Pasażerowie i ich zwyczaje
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Sirek1
Do Multimedia Marketing. Na samym poczatku istnienia w Kielcach pokazywali filmik, który ostrzegał przed kieszonkowcami. Pomysł z filmikami o dobrym zachowaniu w autobusie nie wiem czy by się sprawdził. Wiele osób, które wracają np. z pracy jest zmeczonych, a filmik jeszcze bardziej by ich drażnił i nie zwracaliby na niego uwagi.
Denerwują mnie ludzie, którzy mając do dyspozycji całe dwuosobowe siedzenie siadają nie przy oknie lecz z brzegu, co uniemożliwia, żeby ktoś inny również sobie usiadł. A puste meijsce sobie jedzie...
Jeśli chodzi o te reklamy to mnie one denerwują, współczuję kierowcom, którzy muszą ich słuchać cały dzień w kółko te same co kilka / kilkanaście sekund. Ponadto wkurzają mnie ludzie (szczególnie kobiety) które gdy widzą nadjeżdzający autobus stają przy samym krawężniku. Przecież autobus żeby podjechać w zatoce blisko krawężnika, to musi troche "zachaczyć" przednią prawą częścią nadwozia nad chodnikiem. Ponadto w wielu autobusach lusterka są na wysokości głów stojących ludzi. Potem są pretensje, że kierowca podjechał daleko od krawężnika. Pomyślcie tylko o ile praca kierowcy była by łatwiejsza i mniej stresująca, gdyby mogli podjeżdzac na przystanek w bardziej komfortowych warunkach, przcież oni to robią może nawet setki razy dziennie. Nie jestem kierowca, lecz często obserwuję pasażerów. totylko takie moje przemyslenia. może sie z nimi nie zgadzacie, ale warto sie czasem zastanowić czy czasem nie utrudnia się życia innym
Jeśli chodzi o te reklamy to mnie one denerwują, współczuję kierowcom, którzy muszą ich słuchać cały dzień w kółko te same co kilka / kilkanaście sekund. Ponadto wkurzają mnie ludzie (szczególnie kobiety) które gdy widzą nadjeżdzający autobus stają przy samym krawężniku. Przecież autobus żeby podjechać w zatoce blisko krawężnika, to musi troche "zachaczyć" przednią prawą częścią nadwozia nad chodnikiem. Ponadto w wielu autobusach lusterka są na wysokości głów stojących ludzi. Potem są pretensje, że kierowca podjechał daleko od krawężnika. Pomyślcie tylko o ile praca kierowcy była by łatwiejsza i mniej stresująca, gdyby mogli podjeżdzac na przystanek w bardziej komfortowych warunkach, przcież oni to robią może nawet setki razy dziennie. Nie jestem kierowca, lecz często obserwuję pasażerów. totylko takie moje przemyslenia. może sie z nimi nie zgadzacie, ale warto sie czasem zastanowić czy czasem nie utrudnia się życia innym
Zgadza sie... w niskiej podlodze lusterko jest zwykle na wysokosci glow pasazerow czekajacych na przystanku... trzeba uwazac zeby czasem ktoregos czleka nie trafic... tym bardziej ze u nas ludzie w zwyczaju maja stanie na samym krawezniku ( moherki, zwlaszcza pod bazarami to omal nie wpadna pod kola byle pierwszym przy drzwiach byc )
Druga sprawa to to ze spora czesc zatok jest mala i zeby podjechac blisko kraweznika trzeba zaciagnac przodem po chodniku... a to rowniez skutecznie uniemozliwiaja ludzie stojacy przy samej krawedzi.
( inna sprawa ze niektore wiaty przystankowe sa ustawione tak blisko zatoki ze latwo je zahaczyc, przy kilku stoja slupy albo znaki tez bardzo blisko )
Kiedys chyba tutaj ( albo na jakims innym forum.. ale raczej tu ) byla krotka dyskusja o wymalowaniu na przystankach linii zeby pasazerownie nie podchodzili zbyt blisko... ( cos jak na peronach PKP ). Pomysl niezly... ale i tak wiekszosc by pewnie tego nie przestrzegala... tyle lat i sie ludzie nie nauczyli to i linie nie pomoga. ( a najlepsze jest to ze zwykle przy samej krawedzi stoja ci ktorym wypadalo by podjechac blisko zeby wsiedli swobodnie... czyli ludzie starsi )
Druga sprawa to to ze spora czesc zatok jest mala i zeby podjechac blisko kraweznika trzeba zaciagnac przodem po chodniku... a to rowniez skutecznie uniemozliwiaja ludzie stojacy przy samej krawedzi.
( inna sprawa ze niektore wiaty przystankowe sa ustawione tak blisko zatoki ze latwo je zahaczyc, przy kilku stoja slupy albo znaki tez bardzo blisko )
Kiedys chyba tutaj ( albo na jakims innym forum.. ale raczej tu ) byla krotka dyskusja o wymalowaniu na przystankach linii zeby pasazerownie nie podchodzili zbyt blisko... ( cos jak na peronach PKP ). Pomysl niezly... ale i tak wiekszosc by pewnie tego nie przestrzegala... tyle lat i sie ludzie nie nauczyli to i linie nie pomoga. ( a najlepsze jest to ze zwykle przy samej krawedzi stoja ci ktorym wypadalo by podjechac blisko zeby wsiedli swobodnie... czyli ludzie starsi )
A ja sobie właśnie robiłem takie małe doświadczenie psychologiczne i siadałem z brzegu.kadoron pisze:Denerwują mnie ludzie, którzy mając do dyspozycji całe dwuosobowe siedzenie siadają nie przy oknie lecz z brzegu, co uniemożliwia, żeby ktoś inny również sobie usiadł. A puste meijsce sobie jedzie...
Sprawdziły się przypuszczenia, prawie nikt nie chciał siąść przy oknie. Tylko jedna pani koło 45l. grzecznie zapytała czy wolne i siadła. Reszta pasażerów za każdym razem bała się (czyt. wstydziła).
A odnosząc się do cytatu konkretnie, kardoron przecież siadanie z brzegu nie wyklucza tego, że przy oknie można siąść. Trochę śmiałości
"Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Dołączam się do Ja-cka. Moje zdanie jest identyczne. Jeśli siedzenie z brzegu jest zajęte a przy oknie wolne, to grzecznie staram się tam wejść, jeśli jadę dłuższą trasę. Z kolei jeśli oba są wolne, to siadam z brzegu. Po pierwsze dlatego, że na krótkiej trasie niedługo wysiadam, po drugie od strony okna często zalega para wodna lub rdza, co grozi ubrudzeniem ubrania. Jeśli chce ktoś usiąść obok, to może grzecznie poprosić, żebym go przepuścił, a to uczynię, to nie boli. Jeśli ktoś tylko się gapi, a wstydzi się odezwać, to jego problem i to nie ja na tym tracę. Jeśli mam wybór, to siadam tam gdzie chcę i swojego zagrzanego miejsca na rzecz innego obok nie opuszczam.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
-
Erotis
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 577
- Rejestracja: 19 lutego 2008, o 18:18
- Lokalizacja: Ślichowice
- Kontakt:
Ostatnio tak było na 31, grupa gdzieś z 20 babć moherówek rzędem przy krawężniku, a jak podjechal autobus to zaczeły sie łokciami przepychać do drzwi i w końcu dwie się wywróciły( moherki, zwlaszcza pod bazarami to omal nie wpadna pod kola byle pierwszym przy drzwiach byc )
A potem stoi taka nad Tobą w autobusie i udaje schorowaną....
No cóż to jest ta kultura chęcińska.Erotis pisze:Ostatnio tak było na 31, grupa gdzieś z 20 babć moherówek rzędem przy krawężniku, a jak podjechal autobus to zaczeły sie łokciami przepychać do drzwi i w końcu dwie się wywróciły( moherki, zwlaszcza pod bazarami to omal nie wpadna pod kola byle pierwszym przy drzwiach byc ):lolpotem stoi taka nad Tobą w autobusie i udaje schorowaną....