania będą uwarunkowane od współpracy z Urzędem Miasta - mówi Andrzej Komodziński.
Kandydat na dyrektora kieleckiego muzeum jest konserwatorem dzieł sztuki. Na co dzień mieszka i pracuje w Niemczech. Zapowiedział jednak, że jeśli zostanie dyrektorem przeprowadzi się do Kielc.
źródło: http://www.radio.kielce.pl/page,,Kielec ... 2c2c1.html
Aktualizacja: 2008-09-15 09:03:53
Muzeum Narodowe w Kielcach powinno być bardziej otwarte i nowoczesne - uważa kandydat na nowego dyrektora placówki Andrzej Komodziński. Zwrócił uwagę, że obecnie przypomina ono wyspę, do której nie można np. dojechać autobusem. Niezwykle ważna jest także promocja i szeroka informacja dotycząca działalności muzeum.
Gość Radia Kielce nie przewiduje także zmian kadrowych."Wszystkie moje działania będą uwarunkowane od współpracy z Urzędem Miasta - mówi Andrzej Komodziński.
Kandydat na dyrektora kieleckiego muzeum jest konserwatorem dzieł sztuki. Na co dzień mieszka i pracuje w Niemczech. Zapowiedział jednak, że jeśli zostanie dyrektorem przeprowadzi się do Kielc.
źródło: http://www.radio.kielce.pl/page,,Kielec ... 2c2c1.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
http://www.wydawnictwo-jp.kkf.pl/ -> "Jesteśmy także skłonni współfinansować ciekawe propozycje wydawnicze z zakresu krajoznawstwa i turystyki."- wydania wspólnego przewodnika i materiałów promocyjnych,
"Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Nie wiem czy tutaj się nadaje ale wg mnie ważne i nie powinno zniknąć a tutaj sporo osób się z tym zapozna
Może pewnego pięknego dnia my tez wystartujemy w tym konkursie 
SANDOMIERZ
16 września 2008 - 9:58

Nagrody od Muzeum Sandomierskiego
Prestiżowy, jubileuszowy konkurs rozstrzygnięto w Sandomierzu. Tym razem wśród laureatów zabrakło przedstawicieli naszego regionu.
- Przez dziesięć lat nagrodzono tutaj wiele inicjatyw regionalnych z całej Polski. Jedynym mankamentem tej nagrody są zbyt małe pieniądze - mówi Wiesław Myśliwski, wybitny prozaik, dwukrotny laureat literackiej nagrody Nike.
Chodzi o nagrodę imienia Aleksandra Patkowskiego, fundowaną przez sandomierskie Muzeum Okręgowe. Nagrody od dziesięciu lat są przyznawane w Sandomierzu instytucjom lub osobom, które swoją działalnością nawiązują do regionalistycznych, społecznikowskich idei patrona nagrody Aleksandra Patkowskiego.
CHĘTNI Z CAŁEGO KRAJU
Zwycięzcą tegorocznej edycji zostało Towarzystwo Przyjaciół Rzeki Łeby z Lęborka.
Jak podkreślił pisarz, wyróżnienia powinny mieć sponsorów. Myśliwski zauważył, pomimo, że nagrody są skromne, to i tak co roku w każdej edycji bierze udział dość sporo towarzystw i zespołów z całego kraju.
- Ludzie widzą sens, skoro przysyłają swoje propozycje - dodał prozaik.
Komisja konkursowa pod przewodnictwem Wiesława Myśliwskiego rozpatrywała jedenaście zgłoszeń od organizacji, które prowadzą działalność na rzecz środowiska lokalnego.
Pierwszą nagrodę w wysokości 4 tysięcy złotych przyznano Towarzystwu Przyjaciół Rzeki Łeby „za działalność ekologiczno-kulturową, będącą odpowiedzią na współcześnie szczególnie istotny problem bycia człowieka w środowisku przyrodniczym.
NAGRODY POZA REGION
- Bardzo często inicjatywy są zaskakujące i mają wymiar pionierski. Tegoroczni laureaci pierwszego miejsca postanowili rekultywować rzekę Łebę. Nie oczyścić, ale rekultywować do takiego stanu, jaki miała onegdaj, dawno temu - komentuje Myśliwski. - To trudna sztuka, bo nie wystarczy jednorazowo zadziałać. Trzeba pilnować tej rzeki przed różnymi wandalami, którzy nie doceniają uroków prawdziwej, naturalnej przyrody.
Druga nagroda w kwocie 3 tysięcy złotych trafiła do Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Jastkowskiej. Organizacja prowadzi różnorodną działalność kulturalno-edukacyjną, angażując również starsze pokolenie. Towarzystwo realizuje także akcje ekologiczne, a ponadto funduje stypendia dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów oraz dla studentów.
Trzecia nagroda - również 3 tysiące złotych - przypadła Towarzystwu Przyjaciół Będzina ”za szeroką działalność zwróconą ku przyszłości z uwzględnieniem przyszłości”. Członkowie organizacji utrzymują kontakty z byłymi znanymi będzianinami, jak Jean Marie Lustiger, Sławomir Pietras czy Janusz Gajos, dbają o ślady żydowskie; zainicjowali wydanie trzytomowej monografii Będzina oraz podręcznika dla najmłodszych uczniów do nauki o własnym mieście.
NAGRODY DLA MŁODZIEŻY
- Nagroda przypomina Aleksandra Patkowskiego zapomnianego przez cały okres powojenny. To znakomita postać pochodzącego z tej ziemi, inicjator ruchu regionalnego w Polsce przed wojną. Polska była przecież drugim krajem po Danii, w którym podjęto inicjatywę regionalnej edukacji społeczeństwa - uważa Myśliwski.
Zapytaliśmy pisarza, czy w dzisiejszych czasach potrafimy działać dla swojego regionu.
- Po nagrodach widać jak wzrasta ruch obywatelski, jak społeczeństwo zaczyna dostrzegać swoje miejsce w ich „małej ojczyźnie”.
Gościem specjalnym uroczystości była publicystka Janina Paradowska, która wygłosiła referat dotyczący młodzieży. Muzeum Okręgowe od ośmiu lat przyznaje młodzieżową nagrodę imienia Aleksandra Patkowskiego. Laureatami zostają uczniowie, którzy na poziomie szkolnej edukacji stawiają pierwsze kroki w działalności regionalistycznej. W tym roku pierwsze miejsce przypadło dziesięciu uczennicom z IV Liceum Ogólnokształcącego w Białej Podlaskiej za opracowanie „Zapomniany zabytek? Forty Twierdzy Brześć w powiecie bialskim”. Do walki o młodzieżową nagrodę wpłynęło z całej Polski trzynaście prac.
Zofia Czubowa, dyrektor Muzeum Okręgowego w podziękowaniu dotychczasowym laureatom za dziesięcioletni udział w konkursach wręczyła krzemienną szpilę przyjaźni.
Na zakończenie uroczystość uświetnił koncert zespołu Il Canto Minore z „Melodiami na Psałterz Polski Mikołaja Gomółki”. Impreza wpisała się w obchody Europejskich Dni Kultury, trwających od 13 do 21 września.
Michał Leszczyński
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /859992638
SANDOMIERZ
16 września 2008 - 9:58

Nagrody od Muzeum Sandomierskiego
Prestiżowy, jubileuszowy konkurs rozstrzygnięto w Sandomierzu. Tym razem wśród laureatów zabrakło przedstawicieli naszego regionu.
- Przez dziesięć lat nagrodzono tutaj wiele inicjatyw regionalnych z całej Polski. Jedynym mankamentem tej nagrody są zbyt małe pieniądze - mówi Wiesław Myśliwski, wybitny prozaik, dwukrotny laureat literackiej nagrody Nike.
Chodzi o nagrodę imienia Aleksandra Patkowskiego, fundowaną przez sandomierskie Muzeum Okręgowe. Nagrody od dziesięciu lat są przyznawane w Sandomierzu instytucjom lub osobom, które swoją działalnością nawiązują do regionalistycznych, społecznikowskich idei patrona nagrody Aleksandra Patkowskiego.
CHĘTNI Z CAŁEGO KRAJU
Zwycięzcą tegorocznej edycji zostało Towarzystwo Przyjaciół Rzeki Łeby z Lęborka.
Jak podkreślił pisarz, wyróżnienia powinny mieć sponsorów. Myśliwski zauważył, pomimo, że nagrody są skromne, to i tak co roku w każdej edycji bierze udział dość sporo towarzystw i zespołów z całego kraju.
- Ludzie widzą sens, skoro przysyłają swoje propozycje - dodał prozaik.
Komisja konkursowa pod przewodnictwem Wiesława Myśliwskiego rozpatrywała jedenaście zgłoszeń od organizacji, które prowadzą działalność na rzecz środowiska lokalnego.
Pierwszą nagrodę w wysokości 4 tysięcy złotych przyznano Towarzystwu Przyjaciół Rzeki Łeby „za działalność ekologiczno-kulturową, będącą odpowiedzią na współcześnie szczególnie istotny problem bycia człowieka w środowisku przyrodniczym.
NAGRODY POZA REGION
- Bardzo często inicjatywy są zaskakujące i mają wymiar pionierski. Tegoroczni laureaci pierwszego miejsca postanowili rekultywować rzekę Łebę. Nie oczyścić, ale rekultywować do takiego stanu, jaki miała onegdaj, dawno temu - komentuje Myśliwski. - To trudna sztuka, bo nie wystarczy jednorazowo zadziałać. Trzeba pilnować tej rzeki przed różnymi wandalami, którzy nie doceniają uroków prawdziwej, naturalnej przyrody.
Druga nagroda w kwocie 3 tysięcy złotych trafiła do Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Jastkowskiej. Organizacja prowadzi różnorodną działalność kulturalno-edukacyjną, angażując również starsze pokolenie. Towarzystwo realizuje także akcje ekologiczne, a ponadto funduje stypendia dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów oraz dla studentów.
Trzecia nagroda - również 3 tysiące złotych - przypadła Towarzystwu Przyjaciół Będzina ”za szeroką działalność zwróconą ku przyszłości z uwzględnieniem przyszłości”. Członkowie organizacji utrzymują kontakty z byłymi znanymi będzianinami, jak Jean Marie Lustiger, Sławomir Pietras czy Janusz Gajos, dbają o ślady żydowskie; zainicjowali wydanie trzytomowej monografii Będzina oraz podręcznika dla najmłodszych uczniów do nauki o własnym mieście.
NAGRODY DLA MŁODZIEŻY
- Nagroda przypomina Aleksandra Patkowskiego zapomnianego przez cały okres powojenny. To znakomita postać pochodzącego z tej ziemi, inicjator ruchu regionalnego w Polsce przed wojną. Polska była przecież drugim krajem po Danii, w którym podjęto inicjatywę regionalnej edukacji społeczeństwa - uważa Myśliwski.
Zapytaliśmy pisarza, czy w dzisiejszych czasach potrafimy działać dla swojego regionu.
- Po nagrodach widać jak wzrasta ruch obywatelski, jak społeczeństwo zaczyna dostrzegać swoje miejsce w ich „małej ojczyźnie”.
Gościem specjalnym uroczystości była publicystka Janina Paradowska, która wygłosiła referat dotyczący młodzieży. Muzeum Okręgowe od ośmiu lat przyznaje młodzieżową nagrodę imienia Aleksandra Patkowskiego. Laureatami zostają uczniowie, którzy na poziomie szkolnej edukacji stawiają pierwsze kroki w działalności regionalistycznej. W tym roku pierwsze miejsce przypadło dziesięciu uczennicom z IV Liceum Ogólnokształcącego w Białej Podlaskiej za opracowanie „Zapomniany zabytek? Forty Twierdzy Brześć w powiecie bialskim”. Do walki o młodzieżową nagrodę wpłynęło z całej Polski trzynaście prac.
Zofia Czubowa, dyrektor Muzeum Okręgowego w podziękowaniu dotychczasowym laureatom za dziesięcioletni udział w konkursach wręczyła krzemienną szpilę przyjaźni.
Na zakończenie uroczystość uświetnił koncert zespołu Il Canto Minore z „Melodiami na Psałterz Polski Mikołaja Gomółki”. Impreza wpisała się w obchody Europejskich Dni Kultury, trwających od 13 do 21 września.
Michał Leszczyński
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /859992638
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Wysłałem sygalizacyjne maile do dyrektorów DŚT i MWK oraz zaprzyjażnionej Wspólnoty Św. Pawła, która, mam nadzieję, pomoże mi umówić się z ks. bp Florczykiem i proboszczem parafii katedralnej Kowalskim. Uzupełniłem przy tym nieco opis projektu dodając do niego m.in. hasło "Mały Watykan".
Jesli chodzi o foldery i inne wydawnictwa to sytuacja powinna być dośc komfortowa. Dyrektor mającego siedzibę w centrum Wzgórza Zamkowego Wydawnictwa Jedność i drukarni im. Adama Półtawskiego ks. Leszek Skorupa zawsze był przychylnie nastawiony do moich projektów. U niego drukowałem swoje pocztówki i na początku sporo mi pomógł. Ale wydawnictwa to jeszcze nie ten etap - wrócimy do tego później
Przy okazji - może znacie kogoś z Warty SA lub PZU? To są dwie firmy mające siedziby w granicach Wzgórza Zamkowego i - gdyby szukac sponsorów do dajmy na to sfinansowania tablic aksonometrycznych - tam w pierwszym rzędzie bym się udał.
Jesli tylko uda mi się umówić z w/w osobami, poproszę Was o udział w tych rozmowach. Do tych z Was, którzy mieli już kontakt z dzierżawcami kina Moskwa mam prośbę o to, by umówili jakieś spotkanie.
Jesli pierwszy etap zakończy się sukcesem i uda sie uzyskać wstępną aprobatę wszystkich "wzgórzowych decydentów" dobrze byłoby "pochodzić za sponsorami". Tak czy inaczej niech każdy z nas myśli o potencjanych sponsorach wśród swoich znajomych i rodzin - dotyczy to przecież wielu z proponowanych w tym dziale projektów!
Jesli chodzi o foldery i inne wydawnictwa to sytuacja powinna być dośc komfortowa. Dyrektor mającego siedzibę w centrum Wzgórza Zamkowego Wydawnictwa Jedność i drukarni im. Adama Półtawskiego ks. Leszek Skorupa zawsze był przychylnie nastawiony do moich projektów. U niego drukowałem swoje pocztówki i na początku sporo mi pomógł. Ale wydawnictwa to jeszcze nie ten etap - wrócimy do tego później
Przy okazji - może znacie kogoś z Warty SA lub PZU? To są dwie firmy mające siedziby w granicach Wzgórza Zamkowego i - gdyby szukac sponsorów do dajmy na to sfinansowania tablic aksonometrycznych - tam w pierwszym rzędzie bym się udał.
Jesli tylko uda mi się umówić z w/w osobami, poproszę Was o udział w tych rozmowach. Do tych z Was, którzy mieli już kontakt z dzierżawcami kina Moskwa mam prośbę o to, by umówili jakieś spotkanie.
Jesli pierwszy etap zakończy się sukcesem i uda sie uzyskać wstępną aprobatę wszystkich "wzgórzowych decydentów" dobrze byłoby "pochodzić za sponsorami". Tak czy inaczej niech każdy z nas myśli o potencjanych sponsorach wśród swoich znajomych i rodzin - dotyczy to przecież wielu z proponowanych w tym dziale projektów!
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Zaskakujące odkrycia w biskupim pałacu

Monika Rosmanowska
2008-09-18, ostatnia aktualizacja 2008-09-18 08:34
Po latach wątpliwości wreszcie mamy pewność. Obrazy Tomasza Dolabelli w Pałacu Biskupów Krakowskich są autentyczne. - Mamy do czynienia z pięknym XVII-wiecznym malarstwem - zapewniają konserwatorzy



Fot. Jarosław Kubalski / AG
Datowane na około 1640 rok plafony, przedstawiające pakty i traktaty ze Szwedami m.in. w Sztumskiej Wsi i Altmarku w latach 20. i 30. XVII wieku, znajdują się w pierwszym pokoju senatorskim.
Do tej pory historycy sztuki mieli wątpliwości, czy są one autentyczne. Podejrzewali, że dzieło nie jest jednorodne, że zostało wymieszane z obrazami z tzw. stropu moskiewskiego, który znajdował się w sąsiednim pokoju biskupim i zaginął w XIX wieku.
Zastanawiano się też na ile, po przejściu dwóch dużych konserwacji w 1860 i 1953 roku, dzieło zachowało swój pierwotny charakter. Teraz konserwatorzy nie mają wątpliwości.
- Sami jesteśmy zaskoczeni autentycznością i jednorodnością tego dzieła. Nie ma mowy o wkomponowaniu innych obrazów. Plafony są przykładem pięknego XVII-wiecznego malarstwa, całkiem nieźle zachowanego. Teraz nie ma co do tego żadnych wątpliwości - zapewnia Małgorzata Osełka z Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki Małgorzata Osełka i Paweł Osełka.
Konserwatorzy ustalili też, jak pierwotnie był zamontowany obraz. Okazało się, że podczas wcześniejszych konserwacji ustawienie zostało zmienione. - Na początku obrazy były przymocowane do deskowania stropu gwoździami. Ślady po nich zostały na płótnie i na deskowaniu. Dopasowaliśmy je do siebie, w ten sposób poznaliśmy pierwotne ustawienie obrazów - tłumaczy Osełka.
Konserwatorzy zaskoczeni byli też poziomem autentyczności dzieła. Spodziewali się, że podczas wcześniejszych prac mocno ingerowano w obraz. Tymczasem okazało się, że nie zmieniono kompozycji, oryginalna jest też kolorystyka. - Byliśmy przygotowani na przemalowania, ewentualne odkrywki. Ingerencja w obraz była mało znacząca - mówi Osełka.
Po raz pierwszy konserwatorzy zdjęli też ramy. - Podczas wcześniejszej konserwacji obrazy zostały napięte na krosna, co spowodowało ich obniżenie. Ramy zaś zostały na swoim miejscu, a to zaburzało kompozycję dzieła, źle wyglądało - zwraca uwagę Osełka. Konserwatorzy przywrócą pierwotną kolorystykę ram. Powstanie też szybki system ich demontażu, dzięki temu będzie można w każdej chwili je ściągnąć i skontrolować ich stan.
Prace konserwatorskie przy plafonach rozpoczęły się w sierpniu ubiegłego roku, ich koniec przewidziany jest na czerwiec przyszłego roku. - Kiedy skończymy, dzieło będzie lepiej widoczne, bardziej czytelne, lepszy będzie jego odbiór - zapowiada Osełka.
Konserwatorów przy pracy będzie można zobaczyć już w najbliższą niedzielę po spotkaniu z prof. Zdzisławem Żygulskim, które zaplanowano na godz. 12.
Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... alacu.html

Monika Rosmanowska
2008-09-18, ostatnia aktualizacja 2008-09-18 08:34
Po latach wątpliwości wreszcie mamy pewność. Obrazy Tomasza Dolabelli w Pałacu Biskupów Krakowskich są autentyczne. - Mamy do czynienia z pięknym XVII-wiecznym malarstwem - zapewniają konserwatorzy



Fot. Jarosław Kubalski / AG
Datowane na około 1640 rok plafony, przedstawiające pakty i traktaty ze Szwedami m.in. w Sztumskiej Wsi i Altmarku w latach 20. i 30. XVII wieku, znajdują się w pierwszym pokoju senatorskim.
Do tej pory historycy sztuki mieli wątpliwości, czy są one autentyczne. Podejrzewali, że dzieło nie jest jednorodne, że zostało wymieszane z obrazami z tzw. stropu moskiewskiego, który znajdował się w sąsiednim pokoju biskupim i zaginął w XIX wieku.
Zastanawiano się też na ile, po przejściu dwóch dużych konserwacji w 1860 i 1953 roku, dzieło zachowało swój pierwotny charakter. Teraz konserwatorzy nie mają wątpliwości.
- Sami jesteśmy zaskoczeni autentycznością i jednorodnością tego dzieła. Nie ma mowy o wkomponowaniu innych obrazów. Plafony są przykładem pięknego XVII-wiecznego malarstwa, całkiem nieźle zachowanego. Teraz nie ma co do tego żadnych wątpliwości - zapewnia Małgorzata Osełka z Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki Małgorzata Osełka i Paweł Osełka.
Konserwatorzy ustalili też, jak pierwotnie był zamontowany obraz. Okazało się, że podczas wcześniejszych konserwacji ustawienie zostało zmienione. - Na początku obrazy były przymocowane do deskowania stropu gwoździami. Ślady po nich zostały na płótnie i na deskowaniu. Dopasowaliśmy je do siebie, w ten sposób poznaliśmy pierwotne ustawienie obrazów - tłumaczy Osełka.
Konserwatorzy zaskoczeni byli też poziomem autentyczności dzieła. Spodziewali się, że podczas wcześniejszych prac mocno ingerowano w obraz. Tymczasem okazało się, że nie zmieniono kompozycji, oryginalna jest też kolorystyka. - Byliśmy przygotowani na przemalowania, ewentualne odkrywki. Ingerencja w obraz była mało znacząca - mówi Osełka.
Po raz pierwszy konserwatorzy zdjęli też ramy. - Podczas wcześniejszej konserwacji obrazy zostały napięte na krosna, co spowodowało ich obniżenie. Ramy zaś zostały na swoim miejscu, a to zaburzało kompozycję dzieła, źle wyglądało - zwraca uwagę Osełka. Konserwatorzy przywrócą pierwotną kolorystykę ram. Powstanie też szybki system ich demontażu, dzięki temu będzie można w każdej chwili je ściągnąć i skontrolować ich stan.
Prace konserwatorskie przy plafonach rozpoczęły się w sierpniu ubiegłego roku, ich koniec przewidziany jest na czerwiec przyszłego roku. - Kiedy skończymy, dzieło będzie lepiej widoczne, bardziej czytelne, lepszy będzie jego odbiór - zapowiada Osełka.
Konserwatorów przy pracy będzie można zobaczyć już w najbliższą niedzielę po spotkaniu z prof. Zdzisławem Żygulskim, które zaplanowano na godz. 12.
Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... alacu.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Ostatnio w prasie pojawila sie malo ciekawa informacja, ze w zwiazku z zakwestionowaniem wynikow konkursu przez jednego z konkurentow pana Komodzinskiego, zastanawia sie on nad tym czy objac stanowisko. Jak dotad jego kandydatura wydawala mi sie niezwykle ciekawa i przede wszystkim 'swieza'. Moze zdobedziemy jakis kontakt, zeby przekonac go, ze nie tylko wladze czekaja na efekty jego pracy 
- tom
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2504
- Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 10:15
- Lokalizacja: Kielce, Lublin
- Kontakt:
Pan de Latour się odwołał nie informując przy tym ani pana Komodzińskiego ani pana Jacka Kowalczyka z UM. Wszyscy o tej decyzji dowiedzieli się z mediów. Wicepremier powiedział, że odwołanie będzie rozpatrzone, ale wydaje mi się, że nie zmieni to już decyzji podjętej przez grono wybierających.
PS. Powodem odwołania było rzekome niespełnienie przez zwycięzcę jednego z wymogów kandydowania na stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego. Chodziło o to, że wcześniej przynajmniej przez pięć lat nie pełnił on funkcji kierowniczej w innej placówce.
PS. Powodem odwołania było rzekome niespełnienie przez zwycięzcę jednego z wymogów kandydowania na stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego. Chodziło o to, że wcześniej przynajmniej przez pięć lat nie pełnił on funkcji kierowniczej w innej placówce.
Komisja Rewizyjna czuwa!
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Mnie takie warunki konkursów zawsze rozwalały... Żeby zostać dyrektorem trzeba być już kiedyś dyrektorem... Nie wiem skąd to przeświadczenie, że ludzie rodzą się z 5 letnim stażem jako dyrektor... Najfajniejsze jest to, że jak są jakieś "transparentne" i "uczciwe" konkursy to zawsze ten warunek pada.
Jeśli są jakieś "lewe" konkursy i wybrany zostaje tzw. "znajomy królika" to takich wymagań nie ma, przez co taki kandydat może zostać Dyrektorem i może później startować w innych "uczciwych" konkursach.
Pies goni własny ogon...
Jeśli są jakieś "lewe" konkursy i wybrany zostaje tzw. "znajomy królika" to takich wymagań nie ma, przez co taki kandydat może zostać Dyrektorem i może później startować w innych "uczciwych" konkursach.
Pies goni własny ogon...
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Proszę bardzo:
EDYTA: Mam nadzieję, że jeśli ktoś nie traktował zbyt poważnie tego co pisałem o pałacu jako WYBITNYM zabytku, to teraz zmieni zdanie...

Wzgórze zamkowe powinno promować Kielce
Alojzy Oborny 2008-09-21
Niedawno "Gazeta Wyborcza" ogłosiła konkurs na hasło reklamujące nasze miasto, tu w tej kwestii głosu nie zabieram, należę bowiem do pokolenia, które dostatecznie uodporniono na ten rodzaj promocji zalewem haseł w minionej epoce. Chodzi mi o wartości trwalsze, niż najbardziej trafne i wzniosłe słowa - pisze Alojzy Oborny*
W latach młodzieńczych, a także w okresie studiów Kielce kojarzyły mi się z pałacem biskupów krakowskich oglądanym na plakatach, które spotkać można było, przynajmniej w Polsce południowej, głównie na dworcach kolejowych i w biurach podróży. Była to reklama "na wyrost", bowiem sam obiekt, będąc siedzibą Wojewódzkiej Rady Narodowej, był niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Dzisiaj, gdy mamy diametralnie inną sytuację, a wzgórze zamkowe wraz z pięknie odrestaurowaną katedrą i pałacem biskupim świeci coraz większym blaskiem, który ubogacają mury otaczające, powracający do XVIII-wiecznej świetności ogród włoski, chciałoby się powiedzieć: "najciemniej pod latarnią". Sprawdza się stare porzekadło: cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie, bo szukając logo, wskazujemy na czarownice na miotle, scyzoryki lub stadion piłkarski.
Warto więc sobie uświadomić, że Kielce mogą się szczycić posiadaniem wysokiej klasy artystycznej, jedyną tego rodzaju rezydencją z epoki Wazów, która jest także najlepiej zachowanym XVII-wiecznym pałacem w Polsce, zbudowanym przez nie byle kogo, bo Tomasza Poncino - budowniczego, który współpracował z architektem królewskim Janem Trevano. Ewenementem w skali kraju jest zachowany prawie w 70 procentach, pochodzący głównie z XVII wieku, wystrój wnętrz - sztukaterie, stropy, polichromie, portale, kominki. To właśnie w tym pałacu możemy podziwiać trzy wspaniałe manierystyczne ramy stropowe (dwie z nich posiadają bogatą dekorację snycerską), oplatające wykonane jeszcze przed 1650 r. plafony, w tym m.in. słynny "Sąd nad arianami", plafony związane z nazwiskiem najbardziej znaczącego malarza epoki wazowskiej, Włocha Tomasza Dolabellę. Bogate ramy stropowe posiadały zamki królewskie w Krakowie i Warszawie, tamże Pałac Ujazdowski, rezydencja Koniecpolskich w Podhorcach. Do dziś zachowały się jedynie dwie ramy stropowe w Kielcach i jedna wcześniejsza w ratuszu Głównego Miasta Gdańska.
Na pocz. lat 70. ubiegłego wieku, gdy udało mi się pałac pozyskać do celów muzealnych, śp. prof. Stanisław Lorentz - dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, na łamach "Życia Warszawy" pisał: "... by zobaczyć, jak wyglądały oryginalne wazowskie wnętrza zamku warszawskiego, trzeba udać się do pałacu kieleckiego". Nie kierował zainteresowanych na Wawel, gdyż tamtejsze XVII-wieczne wnętrza odrestaurowane zostały w latach 20. ubiegłego wieku przez prof. Szyszko-Bohusza.
Tak więc między Warszawą a Krakowem mamy pięciogwiazdkowy obiekt artystyczny i turystyczny. Zechciejmy go tylko zauważyć i zaadaptować jako nasze logo, tym bardziej, że pałac związany jest istotowo z dziejami Kielc, jako onegdajszego miasta biskupiego. By przekonać jeszcze niezdecydowanych dodam, że pałac, który jest siedzibą jednego z siedmiu muzeów narodowych w Polsce, zdobi bezcenna kolekcja rzemiosła artystycznego, a w skrzydle północnym klasyfikowana na piątym lub szóstym miejscu w kraju galeria malarstwa polskiego od XVIII do XX wieku, w której reprezentowani są wszyscy najwybitniejsi malarze polscy. Te skarby co pewien czas odkrywają dla nas goście z kraju i zagranicy. Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza" ostatnio uczynił to ambasador USA w Polsce Victor Ash, stwierdzając: "Macie tu wspaniałe muzeum, myślę, że nie ma przeszkód, by Kielce stały się miastem turystycznym". A ponieważ zabytkom w ich popularyzacji trzeba pomagać dorzuciłbym skromny projekt ogólnopolskiego festiwalu muzyki plenerowej, w coraz piękniejszych pałacowych ogrodach włoskich, połączonych schodami z piękną loggią ogrodową.
Ponieważ czas najwyższy przejść od haseł do czynów, myślę że w pierwszym etapie promocji całego wzgórza zamkowego i stuletniego Muzeum Narodowego w Kielcach samorządy nie poskąpią grosza na billboardy w całej Polsce, z których kusić będzie zdjęcie z lotu ptaka ukazujące w całym majestacie to, czym nie tylko Kielce szczycić się mogą.
* Alojzy Oborny, historyk sztuki, wieloletni dyrektor i założyciel kieleckiego muzeum, kierował nim od 1961 do 2002 roku (z trzyletnią przerwą). W 1975 roku doprowadził do przemianowania go na Muzeum Narodowe
EDYTA: Mam nadzieję, że jeśli ktoś nie traktował zbyt poważnie tego co pisałem o pałacu jako WYBITNYM zabytku, to teraz zmieni zdanie...
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
Dzisiaj z Cynicznym Optymistą odwiedziliśmy dyrektora DŚT Ryszarda Pomorskiego. Wygląda na to, że przekonaliśmy go do projektu i mamy pełne poparcie 
Zaraz potem Arek udał się do kina Moskwa - bardzo chętnie w to wchodzą
Proszą, by się na nich powoływać przy rozmowach z innymi.
Zaraz potem Arek udał się do kina Moskwa - bardzo chętnie w to wchodzą
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
-
Cyniczny Optymista
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 838
- Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Wczoraj zapraszajac szefa kieleckiego PTTK jako Goscia Specjalnego na kolejny z Obiadow (gdzies kolo grudnia ;) wykorzystalem te okazje do zaprezentowania mu wizji projektu.
Byl bardzo zaciekawiony - dzis dzien RZ, ktory donosi szczegoly :)
Przez kontakt z nimi (PTTK) chcemy zbudowac szeroka koalicje podmiotow zajmujacych sie turystyka w naszym miescie i regionie, by lobbowali organy zarzadzajace na rzecz pomyslu.
W/W szef jest rowniez czlonkiem ROT, co niejako ulatwia dotarcie ;)
PZdr
Byl bardzo zaciekawiony - dzis dzien RZ, ktory donosi szczegoly :)
Przez kontakt z nimi (PTTK) chcemy zbudowac szeroka koalicje podmiotow zajmujacych sie turystyka w naszym miescie i regionie, by lobbowali organy zarzadzajace na rzecz pomyslu.
W/W szef jest rowniez czlonkiem ROT, co niejako ulatwia dotarcie ;)
PZdr
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Po przemyśleniu trochę się obawiam, że będą chcieli to wchłonąć i przerobić na własną modłę... No ale trzeba spróbować
Mam nadzieję, że uda mi się dzisiaj p. Grzegorza Szczęsnego spotkać osobiście
Szefa ROT Jacka Kowalczyka znam osobiście (byłem z nim na roku na studiach) więc, gdyby był plan zapraszania go na "obiad czwartkowy" to mogę się wybrac na Paderewskiego.
I a propos - czy masz juz może jakiś przewidywany termin "Obiadu" z p. Andrzejem Mochoniem jako gościem? Myslę, że dla forumowiczów byłby to gość szczególnie ciekawy.
Szefa ROT Jacka Kowalczyka znam osobiście (byłem z nim na roku na studiach) więc, gdyby był plan zapraszania go na "obiad czwartkowy" to mogę się wybrac na Paderewskiego.
I a propos - czy masz juz może jakiś przewidywany termin "Obiadu" z p. Andrzejem Mochoniem jako gościem? Myslę, że dla forumowiczów byłby to gość szczególnie ciekawy.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
Konspekt w PTTK przedwczoraj zostawiłem, a dzisiaj udało mi się w ramach wyjścia służbowego wpaść w godzinach pracy do Muzeum Wsi Kieleckiej i zastać dyrektora Karpińskiego - wyraził zainteresowanie (mówił, że już wcześniej czytał maila i przekazał go marketingowcowi). Z różnych przyczyn chce wrócić do tematu i spotkać się z nami dopiero za miesiąc. I tak się umówiliśmy - 10 listopada mam do niego zadzwonić.
A praca wokół dworku Laszczyków wrze - już cieszę się na zagospodarowany ogród.
A praca wokół dworku Laszczyków wrze - już cieszę się na zagospodarowany ogród.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)