Akcje, wydarzenia
Moderatorzy: sueno, Daniel, Cyniczny Optymista
- tom
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2504
- Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 10:15
- Lokalizacja: Kielce, Lublin
- Kontakt:
Witam po dłuższej nieobecności związanej z czasowym brakiem dostępu do internetu. Widzę, że sporo w tym czasie się działo i ubolewam nad tym, że nie mogłem w tym wszystkim uczestniczyć.
Dopiero zacząłem ogarniać forum (bo po kilkunastu dniach nieobecności na przejrzenie wszystkich wątków trzeba poświęcić kilka godzin;) ), ale nasunęła mi się na szybko taka uwaga dotycząca strony czwartkowe.pl --->
przydałby się dział "Media o nas" albo "Napisali o nas", gdzie zamieszczalibyśmy artykuły dotyczące naszej działalności oraz te zapraszające na obiady czwartkowe. Wtedy będziemy mieli wszystko w jednym miejscu.
Poza tym strona bardzo udana, gratuluję twórcom, czyli Oskarowi i Jurkowi.
Dopiero zacząłem ogarniać forum (bo po kilkunastu dniach nieobecności na przejrzenie wszystkich wątków trzeba poświęcić kilka godzin;) ), ale nasunęła mi się na szybko taka uwaga dotycząca strony czwartkowe.pl --->
przydałby się dział "Media o nas" albo "Napisali o nas", gdzie zamieszczalibyśmy artykuły dotyczące naszej działalności oraz te zapraszające na obiady czwartkowe. Wtedy będziemy mieli wszystko w jednym miejscu.
Poza tym strona bardzo udana, gratuluję twórcom, czyli Oskarowi i Jurkowi.
Ostatnio zmieniony 19 października 2008, o 10:01 przez tom, łącznie zmieniany 1 raz.
Komisja Rewizyjna czuwa!
Z cyklu "Podpatrzone w innych miastach" polecam do przeczytania i pooglądania na zdjęciach:
Łodzianie robią sceny na ulicy http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,5827800.html
Akcja zorganizowana przez GPO: http://www.grupapewnychosob.pl/ (i tutaj też trochę zdjęć)
W skrócie:
Łodzianie robią sceny na ulicy http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,5827800.html
Akcja zorganizowana przez GPO: http://www.grupapewnychosob.pl/ (i tutaj też trochę zdjęć)
W skrócie:
Akcja LIPOWAodNOWA to rodzaj eksperymentu z udziałem lokalnej społeczności na ulicy Lipowej - w ramach partycypacji społecznej próbujemy zaktywizować jej mieszkańców.
Celem akcji jest rewitalizacja społeczna i stworzenie nowej infrastruktury tego fragmentu miasta oraz skuteczna komunikacja pomiędzy mieszkańcami, urzędami i przedsiębiorcami, i znalezienie kompromisu pomiędzy potrzebami tych różnych grup.
-
Cyniczny Optymista
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 838
- Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Szanowni Obiadowicze! Drodzy forumowicze! Czytajacy!
Zechciejcie wybaczyc te quasi-oficjalna forme, ale temat o którym chce napisac jest, jak wynika z toczonych tu dyskusji, wazny i stosunkowo kontrowersyjny.
(Moim zdaniem, niosacy najwiecej emocjonalnego ladunku z dotychczac poruszanych w dziale Akcje, Wydarzenia)
Wypowiem się bowiem w kwestii zapraszania politykow w roli Gosci Specjalnych oraz o granicach swoich uprawnien jako Ojca Prowadzacego ;)
Moi drodzy!
Podzielam praktycznie wszystkie Wasze leki i obawy zwiazane z zaproszaniem politykow w roli Gosci.
(Wiecej nawet – jako tworca Obiadow obawiam się niemal w dwojnasob. Bo powstalo cos naprawde fajnego i (wydaje mi się) unikalnego w Kielcach i w żaden sposób nie chciałbym tego zepsuc)
Te o utozsamieniu nas z jedna opcja, te o obrazeniu się na nas przez innych, te zwiazane ze skradnieciem naszego show ;)
Niestety, zgadzam się również z ogolna opinia na temat obecnej klasy politycznej w Polsce.
Natomiast...
W Irlandii zrozumialem jedno – czy tego chcemy czy nie: politycy byli, sa i będą.
I będą jeszcze dlugo odgrywac decydujaca o naszym zyciu role.
Czy tego chcemy czy nie.
Na dodatek, w Polsce w znacznie wiekszym stopniu niż w wiekszosci krajow Zachodu, a to dlatego, ze nad Wisla praktycznie nie istnieje profesjonalny korpus urzedniczy, który zajmowalby się – w sposób niezalezny od politycznych naciskow, realizowaniem zadan wchodzacych w zakres spraw biezacych panstwa.
To zas oznacza, ze tak naprawde to wlasnie politycy odpowiadaja nie tylko za sprawy wielkie, ogolne, na szczeblu rzadowym, ale także za spora, zbyt duza, czesc spraw zwiazanych z naszym codziennym zyciem.
Zyciem lokalnym.
Także tu, w Kielcach.
Możemy się z tym nie zgadzac, zaklinac rzeczywistosc, chcieć żeby było inaczej (czytaj – normalnie), ale niestety tak nie jest.
I sami o tym dobrze wiecie i stad m.in. nasza wspolna odraza (?) do klasy zwacej się polityczna.
Ale...
Z faktu tego wynika także to, ze to od ich decyzji w znacznym stopniu zalezec będzie powodzenie – lub nie, naszych planow, projektow i akcji.
W sporej czesci to nie argumenty merytoryczne, ale wlasnie aspekty polityczne (takie jak ewentualne zwiekszenie szans na reelekcje) będą tu odgrywaly decydujaca role.
I rozumiem frustracje wynikajaca z tego faktu, ale tez rozumiem, ze tak po prostu jest.
Dlatego wlasnie uwazam, ze powinnismy zapraszac politykow jako Gosci Specjalnych.
Wlasnie przez ten brak profesjonalnej Sluzby Cywilnej, ten (w wielu politycznych wypadkach) przerost ambicji nad umiejetnosciami, chec bycia najwazniejszymi,ale także niechec ogolu naszego spoleczenstwa do sprawowania naleznej im funkcji spolecznej kontroli, to politycy odgrywaja w naszych spoleczenstwach tak wielka role.
I wlasnie ze względu na te role, musimy ich zapraszac, wplywac na ich decyzje, przekazywac wole spoleczenstwa.
Sami wiecie, jak slabo w naszym miescie dziala transmisja informacji wladze – mieszkancy.
Przepraszam za to, co napisze, ale wydaje mi się, ze mamy szanse stworzyc jeden z najbardziej obywatelskich platform poruzumienia na tej linii.
(Kurcze, uzycie w jednym zdaniu slow platfrma i obywatelskich nie jest chyba najlepszym tu rozwiazaniem ;)
A skoro uwazamy się za lokalnych patriotow – i wiemy, ze nie ma zbyt wielu podobnych inicjatyw to mamy tez obowiazki.
To nie będzie tylko tak, ze będą o nas pisac gazety, mowic radia, a dziewczyny rzucac na nas peki bialych roz.
Nie.
Oznacza to także, ze musimy być transmiterem obaw, zalow i lekow pozostalych mieszkancow, którzy z braku czasu, wiedzu, z leku – boja się mowic do wladz sami.
To tez jest rola i powinnosci Obiadow.
Bo panstwo to my.
Obywatele.
Wielokrotnie narzekamy na oderwanie politykow od zycia, ze nie rozumieja przecieztnych, zwyklych, normalnych ludzi.
Ale – na bogow, skad maja to wiedziec, jeśli będą tylko siedziec zamknieci na Wiejskiej albo w twierdzach swoich biur poselskich, które nawiedzaja laskawie raz w miesiacu na dwie godziny.
Dlatego powinnismy – i musimy, zapraszac politykow na nasze Obiady.
Żeby im mowic o tym, co nas boli i niepokoi.
Ganic, ale tez chwalic (jeśli będzie za co, oczywiście ;)
To jest jeden aspekt.
Ale jest i drugi.
Zobaczcie, jak my, obywatele – czyli teoretycznie sewereni politykow, boimy się naszych slug.
Wybieranych przeciez przez nas, zaleznych od nas.
I to mnie wkurza.
Bo to nie my dla nich, ale oni sa dla nas.
Ja nie mam zamiaru się ich bac.
Bac tego, co oni ze mna zrobia, jak mnie utozsamia, co oni o mnie powiedza.
To oni maja się bac mnie – swojego przyszlego wyborcy.
To nie oni mnie, ale ja ich mam pouczac, cenzurowac i oceniac.
I, na bogow wszystkich piekiel, mam zamiar skorzystac z mego konstytucyjnego uprawnienia.
I będę ich pytal na Obiadach dlaczego nie jest tak rozowo jak obiecywali, ze ma być.
Sa i inne powody – to, ze nie możemy z jednej strony uznawac ich za niegodnych bycia Goscmi Specjalnymi, traktowac jak cos gorszego, a potem zadac pomocy w realizacji jakiejs sprawy...
To, ze niektorzy z nich maja jednak (i ja w to naprawde wierze) jeszcze jakies ludzkie, normalne odruchy. (Ba, czesci nawet zalezy naprawde na dobrze wspolobywateli ;)
Niektorzy sa ciekawi.
Innych, po prostu sam jestem ciekawy – jakimi sa ludzmi, jak się zachowuja, co robia w czasie wolnym...
Ale najwazniejszy jest ten, ze politycy byli, sa i będą. I ze zajmuja naprawde wazne role w naszym spoleczenstwie.
I dlatego – nie możemy ich ignorowac.
Nie możemy sobie pozwolic na nie zapraszanie jednej z najbardziej istotnych grup spolecznych (pod względem wplywu na decyzje, które potem przekladaja się na jakosc naszego zycia) na Obiady.
Po prostu bylby to idiotyzm.
Pzdr
A.
Zechciejcie wybaczyc te quasi-oficjalna forme, ale temat o którym chce napisac jest, jak wynika z toczonych tu dyskusji, wazny i stosunkowo kontrowersyjny.
(Moim zdaniem, niosacy najwiecej emocjonalnego ladunku z dotychczac poruszanych w dziale Akcje, Wydarzenia)
Wypowiem się bowiem w kwestii zapraszania politykow w roli Gosci Specjalnych oraz o granicach swoich uprawnien jako Ojca Prowadzacego ;)
Moi drodzy!
Podzielam praktycznie wszystkie Wasze leki i obawy zwiazane z zaproszaniem politykow w roli Gosci.
(Wiecej nawet – jako tworca Obiadow obawiam się niemal w dwojnasob. Bo powstalo cos naprawde fajnego i (wydaje mi się) unikalnego w Kielcach i w żaden sposób nie chciałbym tego zepsuc)
Te o utozsamieniu nas z jedna opcja, te o obrazeniu się na nas przez innych, te zwiazane ze skradnieciem naszego show ;)
Niestety, zgadzam się również z ogolna opinia na temat obecnej klasy politycznej w Polsce.
Natomiast...
W Irlandii zrozumialem jedno – czy tego chcemy czy nie: politycy byli, sa i będą.
I będą jeszcze dlugo odgrywac decydujaca o naszym zyciu role.
Czy tego chcemy czy nie.
Na dodatek, w Polsce w znacznie wiekszym stopniu niż w wiekszosci krajow Zachodu, a to dlatego, ze nad Wisla praktycznie nie istnieje profesjonalny korpus urzedniczy, który zajmowalby się – w sposób niezalezny od politycznych naciskow, realizowaniem zadan wchodzacych w zakres spraw biezacych panstwa.
To zas oznacza, ze tak naprawde to wlasnie politycy odpowiadaja nie tylko za sprawy wielkie, ogolne, na szczeblu rzadowym, ale także za spora, zbyt duza, czesc spraw zwiazanych z naszym codziennym zyciem.
Zyciem lokalnym.
Także tu, w Kielcach.
Możemy się z tym nie zgadzac, zaklinac rzeczywistosc, chcieć żeby było inaczej (czytaj – normalnie), ale niestety tak nie jest.
I sami o tym dobrze wiecie i stad m.in. nasza wspolna odraza (?) do klasy zwacej się polityczna.
Ale...
Z faktu tego wynika także to, ze to od ich decyzji w znacznym stopniu zalezec będzie powodzenie – lub nie, naszych planow, projektow i akcji.
W sporej czesci to nie argumenty merytoryczne, ale wlasnie aspekty polityczne (takie jak ewentualne zwiekszenie szans na reelekcje) będą tu odgrywaly decydujaca role.
I rozumiem frustracje wynikajaca z tego faktu, ale tez rozumiem, ze tak po prostu jest.
Dlatego wlasnie uwazam, ze powinnismy zapraszac politykow jako Gosci Specjalnych.
Wlasnie przez ten brak profesjonalnej Sluzby Cywilnej, ten (w wielu politycznych wypadkach) przerost ambicji nad umiejetnosciami, chec bycia najwazniejszymi,ale także niechec ogolu naszego spoleczenstwa do sprawowania naleznej im funkcji spolecznej kontroli, to politycy odgrywaja w naszych spoleczenstwach tak wielka role.
I wlasnie ze względu na te role, musimy ich zapraszac, wplywac na ich decyzje, przekazywac wole spoleczenstwa.
Sami wiecie, jak slabo w naszym miescie dziala transmisja informacji wladze – mieszkancy.
Przepraszam za to, co napisze, ale wydaje mi się, ze mamy szanse stworzyc jeden z najbardziej obywatelskich platform poruzumienia na tej linii.
(Kurcze, uzycie w jednym zdaniu slow platfrma i obywatelskich nie jest chyba najlepszym tu rozwiazaniem ;)
A skoro uwazamy się za lokalnych patriotow – i wiemy, ze nie ma zbyt wielu podobnych inicjatyw to mamy tez obowiazki.
To nie będzie tylko tak, ze będą o nas pisac gazety, mowic radia, a dziewczyny rzucac na nas peki bialych roz.
Nie.
Oznacza to także, ze musimy być transmiterem obaw, zalow i lekow pozostalych mieszkancow, którzy z braku czasu, wiedzu, z leku – boja się mowic do wladz sami.
To tez jest rola i powinnosci Obiadow.
Bo panstwo to my.
Obywatele.
Wielokrotnie narzekamy na oderwanie politykow od zycia, ze nie rozumieja przecieztnych, zwyklych, normalnych ludzi.
Ale – na bogow, skad maja to wiedziec, jeśli będą tylko siedziec zamknieci na Wiejskiej albo w twierdzach swoich biur poselskich, które nawiedzaja laskawie raz w miesiacu na dwie godziny.
Dlatego powinnismy – i musimy, zapraszac politykow na nasze Obiady.
Żeby im mowic o tym, co nas boli i niepokoi.
Ganic, ale tez chwalic (jeśli będzie za co, oczywiście ;)
To jest jeden aspekt.
Ale jest i drugi.
Zobaczcie, jak my, obywatele – czyli teoretycznie sewereni politykow, boimy się naszych slug.
Wybieranych przeciez przez nas, zaleznych od nas.
I to mnie wkurza.
Bo to nie my dla nich, ale oni sa dla nas.
Ja nie mam zamiaru się ich bac.
Bac tego, co oni ze mna zrobia, jak mnie utozsamia, co oni o mnie powiedza.
To oni maja się bac mnie – swojego przyszlego wyborcy.
To nie oni mnie, ale ja ich mam pouczac, cenzurowac i oceniac.
I, na bogow wszystkich piekiel, mam zamiar skorzystac z mego konstytucyjnego uprawnienia.
I będę ich pytal na Obiadach dlaczego nie jest tak rozowo jak obiecywali, ze ma być.
Sa i inne powody – to, ze nie możemy z jednej strony uznawac ich za niegodnych bycia Goscmi Specjalnymi, traktowac jak cos gorszego, a potem zadac pomocy w realizacji jakiejs sprawy...
To, ze niektorzy z nich maja jednak (i ja w to naprawde wierze) jeszcze jakies ludzkie, normalne odruchy. (Ba, czesci nawet zalezy naprawde na dobrze wspolobywateli ;)
Niektorzy sa ciekawi.
Innych, po prostu sam jestem ciekawy – jakimi sa ludzmi, jak się zachowuja, co robia w czasie wolnym...
Ale najwazniejszy jest ten, ze politycy byli, sa i będą. I ze zajmuja naprawde wazne role w naszym spoleczenstwie.
I dlatego – nie możemy ich ignorowac.
Nie możemy sobie pozwolic na nie zapraszanie jednej z najbardziej istotnych grup spolecznych (pod względem wplywu na decyzje, które potem przekladaja się na jakosc naszego zycia) na Obiady.
Po prostu bylby to idiotyzm.
Pzdr
A.
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Nie zmieniam zdania i ostateczną decyzję, kogo zapraszać pozostawiam pomysłodawcy czyli Cynicznemu Optymiście. A jakby sie okazało, że sprawa z czasem idzie w niewłaściwym z mojego punktu widzenia kierunku, to się po prostu z "obiadów" wymixuję
Jeśli zaś miałbym coś sugerować, to po pierwsze - zapraszając polityków skupiłbym się na radnych miejskich. Rozmowy z nimi będą najmniej polityczne, a najbardziej merytoryczne. Będą dotyczyć tego co nas chyba najbardzie interesuje czyli konkretnych miejskich spraw, aktywności radnych i tego na ile są osobami kompetentnymi. W tych sprawach co nieco się orientujemy i mogą się od nas spodziewać "trochę" pytań
.
Po drugie chyba lepiej jeszcze na kilka najbliższych spotkań pozapraszać "niepolityków". Niech ta formuła jeszcze przez 3-4 spotkania okrzepnie. Później nawet przy złej woli trudno będzie "obiadom" coś zarzucić.
Oczywiści jednak, jeśli CO zdecyduje zaprosić jakiegoś polityka już 16 listopada, to się na pewno nie obrażę
Jeśli zaś miałbym coś sugerować, to po pierwsze - zapraszając polityków skupiłbym się na radnych miejskich. Rozmowy z nimi będą najmniej polityczne, a najbardziej merytoryczne. Będą dotyczyć tego co nas chyba najbardzie interesuje czyli konkretnych miejskich spraw, aktywności radnych i tego na ile są osobami kompetentnymi. W tych sprawach co nieco się orientujemy i mogą się od nas spodziewać "trochę" pytań
Po drugie chyba lepiej jeszcze na kilka najbliższych spotkań pozapraszać "niepolityków". Niech ta formuła jeszcze przez 3-4 spotkania okrzepnie. Później nawet przy złej woli trudno będzie "obiadom" coś zarzucić.
Oczywiści jednak, jeśli CO zdecyduje zaprosić jakiegoś polityka już 16 listopada, to się na pewno nie obrażę
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
-
Cyniczny Optymista
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 838
- Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Dziekuje Ci, RZ.
W chwili obecnej plan GS wyglada tak:
02.11. - pan Mochon (Targi Kielce)
16.11. - pan Szczesny (PTTK)
30.11. - pan Lubawski (Prezydent Miasta Kielce)
14.12. - trzeba by kogos "kulturalnego" ;)
(Moze nowy dyrektor Muzeum Narodowego?)
28.12. - pytanie "Co z Obiadem?" Moze bez Goscia? Tak sami sobie?
W chwili obecnej plan GS wyglada tak:
02.11. - pan Mochon (Targi Kielce)
16.11. - pan Szczesny (PTTK)
30.11. - pan Lubawski (Prezydent Miasta Kielce)
14.12. - trzeba by kogos "kulturalnego" ;)
(Moze nowy dyrektor Muzeum Narodowego?)
28.12. - pytanie "Co z Obiadem?" Moze bez Goscia? Tak sami sobie?
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Zgadzam się z RZ 
Rozumiem zamierzenia CO i nie da się ukryć, że ma rację. Jednak ja jestem zdecydowanie zwolenniczą unikania polityki tak długo jak tylko się da.
Boję się by Obiady nie stały się darmową reklamą dla takiego polityka. Zawsze bedzie mógł się pochwalić, że brał udział w naszych spotkaniach co ma się niby równać, ze nie odsuwa się od elektoratu.
Co do prezydenta Lubawskiego. Mogę popytać jego rzecznik prasową jak wrócę czy byłby chętny na spotkanie w niedzielę. Jeśli chcecie to załatwić szybciej niż na początku listopada to mogę pomóc nakierować jak najszybciej się z nim spotkać.
Rozumiem zamierzenia CO i nie da się ukryć, że ma rację. Jednak ja jestem zdecydowanie zwolenniczą unikania polityki tak długo jak tylko się da.
Boję się by Obiady nie stały się darmową reklamą dla takiego polityka. Zawsze bedzie mógł się pochwalić, że brał udział w naszych spotkaniach co ma się niby równać, ze nie odsuwa się od elektoratu.
Co do prezydenta Lubawskiego. Mogę popytać jego rzecznik prasową jak wrócę czy byłby chętny na spotkanie w niedzielę. Jeśli chcecie to załatwić szybciej niż na początku listopada to mogę pomóc nakierować jak najszybciej się z nim spotkać.
Rozumiem, że skoro Cyniczny Optymista napisał o W. Lubawskim, to już jakieś starania w tym kierunku czynił.
Jeśli W. L. wyraził wstępną zgodę, to dla mnie duża niespodzianka (pozytywna, rzecz jasna!).
Trzebaby się do takiego spotkania mocno przygotować - mieć przy sobie konkretne informacje, dane, wycinki prasowe itd. - niech prezydent ma w nas świadomego, wyedukowanego, twardego partnera.
No i na takie spotkanie "Dyspensa" nie wystarczy...
Jeśli W. L. wyraził wstępną zgodę, to dla mnie duża niespodzianka (pozytywna, rzecz jasna!).
Trzebaby się do takiego spotkania mocno przygotować - mieć przy sobie konkretne informacje, dane, wycinki prasowe itd. - niech prezydent ma w nas świadomego, wyedukowanego, twardego partnera.
No i na takie spotkanie "Dyspensa" nie wystarczy...
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
-
Cyniczny Optymista
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 838
- Rejestracja: 28 lipca 2008, o 11:16
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Moje starania w tym kierunku polegaja na tym, ze pod wplywem slow Obiadowiczow (...)ze fajnie by bylo, gdyby L. u nas byl(...) przy okazji spotkania z panem Boguckim wszedlem do sekretariatu pana Lubawskiego, by umowic sie na spotkanie z panem prezydentem.RZ pisze:Rozumiem, że skoro Cyniczny Optymista napisał o W. Lubawskim, to już jakieś starania w tym kierunku czynił.
W piatek mam miec odpowiedz.
Chcialbym bowiem, zebysmy poszli wiekszym gronem (jak najwiekszym ;) - zwlaszcza z Zabcia, bo jako nasz rzecznik prasowy oraz jedyna kobieta w naszym gronie licze, ze troche ociepli nasz wizerunek bandy samych facetow :)
Pzdr
Cynizm Optymizm i Ironia
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie
Te trzy: z nich zas najwazniejszy jest dystans do samego siebie